Pielęgniarka i doradczyni laktacyjna w szpitalu spojrzała na mnie tak, jakbym właśnie zaproponowała, że podam mojemu noworodkowi espresso. Była 3 nad ranem, moja druga noc po porodzie, krwawiłam przez siateczkowe majtki, a moja córka wrzeszczała nieprzerwanie od czterdziestu pięciu minut. Poprosiłam o smoczek. Konsultantka wygłosiła mi męczącą mowę o zaburzeniu odruchu ssania, porażce w karmieniu piersią i naturalnej potrzebie pozwolenia dziecku na odnalezienie własnych paluszków. Grzecznie pokiwałam głową, poczekałam, aż wyjdzie z pokoju, a potem sięgnęłam do torby szpitalnej po wysterylizowany kawałek silikonu, który przemyciłam. Trzy minuty później w pokoju zapadła absolutna cisza.
We współczesnym rodzicielstwie krąży ten wielki, wszechobecny mit, że poleganie na smoczku czyni z ciebie słabego rodzica. Logujesz się do mediów społecznościowych i widzisz te idealne, ubrane w beże mamy, opowiadające, jak ich niemowlęta po prostu oddychają przez swoje emocje i same się uspokajają za pomocą naturalnych lnianych kocyków. To wszystko kłamstwo. Kiedy pracowałam na oddziale pediatrycznym, rozdawałyśmy je jak cukierki, bo po prostu działają. Wychowywanie "smoczkowego" dziecka nie oznacza, że nie potrafisz odczytywać sygnałów głodu. Oznacza to, że po prostu ogarniasz priorytety i wiesz, co to segregacja medyczna.
Posłuchaj, zanim pozwolisz teściowej wpędzić się w poczucie winy za "zatykanie" dziecka, musisz zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się w ich malutkich mózgach. Dzieci rodzą się z pierwotną, neurologiczną potrzebą ssania. Tu nie chodzi tylko o jedzenie. Sam fizyczny akt ssania uwalnia beta-endorfiny, które są w zasadzie naturalnymi środkami przeciwbólowymi. Ale słuchając tego, jak się o tym mówi, można by pomyśleć, że podanie dziecku kawałka gumy to bezpośrednie narażanie go na niebezpieczeństwo.
Szpitalne tajemnice, o których zapominają ci powiedzieć
Jeśli kiedykolwiek widziałaś, jak pielęgniarka pobiera krew z pięty lub zakłada wenflon niemowlakowi, wiesz, że nie trzymamy ich po prostu siłą, licząc na cud. Maczamy smoczek w wodzie z cukrem i dajemy dziecku do ssania. Ulga w bólu jest niemal natychmiastowa. Ale prawdziwy powód, dla którego moja pediatra mimochodem doradziła mi, żebym miała smoczek pod ręką, nie ma nic wspólnego z płaczem.
Okazuje się, że wrzucenie smoczka do łóżeczka na noc tak naprawdę pomaga im oddychać. Lekarka wyjaśniła mi, że drastycznie zmniejsza to ryzyko Zespołu Nagłej Śmierci Łóżeczkowej (SIDS). Nauka nie jest tu jednoznaczna, ale teoria głosi, że posiadanie tego sporego przedmiotu w buzi utrzymuje drogi oddechowe na tyle otwarte, a ciągłe ssanie powstrzymuje je przed zapadnięciem w niebezpiecznie głęboki sen. Utrzymują się w stanie płytszego snu, co może być dla nich bardziej męczące, ale sprawia, że ich maleńkie układy oddechowe stale pracują. Kiedy mi to powiedziała, kupiłam ich dziesięć i rozrzuciłam po całym domu jak miny przeciwpiechotne.
Oczywiście, jest pewien haczyk, jeśli chodzi o karmienie piersią. Poczekałam trzy tygodnie, zanim wprowadziłam smoczek na stałe, żeby mieć pewność, że moja córka naprawdę potrafi się odpowiednio przyssać, zamiast przyzwyczajać się do idealnego, plastikowego walca. Jeśli od pierwszego dnia używasz mleka modyfikowanego, nie musisz nawet czekać. Po prostu go umyj i daj maluchowi.
Brutalna prawda o infekcjach ucha
Teraz muszę być całkowicie szczera, jeśli chodzi o kwestie medyczne, bo nauczyłam się tego na własnej, bolesnej skórze. Około dziewiątego miesiąca życia moja córka ssała smoczek w tempie nałogowego palacza. Miała go w wózku, w krzesełku do karmienia, w sklepie spożywczym. Myślałam, że wygrywam w rodzicielstwo, bo była taka cichutka.
A potem przyszły gorączki, szarpanie za uszy i nocne wrzaski, które brzmiały, jakby była torturowana. Pani doktor spojrzała do jej przewodu słuchowego i tylko westchnęła. Powiedziała mi, że ciągłe używanie smoczka między szóstym a dwunastym miesiącem życia jest ogromnym czynnikiem wyzwalającym zapalenie ucha środkowego. To tylko medyczny termin na płyn w uchu środkowym, ale podobno ciągły ruch ssący zmienia ciśnienie w ich trąbkach Eustachiusza. Tworzy się podciśnienie, które wciąga płyn z gardła prosto do ucha środkowego, tworząc idealny, ciemny basenik dla bakterii.
Czułam się jak najgorsza matka na świecie. Rany, nikt nie ostrzega przed zmianami ciśnienia w czaszce. Zostaliśmy w zasadzie zmuszeni do ograniczenia smoczka tylko do łóżeczka. To były dwa koszmarne tygodnie płaczu, ale infekcje ucha całkowicie ustąpiły. Jeśli twoje dziecko ciągle choruje, zwróć uwagę, przez ile godzin dziennie ma kawałek plastiku w buzi.
Sytuacja z zębami
Mogą nabawić się zgryzu krzyżowego, jeśli będą agresywnie ssać smoczek do czwartego roku życia, więc po prostu zabierz go przed ich trzecimi urodzinami, a podniebienie prawdopodobnie samo się naprostuje.

Prawda o plastikowych śmieciach
Kupowanie akcesoriów dla niemowląt to koszmar, bo połowa rzeczy sprzedawanych w internecie to prawdziwe śmiertelne pułapki. Komisje ds. bezpieczeństwa produktów mają swoje zasady, ale niezależni sprzedawcy w internecie nie przejmują się drogami oddechowymi twojego dziecka. Widziałam zbyt wiele przerażających rzeczy na izbie przyjęć, żeby kiedykolwiek kupić tani, dwuczęściowy smoczek.
Musisz szukać konstrukcji jednoczęściowej. To oznacza, że końcówka do ssania i tarczka są odlane z jednego kawałka silikonu medycznego. Jeśli gumka jest tylko wklejona w twardą plastikową tarczę, twoje dziecko może ją z czasem odgryźć – i na pewno to zrobi. Staje się wtedy idealnym korkiem o rozmiarze dziecięcego gardła. Musisz też upewnić się, że tarczka ma duże otwory wentylacyjne, aby dziecko się nie udusiło, jeśli uda mu się wcisnąć całość do buzi.
I błagam, na miłość boską, przestańcie kupować smoczki w stylu vintage albo te przerażające, pokryte kryształkami! Niemowlę nie musi wyglądać jak milion dolarów. Jeśli jeden z tych sztucznych diamentów odpadnie i dziecko go zaaspiroluje, kupujesz sobie bilet w jedną stronę na dziecięcy OIOM. Niech smoczek będzie nudny i jednoczęściowy, a gdy tylko stanie się lepki lub mętny, natychmiast wyrzuć go do kosza.
Potrzebujesz też sposobu, by utrzymać to z dala od brudnej podłogi. W końcu uległam i kupiłam Drewniano-silikonową zawieszkę do smoczka od Kianao. Będę z wami szczera. Są po prostu przepiękne. Drewno bukowe i silikon świetnie wyglądają na zdjęciach, a metalowy klips nie niszczy ubranek mojego dziecka. Ale czasami jesteś po prostu zmęczona, a zawieszka leży na drugim końcu pokoju, więc pozwalasz smoczkowi upaść na dywan pełen psiej sierści i i tak wycierasz go o dżinsy. Niemniej jednak, kiedy wychodzimy do ludzi i muszę udawać, że ogarniam życie, używam zawieszki. Różne rozmiary koralików są super, bo kiedy nudzi jej się smoczek, po prostu żuje te silikonowe kuleczki.
Jeśli próbujesz udoskonalić swoją strategię uspokajania malucha bez kupowania toksycznego plastiku, sprawdź pełną kolekcję organicznych i ekologicznych akcesoriów dla dzieci w Kianao, by zobaczyć, co naprawdę sprawdzi się w twoim codziennym życiu.
Jak przetrwaliśmy odstawienie smoczka
Zabranie smoczka to jak ćwiczenia z wojny psychologicznej. Odbierasz im główny mechanizm radzenia sobie ze stresem. Eksperci twierdzą, że powinno się zacząć go ograniczać około dwunastego do osiemnastego miesiąca życia. Ja zdecydowałam się na to dokładnie w dwunastym miesiącu, bo byłam przerażona wizją płacenia za kolejną kurację antybiotykową na jej uszy.

Zaczęliśmy od prostej podmiany. Za każdym razem, gdy w ciągu dnia marudziła o smoczek, dawałam jej coś innego do gryzienia. Wtedy właśnie odkryłam Silikonowo-bambusowy gryzak Panda. Nie przesadzam mówiąc, że ten maleńki silikonowy miś uratował mi zdrowie psychiczne. Kiedy dotarło do niej, że nie dostanie smoczka, wpadła w szał. Podałam jej pandę, a ona chwyciła ją i zaczęła żuć jej uszy, jakby ta była jej winna pieniądze.
To zadziałało, bo płaski kształt był łatwy do złapania dla jej pulchnych rączek, a teksturowany tył zapewniał dziąsłom mocny ucisk, którego tak bardzo brakowało jej po odstawieniu smoczka. Zwykłam wrzucać go do lodówki na dziesięć minut, podczas gdy ona przechodziła załamanie nerwowe, a zimny silikon natychmiast ją z tego wyrywał. Jest wykonany w całości z silikonu spożywczego i nie ma żadnych ukrytych szczelin, w których mogłaby rozwijać się pleśń, co jest dla mnie ogromną ulgą, bo jestem beznadziejna w ręcznym zmywaniu.
Na zmianę podrzucaliśmy też Silikonowy gryzak Wiewiórka, żeby odwrócić jej uwagę. Ma kształt kółka, przez które lubiła przekładać kciuk, i spędzała godziny po prostu gryząc małego żołędzia. Odwracanie uwagi to twój najlepszy przyjaciel podczas odzwyczajania od smoczka. Musisz po prostu dać im alternatywę, która przyniesie ulgę dziąsłom, ale nie wywoła tego okropnego efektu podciśnienia w uszach.
Ostatnie pożegnanie
W końcu musisz całkowicie odciąć pępowinę. Znam ludzi, którzy stosują metodę "Wróżki Smoczkowej" – pakują wszystkie smoczki do pudełka i zostawiają na ganku, by wróżka mogła je zabrać dla nowych maluszków. Brzmi uroczo, ale moja mała była na to stanowczo zbyt sprytna. Po prostu wyszłaby na taras i zabrała to pudełko z powrotem.
Zrobiliśmy to z dnia na dzień, w pewien wtorek. Zebrałam każdy, najmniejszy nawet smoczek w domu, wyrzuciłam je do zewnętrznego kosza na śmieci i przygotowałam się psychicznie. Pierwsza noc była brutalna. Ona płakała przez dwie godziny, ja płakałam na korytarzu, a mój mąż zasugerował, żebyśmy pojechali kupić nowe. Odmówiłam. Trzeciej nocy po prostu przewróciła się na bok, wsadziła kciuk do buzi i zasnęła. Tak po prostu było po wszystkim.
Macierzyństwo to w dużej mierze podejmowanie serii wątpliwych decyzji z nadzieją, że z twoim dzieckiem wszystko będzie w porządku. Używanie smoczka nie jest porażką moralną, a zabieranie go nie jest torturą. To po prostu kolejny etap utrzymywania przy życiu małego człowieka. Rób to, co sprawdza się w twojej rodzinie, kupuj bezpieczne materiały i wybaczaj sobie, gdy coś pójdzie nie tak.
Gotowa na zrobienie zapasów bezpiecznych, trwałych alternatyw na etap ząbkowania twojego malucha? Sięgnij po jeden z naszych gryzaków z bezpiecznego silikonu spożywczego i spraw, by ten okres przejściowy był trochę mniej bolesny dla wszystkich.
Pytania, których wygooglowanie pewnie przekracza twoje zasoby energii
Czy moje dziecko będzie potrzebować aparatu, jeśli używa smoczka?
Prawdopodobnie nie, jeśli odstawicie go zanim pójdzie do przedszkola. Mój dentysta stwierdził, że przednie zęby mogą się nieco wychylać w okresie aktywnego ssania, ale szczęka zazwyczaj wraca do normy, jeśli pożegnacie smoczek przed trzecimi urodzinami. Jeśli twoje dziecko ma cztery lata i nadal agresywnie ssie smoczek przez cały dzień, być może warto zacząć oszczędzać na ortodontę.
Czy naprawdę muszę to codziennie sterylizować?
Kiedy są małymi noworodkami ze słabym układem odpornościowym – tak, prawdopodobnie powinno się codziennie go wygotować lub umyć w zmywarce. Ale kiedy zaczną raczkować i dosłownie lizać podeszwy twoich butów, codzienna sterylizacja traci sens. Po prostu umyj go ciepłą wodą z mydłem, gdy zacznie wyglądać obrzydliwie.
Co jeśli wyplują go i zaczną płakać w środku nocy?
To najgorszy etap. To tak zwana zabawa w smoczek, która nasila się w okolicach czwartego miesiąca, zanim dziecko zdobędzie umiejętności motoryczne, by samemu włożyć go z powrotem do buzi. Będziesz bardzo często bawić się w aportowanie o 2 w nocy. Z czasem będziesz mogła rozrzucić cztery czy pięć sztuk w łóżeczku, by maluch mógł łatwo znaleźć smoczek w ciemności, ale do tego czasu po prostu musisz przeboleć to nocne poszukiwanie.
Czy oblizywanie smoczka, który spadł na podłogę, jest bezpieczne?
Cały czas widzę mamy robiące to w parku, a jako pielęgniarka dostaję od tego tikiem nerwowym. Jamy ustne dorosłych są pełne bakterii wywołujących próchnicę. Kiedy ssiesz ich smoczek, by go "wyczyścić", po prostu sadzisz swoje dorosłe bakterie prosto w ich świeżutkie dziąsła. Miej w torbie chusteczki nawilżane lub po prostu znajdź kran z wodą.
Czy te urocze smoczki z pluszakiem są warte swojej ceny?
Są świetne przez pierwsze kilka miesięcy, bo ciężar małego pluszaka sprawia, że smoczek spoczywa na klatce piersiowej i tak łatwo nie ucieka. Ale ich pranie to koszmar, a kiedy dziecko nauczy się przekręcać na brzuszek, pluszowa zabawka przyczepiona do buzi podczas snu stwarza ryzyko uduszenia. Pozbyłam się naszego koło trzeciego miesiąca.





Udostępnij:
Dlaczego tylko lakier OPI Baby Take A Vow potrafi przetrwać mój macierzyński chaos
Pałac potwierdza plotki o czwartym dziecku: Prawda o życiu z czwórką