Do mnie samej sprzed sześciu miesięcy,

Stoisz właśnie przy kuchennym zlewie. Jest, powiedzmy, 3:14 w nocy. Masz na sobie te stare, szare dresy z sieciówki z tajemniczą, zaschniętą plamą na lewym kolanie, a twoje włosy są spięte w tak ciasny kok, że aż przyprawia cię to o napięciowy ból głowy. Maya ma siedem lat, a Leo cztery, i myślałaś, że jesteś już całkowicie po słowie z okopową wojną, jaką jest noworodek, ale oto jesteśmy z niespodzianką w postaci dziecka numer trzy, a ty szlochasz. Tak, dosłownie szlochasz. Nad rurką odpowietrzającą do butelki Dr. Brown's, która właśnie wyślizgnęła się z twoich namydlonych, lodowatych dłoni, odbiła się od krawędzi zlewu i wpadła prosto do młynka na odpady, gdzie obecnie spoczywa obok połówki cytryny i oślizgłych fusów po kawie.

Od trzech tygodni żyjesz na letniej kawie z kapsułek. Wczoraj dosłownie piłaś kawę na zimno z miarki kuchennej, bo byłaś zbyt zmęczona, żeby umyć kubek.

baby brezza bottle washer pro on a messy kitchen counter

Posłuchaj mnie. Musisz natychmiast rzucić tę głupią szczotkę do butelek do brudnej wody, wziąć telefon mokrymi rękami i w tej sekundzie zamówić myjkę do butelek Baby Brezza. Nie obchodzi mnie, że Dave będzie narzekał na brak miejsca na blacie, i nie obchodzi mnie, że to kosztuje sporo ponad tysiąc złotych. Po prostu to kup. Bo w tym momencie dosłownie tracisz zmysły, myjąc nieskończone góry dziecięcych akcesoriów, a to z pozoru absurdalne urządzenie uratuje to, co zostało z twojego zdrowia psychicznego.

Argument o miejscu na blacie, który Dave przegrał

Pozwól, że powiem ci dokładnie, co się stanie, gdy przyjdzie paczka. Dave stanie ze skrzyżowanymi ramionami, ubrany w ten głupi polarowy bezrękawnik, który tak uwielbia, i oznajmi, że absolutnie nie mamy w tej kuchni miejsca na kolejne urządzenie. Użyje tego swojego racjonalnego tonu głosu – którego absolutnie nienawidzę – i powie: „Sarah, to jest dosłownie wielkości mojego ekspresu do kawy”.

A ty spojrzysz mu prosto w oczy i powiesz, że jeśli w tej sekundzie nie pozwoli ci zrobić miejsca na myjkę nablatową Baby Brezza, wyrzucisz ten jego drogocenny ekspres przez kuchenne okno. I będziesz to mówiła całkowicie poważnie.

Bo tak czy inaczej, chodzi o to, że tak, to urządzenie jest masywne. Wygląda, jakby obok tostera wylądował mały statek kosmiczny. Ale wiesz, co jeszcze zajmuje miejsce? Rozlewający się, chaotyczny bałagan czterech różnych plastikowych suszarek, pokrytych lepkim osadem z mleka, które dominują na całej wyspie kuchennej całymi tygodniami. Wolę mieć jedno zamknięte urządzenie buczące cicho w kącie, niż stałą wystawę muzealną brudnych części dziecięcych butelek, która przejmuje całą moją kuchnię.

Przerażające mamrotanie doktora Millera

Pamiętasz, jak zwykle po prostu zostawiałyśmy rzeczy do wyschnięcia na ręczniku? Cóż, już nie możemy tego robić.

W zeszłym tygodniu byłam u pediatry, funkcjonując na jakichś dwóch godzinach snu, a dr Miller – którego uwielbiam, ale który ewidentnie mamrocze pod nosem w swoją podkładkę z klipsem – od niechcenia sprawdzał odruchy dziecka, kiedy zupełnie luźno wspomniał, że musimy rygorystycznie dbać o to, aby każda najmniejsza część butelki była całkowicie sucha przed jej schowaniem. Powiedział coś o tym, że zalegająca wilgoć to idealne środowisko do mnożenia się bakterii w tempie wykładniczym. Nie do końca zrozumiałam tę całą biologię, bo byłam rozproszona tym, że maluchowi ulewało się na moją koszulkę, ale to, w jaki sposób powiedział „niedojrzały układ odpornościowy” i „ryzyko bakteryjne”, sprawiło, że krew ścięła mi się w żyłach.

Wychodzi na to, że krople wody na plastiku to w zasadzie szalka Petriego? Nie znam dokładnych naukowych faktów na temat tego, jak szybko zarazki namnażają się na wilgotnym smoczku, wiem tylko, że przez kolejne trzy dni miałam stany na granicy ataku paniki, wycierając każdą malutką silikonową szczelinę ręcznikiem papierowym. To było wyczerpujące. Ale Brezza używa bardzo gorącego, przefiltrowanego przez filtr HEPA powietrza, żeby wszystko absolutnie dokładnie wysuszyć. Po zakończeniu cyklu butelki wyciąga się gorące i totalnie, wręcz agresywnie suche. Po prostu wiór. Żadnych dziwnych plam z wody. Szczerze, to naprawdę piękny widok.

Porozmawiajmy o tabletkach (i moim rosnącym ciśnieniu krwi)

Okej, ale pozwól, że ostrzegę cię przed jedną rzeczą, która nadal sprawia, że mam ochotę krzyczeć do ściany. Tabletki. O mój Boże, te dedykowane tabletki do zmywania.

Let's talk about the tablets (and my rising blood pressure) — Dear me from 6 months ago: The Baby Brezza Bottle Washer Pro

Nie możesz po prostu wcisnąć tam trochę Ludwika. Jeśli spróbujesz użyć zwykłego płynu do naczyń, spieni się i wystrzeli po bokach maszyny jak wściekły pies, a ty spędzisz godzinę na myciu podłogi. Zwykłe kapsułki do zmywarki są o wiele za silne i zostawiają kredowy, chemiczny osad na silikonowych smoczkach, który sprawia, że dziecko wypluwa je z obrzydzeniem. Jesteś więc całkowicie uwiązana i skazana na kupowanie oficjalnych tabletek od Baby Brezza.

Są one sprzedawane w takim małym słoiczku, i przysięgam, że ten słoik się ze mnie śmieje. Używasz jednej do każdego mycia. Jeśli myjesz cztery butelki, zużywasz jedną tabletkę. Jeśli z desperacji myjesz dwie butelki, również zużywasz jedną tabletkę. To taki nieustanny, cichy szum niepokoju: Czy mamy wystarczająco dużo tabletek, żeby przetrwać weekend? Czy powinnam ustawić subskrypcję na Amazonie? Co będzie, jeśli łańcuch dostaw się załamie i już nigdy nie umyję żadnej butelki? To jak kupowanie tuszu do drukarki, ale gorsze, bo drukarka nie krzyczy na ciebie, kiedy jest głodna.

Do tego musisz wręcz idealnie załadować maszynę. Ma ona takie małe dysze strumieniowe, 20 sztuk, stojące prosto do góry. Jeśli nie umieścisz butelek dokładnie nad tymi dyszami, woda po prostu bezcelowo tryska w otchłań, a po 88 minutach wrócisz, żeby znaleźć na dnie butelki stwardniały pierścień tłuszczu z mleka.

Firma twierdzi, że sprzęt zużywa o 85% mniej wody niż mycie ręczne, co chyba jest super dla planety.

Zestaw przetrwania na ząbkowanie, który musisz kupić w tej chwili

Podczas gdy maszyna realizuje swój cykl, będziesz potrzebowała czegoś, żeby odwrócić uwagę malucha, bo – uwaga, spoiler – ząbkowanie zacznie się o wiele wcześniej, niż w przypadku Leo. Leo nie miał ani jednego zęba, dopóki nie skończył prawie dziewięciu miesięcy, a to nowe maleństwo już teraz próbuje odgryźć sobie własne piąstki.

Proszę, po prostu mnie posłuchaj i idź poszukać tego gryzaka: Silikonowy gryzak dla niemowląt Panda. Wiem, że myślisz, że wszystkie gryzaki są takie same, ale mówię ci, ten jest inny. Przetrwaliśmy zeszły wtorek tylko i wyłącznie dzięki tej pandzie. To taki płaski, w 100% zrobiony z silikonu spożywczego gryzaczek, z małymi fakturowanymi uszami, o które maluch wręcz z furią pociera swoje obolałe dziąsła. Uwielbiam go, bo jest całkowicie wolny od BPA i nie muszę martwić się o jakieś toksyczne świństwa, ale przede wszystkim uwielbiam go za to, że jest na tyle lekki, że niemowlak potrafi go bez problemu utrzymać, nie zrzucając go sobie na twarz. Mamy już trzy takie. Jeden w torbie na pieluchy, jeden w lodówce, bo zimny silikon pomaga na opuchliznę, i jeden, który prawdopodobnie zaklinował się na stałe w samochodzie Dave'a.

Prawdopodobnie będziesz miała też ochotę kupić Gryzak w kształcie rolki sushi, bo wygląda absolutnie komicznie. I jasne, jest idealny na zdjęcia na Instagrama. Ale szczerze? Jest po prostu okej. Kształt jest trochę zbyt pękaty, by naprawdę małe dziecko mogło go dobrze złapać, więc w efekcie upuszcza go co pięć sekund. To oznacza, że musisz go ciągle podnosić, co mija się z całym sensem samodzielnego uspokajania się maleństwa.

Ale wiesz, co kupi Dave? Gryzak w kształcie tapira malajskiego. Bo przecież jakby inaczej. Przyniesie to do domu i wygłosi ci cały wykład o tym, że to zagrożony gatunek i jak ważne jest, by wcześnie wprowadzać edukację o ochronie przyrody, podczas gdy ty dosłownie próbujesz tylko sprawić, żeby dziecko przestało krzyczeć, abyś mogła napić się swojej zimnej kawy. Ale o zgrozo, Dave ma w tym jednym przypadku trochę racji. Czarno-biały kontrast naprawdę przyciąga wzrok malucha, a małe wycięcie w kształcie serca sprawia, że łatwo mu ten gryzak złapać.

Jeśli szukasz więcej sposobów na rozwiązanie problemu płaczącego niemowlaka za pomocą pieniędzy, zamiast po prostu płakać razem z nim, powinnaś po prostu przejrzeć kolekcje ekologicznych produktów dla niemowląt i gryzaków Kianao. To nieskończenie lepsze niż doom-scrollowanie Twittera o czwartej rano.

Woda destylowana i inne irytujące realia

Porozmawiajmy o sytuacji ze zbiornikami na wodę. Maszyna ma dwa zbiorniki z tyłu. Do górnego wlewasz czystą wodę, a dolny zbiera całą tę obrzydliwą, mlecznoszarą wodę po zakończeniu cyklu. Po prostu odpinasz dolny zbiornik, wylewasz wodę do zlewu i go przepłukujesz.

Distilled water and other annoying realities — Dear me from 6 months ago: The Baby Brezza Bottle Washer Pro

Ale jest pewien haczyk, o którym nikt ci nie mówi, dopóki nie zaczniesz w panice czytać instrukcji rozwiązywania problemów o północy: w zbiorniku na czystą wodę naprawdę musisz używać wody destylowanej. Jeśli wlejesz po prostu kranówkę ze zlewu – a tak na marginesie, nasza woda jest tak twarda, że dosłownie zostawia kredowy osad na szklankach – wewnętrzne rurki grzewcze w maszynie pokryją się kamieniem. Zatkają się osadem z minerałów, maszyna wyrzuci przerażający kod błędu i odmówi działania. Więc teraz masz nowy obowiązek. Jesteś tą osobą, która kupuje wodę destylowaną w litrach w markecie. Dave nieustannie o to marudzi. Uważa za absurdalne, że nasza myjka do dziecięcych butelek wymaga rzemieślniczego nawodnienia do prawidłowego funkcjonowania.

Czy to na poważnie oszczędza czas?

Tak. O rany, jeszcze jak.

Pełny cykl prania, sterylizacji i suszenia trwa około 88 minut. Może wydawać się, że to długo, ale zwykła zmywarka potrzebuje jakichś trzech godzin na programie wyparzania, a potem wszystko i tak po skończeniu jest jakimś cudem ciągle mokre. Poza tym nie musisz czekać na zapełnienie całej zmywarki. Po prostu wrzucasz cztery butelki, wciskasz przycisk i idziesz paść na kanapę.

Górny kosz jest jednak irytująco mały. Próbowałam włożyć tam moje duże, sztywne lejki od laktatora, stawiając je pionowo, ale się nie zmieściły. Musisz ułożyć je nieco bokiem, ale wtedy strumienie wody nie tryskają do ich środka prawidłowo, więc się nie domywają. W zasadzie musisz tu rozegrać partię Tetrisa o wysoką stawkę. Masz te zielone wkładki odpowietrzające Dr. Brown's, które na sto procent zostały zaprojektowane przez jakiegoś sadystę, i zaworki do laktatora, które wyglądają jak maleńkie przedmioty grożące zadławieniem. Ale gdy już rozgryziesz idealną konfigurację, która sprawdza się w przypadku twojej konkretnej marki butelek, jest to czysta magia.

W każdym razie, naprawdę musisz teraz wytrzeć ręce w te poplamione dresy, zamówić myjkę, dorzucić do koszyka jakiś uroczy gryzak na czas, gdy zacznie się obfite ślinienie, i stanowczo kazać Dave'owi pojechać do sklepu po wodę destylowaną. Jeśli chcesz zobaczyć gadżety, które obecnie faktycznie pozwalają nam przetrwać w naszym chaotycznym domu, idź i złap te gryzaki z silikonu spożywczego od Kianao, zanim dziecko zacznie obgryzać pilota od telewizora.

FAQ (Bo wiem, że gorączkowo googlujesz to o trzeciej w nocy)

Czy naprawdę muszę używać tych tabletek do zmywania Baby Brezza?

Słuchaj, próbowałam znaleźć na to jakiś sposób, ale oto co się dzieje, jeśli próbujesz przechytrzyć system:

  • Zwykły płyn do mycia naczyń zamieni twoją kuchnię w pianę party i wycieknie z każdej możliwej szczeliny.
  • Zwykłe kapsułki do zmywarek są o wiele za bardzo skoncentrowane i zostawiają dziwny, mętny, chemiczny nalot na wszystkich silikonowych częściach.
  • Gwarancja zostanie dosłownie unieważniona, jeśli użyjesz czegoś innego, a firma się o tym dowie. Po prostu kup te tabletki.

Czy mogę myć w niej części mojego laktatora?

Tak, ale bywa to irytujące. Musisz wymyślić, jak to wszystko wpasować. Oto mój system:

  • Umieść ciężkie, plastikowe lejki na dolnym koszu bezpośrednio nad wysokimi dyszami.
  • Wciśnij malutkie zaworki typu kaczy dziób do górnego koszyka, żeby nie fruwały po całej maszynie.
  • Nigdy nie wkładaj do środka elastycznych, silikonowych rurek, ponieważ mogą się stopić lub wygiąć.

Ile wody ta maszyna tak na serio zużywa?

Zaskakująco mało. Po prostu napełniasz górny zbiornik do zaznaczonej linii, a maszyna zużywa niecałe cztery litry na cykl. Mycie ręczne pod bieżącą wodą pochłania znacznie więcej wody, nawet jeśli próbujesz się uwinąć w miarę szybko. Musisz jednak opróżniać zbiornik z brudną wodą po każdym jednym cyklu, co jest obrzydliwe, ale przynosi niespodziewaną satysfakcję.

Czy to naprawdę suszy rzeczy całkowicie?

Szczerze mówiąc, to jedyny powód, dla którego jeszcze nie wyrzuciłam jej przez okno. Tak. Używa gorącego, przefiltrowanego powietrza, a po zakończeniu cyklu butelki są tak suche, że sprawiają wrażenie lekko naelektryzowanych. Żadne podstępne krople wody nie ukrywają się w gwintach butelek i nie czekają, by wyhodować pleśń.

Czy jest to warte tych pieniędzy, jeśli mam już zmywarkę?

Oto moja głęboko osobista matematyka w tym temacie:

  • Nasza domowa zmywarka pracuje przez trzy godziny, a ja nie zamierzam odpalać jej na wpół pustej tylko dla dziecięcych butelek.
  • Zanim zmywarka skończy pracę, zazwyczaj natychmiast potrzebuję czystej butelki, bo dziecko płacze.
  • Brezza to w zasadzie osobny, szybki pas ruchu dla rzeczy utrzymujących twoje dziecko przy życiu. Tak, to spory wydatek, ale w zamian odkupujesz godziny swojego życia.