Kiedy Dave i ja po raz pierwszy zaczęliśmy na poważnie myśleć o powiększeniu rodziny, nieproszone rady zaczęły sypać się jak konfetti na urodzinach dwulatka. Moja teściowa osaczyła mnie przy misce z dipem podczas rodzinnego obiadu i dosłownie szepnęła mi na ucho, że zegar biologiczny tyka i musimy zacząć natychmiast, co było super zabawne i wcale, ale to wcale niezręczne. Dosłownie następnego dnia moja najlepsza przyjaciółka Jess trzasnęła kieliszkiem z margaritą o stół i głośno oświadczyła, że absolutnie musimy poczekać, aż będziemy mieć co najmniej pięćdziesiąt tysięcy oszczędności i dom z ogrodzonym podwórkiem. A potem była jeszcze Brenda, moja instruktorka jogi prenatalnej, która poprawiając swoje legginsy z Lululemon, z pełnym przekonaniem oznajmiła mi, że wszechświat po prostu "ześle duszę", gdy moja czakra serca będzie wystarczająco otwarta.

No dobra, Brenda, ale czy otwarta czakra serca zapłaci za żłobek? Nie sądzę. W każdym razie, chodzi o to, że każdy ma opinię na temat tego, kiedy i jak dokładnie powinnaś sprowadzić dziecko na ten chaotyczny świat, i żadna z nich tak naprawdę nie pomaga, kiedy po prostu siedzisz na własnej kanapie i próbujesz zorientować się, czy jesteś gotowa na zrujnowanie sobie snu przez najbliższą dekadę.

Noc, w której nasz rodzinny iPad przeżył traumę

Sytuacja wyglądała tak. To był zwykły wtorkowy wieczór, dochodziła 23:00. Miałam na sobie te moje starożytne szare dresy z tajemniczą plamą po wybielaczu na kolanie i piłam zupełnie już zimny rumianek. Dave, w półśnie, oglądał jakiś niewytłumaczalnie długi dokument o historii mostów wiszących. Właśnie odbyliśmy jedną z tych rzadkich, naprawdę uroczych rozmów, w której spojrzeliśmy na siebie i powiedzieliśmy: dobra, zróbmy to. Postarajmy się o dziecko.

Czułam się niesamowicie romantycznie. Hasło "wyjdź za mnie, zróbmy sobie dziecko" ciągle krążyło mi po głowie, bo przysięgam, że widziałam je gdzieś na jakiejś uroczej koszulce albo kubku, i brzmiało tak szczerze i słodko. Chwyciłam za naszego rodzinnego iPada, bo chciałam potajemnie stworzyć małą tablicę na Pintereście z pomysłami na to, jak ogłosić ciążę. Moja kuzynka zrobiła niedawno na swoje zaproszenia ślubne przeuroczą ilustrację w stylu japońskiego anime, więc pomyślałam – o, może znajdę artystę, który narysuje w tym stylu coś z motywem ciążowym!

Zaczęłam wpisywać: "wyjdź za mnie zróbmy sobie dziecko..."

Nie wiem, czy omsknął mi się palec, czy może algorytm autouzupełniania uznał, że potrzebuję lekcji pokory, ale nagle z absolutnym przerażeniem wpatrywałam się w wyniki wyszukiwania hasła "wyjdź za mnie zróbmy sobie dziecko hentai".

O BOŻE.

Jeśli nie wiesz, co oznacza to ostatnie słowo, błagam, na litość boską, nie wygoogluj go na swoim komputerze w pracy. To w zasadzie dość specyficzne, animowane, internetowe dziwactwo dla dorosłych. Sapnęłam z takim przerażeniem, że Dave aż upuścił pilot od telewizora. Nachylił się, zmrużył oczy przed ekranem i wlepił we mnie wzrok. "Czy my... włączamy teraz jakieś ostre kreskówki do naszego życia w sypialni?"

Zatrzasnęłam etui iPada z taką siłą, że jestem zaskoczona, że ekran nie pękł. "NIE! To był wypadek! Chciałam tylko znaleźć uroczy obrazek z parą!" Następne dwadzieścia minut spędziłam, gorączkowo czyszcząc historię przeglądarki i agresywnie myjąc ręce, przerażona, że FBI albo moja matka w jakiś sposób dowiedzą się, czego szukałam. Romantyczny nastrój został całkowicie, dogłębnie zamordowany. Poszliśmy spać odwróceni do siebie plecami.

Co tak naprawdę się dzieje, gdy decydujesz się na powiększenie rodziny

Ale szczerze mówiąc, to katastrofalne wyszukiwanie w internecie jest idealną metaforą rodzicielstwa. Zaczynasz z pięknymi, pastelowymi, romantycznymi wyobrażeniami o tym, jak to wszystko będzie wyglądać, a rzeczywistość po prostu uderza cię w twarz czymś całkowicie nieodpowiednim i bardzo niechlujnym.

What actually happens when you decide to expand the family — Surviving That Marry Me Let's Have A Baby Hentai Search Fail

Kiedy jesteś w ciąży, spędzasz godziny, przewijając idealnie urządzone pokoiki dziecięce na Instagramie. Wyobrażasz sobie przyszłą wersję siebie, jak snujesz się po zalanym słońcem pokoju w zwiewnej lnianej sukience, delikatnie kołysząc śpiące niemowlę przy cichych dźwiękach muzyki klasycznej w tle. To kłamstwo. Piękne, bardzo drogie kłamstwo.

Mój pediatra, dr Singh, powiedział mi na pierwszej wizycie, że pierwsze trzy miesiące to w zasadzie po prostu czysty tryb przetrwania i nie powinnam oczekiwać, że będę czuć się jak człowiek – co w tamtym czasie brzmiało strasznie dramatycznie. Pomyślałam sobie: "jasne, panie doktorze, ale kupiłam przecież organiczne otulacze, więc myślę, że damy radę". Wcale nie dramatyzował. Nie ma żadnej lnianej sukienki. Są tylko poplamione mlekiem koszulki do karmienia i poziom wyczerpania tak głęboki, że wręcz zmienia twoje DNA.

Jeśli jesteś na etapie planowania tego całego rodzicielstwa, może po prostu zrób pauzę w tym obsesyjnym projektowaniu pokoiku i sprawdź kolekcję organicznych niezbędników dla niemowląt od Kianao, bo szczerze mówiąc, zaopatrzenie się w podstawowe rzeczy, które nie podrażnią skóry noworodka, jest tysiąc razy bardziej użyteczne niż kupno dekoracyjnego tipi do rogu pokoju.

Rzeczy, których naprawdę potrzebujesz, kontra fantazja

Porozmawiajmy o wyprawce i sprzętach, bo o rany... te sprzęty. Kiedy byłam w ciąży z Leo, Dave wpadł w wielką króliczą norę drewnianych, minimalistycznych zabawek dla niemowląt. Spędził dwie godziny na składaniu naszego zestawu – Drewnianego Stojaka Edukacyjnego z Misiem. Był niezaprzeczalnie piękny – surowe drewno, malutkie pastelowe lamy i kaktusy zwisające z góry. Dave był taki dumny. "Sarah, spójrz na te naturalne tekstury, to na pewno go nie przebodźcuje".

Stuff you seriously need versus the fantasy — Surviving That Marry Me Let's Have A Baby Hentai Search Fail

Cóż. Pozwól, że opowiem ci o Leo i jego stojaku. Przez pierwsze dwa miesiące dosłownie gapił się ponad nim na wentylator sufitowy, ponieważ wentylatory sufitowe to najwyraźniej szczyt rozrywki dla niemowlaka. Później, kiedy w końcu wykształcił na tyle zdolności motoryczne, by móc wejść w jakąś interakcję, polegała ona wyłącznie na łapaniu drewnianej lamy, szarpaniu jej w stronę twarzy i próbie połknięcia w całości, przy jednoczesnym wrzasku. To naprawdę piękny element wystroju dziecięcego pokoju, ale jako prawdziwa zabawka? Powiedzmy, że jest w porządku. Musisz tam siedzieć i pilnować, żeby nie uderzył się w czoło drewnianym kółkiem. Buty dla niemowląt to zresztą też całkowicie bezużyteczna sprawa.

Ale są też rzeczy, które dosłownie ratują twoje zdrowie psychiczne.

Przeskoczmy kilka lat do przodu, do Mai. Był czwartek, godzina 18:42. Znam dokładny czas, bo odliczałam minuty do pory snu. Maya miała 14 miesięcy, była ubrana w białe body (co było moim pierwszym błędem), a na obiad jedliśmy spaghetti bolognese. Postawiłam jej plastikowy talerz na tacce krzesełka do karmienia. Spojrzała mi prosto w oczy, uśmiechnęła się tym mrożącym krew w żyłach uśmieszkiem małego dziecka i pociągnęła ramieniem po tacce.

Talerz poleciał. Sos do spaghetti uderzył w białe zasłony. Pies rzucił się na makaron. Ja po prostu położyłam głowę na stole i zaczęłam kwestionować każdą życiową decyzję, która doprowadziła mnie do tego momentu.

Od razu następnego dnia, w napadzie wściekłości, zamówiłam Silikonowy Talerzyk w Kształcie Kota. Nie przesadzam, gdy mówię, że ta rzecz działa w porze obiadu niczym wykwalifikowany negocjator policyjny. Ma przyssawkę, która trzyma się tacki krzesełka z siłą tysiąca słońc. Maya próbowała go oderwać. Stękała. Ciągnęła. Poddała się i, szczerze mówiąc, po prostu zjadła swój groszek. Poza tym, ma te urocze kocie uszka, które działają jako przegródki, dzięki czemu jej cenne jagody przez przypadek nie dotykają kurczaka, co w krainie maluchów jest najwyraźniej przestępstwem federalnym. To silikon spożywczy, który, jak wspomniał dr Singh, jest o wiele lepszy niż podgrzewanie plastiku, ale szczerze mówiąc, najbardziej kocham w nim to, że mogę go wrzucić na górną półkę zmywarki i nie muszę go oglądać aż do rana.

Kiedy pęka bańka romantycznej kreskówki

Cały ten etap "zróbmy sobie dziecko" jest pełen dziwnych niepokojów o to, by wszystko było idealne. Prawda jest jednak taka, że dzieci to niezwykle odporne małe stworzenia, które przeważnie chcą po prostu, by było im ciepło, by były najedzone i przytulane przez ciebie.

A propos bycia w cieple, sen to kolejna rzecz, która całkowicie pochłonie twoją osobowość. Przed pojawieniem się dzieci Dave i ja rozmawialiśmy o podcastach i polityce. Po narodzinach Leo, 90% naszych rozmów to były po prostu paniczne szepty w ciemnościach o temperaturze w pokoju.

Dr Singh udzielił mi tej szalenie dezorientującej rady, aby ubierać dziecko "w jedną warstwę więcej niż ta, w której tobie jest wygodnie". Ale ja doświadczałam gigantycznych wahań poporodowych hormonów i co noc tak bardzo się pociłam, że przepacałam pościel, więc skąd, u licha, miałam wiedzieć, co to znaczy wygodnie?! Leo ciągle budził się ze spoconymi pleckami, wściekły na cały świat. Te tanie kocyki z poliestrowej mieszanki, które dostaliśmy od mojej ciotki, po prostu zatrzymywały ciepło.

W końcu przerzuciliśmy się na bambus. Konkretnie na Bambusowy Kocyk Niemowlęcy w Kolorowe Jeże. Różnica była po prostu niewiarygodna. Bambus po prostu oddycha zupełnie inaczej. Jest naturalnie termoregulacyjny, co brzmi jak marketingowy bełkot, dopóki naprawdę go nie dotkniesz i nie zdasz sobie sprawy, że wydaje się chłodny w kontakcie z policzkiem, a jednocześnie zapewnia dziecku ciepło. Pokochałam go do tego stopnia, że gdy na świecie pojawiła się Maya, natychmiast kupiłam Bambusowy Kocyk Niemowlęcy w Niebieskie Lisy w Lesie do jej pokoju.

Są zrobione w 70% z organicznego bambusa i w 30% z bawełny organicznej, i przysięgam, że robią się coraz bardziej miękkie z każdym razem, gdy Maya przeciągnie swój po kałuży, a ja muszę go uprać. Nie są wcale sztywne ani szorstkie i nie wywołują tych irytujących, czerwonych potówek na karku dziecka.

A więc tak, być może moja podróż w macierzyństwo rozpoczęła się od niewiarygodnie żenującego, traumatyzującego poszukiwania w internecie, o którym Dave absolutnie na pewno wspomni w swoim przemówieniu na naszą 25. rocznicę ślubu. Ale daliśmy radę to wszystko ogarnąć. Brniesz przez te wszystkie absurdalne rady, kupujesz niewłaściwe rzeczy, zmywasz spaghetti z zasłon, by ostatecznie znaleźć te kilka produktów, które sprawiają, że twój dzień staje się o dziesięć procent łatwiejszy.

Jeśli właśnie próbujesz rozgryźć, czego tak naprawdę potrzebujesz na tę szaloną przejażdżkę, odpuść sobie estetyczne drewniane zabawki i od razu przejdź do rzeczy, które uratują twoje zdrowie psychiczne. Kup praktyczne, ratujące zdrowie psychiczne wyprawki i akcesoria dla niemowląt od Kianao właśnie tutaj.

Pytania, które gorączkowo wpisywałam w Google o 3 w nocy

  • Jak usunąć plamy z sosu do spaghetti z dosłownie wszystkiego? Okej, to jest moja osobista specjalność. Zimna woda, natychmiast. Nie używaj gorącej wody, bo to utrwala plamę! Wetrzyj w plamę trochę płynu do naczyń, zostaw na chwilę, a potem wypierz. A jeśli to jest na białym body, to po prostu zostaw je na jedno popołudnie na słońcu. Światło UV wybiela plamy po pomidorach jak prawdziwa magia.
  • Czy ten silikonowy talerzyk z kotem naprawdę przyssie się do mojego dziwnie chropowatego drewnianego stołu? Pewnie nie tak dobrze, jakbyś chciała, szczerze mówiąc. Przyssawka w Silikonowym Talerzyku z Kotem to w zasadzie superbohater na szkle, gładkich plastikowych tackach krzesełek do karmienia czy kwarcowych blatach. Jeśli jednak twój stół ma głębokie słoje drewna lub mocno teksturowane wykończenie, powietrze dostanie się pod spód uszczelki. Wtedy po prostu trzymaj się tacki od krzesełka!
  • Czy tkanina bambusowa naprawdę jest lepsza, czy to tylko moda? Słuchaj, też byłam sceptyczna. Ale nasz pediatra wspomniał, że skóra dziecka jest super cienka i łatwo traci wilgoć, przez co są one podatne na egzemę. Włókna bambusowe są okrągłe i gładkie, podczas gdy włókna bawełny mogą być lekko poszarpane na poziomie mikroskopijnym. To naprawdę robi ogromną różnicę w tym, jak bardzo dzieci pocą się podczas drzemek.
  • Skąd wiesz, czy jesteś naprawdę gotowa na dziecko? Nie wiesz. Serio, po prostu tego nie wiesz. Jeśli będziesz czekać, aż będziesz miała wystarczająco dużo pieniędzy, wystarczająco duży dom i idealną ścieżkę kariery, będziesz czekać w nieskończoność. Jeśli ty i twój partner potraficie śmiać się razem, kiedy wszystko idzie kompletnie nie tak (jak na przykład przypadkowe wyszukiwanie animowanego porno na rodzinnym iPadzie), to prawdopodobnie jesteście wystarczająco gotowi.
  • Czy naprawdę muszę prać wszystkie kocyki dla dzieci przed ich użyciem? Tak, o mój boże, tak. Nawet te organiczne! Fabryki są zakurzone, pudełka wysyłkowe są po prostu obrzydliwe, a noworodki na początku mają w zasadzie zerowy układ odpornościowy. Wrzuć bambusowe kocyki do pralki na delikatny, chłodny program z użyciem bezzapachowego detergentu, jeszcze zanim maluch pojawi się na świecie. Z każdym praniem stają się tylko bardziej miękkie, więc w sumie to same plusy.