Siedzimy na parkingu przed restauracją Texas Roadhouse w samym środku upalnego sierpnia. Jestem w 38. tygodniu ciąży, pocę się w ciążowej koszuli kupionej na wyprzedaży i totalnie szlocham do pudełka z bułeczkami na wynos. Dlaczego? Ponieważ mój mąż, który przez bite dziewięć miesięcy burzy mózgów nad imieniem był całkowicie bezużyteczny, nagle oderwał się od swojego steka i rzucił pomysł, żeby nasza pierworodna córka miała na imię „Khaleesi”.
Myślałam, że oszaleję tam na miejscu, trzymając się kierownicy. Moje najstarsze dziecko – to, które jest teraz chodzącą i gadającą przestrogą moich wczesnych błędów rodzicielskich – miało się urodzić za tydzień, a my wciąż nie mieliśmy dla niej imienia. Nie uwierzycie, jak ogromna, przytłaczająca presja wiąże się z wyborem imienia dla małego człowieka. Zawsze myślałam, że szukanie imienia dla dziewczynki to takie magiczne, pełne blasku doświadczenie, jak u tych instagramowych mam siedzących w idealnie beżowych pokoikach. Ale tak naprawdę to po prostu dwoje wyczerpanych ludzi odrzucających nawzajem swoje okropne pomysły, aż w końcu jedno z nich poddaje się z czystego zmęczenia.
Będę z wami szczera: wymyślenie, jak nazwać własne dziecko, to koszmar. Każdy ma swoje zdanie, każde imię przypomina ci dziewczynę, która była dla ciebie wredna w podstawówce, i nagle dociera do ciebie, że musisz wypuścić to dziecko w świat z etykietką, która przylgnie do niego na zawsze.
Wielka inwazja imion w stylu retro
Porozmawiajmy o tym całym powrocie do stylu retro i cottagecore, bo mam w tym temacie sporo do powiedzenia. Nagle wszyscy chcą, żeby ich ukochany noworodek brzmiał jak telefonistka z lat 20. ubiegłego wieku. Moja mama wciąż wciska mi te „klasyczne” opcje, powtarzając, że muszę docenić historię i elegancję minionych lat, ale jakoś tego nie kupuję. Każdy maluch biegający po naszym osiedlowym placu zabaw ma teraz na imię Zosia, Antosia czy Helenka.
Kocham moją babcię z całego serca, ale nie potrzebuję, żeby moje dziecko brzmiało tak, jakby zaraz miało zacząć dziergać serwetkę, narzekać na haluksy i częstować mnie zwietrzałym cukierkiem toffi z dna torebki. To tak, jakbyśmy całkowicie pominęli normalne, melodyjne imiona z naszego dzieciństwa i przenieśli się prosto do dwudziestolecia międzywojennego. Krzyczysz „Klara!” na placu zabaw, a czworo dzieci w beżowych lnianych ogrodniczkach odwraca się, żeby na ciebie spojrzeć.
A co z dziwną pisownią? Ludzie biorą całkiem normalne imiona i przekręcają ich pisownię tylko po to, żeby się wyróżnić, zmieniając zwykłe sprawdzanie obecności w przedszkolu w językowy tor przeszkód, o który nikt nie prosił. Wcale nie sprawiasz, że to imię staje się wyjątkowe, po prostu gwarantujesz, że ta biedna dziewczyna do końca życia będzie musiała literować je każdemu konsultantowi na infolinii.
Tymczasem nadawanie małym dziewczynkom mocno brzmiących imion rodem z nazwisk, takich jak Collins czy Brooks, ma być urocze, ale szczerze mówiąc, brzmi raczej jak nazwa drogiej kancelarii prawnej.
Co mój pediatra myśli o rozpoznawaniu imion
Jeśli chcesz wybrać coś słodkiego dla swojej córeczki, musisz pomyśleć o codziennym życiu i o tym, jak maluchy w ogóle przetwarzają dźwięki. Nasz pediatra wspomniał kiedyś, że dzieci zaczynają rozpoznawać swoje imiona około szóstego miesiąca życia, choć nauka w tej kwestii wydaje się nieco mglista i mocno zależna od konkretnego dziecka. Szczerze mówiąc, to pewnie tylko ich reakcja na znajomy ton naszego głosu, bo przysięgam, że moje drugie dziecko zaczęło reagować na „przestań jeść ziemię” o wiele szybciej niż na swoje własne imię. Lekarz mówił coś o wczesnym rozwoju mózgu i o tym, jak niemowlęta przetwarzają samogłoski szybciej niż spółgłoski, ale kto to tak naprawdę wie? To głównie zgadywanki ubrane w dyplom medyczny.

Kiedy w końcu ustalisz tę idealną tożsamość dla swojej małej dziewczynki, na pewno będziesz chciała kupić wszystkie te personalizowane gadżety. Sama wydałam małą fortunę na haftowane otulacze, które natychmiast zostały ulewane i zniszczone w praniu. Jeśli zastanawiasz się, na co tak naprawdę wydać swoje ciężko zarobione pieniądze, skup się na funkcjonalnych rzeczach, które dziecko będzie bez przerwy wkładać do buzi.
Podczas najgorszego etapu regresu snu w czwartym miesiącu przy moim najstarszym dziecku, kupiłam Grzechotkę Gryzak Jelonek. To były najlepiej wydane pieniądze w moim życiu. Nielakierowane, drewniane kółko naprawdę przyniosło ulgę jej opuchniętym dziąsłom, a małego wydzierganego jelonka nosiła ze sobą przez wiele miesięcy. Jest całkowicie wolny od chemii, co dawało mi ogromny spokój ducha, kiedy o trzeciej nad ranem żuła go jak jakiś wściekły szop pracz.
Z drugiej strony, kupiłam też Gryzak Pandę, bo pomyślałam, że ten mały bambusowy detal jest uroczy. Jest w porządku, a silikon spożywczy spełnia swoje zadanie, ale jest mały i płaski, co oznacza, że ciągle lądował w pełnej paprochów otchłani na dnie mojej torby na pieluchy. Sprawdza się w kryzysowych sytuacjach, gdy jesteśmy na zakupach, ale to zdecydowanie nie jest pierwsza rzecz, po którą sięgam, kiedy robi się naprawdę źle.
Potrzebujesz przerwy od wpatrywania się w niekończące się listy imion? Weź głęboki oddech i sprawdź nasze organiczne niezbędniki dla niemowląt, aby mieć z głowy praktyczne rzeczy z wyprawki.
Jak przetestować imię i nie zrujnować dziecku życia
Musisz wyciągnąć tę decyzję z próżni własnego salonu. Imię może wyglądać oszałamiająco, gdy zapiszesz je w swoim fikuśnym kaligraficznym notesie, ale jak zabrzmi, gdy będziesz wyczerpana i krzykniesz je na zatłoczonym parkingu przed supermarketem?
Kiedy próbujesz sprawdzić, czy dany wybór naprawdę ma sens, musisz krzyknąć imię, drugie imię i nazwisko przez tylne drzwi, tak jakby dziecko narozrabiało. Upewnij się przy tym, czy inicjały nie układają się w nic dziwnego, żeby potem nie znienawidziło cię w podstawówce. Musisz też kochać jego domyślne zdrobnienia, bo nieważne, jak bardzo uwielbiasz elegancję imienia „Penelopa”, to dziecko zostanie nazwane Penny, gdy tylko pójdzie do żłobka, i nic na to nie poradzisz.
Zawsze radzę moim znajomym w ciąży, żeby ćwiczyły zamawianie kawy, podając imię dziecka. Jeśli barista wygląda na mocno zdezorientowanego lub zapisuje je w sposób, który doprowadza cię do szału, być może warto przemyśleć strategię. Nazywasz przyszłego dorosłego, który będzie wnioskował o kredyt hipoteczny i przesiadywał w salach konferencyjnych, a nie tylko urocze niemowlę.
Dlaczego drugie imię to przepustka do szaleństwa
Jeśli utknęłaś między szalonym imieniem inspirowanym naturą a nudnym imieniem po przodkach, miejsce na drugie imię to twój absolutnie najlepszy przyjaciel. To tutaj upychasz te najdziwniejsze pomysły. Mój mąż rozpaczliwie chciał nawiązania do sci-fi, a moja mama chciała, żebym nazwała dziecko po ciotecznej babci Krysi. Poszliśmy na kompromis, ukrywając wszystkie te szalone pomysły właśnie w drugim imieniu.

Nikt nie używa swojego drugiego imienia, chyba że ma poważne kłopoty albo wypełnia dokumenty urzędowe. To idealne miejsce na kompromis. Jeśli chcesz nazwać swoje dziecko po ciele niebieskim albo rzadkim ziele znalezionym na targu z lokalną żywnością, wepchnij to na drugie. Dzięki temu, kiedy w okresie dojrzewania wejdą w nieuniknioną fazę buntu, będą mieć jakiś wybór.
Imiona ze świata natury i panika w szpitalnych dokumentach
Z kolei imiona w stylu „eko” i mocno osadzone w naturze przeżywają teraz swój złoty wiek, i szczerze powiedziawszy, całkiem mi się podobają. Imiona takie jak Jagoda, Róża czy Luna. Są miękkie, krótkie i nie brzmią jak wiktoriański duch nawiedzający strych. Co więcej, świetnie komponują się z nowoczesnym wystrojem pokoików dziecięcych, nie będąc przy tym zbyt nachalnymi.
Kiedy w końcu wybraliśmy inspirowane naturą imię dla mojej najmłodszej córeczki, dokładnie w momencie, gdy wręczali mi szpitalne dokumenty, poszłam na całość w dodatkach w kolorach ziemi. Kolorowy Kocyk Bambusowy w Dinozaury to może nie do końca kwiat ani drzewo, ale ta organiczna mieszanka bambusowa jest niewiarygodnie miękka i pięknie utrzymuje stabilną temperaturę w tym koszmarnym, teksańskim upale. Jasne, przyjazne kolory przykuwają jej uwagę podczas leżenia na brzuszku na dywanie w salonie, co czyni go o wiele bardziej przydatnym niż te sztywne, personalizowane pamiątkowe kołderki, które wciąż dostajemy od moich ciotek, a których – szczerze mówiąc – panicznie boję się prać.
Nazwanie dziecka to twardy orzech do zgryzienia, ale znalezienie bezpiecznych, przyjaznych dla budżetu rzeczy, które będą mogły żuć i w których będą spać, nie powinno nim być. Chwyć kubek kawy i przejrzyj naszą kolekcję zabawek na ząbkowanie, zanim decyzyjne zmęczenie naprawdę da ci w kość.
O co mamy tak naprawdę pytają w kwestii imion dla dzieci
Czy imię, które wybiorę, naprawdę decyduje o osobowości?
Ludzie uwielbiają powtarzać, że wszystkie dzieci o imieniu „Kuba” są rozbrykane, a każda „Zuzia” jest słodka, ale to tylko błąd potwierdzenia. Moja najstarsza nosi najsłodsze, najbardziej delikatne kwiatowe imię, jakie można sobie wyobrazić, a obecnie spędza popołudnia na próbach zepchnięcia naszego golden retrievera z kanapy chwytami rodem z wrestlingu. Osobowość dziecka ujawni się niezależnie od tego, co jest wydrukowane na akcie urodzenia. Nie stresuj się, że imię zdeterminuje jego zachowanie.
Co zrobić, gdy rodzina nienawidzi naszego wyboru?
Nic im nie mówić. Poważnie, trzymajcie język za zębami, dopóki atrament na akcie urodzenia nie wyschnie. Członkowie rodziny czują się w pełni uprawnieni do zrównania z ziemią hipotetycznego imienia, kiedy jesteś w ciąży, ale bardzo niewielu z nich ma tupet, by spojrzeć na małego, prawdziwego noworodka i powiedzieć ci prosto w twarz, że jego imię jest głupie. Jeśli mimo to po narodzinach dziecka nadal będą narzekać, po prostu się uśmiechnij, powiedz: „Cóż, klamka zapadła” i zmień temat. Przeboleją to, albo i nie. To nie twój problem.
Czy to źle, jeśli mój faworyt jest teraz bardzo popularny?
Słuchaj, jest powód, dla którego popularne imiona są popularne – zazwyczaj są po prostu naprawdę ładne. Jeśli szczerze kochasz imię, które króluje w pierwszej dziesiątce, po prostu je nadaj. Owszem, twoje dziecko może być jedną z trzech Oliwii w grupie przedszkolnej, ale jakoś to przeżyje. Mój mąż to Michał z roczników 80. i wyrósł na świetnego faceta, mimo że dzielił imię z dosłownie połową swoich znajomych z roku. Nie rezygnuj z imienia, które uwielbiasz, tylko dlatego, że panicznie boisz się być uznaną za sztampową.
Kiedy tak naprawdę muszę podjąć ostateczną decyzję?
Technicznie rzecz biorąc, nie musisz podejmować decyzji aż do wyjścia ze szpitala, a i tak różne przepisy dają różny czas na dopełnienie formalności. Przy drugim dziecku wpatrywaliśmy się w nią przez pełne dwa dni w sali poporodowej, zanim zrozumieliśmy, kim ona tak naprawdę jest. Pielęgniarki będą was delikatnie nękać o wypełnienie papierów, ale nie mogą zmusić was do wpisania czegokolwiek, dopóki nie będziecie gotowi. Daj sobie czas, pozwól, żeby znieczulenie zewnątrzoponowe przestało działać, i poczuj, co będzie właściwe, kiedy spojrzysz w tę małą twarzyczkę.





Udostępnij:
Kiedy wieści o Aleksie Vesii napędzają spiralę ojcowskich lęków o 3 w nocy
Fenomen uroczych zwierzątek (i dlaczego nie przyniosę do domu chomika)