Wpatrywałam się w sufit pokryty barankiem w mojej sypialni. Był wtorek, druga po południu, a ja słuchałam szumu wentylatora sufitowego i absolutnie niczego więcej. W domu panowała martwa cisza. Moje najstarsze dziecko było w przedszkolu, średnie o dziwo ucięło sobie drzemkę, a mąż właśnie wyskoczył do apteki. Dwa dni wcześniej straciliśmy dziecko. Fizyczne skurcze zaczynały ustępować, co szczerze mówiąc, tylko potęgowało to duszne uczucie emocjonalnej pustki. Pamiętam, jak leżałam tam, myśląc o zamówieniach z Etsy piętrzących się w moim telefonie, całkowicie sparaliżowana przez absolutną, brutalną ciszę własnego ciała.
Moja babcia zawsze mi powtarzała, że czas leczy rany (niech Bóg ją błogosławi), ale uważała też, że odrobina whisky wtarta w dziąsła jest dobra na ząbkowanie, więc traktuję jej rady z przymrużeniem oka. W tamtym momencie na łóżku, czas nie leczył zupełnie niczego. Po prostu przeciągał ten koszmar. Potrzebowałam czegoś namacalnego. Potrzebowałam śladu na zewnątrz, który pasowałby do tego ogromnego, poszarpanego krateru w moim wnętrzu.
Wtorek, w którym cisza stała się zbyt głośna
Będę z wami szczera – nikt nie przygotowuje cię na to, co następuje po poronieniu. Wychodzisz z gabinetu lekarza lub ze szpitala, a świat po prostu oczekuje, że pójdziesz do sklepu i kupisz mleko, jakby twój cały wszechświat właśnie się nie zawalił. Moje ciało całkowicie mnie zdradziło, odeszło od scenariusza i zrobiło tę jedną rzecz, której miało nie robić. Czułam intensywny, chaotyczny brak kontroli nad własnym ciałem i krwią.
Pod koniec tamtego tygodnia musiałam spakować kilka rzeczy, które już kupiłam do pokoju dziecięcego. Jeśli chcecie wiedzieć, jak wygląda prawdziwe piekło, to jest nim składanie malutkich ubranek, których nigdy nie użyjecie. Kilka tygodni wcześniej zamówiłam to body niemowlęce z bawełny organicznej. To niesamowicie dobrze uszyte ubranko, miękkie jak masło, z uroczymi detalami, a organiczna bawełna jest cudownie przewiewna, ale trzymanie go w dłoniach i odkładanie do kartonowego pudła po prostu mnie zdruzgotało. Wepchnęłam pudło na sam tył szafy i po prostu osunęłam się po drzwiach, płacząc, aż rozbolały mnie żebra.
Właśnie w tym momencie uświadomiłam sobie, że nie potrafię po prostu przejść nad tym do porządku dziennego. Nie mogłam tak po prostu zamknąć pudła i udawać, że to się nie wydarzyło. Potrzebowałam czegoś trwałego.
Dlaczego pojechałam do studia tatuażu o ósmej wieczorem
Moja terapeutka, która jest po prostu święta, że ze mną wytrzymuje, wspomniała kiedyś o tym, jak trauma fizycznie więzi się w tkance mięśniowej, układzie nerwowym czy czymś w tym rodzaju. Nie do końca rozumiem naukowe podstawy, ale ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, że twój mózg utyka w pętli bezsilności, a czasami zrobienie czegoś intensywnie fizycznego pozwala wywołać zwarcie w tym mechanizmie paniki.
Nie byłam fanką tatuaży. Nie miałam ani jednego. Ale nagle, pomysł zrobienia sobie tatuażu po stracie dziecka wydał mi się jedyną rzeczą, która miała sens. Chciałam odzyskać władzę nad własnym ciałem. Chciałam wybrać ból, który mogłabym kontrolować, z jasnym początkiem i końcem, w przeciwieństwie do niekończącej się, mrocznej żałoby, w której tonęłam.
Więc zostawiłam męża na kanapie z dziećmi, powiedziałam mu, że wychodzę, i pojechałam do studia tatuażu obok pralni na obrzeżach miasta. Nie byłam umówiona. Ledwo co miałam plan.
Wybór tego, co na zawsze zagości na mojej skórze
Jeśli kiedykolwiek szukaliście w sieci tatuaży pamiątkowych, dobrze wiecie, że to prawdziwe pole minowe okropnych pomysłów. Spędziłam trzy godziny, przewijając Pinteresta, i prawie wyrzuciłam telefon przez okno.

Po pierwsze, o co chodzi z tą obsesją na punkcie zawijasów i kaligraficznych czcionek? Wiecie, o czym mówię. Cytaty, które zajmują cały biceps i głoszą coś w stylu „Zbyt piękne dla Ziemi”, zapisane tak fantazyjną czcionką, że do odczytania potrzebna jest lupa i tłumacz. Widziałam takich setki. Niektóre miały symbole nieskończoności wplecione w litery, a z innych wylatywały małe ptaszki, wyskakujące prosto ze znaków interpunkcyjnych. Wybaczcie, ale jeśli mam umieścić coś na ciele na zawsze, nie chcę, by wyglądało to jak poduszka dekoracyjna z wyprzedaży w dyskoncie.
A nawet nie zaczynajcie tematu akwarelowych plam. Ludzie tatuują sobie te hiperrealistyczne linie bicia serca, a potem dodają w tle wiadro pastelowego akwarelowego tuszu. W pierwszym dniu wygląda to pięknie, ale dajcie temu pięć lat i dwa upalne, teksańskie lata, a będzie to przypominać tragiczną wpadkę podczas malowania palcami. Chciałam czegoś prawdziwego, czegoś surowego, co nie wydawałoby się idealnie spreparowane pod kątem siatki na Instagramie. Presja wyboru „idealnego” symbolu mojej żałoby po prostu mnie wkurzała.
Anielskie skrzydła to po prostu nie moje klimaty.
Skończyło się na tym, że siedziałam w poczekalni studia, wpatrując się we wzory na ścianach, dopóki nie wyszedł tatuator. Powiedziałam mu, co się stało. Powiedziałam, że chcę po prostu kwiat przypisany do miesiąca, w którym miałam termin porodu. Żadnych słów. Żadnych dat. Tylko prosty, wykonany cienką linią pachnący groszek na wewnętrznej stronie przedramienia.
Jeśli właśnie przechodzisz przez trudy wczesnego macierzyństwa albo mierzysz się ze stratą i po prostu potrzebujesz chwili oddechu, zrób sobie gorącą kawę i rzuć okiem na naszą kolekcję produktów do pielęgnacji i akcesoriów dla niemowląt – bo czasami terapia zakupowa jest naprawdę świetnym wyjściem.
Chaotyczna rzeczywistość gojenia
Samo robienie tatuażu oczywiście boli, ale dla mnie był to dziwnie pożądany ból. Był głośny. Czułam, że wreszcie fizycznie z czymś walczę.
Gojenie tatuażu to już zupełnie inna historia, głównie dlatego, że mój najstarszy syn stwierdził, że ten właśnie tydzień to idealny moment na porzucenie drzemek i przeistoczenie się w dziką bestię. Większość tych pierwszych dni rekonwalescencji spędziłam skrajnie wyczerpana, próbując powstrzymać go przed skokami z kanapy prosto na mój świeży tusz.
Szczerze mówiąc, jedyną rzeczą, która uratowała moje zmysły podczas tych dwóch tygodni gojenia, było leżenie płasko na plecach na okrągłej macie do zabawy dla dzieci, którą mieliśmy w salonie. Mam absolutnego bzika na punkcie tej maty. Jest gruba, miękka i całkowicie wodoodporna, co ma ogromne znaczenie, zważywszy, że mój maluch wylał na nią cały kubek soku jabłkowego, podczas gdy ja leżałam tam, zastanawiając się nad wszystkimi swoimi życiowymi wyborami. Po prostu wytarłam ją ręcznikiem i dalej wpatrywałam się w sufit. Kiedy jesteś w zbyt głębokiej depresji, by usiąść na kanapie, ale nadal musisz pilnować dzikiego dziecka, dobre miejsce na podłodze to kwestia przetrwania.
Żeby go zająć i zapobiec uderzaniu mnie po ręce, kupiłam mu zestaw miękkich klocków dla niemowląt. Są całkiem w porządku. Wykonano je z miękkiej gumy, więc kiedy w końcu nieuchronnie rzuci we mnie którymś w głowę, nie skończy się to wstrząsem mózgu. Ale będę z wami absolutnie szczera – połowa z nich leży gdzieś za szafką pod telewizorem i nie mam najmniejszego zamiaru ich stamtąd wyciągać.
Dziwne rozmowy w supermarkecie
Zrobiłam ten tatuaż na wewnętrznej stronie przedramienia, więc ludzie go widzą. Kiedy płacę przy kasie w sklepie lub wręczam gotówkę w drive-thru, kasjerzy wskazują na mój delikatny mały kwiatuszek i pytają, co oznacza.

Początkowo trochę mnie to zaskakiwało. Jąkałam się i mówiłam: „Och, to tylko kwiatek”. Ale w końcu znudziło mi się kłamanie. Teraz, kiedy pyta mnie o to chłopak pakujący zakupy w supermarkecie, patrzę mu prosto w oczy i odpowiadam: „To na cześć mojego zmarłego dziecka”.
Czy to sprawia, że sytuacja staje się niesamowicie niezręczna? Owszem. Czy natychmiast żałują, że zapytali? Absolutnie. Ale mnie już to nie obchodzi. Poronienie jest traktowane jak jakiś brudny mały sekret, który powinnyśmy chować w mroku, byle tylko nie wywoływać dyskomfortu u innych. Posiadanie widocznego tatuażu wymusza tę rozmowę. To udowadnia, że moje dziecko istniało, że było dla mnie ważne, i że nie zamierzam udawać, iż nic się nie wydarzyło, tylko po to, by przy kasie było miło i uprzejmie.
Zanim umówisz się na wizytę
Jeśli właśnie kroczycie tą straszną drogą i zastanawiacie się nad pamiątkowym tatuażem, upewnijcie się po prostu, że zjadłyście wcześniej porządny posiłek, żeby nie zemdleć na fotelu. Całkowicie zignorujcie te wszystkie modne wzory, które Pinterest wciska w tym tygodniu, i może wybierzcie miejsce na ciele, które łatwo zakryć w te dni, kiedy zwyczajnie brakuje wam sił, by tłumaczyć swoją żałobę listonoszowi.
Słuchajcie, tatuaż tego nie naprawi. Nie przywróci życia dziecku i nie sprawi, że Dzień Matki nagle przestanie przypominać stąpanie po polu minowym. Ale za każdym razem, gdy spoglądam na swoje ramię, przypominam sobie, że przetrwałam najtrudniejszą rzecz, jaka mnie kiedykolwiek spotkała.
Zanim przejdziemy do szczegółowych pytań, jeśli jesteś tam i po prostu próbujesz stawiać jeden krok przed drugim, jednocześnie wychowując swoje maluchy, podaruj sobie coś miękkiego z naszego sklepu z organicznymi ubrankami dla dzieci i pamiętaj, że robisz świetną robotę.
Trudne pytania, które słyszę cały czas
Czy tatuaż boli bardziej, kiedy targa tobą burza emocji?
Będę z wami szczera – moim zdaniem boli mniej. Twoje ciało jest już tak zalane adrenaliną i kortyzolem z powodu żałoby, że ukłucia igły są tylko czymś w rodzaju szumu w tle. Płakałam przez cały czas, ale wcale nie przez igłę. To było po prostu poczucie ulgi z powodu tego, że w końcu pozwoliłam sobie na załamanie w pokoju z obcą osobą, która wcale nie patrzyła na mnie z politowaniem.
Co, jeśli nie mam odcisku stópek ani zdjęcia USG?
Ja też nie miałam ani jednego, ani drugiego. Straciliśmy dziecko, zanim dotarliśmy na pierwsze ważne USG. Właśnie dlatego zdecydowałam się na kwiat symbolizujący miesiąc porodu. Nie potrzebujesz dokumentacji medycznej, aby udowodnić, że twoje dziecko istniało. Wybierz ptaka, zachód słońca, zwykłą kropkę, lub cokolwiek, co wyda ci się właściwe. Tutaj nie ma żadnych zasad.
Ile zazwyczaj kosztuje taki pamiątkowy tatuaż?
Tatuaże są drogie i zdecydowanie dostajesz to, za co płacisz. Mój mały kwiatuszek z cienkiej linii kosztował około 150 dolarów, ale jeśli decydujesz się na większy wzór lub coś bardzo szczegółowego, przygotuj się na wydatek od 200 do 500 dolarów. Nie oszczędzaj na tym. Zaufaj mi, nie chcesz tatuażu upamiętniającego zrobionego po taniości.
Jak wyjaśnić to starszym dzieciom?
Mój najstarszy synek zobaczył opatrunek i zapytał, czy zrobiłam sobie „ała”. Powiedziałam po prostu, że tak, że mama zrobiła sobie specjalny znak, by pamiętać o dzidziusiu, który nie mógł z nami zostać. Wyjaśniaj to najprościej, jak się da. Dzieci są znacznie bardziej odporne i wyrozumiałe, niż nam się wydaje. Dźgnął to raz palcem, zrozumiał, że się nie wykrwawiam, i po prostu wrócił do oglądania Bluey.
Co, jeśli mój partner uważa, że to zły pomysł?
Mój mąż na początku wcale nie był zachwycony, ponieważ nienawidzi igieł i nie potrafił zrozumieć, po co miałabym chcieć dodawać sobie bólu fizycznego do tego emocjonalnego. Ale szczerze mówiąc, to jest twoje ciało i twoja żałoba. Jeśli oni tego nie rozumieją, to jest w porządku. Wcale nie muszą. To ty musisz żyć w swojej skórze, więc to ty decydujesz, jak ją ozdobić, aby przetrwać.





Udostępnij:
Cytaty dające ukojenie po stracie dziecka: Jak znaleźć słowa w żałobie
Cała prawda o podawaniu niemowlakowi pierwszego ogórka kiszonego