Dokładnie o 4:12 we wtorkowy poranek przyłapałam się na tym, że składam głęboki, całkowicie pozbawiony ironii ukłon osobie, która właśnie ubrudziła się po same łopatki. Dzień wcześniej odwiedziła nas moja teściowa, przynosząc wysadzaną cyrkoniami tiarę i głośno oświadczając, że przyjechała zobaczyć swoje „małe królewskie mości”. Potem wyjechała, zabierając ze sobą swoje spokojne, dorosłe życie i zostawiając mnie samą z wrzeszczącymi dwuletnimi bliźniakami oraz mglistym, przerażającym wyobrażeniem o tym, co to znaczy wychowywać niemowlęcego monarchę.
Branża poradników dla rodziców uwielbia tę narrację. Chcą, żebyśmy wierzyli, że traktowanie dziecka po królewsku oznacza kupowanie kaszmirowego łapacza wymiocin za 400 funtów, puszczanie Mozarta na cały regulator, by stymulować jego geniusz, i urządzanie pokoiku, który wygląda jak z żurnala wnętrzarskiego, a nie z domu, w którym ludzie faktycznie żyją i czasem krwawią. Ale im więcej czasu spędzałam, tępo wpatrując się w ścianę o 3 w nocy, pokryta niezidentyfikowaną wydzieliną, tym bardziej docierało do mnie, że zupełnie źle to wszystko zrozumieliśmy.
Jeśli spojrzysz na to, jak funkcjonują prawdziwi brytyjscy arystokraci – ci z tradycjami, w stylu zmarłej królowej Elżbiety II – oni wcale nie pławią się w jednorazowym luksusie. Są stoiccy, noszą ubrania po starszym rodzeństwie, które mają po kilkadziesiąt lat, spędzają niekomfortowo dużo czasu marznąc w szkockim deszczu i gaszą światło, gdy wychodzą z pokoju, żeby oszczędzić na rachunkach za prąd. Okazuje się, że prawdziwe królewskie rodzicielstwo wcale nie polega na przepychu, co jest niezwykle wygodne dla tych z nas, których konta bankowe zostały zdziesiątkowane przez same koszty pieluch.
Dlaczego ubłocony wózek to prawdziwa królewska karoca
Był taki tydzień, gdzieś w okolicach czwartego miesiąca, kiedy Bliźniaczka A (Florence) uznała, że sen to wymysł dla słabeuszy, a Bliźniaczka B (Matilda) postanowiła głośno poprzeć ten ruch polityczny. Czytałam wtedy potwornie drogą książkę o treningu snu, która sugerowała, żebym po prostu emanowała spokojną, autorytatywną aurą, co wydało mi się skrajnie nieprzydatne, gdy cała wręcz wibrowałam ze zmęczenia.
W akcie czystej desperacji zapakowałam je obie do wózka i wymaszerowałam w ponurą, dżdżystą rzeczywistość londyńskiej jesieni. Po prostu szłam. Szłam, aż przestałam czuć dłonie, manewrując po popękanych chodnikach i unikając agresywnie pewnych siebie gołębi. I cudownym zrządzeniem losu, w ciągu dwudziestu minut, krzyki ustały. Odpłynęły w głęboki sen.
Wyczerpana pielęgniarka w naszej lokalnej przychodni mruknęła mi później coś o rytmie dobowym i ekspozycji na światło dzienne. Ta cała nauka trochę przerasta mój pozbawiony snu mózg, ale z grubsza rozumiem to tak, że fizyczne atakowanie gałek ocznych dziecka naturalnym światłem zmusza ich wewnętrzny zegar biologiczny do uległości, oszukując ich malutkie szyszynki, by produkowały melatoninę wtedy, kiedy to faktycznie ma znaczenie. Podobno zmarła królowa zmuszała całą swoją rodzinę do maszerowania przez wrzosowiska przy wichurze, żeby hartować ich charakter i szczerze mówiąc, coś w tym jest. Nie potrzebujesz maszyny z białym szumem w kształcie owcy, która odtwarza dźwięk bicia serca matki; wystarczy solidna para kaloszy i czysty upór, by znieść trochę błota.
Królewska garderoba jest szokująco nudna
Jeśli chcesz wypatrzyć w tłumie kogoś z ludu, szukaj dziecka w sztywnej dżinsowej kurtce z bezsensownym hasłem nadrukowanym na plecach. Ilość absolutnych bzdur, które kupiliśmy w pierwszych miesiącach, jest przytłaczająca, głównie dlatego, że w panice robisz zakupy na telefonie o 2 w nocy, podczas gdy mały człowiek używa twojej klatki piersiowej jako trampoliny.

W końcu nauczyliśmy się, że jeśli chcesz mieć ubranka, które faktycznie przetrwają bezlitosny atak płynów ustrojowych, musisz postawić na nudę. Potrzebujesz rzeczy, które się rozciągają, oddychają i mogą być wygotowane w pralce, nie zamieniając się przy tym w wymiętą szmatkę.
Dla nas absolutnym wołem roboczym w dziecięcej komodzie okazało się Body Dziecięce z Bawełny Organicznej. Jest bez rękawów, co oznacza, że nie musisz brać udziału w przerażającym meczu zapaśniczym, próbując przecisnąć delikatne, wymachujące ramię przez ciasną tubę z materiału. Organiczna bawełna robi ogromną różnicę, o czym przekonaliśmy się, gdy ubraliśmy Florence w syntetyczny pajacyk z supermarketu, a na jej klatce piersiowej natychmiast pojawiła się wysypka do złudzenia przypominająca mapę londyńskiego metra. To body od Kianao jest miękkie, rozciąga się dokładnie tam, gdzie tego potrzebujesz, gdy próbujesz opanować pieluszkową awarię, i praliśmy je tyle razy, że logicznie rzecz biorąc, powinno już dawno obrócić się w pył, ale tak się nie stało.
Z drugiej strony, ktoś podarował nam Body z Bawełny Organicznej z Falbankami na Rękawach i choć jest niezaprzeczalnie urocze i wykonane z tego samego świetnego materiału, muszę wydać łagodne ostrzeżenie. Jeśli jesteś na etapie rozszerzania diety, te urocze motylkowe rękawki zadziałają jak siatka na rozgniecionego banana i zblendowaną marchewkę, gwarantując, że Twoje dziecko w trzy sekundy po posadzeniu w krzesełku będzie wyglądać, jakby właśnie przegrało walkę z warzywem korzeniowym.
Jeśli desperacko próbujesz zaopatrzyć wyprawkę swojego malucha w rzeczy, na widok których nie będziesz się krzywić, a do ich zakupu nie będzie potrzebna mała hipoteka, odwiedzenie kolekcji niemowlęcych niezbędników Kianao to nieco mniej chaotyczny punkt wyjścia.
Kiedy mały monarcha krzyczy
Najbardziej toksycznym kłamstwem sprzedawanym przez branżę poradników dla rodziców jest to, że można w jakiś sposób zmanipulować całkowicie bezradnego małego ziemniaczka tak, by stał się niezależny. Strona 47 szczególnie oceniającej książki, którą kupiłam, sugerowała, że jeśli będę spieszyć z braniem na ręce płaczących noworodków, przyzwyczaję je do oczekiwania życia pełnego służalności z mojej strony, skutecznie tworząc małych tyranów.
Nasza lekarka rodzinna, wspaniała kobieta, która wyglądała, jakby nie spała od 1998 roku, dosłownie zaśmiała mi się w twarz, gdy o tym wspomniałam. Narysowała mglisty, przypominający zygzaki wykres na karteczce samoprzylepnej, żeby mi wyjaśnić, że mózgi noworodków to w zasadzie zupa, całkowicie niezdolna do złośliwej manipulacji czy wyrabiania złych nawyków. Kiedy krzyczą, nie knują twojego upadku; one po prostu myślą, że mogą realnie umrzeć, bo wypadł im smoczek.
Branie ich na ręce, pozwalanie im spać na twojej klatce piersiowej, podczas gdy ty desperacko próbujesz dosięgnąć swojej letniej herbaty, i ogólne działanie jako ludzki materac ich nie rozpieszcza. To po prostu udowadnia im, że świat nie jest pustą, przerażającą próżnią. Co, jeśli się nad tym zastanowić, jest całkiem solidnym fundamentem dla przyszłego władcy.
Klejnoty koronne ząbkowania
Rodzice mają taki specyficzny, nawiedzony wyraz twarzy, kiedy pierwszy ząb zaczyna przesuwać się przez kość szczęki. Twoje dotychczas pogodne dziecko z dnia na dzień zmienia się we wściekłe leśne stworzenie, które chce agresywnie gryźć listwy przypodłogowe, twoje kluczyki do samochodu i miękką część twojego obojczyka.

Próbowaliśmy starych sprawdzonych sposobów. Próbowaliśmy wcierać dziwne żele w ich dziąsła, co przeważnie znieczulało tylko mój własny palec wskazujący. Próbowaliśmy mrożonych myjek, które rozmarzały w dokładnie dwanaście sekund, a potem stawały się po prostu mokrą, przygnębiającą szmatką na dywanie. Jedyną rzeczą, która na poważnie powstrzymała furię, był Gryzak Panda. Jest zrobiony z silikonu spożywczego, co jest po prostu wyszukanym sposobem na powiedzenie, że nie przedostaną się z niego przerażające chemikalia do ich krwiobiegu, gdy będą go żuć z intensywnością wygłodniałego wilka. Płaski kształt oznacza, że Matilda mogła go naprawdę trzymać bez natychmiastowego upuszczania go na własną twarz, i można go po prostu wrzucić do zmywarki, gdy nieuchronnie pokryje się psią sierścią.
Zdetronizowanie plastikowych nadwornych błaznów
Zanim pojawiły się bliźniaki, przysięgałam, że nasze mieszkanie pozostanie neutralną, estetyczną oazą – obietnica ta przetrwała dokładnie do momentu, w którym zjawiła się moja ciotka z plastikowym keyboardem, który błyskał neonowymi stroboskopami i grał mocno zsyntetyzowaną wersję „Starego Donalda” przy głośności, od której mogły powypadać plomby.
Niemowlęta nie potrzebują mini Las Vegas w swoim salonie. W rzeczywistości, jeśli otoczysz rozwijający się mózg przytłaczającymi, chaotycznymi bodźcami, dojdzie do zwarcia i po prostu zaczną krzyczeć. W końcu spakowaliśmy do pudeł te błyskające potworności i zastąpiliśmy je Tęczowym Drewnianym Stojakiem Edukacyjnym. On po prostu tam stoi, wygląda nieco skandynawsko i cicho. Wiszące drewniane i materiałowe zwierzątka autentycznie wymagają od maluchów skupienia i sięgania po nie, zamiast pasywnego gapienia się na wywołujący drgawki świetlny pokaz. Nie wyleczyło to ząbkowania, ani nie sprawiło w magiczny sposób, że zaczęły spać do 7 rano, ale pozwoliło mi wypić całą filiżankę kawy w ciszy bez syntetycznej krowy muczącej w moim kierunku.
Jeśli chodzi o rutynę królewskiej kąpieli, ktoś w internecie nieuchronnie powie ci, żebyś myła swoje dzieci każdej nocy, używając organicznego koziego mleka i gąbki wyrzeźbionej z morskiego koralowca, ale nasza lekarka powiedziała, że wrzucenie ich do kilku centymetrów zwykłej wody dwa razy w tygodniu w zupełności wystarczy, by zmyć brud, więc dokładnie to robimy i jak dotąd nikt nie nabawił się szkorbutu.
Wychowywanie dziecka to w dużej mierze po prostu przetrwanie serii coraz bardziej absurdalnych negocjacji, przy jednoczesnym upewnianiu się, że wszyscy nadal oddychają. Zanim przypadkiem kupisz kaszmirowy kocyk do wózka za 400 funtów, który zostanie natychmiast zrujnowany przez wydzielinę fizjologiczną, weź głęboki oddech, obniż swoje oczekiwania i zamiast tego rzuć okiem na kolekcję ubranek z bawełny organicznej Kianao.
Najczęściej zadawane pytania o królewskim rodzicielstwie
Jak tak na poważnie sprawić, by spały po królewsku?
Głównie dzięki ślepemu trafowi, przerażającej liczbie spacerów wzdłuż korytarza i zmuszaniu ich do przebywania na zewnątrz w świetle dziennym, by ich malutkie mózgi pamiętały, czym tak naprawdę jest dzień. Zapomnij o kursach spania za 200 funtów; po prostu kup porządny płaszcz przeciwdeszczowy i zaakceptuj, że od teraz mieszkasz w parku.
Czy drogie ubranka dla dzieci są tego warte?
Jeśli mają kołnierzyk, głupi napis albo syntetyczną koronkę, absolutnie nie. Jeśli to wysokiej jakości bawełna organiczna, która faktycznie się rozciąga i jest w stanie przetrwać opad nuklearny w twojej pralce, nie tracąc przy tym kształtu, to tak, płać każdą cenę, jakiej zażądają.
Czy zbyt częste noszenie ich na rękach sprawi, że staną się tyranami?
Nasza położna środowiskowa potwierdziła, że noworodka nie da się rozpieścić, głównie dlatego, że brakuje mu zdolności poznawczych do zorganizowania zamachu stanu. Jeśli płaczą, weź je na ręce. To ratuje zdrowie psychiczne wszystkich dookoła i zapobiega zajadaniu stresu całym opakowaniem herbatników o 4 nad ranem.
O co chodzi z tym codziennym kąpaniem?
To pułapka mająca na celu wysuszenie ich skóry i zrujnowanie twojego wieczoru. O ile aktywnie nie wytarzały się w czymś niebezpiecznym lub nie mają zblendowanych brokułów wmasowanych w samą skórę głowy, dwa razy w tygodniu w zupełności wystarczy.
Jak przetrwać „godzinę duchów”, nie rezygnując z rodzicielstwa?
Trzeba to po prostu znieść. Między 17:00 a 19:00 atmosfera w całym domu zmienia się na wrogą. My zazwyczaj uchodzimy z życiem, wsadzając je do wózka, przemierzając z nim salon i akceptując, że krzyki to po prostu faza, która w końcu minie, prawdopodobnie mniej więcej w tym samym czasie, gdy nauczą się nam pyskować.





Udostępnij:
Dlaczego każda mama oszalała na punkcie małego hipopotama karłowatego
Rozszyfrowujemy wymiary kołderek: co z nimi zrobić, gdy nie mogą trafić do łóżeczka?