Był wtorkowy wieczór, gdzieś w okolicach dziewiętnastego tygodnia bliźniaczej ciąży, a ja wpatrywałem się w mojego iPada z narastającym przerażeniem, zazwyczaj zarezerwowanym dla niespodziewanych wezwań z urzędu skarbowego. Moja żona właśnie wręczyła mi tablet, uśmiechnęła się przerażająco łagodnym uśmiechem i powiedziała: „Musimy założyć listę prezentów”. Aż do tego momentu moje przygotowania do ojcostwa polegały wyłącznie na cichym panikowaniu pod prysznicem i sprawdzaniu w Google, czy to normalne, że noworodki wyglądają jak zrzędliwi starcy (to normalne). Ale teraz poproszono mnie o stworzenie listy rzeczy, które utrzymają przy życiu dwoje małych, kruchych ludzi, a wszyscy w internecie krzyczeli, żebym skorzystał z listy prezentów Buy Buy Baby.

Jeśli nie znacie specyficznej wojny psychologicznej, jaką jest tworzenie listy wyprawkowej, polega ona mniej więcej na przeglądaniu tysięcy przedmiotów, o których istnieniu jeszcze godzinę temu nie mieliście pojęcia, i próbach ustalenia, który odcień beżu najlepiej zamaskuje przetartą marchewkę. Nalałem sobie zdecydowanie nieprzyzwoitą ilość herbaty i zacząłem klikać.

Dom towarowy widmo

Z Buy Buy Baby jest teraz taka dziwna sprawa. Jakiś czas temu spektakularnie zbankrutowali, znikając z parków handlowych jak fatamorgana mocno przecenionych poduszek do karmienia, tylko po to, by zostać wykupionym i zmartwychwstać w samą porę na rychłe nadejście moich córek. Obecnie to w dużej mierze doświadczenie cyfrowe, co szczerze mówiąc bardzo mi pasowało, ponieważ wizja snucia się po fizycznym sklepie z partnerką w zaawansowanej ciąży, która musiała siusiać co jedenaście minut, brzmiała jak mój osobisty krąg piekieł.

Cyfrowy interfejs jest całkiem zgrabny, rzucając w ciebie listami kontrolnymi dla poszczególnych kategorii z agresywnym entuzjazmem dyrektora artystycznego na statku wycieczkowym. Problemem, jak szybko odkryłem, jest sama ilość sugerowanych „niezbędników”. „Analizator listy” na stronie nieustannie i delikatnie kpił ze mnie, że mam za mało przedmiotów w kategorii „poniżej 100 zł”, tak jakby moim głównym zmartwieniem jako przyszłego ojca bliźniaków było upewnienie się, że mój daleki kuzyn ma do dyspozycji przyjazny dla portfela sposób na kupienie nam aspiratora do nosa.

Wielkie oszustwo z pudełkiem powitalnym

Przyznam się, początkowo skusiła mnie obietnica legendarnego powitalnego pudełka z wyprawką Buy Buy Baby, o którym doświadczeni rodzice mówili ściszonym, pełnym czci głosem, jakby zawierało Świętego Graala wśród kremów na odparzenia. Ale w ich nowej, zmartwychwstałej erze zasady się zmieniły. Kiedyś była to darmowa torba próbek, po którą można było po prostu wejść z ulicy. A teraz? Zmieniło się to w system, w którym płacisz dychę za pudełko miniaturowych balsamów i w zamian dostajesz tyle samo kredytu na zakupy w sklepie.

The great welcome box deception — Surviving the Buy Buy Baby Registry (And Other Twin Tales)

Spędziłem kompromitujące czterdzieści pięć minut na zrzędzeniu do kota o samej czelności pobierania opłat za materiały promocyjne, kwestionując same podstawy późnego kapitalizmu i zastanawiając się, czy to oznacza, że w zasadzie sam kupuję sobie prezent. W końcu przypomniałem sobie, że za chwilę będę odpowiedzialny za dwa ludzkie życia i być może tanie pudełko miniaturowych żeli do mycia dla dzieci to nie jest sprawa, o którą warto kruszyć kopie. W międzyczasie dodam, że podgrzewacze do butelek są całkowicie bez sensu, więc od razu je pomińcie i po prostu podstawcie butelkę pod kran z gorącą wodą.

Co lekarz faktycznie powiedział nam o śnie

Siedząc i na ślepo dorzucając kolejne przedmioty do naszego cyfrowego koszyka, przypomniałem sobie naszą ostatnią wizytę u dr Patel. Zapytałem ją, w dość desperackim tonie, co tak naprawdę musimy kupić, aby zapewnić im bezpieczeństwo. Oparła się w fotelu, spojrzała na mnie z mieszaniną litości i profesjonalnego dystansu, po czym z grubsza oznajmiła, że wszystkie te pluszowe, piękne zestawy pościeli, które właśnie przeglądałem, to śmiertelne pułapki.

Moje ograniczone zrozumienie wytycznych Amerykańskiej Akademii Pediatrii – które dr Patel przełożyła na dosadny, brytyjski zdrowy rozsądek – było takie, że niemowlęta powinny spać na przerażająco pustej, twardej powierzchni, bez choćby jednego dekoracyjnego kocyka do towarzystwa. Tak więc, agresywnie usunąłem z naszej listy wyprawkowej pasujące do siebie ochraniacze na szczebelki za 150 funtów i zastąpiłem je agresywnie nudnymi prześcieradłami z gumką oraz śpiworkami do spania. Pocieszałem się myślą, że przynajmniej będą oddychać, nawet jeśli ich łóżeczka będą wyglądać jak małe, przygnębiające więzienne cele.

Dała też jasno do zrozumienia, że szpital nie wypuści nas bez dwóch bezpiecznych, ważnych, montowanych tyłem do kierunku jazdy fotelików samochodowych. To z kolei doprowadziło do gorączkowych, nocnych zakupów, ponieważ nagle oczyma wyobraźni zobaczyłem, jak z powodu jakichś formalności utknęliśmy na oddziale położniczym już na zawsze.

Estetyczny kompromis

Największą przeszkodą, na jaką natrafiłem w przypadku wybranej przez nas platformy, było nagłe, druzgocące uświadomienie sobie, że nie jest ona uniwersalna. Nie możesz tak po prostu beztrosko podlinkować tego niszowego, ekologicznego europejskiego butiku, który znalazłeś na Instagramie o 3 nad ranem. Jeśli Buy Buy Baby nie ma tego na stanie, nie możesz umieścić tego na swojej głównej liście.

The aesthetic compromise — Surviving the Buy Buy Baby Registry (And Other Twin Tales)

To stanowiło problem, bo chociaż te sklepy są fantastyczne do zdobycia masywnego, wręcz przemysłowego plastikowego sprzętu, którego nieuchronnie potrzebujesz (wózki, które składają się jak Transformery, krzesełka do karmienia, które czyści się jednym westchnieniem), nie mogłem dodać tych pięknych, organicznych tekstyliów, które tak naprawdę chciałem, by miały styczność ze skórą moich dziewczynek. Musiałem wziąć sprawy w swoje ręce.

Podczas gdy moja dalsza rodzina była zajęta kupowaniem gigantycznej plastikowej wanienki z naszej oficjalnej listy, ja po cichu zamówiłem stos ubranek Body niemowlęce bez rękawów z bawełny organicznej bezpośrednio od Kianao. Nie przesadzam, gdy mówię, że bliźnięta produkują bezbożne ilości płynów ustrojowych i będziecie prać ich ubrania tak często, że pralka zacznie brzmieć, jakby płakała. Te body szczerze mówiąc przetrwały bezlitosne cykle w gorącej wodzie, nie tracąc przy tym kształtu ani nie zamieniając się w drapiący karton, a organiczna bawełna sprawiła, że uniknęliśmy tych dziwnych, niewytłumaczalnych czerwonych wysypek, które syntetyczne materiały zdają się magicznie wywoływać na noworodkach.

Chcesz ominąć główną listę, aby kupić coś z wyższej półki? Odkryj kolekcję ubranek z bawełny organicznej od Kianao właśnie tutaj.

Całkowicie ominąłem również system wyprawkowy przy urządzaniu ich kącika zabaw. Cyfrowe listy wciąż sugerowały ogromne plastikowe centra aktywności, które wyglądały, jakby w naszym salonie rozbiło się UFO, uderzające agresywnymi światłami LED prosto w rogówki. Zamiast tego kupiłem Drewniany stojak edukacyjny Baby Gym | Zestaw Dziki Zachód z Koniem i Bawołem. To bez wątpienia moja ulubiona rzecz ze wszystkich, które posiadamy. Stoi cicho w kącie pokoju, wyglądając jak pamiątkowy antyk, z pięknymi małymi szydełkowanymi konikami i gładkimi drewnianymi bawołami zwisającymi z niego. Nie ma żadnych baterii. Nie ma piskliwej, elektronicznej muzyki, która będzie cię prześladować w koszmarach. Tylko naturalne tekstury, na które dziewczynki gapiły się godzinami, by w końcu zacząć w nie agresywnie uderzać swoimi malutkimi piąstkami.

Szczerze mówiąc, nie każdy zakup spoza oficjalnej listy był odmieniającym życie objawieniem. Kupiłem też Gryzak w kształcie Pandy, ponieważ obie zaczęły ząbkować w dokładnie tym samym czasie, zmieniając nasze mieszkanie w chór nieszczęśników. Jest w porządku. Jest uroczy, zrobiony z bezpiecznego silikonu spożywczego i można go myć w zmywarce, co jest ogromnym plusem. Okazało się jednak, że moja córka Lily o wiele bardziej woli żuć mój prawdziwy lewy kciuk, więc panda obecnie mieszka na dnie torby do przewijania, czekając na dzień, w którym Lily uzna, że moja ręka nie jest już akceptowalną przekąską.

Nadejście kartonowych pudeł

Mniej więcej w trzydziestym tygodniu zaczęły się dostawy. To właśnie wtedy funkcja prezentów grupowych naprawdę udowodniła swoją wartość. Niektóre z droższych przedmiotów – takich jak wózek dla bliźniaków, który kosztuje mniej więcej tyle co używany samochód – zostały automatycznie skonfigurowane w taki sposób, aby wielu krewnych mogło się zrzucić. Oznaczało to, że nie musieliśmy niezręcznie prosić nikogo o gigantyczny wydatek, i uchroniło nas przed wzięciem drugiej hipoteki tylko po to, by móc transportować nasze dzieci po chodniku.

Potem nadeszły te dziwne rzeczy. Za każdym razem, gdy docierał prezent z naszej listy z Buy Buy Baby, rzucaliśmy monetą, czy to będzie coś, czego rozpaczliwie potrzebowaliśmy, czy coś, o co absolutnie nie prosiliśmy. Moja cioteczna babcia Susan, niech ją Bóg błogosławi, najwyraźniej uznała, że naszej starannie wyselekcjonowanej liście brakuje rozmachu, i przysłała nam wypchaną żyrafę naturalnej wielkości, która teraz mieszka w przedpokoju i regularnie przeraża mnie, gdy wstaję do toalety o drugiej w nocy.

Prawdziwym ratunkiem okazała się jednak zniżka za skompletowanie listy. Około sześć tygodni przed wyznaczonym terminem porodu, odblokował się 15% rabat na wszystko, co pozostało w naszym zestawieniu. Kiedy w zimnych potach nagle zdajesz sobie sprawę, że zapomniałeś wpisać na listę kremu na brodawki, części do laktatora i około czterystu kolejnych pieluch, taka zniżka daje poczucie ciepłego uścisku od księgowego.

Z perspektywy czasu, tworzenie tej listy było pierwszym prawdziwym momentem, w którym poczułem się jak ojciec. Było to chaotyczne, dokonałem kilku strasznych wyborów (oczywiście nigdy nie użyliśmy podgrzewacza do chusteczek) i spędziłem zdecydowanie za dużo czasu, martwiąc się o walory estetyczne pieluszek do ulewania. Ale to pomogło nam przetrwać te pierwsze kilka chaotycznych miesięcy, nawet jeśli salon chwilowo przypominał magazyn.

Gotowi zaopatrzyć się w organiczne niezbędniki, których tak naprawdę potrzebują wasze dzieci? Kup zrównoważoną kolekcję dla noworodków od Kianao już dziś.

Pytania dotyczące wyprawki, które gorączkowo wpisywałem w Google o 3 nad ranem

Czy zniżka na resztę z listy naprawdę się opłaca?
Tak, o dziwo się opłaca, chociaż na własnej skórze przekonałem się, że wykluczają niektóre marki premium. Dostajesz 15% zniżki na rzeczy, których nie kupili ci przyjaciele i rodzina, co jest świetnym sposobem na zgarnięcie wszystkich tych nudnych artykułów pierwszej potrzeby, takich jak ochraniacze na materac i osłonki na termometr, których nikt nie chce przynieść na baby shower, bo nie są „słodkie”.

Czy mogę dodawać rzeczy z innych stron internetowych?
Nie, i to mnie doprowadzało do szału. W przeciwieństwie do niektórych uniwersalnych platform, jesteś tu uwięziony w ich ekosystemie, chyba że akurat mają na stanie markę, której pragniesz. Jeśli chcesz ekologicznych europejskich zabawek produkowanych w krótkich seriach, po prostu musisz kupić je sam lub wysłać teściowej bardzo precyzyjną wiadomość na WhatsAppie z bezpośrednim linkiem.

Jak wygląda polityka zwrotów, jeśli dostanę zdublowane prezenty?
Szczerze mówiąc, jest dziwacznie wręcz hojna. Masz 365 dni na zwrot nowych, nieotwartych przedmiotów w zamian za doładowanie konta sklepowego. Uratowało mi to życie, gdy od mających dobre intencje współpracowników otrzymaliśmy trzy identyczne urządzenia z białym szumem. Po prostu nie rozdzierajcie pudełek w szale wynikającym z braku snu, w przeciwnym razie z nimi zostaniecie.

Kiedy powinienem na poważnie zacząć robić taką listę?
Zaczęliśmy mniej więcej na początku drugiego trymestru, głównie dlatego, że żona mi tak kazała, ale też dlatego, że sprawdzenie ocen bezpieczeństwa fotelików samochodowych zajmuje żenująco dużo czasu. Ponadto ludzie zaczną cię męczyć o link w chwili, w której ogłosisz ciążę, a uwierz mi, że nie chcesz w panice dodawać przedmiotów, podczas gdy ktoś akurat próbuje kupić ci prezent.

Jak działają te prezenty grupowe?
Każdy przedmiot o wartości powyżej stu funtów (lub dolarów, w zależności od tego, gdzie robisz zakupy) automatycznie zyskuje przycisk „dorzuć się”. Ludzie po prostu wrzucają pieniądze do cyfrowej puli o nazwie „Moje środki”. Zebrana tam gotówka może zostać następnie użyta na zakup wielkiego, drogiego wózka, bez konieczności proszenia rodziców o uregulowanie całego rachunku, co pozwala ci zachować resztki własnej godności.