Największym, wszechobecnym kłamstwem, jakie wmawia się nam na temat macierzyństwa, jest to, że potrzebujesz dyplomu z wczesnego rozwoju dziecka i głosu, który kruszy szkło, aby odpowiednio zająć niemowlaka. Kiedyś dosłownie zdzierałam sobie gardło, próbując wyciągnąć te wysokie, śpiewne nuty w stylu Ms. Rachel, bo myślałam, że to jedyny sposób, żeby dziecko w ogóle na mnie spojrzało.

Doskonale pamiętam, jak siedziałam na dywanie w salonie o 15:14 w deszczowy wtorek. Miałam na sobie legginsy ciążowe, które zarzekałam się wyrzucić pół roku wcześniej, z tajemniczą plamą na kolanie – to był albo batat, albo rdza – i piłam kawę odgrzewaną w mikrofali już po raz trzeci. Maya miała sześć miesięcy, siedziała w swoim leżaczku i patrzyła na mnie, jakbym była jej winna pieniądze. Byłam tak głęboko przebodźcowana i samotna, że po prostu poddałam się w tej grze w wysokie tony. Westchnęłam, spojrzałam na nią i spędziłam dwadzieścia minut, wyjaśniając jej całą fabułę drugiego sezonu Białego Lotosu, łącznie z moimi osobistymi teoriami na temat zakończenia i narzekaniem na opłaty dla naszej wspólnoty mieszkaniowej.

Była absolutnie zahipnotyzowana. I szczerze mówiąc, to dokładnie to, z czego cały internet zdaje sobie właśnie sprawę.

Ulubiony malutki współlokator internetu

Jeśli zaglądasz ostatnio na TikToka, pewnie widziałaś filmiki Alex Bennett z jej dzieckiem, Tate. To teraz wielki viral – ona po prostu rozmawia ze swoją malutką córeczką tak, jakby dzieliły mieszkanie i składały się na rachunki. Plotkuje z nią o pieczeniu ciast i relacjach dorosłych, a dziecko po prostu grucha i wpatruje się w nią z pełnym zaangażowaniem. To przezabawne. To jest genialne. I sprawia, że czuję się naprawdę rozgrzeszona za mój monolog o Białym Lotosie.

To zabawne, bo kiedy zaczęłam oglądać te filmiki w łóżku, mój mąż Dave rzucił okiem na mój telefon i zapytał: „Słuchasz Yung Baby Tate?”. Musiałam mu tłumaczyć, że nie, nie jestem na tyle fajna, żeby słuchać tej raperki – po prostu oglądam, jak dwudziestoparoletnia mama opowiada swojemu dziecku o robieniu śniadania. Przewrócił tylko oczami i poszedł spać. Ach, ci mężowie.

W każdym razie, wspomniałam o tym trendzie naszemu pediatrze, dr. Millerowi – który ma anielską cierpliwość i już wiele razy odciągał mnie od krawędzi załamania – a on powiedział, że traktowanie dziecka jak współlokatora to nauka o rozwoju z najwyższej półki. Okazuje się, że wcale nie musisz używać tego przesłodzonego „języka dla niemowląt”, jeśli masz przez to ochotę wyrwać sobie włosy z głowy. Powiedział, że dzieci to w zasadzie takie agresywne małe gąbki, i po prostu relacjonując im swój dzień lub udając, że nagrywasz dla nich vloga, odpalasz miliony połączeń neuronowych w ich malutkich mózgach. To pomaga im rozpoznać rytm języka i kontrolować własne emocje, nawet jeśli nie mają bladego pojęcia, co mówisz o oprocentowaniu kredytu hipotecznego.

Jeśli próbujesz przetrwać ten etap bez całkowitej utraty własnego „ja”, możesz chcieć rzucić okiem na ekologiczne ubranka dla niemowląt od Kianao, bo uproszczenie prania to po prostu jeden problem z głowy mniej, kiedy jesteś zajęta prowadzeniem jednostronnego podcastu dla swojego noworodka.

Moja absolutna nienawiść do wpędzania w poczucie winy z powodu ekranów

Myślę, że powodem, dla którego to całe gadanie-jak-do-dorosłego wydaje się teraz tak ważne, jest to, że wszyscy toniemy w debacie na temat czasu przed ekranem. O Boże, to poczucie winy.

My absolute hatred of the screen time guilt trip — Why Talking to Your Infant Like a Roommate Actually Works

Pamiętam, jak przeczytałam jakieś przerażające statystyki mówiące, że dzieci poniżej drugiego roku życia spędzają średnio ponad godzinę dziennie przed ekranem, i od razu wpadłam w czarną dziurę matczynego wstydu. Amerykańska Akademia Pediatrii miała kiedyś taką twardą zasadę: ABSOLUTNIE ŻADNYCH ekranów przed ukończeniem dwóch lat. Zero. Nic. Co jest niesamowicie łatwe do powiedzenia, gdy piszesz wytyczne w sterylnym biurze i nie próbujesz ugotować makaronu, podczas gdy dwulatek aktywnie próbuje ciągnąć psa za ogon, a niemowlak krzyczy, bo upuścił łyżkę.

Dr Miller próbował mi to wytłumaczyć, powołując się na jakiegoś badacza – dr. Dimitriego kogoś-tam z uniwersytetu w Waszyngtonie, o ile dobrze pamiętam – który twierdzi, że dzieci poniżej 18. miesiąca życia dosłownie nie mają zdolności poznawczych, by przenieść to, co widzą na ekranie 2D, do prawdziwego świata. Powiedział mi, że potrzebują "kolan, a nie apek" (ang. laps, not apps). Bardzo urocza i bardzo irytująca rymowanka.

Ale oto rzeczywistość. Czasami po prostu potrzebujesz dziesięciu minut, żeby w spokoju skorzystać z toalety. Podobno AAP złagodziła ostatnio swoje stanowisko, by skupić się na „granicach” zamiast na surowych zakazach, prawdopodobnie dlatego, że rodzice zbiorowo tracili zmysły. Ja staram się używać telefonu czy iPada tylko w celach adaptacyjnych – na przykład wtedy, gdy muszę obciąć im paznokcie bez rozlewu krwi, bo obcinanie paznokci u niemowlaka to w zasadzie rozbrajanie bomby. Jeśli potrafisz opanować panikę i spróbować oglądać ekran razem z nimi, wskazując kolory lub opowiadając, co się dzieje, to podobno łagodzi te mózgożerne efekty. Przynajmniej tak sobie powtarzam, żeby móc spać po nocach.

Ząbkowanie to nowy krąg piekieł

Mniej więcej wtedy, gdy zaczynasz czuć się komfortowo z tymi jednostronnymi rozmowami ze swoim małym współlokatorem – zazwyczaj między szóstym a dwunastym miesiącem – pojawiają się zęby. I wszystko szlag trafia.

Przysięgam, że na Leo przez miesiąc mówiliśmy po prostu „Baby T”, bo zamienił się w malutkiego, wściekłego T-Rexa, który chciał ugryźć wszystko w zasięgu wzroku. Ślinił się tak bardzo, że wyglądał jak zepsuty kran, a jego policzki były jaskrawoczerwone. Moja teściowa, Susan, zadzwoniła do mnie w panice pewnego popołudnia, przysięgając, że przez ząbkowanie ma 39 stopni gorączki. Pobiegłam z nim do doktora Millera, który delikatnie mnie poinformował, że ząbkowanie nie powoduje wysokiej gorączki ani biegunki, a Leo po prostu miał ostrą infekcję ucha. Dzięki, Susan.

Jeśli jest jedna rzecz, którą naprawdę musisz kupić na ten etap, to porządny, bezpieczny przedmiot do gryzienia. Przerobiliśmy milion plastikowych kółek, które po dwóch dniach wyglądały obrzydliwie, ale jedyną rzeczą, która autentycznie uratowała moje zdrowie psychiczne, był Silikonowy gryzak dla niemowląt Kianao w kształcie wiewiórki. Nie żartuję, Leo żuł tego małego, miętowego żołędzia, jakby ten był mu winien pieniądze.

Jest wykonany z silikonu spożywczego, co jest świetne, bo nie pleśnieje w małych szczelinach jak te dziwne gumowe gryzaki. Moim absolutnie najlepszym trikiem na przetrwanie było włożenie go do lodówki na dwadzieścia minut przed podaniem. Swoją drogą, nigdy do zamrażarki – dr Miller ostrzegł mnie, że zamrożone gryzaki mogą naprawdę spowodować odmrożenia na ich delikatnych dziąsłach, co jest koszmarem, którego nie potrzebowałam odblokowywać. Ale schłodzona silikonowa wiewiórka? Czysta magia. Mógł sam trzymać tę małą część z kółkiem, co zajmowało go, podczas gdy ja narzekałam mu na ceny w sklepach.

Rzeczywistość wieczornej rutyny

To całe gadanie i ząbkowanie nieuchronnie prowadzi do rutyny zasypiania, co jest w zasadzie sportem ekstremalnym. Tak bardzo chcesz, żeby w końcu usnęły, że aż bolą cię zęby, ale musisz też odwalić tę całą szopkę z kąpielą, balsamem, piżamą i tak dalej.

The reality of the bedtime routine — Why Talking to Your Infant Like a Roommate Actually Works

Dave jest kochany, ale dosłownie kompletnie go nie obchodzi, w czym śpią, byle tylko miało zatrzaski. Ja z kolei spędziłam miesiące na walce z tajemniczymi wysypkami na skórze Mayi. Skóra niemowlaka jest niewiarygodnie delikatna i boleśnie przekonałam się, że ubieranie jej w tani, syntetyczny poliester w zasadzie gwarantowało noc rzucania się, wiercenia i drapania. W końcu przeszliśmy prawie całkowicie na Body niemowlęce z bawełny organicznej od Kianao.

Ma te rozciągliwe zakładki na ramionach, co jest darem niebios, kiedy próbujesz okiełznać krzyczące, mokre niemowlę, które nagle zyskuje siłę dorosłego mężczyzny. To w 95% bawełna organiczna, niebarwiona i bez metek. Po prostu wrzucam to do prania w zimnej wodzie i zostawiam do wyschnięcia na krześle, bo kto ma szczerze czas na prasowanie albo pranie czegokolwiek w programie dla tkanin delikatnych? To po prostu działa, nie podrażnia jej skóry i naciąga się przez jej wielką głowę bez żadnej walki. Pełen sukces.

Wypróbowaliśmy też Bambusowy kocyk niemowlęcy w kosmiczne wzory. Znaczy, to po prostu kocyk. Jest niesamowicie miękki, a to, że jest z bambusa, oznacza, że ma tę magiczną właściwość termoregulacji, więc nie budzą się spocone, co jest fajne. Ale szczerze mówiąc, te żółte i pomarańczowe planety jakoś brutalnie gryzły się z moim starannie wyselekcjonowanym, neutralnym klimatem pokoju dziecięcego, a w końcu dzieci i tak ciągały go po brudnym korytarzu. Ale dobrze się pierze. Tego nie mogę mu odmówić. Gdybym jednak miała kupować go jeszcze raz, pewnie wzięłabym gładki kolor.

Po prostu do nich mów

No więc tak. To całe gadanie do maluchów jak Baby Tate? To ma sens. Nie potrzebujesz fiszek ani aplikacji edukacyjnych, które twierdzą, że zrobią z twojego dziecka geniusza przed ukończeniem dwóch lat. Musisz po prostu posadzić je na podłodze, dać mu do żucia bezpieczną silikonową wiewiórkę i dokładnie wytłumaczyć, dlaczego sałatka ziemniaczana Susan na rodzinnym grillu była poniżej przeciętnej.

One słuchają. Tak jakby. Przynajmniej tworzą ścieżki neuronowe, żeby kiedyś w przyszłości się z tobą zgodzić.

Jeśli chcesz ulepszyć garderobę swojego małego współlokatora albo znaleźć gryzaki, które autentycznie przeżyją spotkanie ze zmywarką, przejrzyj ekologiczne kolekcje Kianao, zanim twoje dziecko zacznie samo domagać się wybierania sobie ubrań.

Szczerze, pewnie masz pytania

Czy to naprawdę w porządku, jeśli nigdy nie używam tego wysokiego głosu do niemowląt?

O rany, tak. Znaczy, mój lekarz powiedział, że „język dla niemowląt” jest świetny do przyciągnięcia ich uwagi, bo jest przerysowany, ale normalne, konwersacyjne mówienie jest całkowicie w porządku. Tak naprawdę, używanie prawdziwych słów i normalnych struktur zdań pomaga im nauczyć się, jak w prawdziwym świecie rozmawiają ludzie. Więc proszę, oszczędzaj struny głosowe.

Jaka ilość czasu przed ekranem tak na poważnie zrujnuje moje dziecko?

Słuchaj, jeśli spojrzysz na wytyczne Amerykańskiej Akademii Pediatrii, oni w zasadzie chcą, żebyś żyła w amiszowskim raju, dopóki dziecko nie skończy dwóch lat. Ale realistycznie? Jeśli potrzebujesz dziesięciu minut filmiku z tańczącymi owocami, żeby wziąć prysznic, twoje dziecko nie obleje przez to przedszkola. Dr Miller powiedział mi, że niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy ekrany całkowicie zastępują twoją interakcję. Po prostu staraj się oglądać to z nimi, kiedy tylko możesz, i opowiadaj o tym, co jest na ekranie.

Kiedy autentycznie zaczyna się ten koszmar związany z ząbkowaniem?

Zazwyczaj około 6. miesiąca, co jest po prostu okrutne, bo to właśnie wtedy, gdy w końcu czujesz, że zaczynasz to wszystko ogarniać. Może to jednak nastąpić już w 4. miesiącu albo dopiero w 12. Po prostu wypatruj śliny. Taaaaaakiej ilości śliny. Kiedy zaczynają przemaczać trzy śliniaki dziennie, idź włóż swój silikonowy gryzak Kianao do lodówki.

Czy ubranka z bawełny organicznej są naprawdę warte swojej ceny, czy to jakaś ściema?

Kiedyś myślałam, że to totalna ściema zaprojektowana po to, żeby okradać zmęczonych millenialsów, dopóki Maya nie dostała egzemy na całym ciele. Zwykłe ubrania używają tych wszystkich dziwnych chemicznych barwników i pestycydów w bawełnie, które mogą poważnie podrażniać wrażliwą skórę. Ekologiczne body od Kianao naprawdę zrobiły dla nas ogromną różnicę, bo są oddychające i nie zatrzymują potu przy ich małych, wściekle czerwonych plackach.

Czy mogę zamrozić gryzak, jeśli jest naprawdę źle?

Nie! Nie rób tego! Prawie to zrobiłam z Leo i mój lekarz spojrzał na mnie jak na wariatkę. Zamrożenie sprawia, że gryzak staje się twardy jak kamień i może autentycznie posiniaczyć dziąsła lub spowodować lekkie odmrożenie. Po prostu włóż go do zwykłej lodówki na jakieś dwadzieścia minut. Będzie przyjemnie zimny, ale pozostanie miękki.