W moich włosach zaschła dziwna, letnia żółta papka, cyfrowy termometr kuchenny miga do mnie na wściekłą czerwień, pokazując 41 stopni, a ja siedzę na zimnym linoleum w pralni o drugiej w nocy, desperacko próbując sobie przypomnieć, dlaczego uznałam to za dobry pomysł. Gdybym mogła cofnąć czas o sześć miesięcy i wysłać do siebie list, przykleiłabym go prosto do mojego stanowiska wysyłkowego Etsy, gdzie musiałabym go przeczytać. Powiedziałabym sobie, żeby odłożyć kartę kredytową, zignorować błagania mojego czterolatka i uciekać od hodowcy. Bo, powiem wam szczerze, wychowywanie pierzastego niemowlęcia przy jednoczesnym utrzymywaniu przy życiu trójki ludzkich dzieci poniżej piątego roku życia, to poziom wyczerpania, na który nie wyprodukowano wystarczającej ilości kawy nawet w całym Teksasie.

Mój mąż, kochany człowiek, zaczął ustawiać swoje nocne alarmy z etykietą „dziecko p”, ponieważ był zbyt zdezorientowany, by wpisać całe zdanie (dziecko papugi), co naturalnie sprawiło, że moja mama, widząc ekran jego telefonu, założyła, że jestem w ciąży z naszym czwartym dzieckiem. Musiałam z nią usiąść i wyjaśnić, że nie, nie spodziewamy się kolejnego człowieka, po prostu zaadoptowaliśmy ślepego, nagiego, skrzeczącego dinozaura, który wymaga bardziej skomplikowanej opieki niż kiedykolwiek moje własne ludzkie noworodki.

Moje najstarsze dziecko znów w akcji

Niech mój najstarszy syn będzie dla was wszystkich przestrogą. Obejrzał dokładnie jeden dokument o tropikalnych lasach deszczowych i stwierdził, że celem jego życia jest posiadanie ary. Będąc mamą, która chce zachęcać do „nauki o zwierzętach” i „odpowiedzialności”, jakoś przekonałam samą siebie, że malutkie pisklę będzie łatwiejsze do opanowania niż szczeniak. Moja babcia zawsze mawiała, że dobrymi chęciami i tanim ziarnem dla ptaków wybrukowane jest piekło, i choć kiedyś przewracałam oczami na jej dramatyzowanie, ta kobieta była po prostu prorokiem.

Kiedy przynosisz do domu nieodstawione od matki pisklę, nie zyskujesz tylko domowego zwierzaka. Zyskujesz kruchy, wymagający, wrażliwy na temperaturę eksperyment naukowy. Mój weterynarz spojrzał mi prosto w oczy podczas naszej pierwszej wizyty i w zasadzie powiedział, że te stworzenia to w naturze ofiary, co oznacza, że ukrywają swoje choroby, dopóki dosłownie nie znajdą się na łożu śmierci. Wygląda więc na to, że ciągły stan lekkiej paniki to teraz po prostu moja codzienność.

Lampy grzewcze i panika

Porozmawiajmy o etapie odchowalnika, co jest wymyślnym określeniem na plastikowy pojemnik, w którym twój mały ptaszek mieszka przez pierwsze kilka tygodni swojego życia. Moja mama kazała mi po prostu włożyć poduszkę elektryczną pod pudełko po butach, tak jak robiła to z rannymi wróblami w latach osiemdziesiątych. Jeśli zrobicie to z egzotycznym pisklęciem, dosłownie zamarznie na śmierć, ponieważ z tego co rozumiem, fizycznie nie potrafią same utrzymać stałej ciepłoty ciała. Na początku musisz utrzymywać ich małe środowisko w temperaturze dokładnie 35 do 37 stopni Celsjusza i powiem wam, że wpatrywałam się w ten cyfrowy termostat intensywniej, niż kiedykolwiek monitorowałam oddech mojego pierworodnego.

Budzisz się oblana zimnym potem, bo przeciąg w domu obniżył temperaturę w odchowalniku o jeden stopień, i jesteś przerażona, że trwale zahamujesz jego rozwój. A próba utrzymania tej stabilnej temperatury w starym wiejskim domu, w którym klimatyzacja zachowuje się, jakby miała własny rozum, to sport ekstremalny.

Aha, i proszę, zaoszczędźcie pieniądze i wyłóżcie ten plastikowy pojemnik zwykłymi, antypoślizgowymi ręcznikami papierowymi zamiast drogimi, wymyślnymi wiórami drzewnymi, żeby ich małe nóżki nie rozjeżdżały się na boki i nie uległy trwałej deformacji. Koniec kropka.

Ręczne karmienie to szczególny rodzaj tortur

Jeśli nie zapamiętacie niczego innego z tego listu do mnie samej z przeszłości, niech to będzie ten wywód na temat absolutnego koszmaru, jakim jest ręczne karmienie. Myślałam, że przygotowywanie butelek dla ludzkich niemowląt o 3 nad ranem było złe, ale mieszanie ptasiej karmy to szczegółowy, ryzykowny projekt naukowy, który złamie waszego ducha. Po pierwsze, temperatura mieszanki musi wynosić dokładnie od 38 do 40 stopni Celsjusza. Jeśli myślicie, że możecie po prostu zgadywać, testując ją na nadgarstku jak mleko matki, grubo się mylicie.

Hand feeding is a special kind of torture — Dear Past Jess: The Brutal Truth About Raising A Baby Parrot

Nasz ptasi weterynarz wyjaśnił nam coś o „zastoju w wolu”, czyli o przerażającym scenariuszu, w którym jeśli jedzenie jest zbyt zimne, ich mały worek na szyi po prostu przestaje trawić i jedzenie dosłownie fermentuje w ich wnętrzu. Ale jeśli jest zbyt gorące — na przykład 40,5 stopnia — wypala dziurę prosto przez ich delikatną tkankę. Więc zamiast po prostu wrzucić butelkę do mikrofalówki i mieć nadzieję na najlepsze, kołysząc na biodrze płaczące niemowlę, musisz stać tam z bardzo dokładnym cyfrowym termometrem, mieszać gorącą wodę z proszkiem i patrzeć, jak liczby rosną i maleją, podczas gdy ptak wydaje z siebie dźwięki, które mogę opisać tylko jako odgłos umierającego czujnika dymu.

I nigdy nie używajcie mikrofalówki do podgrzewania wody, ponieważ tworzy ona w papce niewidzialne, wrzące punkty, które zniszczą ich wole, zanim w ogóle zorientujecie się, co się stało. Spędziłam dosłownie godziny mojego życia stojąc przy kuchennym zlewie, mocząc strzykawki w zimnym płynie sterylizującym, ponieważ te z gumowymi uszczelkami najwyraźniej są siedliskiem zabójczych bakterii, a to wszystko, podczas gdy moje ludzkie dziecko rozpacza w swoim krzesełku do karmienia. Poziom wymaganej higieny jest, szczerze mówiąc, absurdalny.

Ponieważ podczas tych zapaśniczych walk przy karmieniu jestem nieustannie obryzgiwana letnią, zaschniętą papką, praktycznie zrezygnowałam z noszenia ładnych ubrań po domu i zdecydowanie nie marnuję pieniędzy na delikatne ubranka dla mojego najmłodszego dziecka. Powiem wam szczerze, kupuję w Kianao Body niemowlęce bez rękawów z bawełny organicznej w hurtowych ilościach, ponieważ ma przystępną cenę, jest obłędnie miękkie, a zakładki na ramionach sprawiają, że mogę je zsunąć w dół przez nogi zamiast ciągnąć przez głowę, gdy mój maluch nieuchronnie rozsmaruje ptasią papkę na swoich plecach. To moja absolutnie ulubiona rzecz, jaką teraz posiadamy, ponieważ faktycznie przetrwa moje agresywne cykle prania w gorącej wodzie, nie tracąc kształtu ani nie kurcząc się do rozmiaru ubranek dla lalek.

Waga rządzi moimi porankami

Jeśli jeszcze nie macie nerwicy, ważenie pisklaka każdego ranka na pewno wam ją zapewni. Musicie kupić jedną z tych cyfrowych wag gramowych — które, nawiasem mówiąc, kosztują więcej niż moje cotygodniowe zakupy spożywcze — i ważyć je z całkowicie pustym wolem przed ich pierwszym porannym karmieniem. Wygląda na to, że ich mały metabolizm jest tak niesamowicie szybki, że jeśli stracą dziesięć procent masy ciała, uważa się to za ogromny nagły wypadek medyczny.

W zeszłym miesiącu był taki wtorek, kiedy mojemu najmłodszemu dziecku wyżynał się ząb, miałam do wysłania dwadzieścia zamówień z Etsy, a pisklę ważyło trzy gramy mniej niż dzień wcześniej. Szlochałam w kuchni. Po prostu całkowicie się załamałam z powodu trzech gramów piór i dzioba. Zapakowałam wszystkie dzieci do minivana, jechałam czterdzieści pięć minut do weterynarza od zwierząt egzotycznych, tylko po to, by ptak zrobił ogromną kupę na stole do badań i nagle poczuł się idealnie. Biedne moje konto bankowe.

Utrzymanie przy życiu ludzi i ptaka jednocześnie

Próba znalezienia równowagi między potrzebami rozwijającego się ptaka a potrzebami dorastających maluchów to iście cyrkowa sztuczka. Te pisklęta potrzebują około dziesięciu do dwunastu godzin całkowicie nieprzerwanego snu w kompletnych ciemnościach każdej nocy, aby ich układ odpornościowy funkcjonował prawidłowo i by zapobiec problemom behawioralnym. Gdybym spróbowała zmusić moje dzieci do dwunastu godzin snu w cichej ciemności, dosłownie przegryzłyby się przez płyty gipsowo-kartonowe, więc musieliśmy wstawić odchowalnik do naszej garderoby, tylko po to, by zablokować odgłosy *Psiego Patrolu* i wojen rodzeństwa.

Keeping the humans alive while keeping the bird alive — Dear Past Jess: The Brutal Truth About Raising A Baby Parrot

W ciągu dnia staram się czymś zająć wszystkich dookoła, żebym mogła umyć strzykawki i odmierzyć jedzenie. Kupiłam Bambusowy gryzak z silikonem w kształcie pandy myśląc, że te urocze małe tekstury magicznie zajmą moją najmłodszą córkę, podczas gdy ja będę szorować odchowalnik. Jest... po prostu w porządku. To fajny gryzak, silikon spożywczy jest bezpieczny, a bambusowy design na chwilę przyciąga uwagę, ale ona zazwyczaj żuje go przez jakieś cztery sekundy, po czym rzuca nim przez cały pokój i tak czy siak domaga się mojej uwagi. Oszczędźcie sobie nerwów i zaakceptujcie, że wielozadaniowość to mit.

Jeśli wy również toniecie w pięknym, chaotycznym bałaganie, jakim jest wychowywanie wielu gatunków małych, wymagających stworzeń, być może zechcecie chociaż ułatwić sobie ubieranie tych ludzkich, sprawdzając kolekcję ekologicznych ubranek dla niemowląt marki Kianao.

Bezpieczne klatki i niszczenie zabawek

Kiedy ptak w końcu pokryje się piórami i zaczyna zachowywać się jak prawdziwe zwierzę, a nie nagi kosmita, trzeba go przenieść do klatki. I nie daj Boże kupicie złą klatkę. Małe ptaki potrzebują odstępów między prętami o szerokości dokładnie 1,5 centymetra, ponieważ jeśli będą choć trochę szersze, mogą utknąć w nich głową i przypadkowo się powiesić, a to wizja, której mój poporodowy mózg naprawdę nie potrzebował przetwarzać.

Potrzebują również różnorodnych żerdzi, żeby nie dostały wrzodów podeszwy (tzw. bumblefoot), co brzmi jak urocza choroba z czarodziejskiego świata, ale w rzeczywistości to paskudna infekcja. Czyszczenie tej gigantycznej, malowanej proszkowo klatki to teraz mój sobotni poranny rytuał.

Jedynym sposobem, w jaki udaje mi się przetrwać dzień szorowania klatki, jest kładzenie mojego niemowlęcia pod Drewnianym stojakiem edukacyjnym (Baby Gym) w salonie. Ta rzecz jest naprawdę świetna. To nie jest jedna z tych okropnych, irytujących plastikowych zabawek, które rzucają światło stroboskopowe po całym salonie. Naturalne drewno jest na tyle wytrzymałe, że kiedy mój czterolatek nieuchronnie się o nie potyka, uciekając przed bratem, nie pęka. Mały wiszący słoń dostarcza dziecku akurat tyle stymulacji wizualnej, by radośnie gaworzyło, podczas gdy ja agresywnie zeskrobuję zaschniętą kupę z kratek ze stali nierdzewnej.

Po co my to w ogóle zrobiliśmy?

Więc, Jess z przeszłości, jeśli czytasz to trzymając w ręku kartę kredytową i przeglądając w internecie zdjęcia uroczych puchatych piskląt: wiedz tylko, że to będzie najtrudniejsza rzecz, jaką zrobisz od czasu odpieluchowania bliźniaków. Będziesz wyczerpana, będziesz lekko pachnieć dziwnymi ptasimi witaminami i będziesz płakać nad cyfrowym termometrem.

Ale kiedy to niezdarne, w pełni opierzone małe stworzonko w końcu po raz pierwszy przyleci na twoje ramię, wtuli się w twoją szyję i wyda z siebie ten miękki, cichy odgłos klikania tuż przy twoim uchu... Myślę, że i tak powiedziałabym ci, żebyś kupiła tego ptaka. Jest brudno i chaotycznie, ale on idealnie pasuje do naszej rodziny.

Zanim jednak rzucicie się na głęboką wodę w dziwny, wspaniały i stresujący świat bycia rodzicem egzotycznego zwierzaka, zróbcie sobie przysługę i upewnijcie się, że wasze własne ludzkie dzieci są w pełni zaopatrzone, robiąc zapasy ekologicznych niezbędników dla niemowląt marki Kianao.

Kłopotliwe pytania, przed którymi nikt cię nie ostrzega

Jak gorąca powinna być w rzeczywistości ta papka?
Nasz weterynarz powiedział mi, że musi mieć dokładnie od 38 do 40 stopni Celsjusza, i mam na myśli dokładnie. Kupcie naprawdę dobry cyfrowy termometr kuchenny, ponieważ jeśli będzie miała 37 stopni, ich wole przestanie działać, a jeśli 41 stopni, wypalicie im dziurę w gardle. Nie zgadujcie i, na miłość boską, trzymajcie jedzenie z dala od mikrofalówki.

Czy mogę po prostu użyć zwykłej poduszki elektrycznej zamiast odchowalnika?
Słuchajcie, moja babcia przysięgała na pudełko po butach i poduszkę elektryczną, ale te maleńkie nagie pisklęta nie potrafią same wyprodukować ciepła. Potrzebujecie zestawu, w którym będziecie mogli ściśle kontrolować temperaturę otoczenia na poziomie 35-37 stopni przez pierwsze kilka tygodni, w przeciwnym razie zmarzną, a ich system po prostu się wyłączy. Nie warto ryzykować.

Dlaczego ich worek na szyi wygląda tak ogromnie i dziwnie?
To wole i szczerze mówiąc, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam je pełne jedzenia, myślałam, że mój ptak ma guza. Gdy jedzą, powinno wyglądać jak dziwny, miękki balon, ale musicie upewnić się, że całkowicie się opróżnia między karmieniami, aby jedzenie w nim nie zalegało i nie zepsuło się.

Czy naprawdę muszę je ważyć każdego ranka?
Tak, kochani. Zanim dacie im rano cokolwiek do jedzenia, połóżcie je na cyfrowej wadze gramowej. Ponieważ ptaki ukrywają to, że są chore, utrata dziesięciu procent ich wagi przez noc to zazwyczaj jedyny znak ostrzegawczy, że dzieje się coś strasznego i musicie natychmiast udać się do weterynarza.

Kiedy będę mogła przestać karmić je ręcznie?
To zależy wyłącznie od tego, jakiego ptaka kupiliście, ale zazwyczaj około 8 do 12 tygodnia życia zaczynają całkowicie przechodzić na dorosły granulat i warzywa. Moja najważniejsza rada to nie spieszyć się z tym, ponieważ jeśli zmusicie je do zbyt wczesnego odstawienia od strzykawki, stają się bardzo niespokojne i w późniejszym życiu zaczynają krzyczeć lub wyskubywać sobie pióra. Po prostu zaakceptujcie to brudne życie ze strzykawką na trochę dłużej.