Exhausted pregnant mom on couch watching a soap opera on her phone

Był wtorek, 2:43 w nocy, a ja leżałam przygnieciona przez chrapiącego malucha, z ręką po łokieć w paczce chipsów octowych, mrużąc oczy przed ekranem telefonu w kompletnych ciemnościach. Wpadłam w najczarniejszą, najdziwniejszą króliczą norę w internecie, próbując znaleźć zakończenie tego filmu o ciężarnej, która zostaje żoną miliardera – wiecie, tego, który wszyscy tną na trzyminutowe, trzymające w napięciu urywki w mediach społecznościowych. Znacie ten motyw. Dziewczyna zachodzi w ciążę, zostaje wyrzucona z domu w strugach deszczu, po czym akcja przeskakuje o pięć lat do przodu, a ona dumnie wkracza do sali konferencyjnej w niebotycznych szpilkach, z idealnie grzecznym dzieckiem u boku, tylko po to, by prezes-miliarder wstrzymał oddech, uświadamiając sobie, że to on jest ojcem.

Siedziałam tam w poplamionym t-shircie męża, z moim własnym ciążowym brzuchem z trzeciego trymestru, który całkowicie zasłaniał mi uda, totalnie zahipnotyzowana tym, jak bardzo to wszystko mija się z prawdą. Główna bohaterka w takich produkcjach zawsze ma ten idealnie okrągły brzuch wielkości piłki do koszykówki pod skrojoną na miarę jedwabną sukienką i promienieje, jakby połknęła żarówkę. Nigdy nie ma opuchniętych kostek. Nigdy nie zdarza jej się popuścić, gdy kichnie. I na pewno nie siedzi o 3 w nocy, szukając linków do filmu na Dailymotion, bo zgaga po kolacji znów nie daje jej żyć.

Będę z wami szczera. Oglądanie takich seriali, gdy faktycznie jesteś w ciąży, to jak oglądanie kina sci-fi. Kiedy byłam w ciąży z najstarszym synem – który, niech go Bóg błogosławi, jest powodem, dla którego nie możemy już mieć w domu ładnych rzeczy – bardzo starałam się wyglądać jak wycięta z "ciąży z Pinteresta". Kupowałam obcisłe sukienki ciążowe. Próbowałam wyglądać jak kobiety z telewizji. Zmarnowałam mnóstwo pieniędzy i energii, próbując wtłoczyć swoje ciało w ten zgrabny, akceptowany przez media obrazek, zamiast po prostu pozwolić sobie na bycie zmęczoną i ludzką.

Szczerze mówiąc, gdyby miliarder pojawił się teraz pod moimi drzwiami na teksańskiej wsi, zapytałabym go tylko, czy w pakiecie z jego prywatnym odrzutowcem jest ktoś, kto poskłada sześć koszy prania zalegających na moim stole w jadalni.

Oś czasu prawdziwie rosnącego brzucha

Porozmawiajmy o tym, kiedy tak naprawdę zaczyna być widać brzuch, bo przez internet można uwierzyć, że po zrobieniu pozytywnego testu budzisz się następnego ranka z uroczo zaokrąglonym brzuszkiem, który możesz czule obejmować na zdjęciach. Przy pierwszym dziecku już w szóstym tygodniu kupowałam dżinsy ciążowe. Gładziłam się po brzuchu w supermarkecie, żeby ludzie wiedzieli, że spodziewam się dziecka. Z perspektywy czasu widzę, że to wcale nie był ciążowy brzuszek. To była mieszanka wzdęć, ekstremalnych zaparć i tego, że każdego ranka jadłam potrójną porcję placków ziemniaczanych z fast foodu, bo tylko to pomagało mi na mdłości.

Mój lekarz trochę wzruszył ramionami i wymamrotał coś o mięśniach głębokich i ułożeniu macicy, kiedy w końcu zapytałam, dlaczego aż do prawie piątego miesiąca wyglądałam po prostu na lekko wzdętą. Zgaduję, że ciało po prostu trzyma wszystko w środku, dopóki dosłownie nie zabraknie mu miejsca w miednicy, i nie ma dokładnej reguły, kiedy ta tama pęknie. Ale kiedy w końcu wybija, to wybija. I nikt nie ostrzega cię przed tym, jak bardzo to swędzi.

Moja babcia zarzekała się, że najlepsze jest smarowanie brzucha czystym smalcem, co brzmi jak zbrodnia na pościeli, ale teraz rozumiem, o co jej chodziło. Rozciągająca się skóra przypomina noszenie wełnianego swetra o dwa rozmiary za małego. Pamiętam, jak gorączkowo wpisywałam w Google, co zrobić, żeby przestało swędzieć, i wyświetlały mi się te wszystkie reklamy cudownych olejków za grube pieniądze, które miały rzekomo zapobiegać rozstępom. Oszczędźcie pieniądze na tych drogich magicznych miksturach i po prostu zaakceptujcie, że wasza skóra zrobi to, co dyktuje jej genetyka, smarując się przy tym zwykłym balsamem, który nie przyprawia was o mdłości swoim zapachem.

Przejście od brzucha do prawdziwego dziecka

W końcu ta dziwna fantazja z telenoweli dobiega końca i wręczają ci prawdziwego, mięciutkiego i krzyczącego małego człowieka. Cały ten czas, który spędziłam na martwieniu się, jak wygląda mój brzuch, całkowicie wyparował w ułamku sekundy, kiedy dotarło do mnie, że muszę utrzymać tę maleńką istotę przy życiu. A powiem wam, że kompletowanie ich garderoby to już zupełnie inna szkoła jazdy.

Transitioning from the bump to the actual baby — Exposing the Baby Bump to Billionaire Wife Fantasy for Real Moms

Przy pierwszym dziecku nakupowałam sztywnych dżinsowych ogrodniczek i eleganckich koszul na guziczki, bo uznałam, że musi wyglądać jak mały drwal. Wiecie, jak trudno jest przewinąć dziecko po potężnej pieluszkowej awarii, gdy ma na sobie maleńki, sztywny dżins? Nie róbcie tego. Całkowicie zrezygnujcie ze sztywnych ubranek i ubierajcie je w mięciutkie rzeczy, od których ich małe pupcie nie dostaną wysypki.

Zanim na świecie pojawiła się moja druga córka, byłam już starsza, mądrzejsza i znacznie oszczędniejsza. Ale nadal chciałam, żeby wyglądała uroczo, bo mój najstarszy syn miał obsesję na punkcie traktowania jej jak żywej lalki. Ostatecznie kupiłam body niemowlęce z falbankami z bawełny organicznej od Kianao. Zazwyczaj przewracam oczami na widok falbanek, bo zwijają się pod pasami fotelika samochodowego i sprawiają, że dziecko wygląda, jakby nosiło kołnierz ortopedyczny, ale tym razem uległam.

Szczerze? Sprawdziło się rewelacyjnie. Rękawki są na tyle płaskie, że się nie podwijają, a dzięki bawełnie organicznej nie muszę się stresować, że jakieś dziwne fabryczne chemikalia wnikają w jej skórę. Plus, ma w sobie te 5% elastanu, więc kiedy próbujesz okiełznać krzyczące, mokre niemowlę, które nagle nabrało siły zapaśnika olimpijskiego, możesz po prostu przeciągnąć je przez głowę bez większych dramatów. Kosztuje nieco więcej, więc nie jest to najtańsza rzecz na świecie, ale nie kurczy się do rozmiarów ubrań dla lalek po jednym praniu, jak to bywa z tanimi wielopakami z supermarketu.

Opanowywanie chaosu, gdy nie śpią

Gdy tylko zaczną siadać i brać absolutnie wszystko do buzi, mrzonki o czystym i cichym domu oficjalnie legną w gruzach. Moja mama zawsze powtarzała, że zabałaganiony dom oznacza szczęśliwe dzieci, ale jestem prawie pewna, że próbowała mnie tylko pocieszyć, bo mój salon wyglądał, jakby wybuchło w nim przedszkole.

Ciągle staram się znaleźć rzeczy, które zajmą je na dłużej niż cztery sekundy. Jakiś czas temu dorwałam zestaw miękkich klocków dla niemowląt, myśląc, że zrobi z mojego najmłodszego dziecka jakiegoś dziecięcego architekta. Powiem wprost: są w porządku. To po prostu gumowe klocki. Dzieci je gryzą, wrzucają do wanny i czasami układają w stos. Prawdziwym argumentem za zakupem wcale nie była dla mnie ta reklamowana "wczesna edukacja przez zabawę", ale fakt, że są miękkie, więc kiedy o północy, niosąc stertę prania, nieuchronnie na jeden nadepnę, nie przebijają mi pięty jak zrobiłby to plastikowy klocek. Nasz pies również aż za bardzo je uwielbia, więc trzeba uważać.

Jeśli szukacie sposobów na wyposażenie pokoju dziecięcego bez kupowania plastikowego badziewia, które psuje się po dwóch dniach, Kianao ma sporo rzeczy, które naprawdę przetrwają starcie z prawdziwym życiem. Sprawdźcie ich całą kolekcję akcesoriów dla dzieci tutaj, jeśli chcecie mieć w domu rzeczy, które nie wyglądają tandetnie, leżąc na dywanie w salonie.

Wojna pozycyjna zwana ząbkowaniem

Chcecie wiedzieć, czym byłby prawdziwy luksus miliarderów? Płacenie komuś, by wziął na siebie nocną zmianę, gdy twojemu dziecku wyżyna się pierwszy ząb trzonowy. Nic nie przygotuje cię na tę ilość śliny, która wypływa z ząbkującego niemowlęcia. To jak mieszkanie z miniaturowym, wkurzonym bernardynem.

The teething trench warfare — Exposing the Baby Bump to Billionaire Wife Fantasy for Real Moms

Nasz lekarz wręczył nam kserokopię z kamieniami milowymi ząbkowania, która w zasadzie sprowadzała się do: "tak, to straszne, dajcie im do gryzienia coś bezpiecznego". Pomocne, prawda? Spędziłam całe tygodnie na testowaniu mokrych myjek, mrożonych owoców w tych przerażających siatkach, których czyszczenie zajmuje godzinę, oraz na masowaniu ich dziąseł własnymi palcami, zanim w końcu postanowiłam uciszyć problem silikonem.

W naszym domu stale mamy w użyciu gryzak Panda. Kiedy o 4 nad ranem odchodzisz od zmysłów, przewijając w nieskończoność filmiki w telefonie, a twoje dziecko krzyczy, bo boli je szczęka, ta rzecz potrafi uratować życie. Moje najmłodsze gryzie część o fakturze bambusa niczym wściekły szop pracz. Jest to w 100% silikon spożywczy, co oznacza, że mogę po prostu wrzucić go do zmywarki razem z kubkami po kawie, gdy obklei się psią sierścią i tajemniczymi kłaczkami z podłogi w aucie. Nie powiem wam, że to magicznie sprawi, że płacz ucichnie na zawsze, ale kupuje bite dwadzieścia minut ciszy, a w czasie matki, dwadzieścia minut to praktycznie wakacje.

Odpuszczenie filmowych oczekiwań

Musimy przestać konsumować media, które sprawiają, że czujemy, jakbyśmy przechodziły przez ciążę i macierzyństwo w niewłaściwy sposób. Nie ponosisz porażki dlatego, że ciążowe jeansy wbijają ci się w brzuch, albo dlatego, że cztery tygodnie po porodzie wciąż wyglądasz jak w szóstym miesiącu ciąży. Twoje ciało właśnie zbudowało od podstaw układ kostny, wykorzystując do tego wapń z bloku sera cheddar, który zjadłaś o 2 w nocy. Bądźcie dla siebie wyrozumiałe.

Faza ciążowego brzuszka jest ulotna, niechlujna, niewygodna i głęboko dziwna. Będziecie się pocić w miejscach, o których nawet nie wiedziałyście, że mogą się pocić. Będziecie płakać, bo wycofali wasz ulubiony smak jogurtu. Nie skończycie w sali konferencyjnej z miliarderem – skończycie na podłodze w dziecięcym pokoju, próbując po omacku rozkminić, jak działają zatrzaski w pajacyku.

I to jest w porządku. To jest wręcz lepsze niż w porządku; to jest prawdziwe. Odłóżcie więc telefon, wyłączcie te szalone filmiki przypominające telenowele i po prostu skupcie się na tej brudnej, chaotycznej, pięknej rzeczywistości wychowywania tych małych ludzików. A jeśli chcecie mieć pewność, że ubranka, które zakładacie swojemu maluchowi, są naprawdę warte swojej ceny i nie rozpadną się po pierwszej lepszej awarii z pieluchą, przejrzyjcie bazowe ubrania z bawełny organicznej marki Kianao przed kolejnym nocnym szałem zakupów.

Te wszystkie trudne pytania, które wciąż mi zadajecie

Kiedy mój ciążowy brzuszek zacznie w końcu wyglądać jak prawdziwy brzuszek, a nie tylko jak ogromny obiad?
Szczerze mówiąc, to całkowicie zależy od twojego ciała. Przy pierwszym dziecku po prostu wyglądałam na spuchniętą aż do 20. tygodnia, a potem bum, zrzuciłam brzuchem lampę. Mięśnie brzucha za pierwszym razem trzymają to wszystko w ryzach znacznie dłużej. Przysięgam, że przy dziecku numer trzy moje mięśnie po prostu się poddały i brzuch wybiło mi już około dziesiątego tygodnia. Nie stresujcie się ramami czasowymi.

Czy te wszystkie kremy na rozstępy naprawdę działają?
Słuchajcie, nie jestem dermatologiem, ale z tego, co powiedział mi lekarz i czego sama doświadczyłam, rozstępy to w głównej mierze kwestia genów. Jeśli wasza mama je miała, wy prawdopodobnie też będziecie je miały. Kremy i olejki są przyjemne i na pewno pomagają powstrzymać to obłędne uczucie swędzenia, gdy skóra się napina, ale nie zapobiegną magicznie powiększaniu się waszego ciała. Oszczędźcie pieniądze i po prostu używajcie dobrego, gęstego kremu nawilżającego.

Jak sprawić, by ubranka dziecka służyły dłużej, skoro wyrastają z nich w pięć minut?
Kupujcie rzeczy z odrobiną stretchu! Dlatego właśnie lubię tę mieszankę bawełny organicznej z niewielką domieszką elastanu. Daje to maluchom miejsce na przybranie na wadze, bez uciskania ich materiałem. Do tego, jeśli to możliwe, pierzcie w zimnej wodzie i suszcie rozwieszone. Suszarka jest absolutnym wrogiem ubranek niemowlęcych – niszczy gumki i mocno kurczy bawełnę.

Czy bawełna organiczna jest naprawdę niezbędna, czy to tylko taki trend eko-matek?
Kiedyś myślałam, że to tylko marketingowe bzdury po to, by wyciągnąć od nas więcej kasy, ale potem mój starszak dostał okropnej egzemy. Jego skóra robiła się jaskrawoczerwona za każdym razem, gdy zakładałam mu tanią, syntetyczną piżamę. Organiczna bawełna lepiej oddycha i nie więzi potu przy skórze, co zapobiega potówkom. Jeśli pozwala wam na to budżet, zwłaszcza w przypadku warstw bazowych, które bezpośrednio dotykają ich skóry, robi to ogromną różnicę u dzieci z wrażliwą skórą.

Jaki jest najbezpieczniejszy sposób na czyszczenie silikonowych gryzaków bez używania dziwnej chemii?
Jeśli jest to silikon spożywczy, tak jak w produktach Kianao, wystarczy dosłownie wrzucić je do górnego kosza w zmywarce. Jeśli nie masz zmywarki, gorąca woda z mydłem w zlewie świetnie się sprawdzi. Kiedyś je wygotowywałam, ale szczerze mówiąc, kto ma czas stać nad garnkiem z wrzątkiem, gdy dziecko krzyczy wniebogłosy? Myjcie je po prostu tak, jak myjecie własne widelce, a wszystko będzie w porządku.