Minęło dokładnie czterdzieści osiem godzin po moim porodzie, a ja obficie krwawiłam w siateczkowe majtki poporodowe rozmiarów deski surfingowej, kiedy usłyszałam ostre pukanie do drzwi. Moja teściowa właśnie z dumą wręczyła mi sztywną, drapiącą, cekinową tiulową suknię, która wyglądała, jakby należała do łyżwiarki figurowej z lat 80., upierając się, że moja nowo narodzona córeczka absolutnie musi ją założyć na swój debiut w szpitalu. Biedne maleństwo krzyczało tak głośno, że jej twarz przybrała kolor poobijanej śliwki, a malutkie piąstki były zaciśnięte z absolutnej wściekłości. I właśnie wtedy, stąpając po dosłownym polu minowym z plastikowych części laktatora i mojej na wpół zjedzonej kanapce z indykiem, w progu stanął szpitalny fotograf.
Będę z wami szczera – to była całkowita i absolutna katastrofa. Pociłam się w koszuli szpitalnej, moje włosy wyglądały, jakby ptak uwił w nich gniazdo, a moje najstarsze dziecko było tak straumatyzowane przez drapiący koronkowy kołnierzyk tej sukienki, że odmówiło rozluźnienia szczęki przez bite cztery godziny. Tak, moja najstarsza córka to moja stała przestroga dotycząca w zasadzie wszystkiego w rodzicielstwie, a te pierwsze szpitalne portrety są tego dowodem. My wyglądamy na przerażonych. Dziecko wygląda na wściekłe. I tak zapłaciliśmy za odbitki, ponieważ poczucie winy to potężny motywator.

Zanim jednak pojawiło się na świecie dziecko numer trzy, byłam już doświadczoną weteranką oddziału położniczego. Znałam pielęgniarki po imieniu, wiedziałam dokładnie, jak załatwić sobie najlepsze chłodzące kompresy, i w końcu zrozumiałam, jak poradzić sobie ze szpitalnym fotografem, nie tracąc przy tym zdrowych zmysłów. Jeśli jesteś teraz w ciąży i ze strachem myślisz o tych pierwszych wyczerpujących dniach, pozwól, że oszczędzę ci mnóstwa zmartwień, pieniędzy i niepotrzebnego potu.
Dlaczego za trzecim razem w ogóle otworzyłam drzwi
Słuchajcie, pierwsze kilka dni w szpitalu to chaotyczne pasmo zjazdów hormonalnych, pielęgniarek wchodzących, by agresywnie uciskać twój obolały brzuch, i prób wymyślenia, jak sprawić, by maleńki, wiercący się człowieczek wreszcie chwycił pierś. Ostatnią rzeczą, jakiej – jak ci się wydaje – potrzebujesz, jest sesja zdjęciowa. Ale geniusz zakontraktowanych fotografów szpitalnych polega na tym, że oni doskonale wiedzą, że funkcjonujesz na zerowym śnie i czystej panice.
Jestem znana z bycia oszczędną, dziewczyny. Planuję budżet na zakupy spożywcze co do grosza, żeby zrównoważyć moje niewielkie dochody ze sklepu na Etsy. Więc kiedy usłyszałam słowa „darmowa sesja”, od razu nadstawiłam uszu. Fotograf po prostu się pojawia, wykorzystuje duże, jasne okno w twojej sali poporodowej i robi zdjęcia przez około piętnaście minut. Nie pobierają od ciebie ani grosza za samo zrobienie zdjęć, co jest super, ponieważ odmawiam płacenia komuś tylko za to, że wszedł do mojego pokoju. Później wysyłają ci e-mailem hasło do cyfrowej galerii i możesz sama zdecydować, czy chcesz wziąć kredyt pod zastaw domu, żeby kupić jeden z pakietów.
Co dr Evans mruknął pod nosem o tych dziwnych, instagramowych pozach
Jeśli spędziłaś więcej niż pięć minut na Instagramie lub Pintereście, na pewno widziałaś te zdjęcia noworodków, na których uśpione dziecko wisi magicznie zawieszone w makramowym hamaku albo jest wciśnięte w drewniane wiaderko, wyglądając jak maleńka, zaspana żabka. Moja babcia zawsze powtarzała, że na zdjęciach dziecko powinno wyglądać jak mała laleczka, ale, niech ją Bóg błogosławi, nie miała pojęcia o internetowych trendach. Podczas naszej pierwszej, potwornie wyczerpującej wizyty kontrolnej, naprawdę zapytałam mojego pediatrę o te zdjęcia w wiaderkach.
Dr Evans to cudowny, wyglądający na głęboko zmęczonego człowiek, który widział już wszystko. W zasadzie tylko popatrzył na mnie znad okularów, westchnął i powiedział, że na widok tych wiralowych sesji dostaje palpitacji serca. Wymamrotał coś o Amerykańskiej Akademii Pediatrii i asfiksji pozycyjnej, ale mój pozbawiony snu mózg przetłumaczył ten medyczny żargon na jedno: płaskie powierzchnie sprawiają, że twoje dziecko nadal oddycha, więc przestań próbować podwieszać je pod sufitem w jakimś worku.
Szczerze mówiąc, to ogromny argument za tym, by zrobić dziecku sesję zdjęciową właśnie tam, w sali szpitalnej. Oni nie przynoszą żadnych rekwizytów. Nie ma dziwnych koszy, wielkich futrzanych dywaników, które wyglądają, jakby umarł na nich jakiś muppet, i absolutnie żadnego nienaturalnego pozycjonowania. Dosłownie kładą owinięte w rożek dziecko na gładkim, białym szpitalnym łóżku lub w twoich ramionach. To niesamowicie bezpieczne i nie musisz się martwić, że twój kruchy, trzydniowy noworodek wypadnie ze staromodnej skrzynki na owoce, podczas gdy ktoś będzie poprawiał oświetlenie.
Nocny SMS pisany w panice
Oto coś, przed czym nikt cię nie ostrzega: druga noc w szpitalu to zwykle najczarniejsza noc dla twojej duszy. Laktacja jeszcze się nie rozkręciła, dziecko uświadamia sobie, że nie jest już w ciepłym brzuchu, a poczucie izolacji uderza w ciebie ze zdwojoną siłą. Pamiętam, jak siedziałam w ciemności z moim drugim dzieckiem, płacząc po cichu, podczas gdy mój mąż chrapał na tej okropnej, winylowej, rozkładanej kanapie.

Później dowiedziałam się, że firma robiąca u nas zdjęcia tak naprawdę współpracuje z czymś, co nazywa się Joy Parenting Club, co jest w zasadzie całodobową infolinią SMS-ową z prawdziwymi ludźmi – doradcami laktacyjnymi, ekspertami od snu, ludźmi, którzy po prostu się na tym znają. Posiadanie prawdziwej, wykwalifikowanej osoby, która odpisze ci o 3 w nocy, kiedy krwawią ci brodawki i jesteś przekonana, że właśnie „zepsułaś” swoje dziecko, jest na wagę złota. Nie do końca rozumiem, jak działa to partnerstwo, ale myślę, że sam dostęp do koła ratunkowego, które nie jest przerażającym wynikiem wyszukiwania w Google, to wielka wygrana dla zdrowia psychicznego matek.
Co twoje dziecko naprawdę powinno nosić (spalcie koronki)
Wróćmy na sekundę do tiulowego, cekinowego koszmaru mojej teściowej. Wszyscy mamy tę fantazję, w której nasz świeżo narodzony maluch wygląda jak arystokrata. Przestańcie. Skóra noworodka przypomina bibułę, a wszystko, co ma sztywne kołnierzyki, masywne syntetyczne kokardy czy drapiące metki, skończy się atakiem płaczu. Zdjęcie dziecka jest urocze tylko wtedy, gdy maluch nie jest fioletowy z wściekłości.
Przy trzecim dziecku wreszcie poszłam po rozum do głowy. Spakowałam dokładnie jeden wyjątkowy strój i było to Body Bez Rękawów z Organicznej Bawełny dla Niemowląt marki Kianao. Powiem wam od razu, to ubranko jest warte każdego grosza z waszego budżetu. Zostało uszyte z bawełny organicznej, która w dotyku jest jak absolutne masełko, a co ważniejsze, ma w sobie magiczne 5% elastanu. Kiedy mój syn zafundował nam niemal katastrofalną awarię pieluchową na dziesięć minut przed pukaniem fotografa, byłam w stanie zsunąć ten elastyczny dekolt prosto przez jego ramiona w dół, zamiast przeciągać smółkę przez jego włosy. To był dosłownie ratunek życia.
Poza tym jego naturalny, niefarbowany kolor pięknie prezentował się na zdjęciach na tle surowej, szpitalnej pościeli. Nie zostawił tych wściekle czerwonych śladów na jego pulchnych udach, a on przespał twardo cały czas, gdy fotograf pstrykał zdjęcia. Zrób sobie przysługę i kup trzy sztuki, bo pranie w szpitalu to nie jest twój przyjaciel.
Dlaczego moje neonowozielone paznokcie śnią mi się po nocach
Prawdopodobnie nie myślisz teraz o sobie. Myślisz o dziecku. Ale zdradzę ci pewien sekret: zdecydowana większość tych szpitalnych zdjęć to zbliżenia twoich dłoni. Twoich dłoni trzymających jego małe paluszki u stóp. Twoich dłoni otulających malutką klatkę piersiową. Twoich dłoni podtrzymujących małą główkę.

Z moją najstarszą córką akcja porodowa zaczęła się tuż przed moim zaplanowanym manikiurem. Miałam odpryśnięty, poszarpany, neonowozielony lakier na każdym cholernym palcu. Kiedy w końcu dostałam hasło do galerii i zobaczyłam te drogie, pełne emocji czarno-białe zdjęcia twarzy mojej słodkiej córeczki, jedyne, na co mogłam patrzeć, to moje koszmarne, świecące pazury goblina owinięte wokół niej. To całkowicie zrujnowało estetykę.
Po prostu załóż zwykły, czarny lub szary T-shirt. Pomaluj paznokcie bezbarwnym lakierem, zanim ruszysz do szpitala. Zrezygnuj z krzykliwych wzorów i gigantycznych logotypów. Fotograf chce uchwycić więź, a nie czytać nazwę jakiegoś zespołu w stylu vintage na twojej klatce piersiowej. Postaw na prostotę, neutralność i czystość.
Przekupywanie starszego rodzeństwa
Jeśli to nie jest twoje pierwsze rodeo, być może będziesz miała starszaka w sali szpitalnej podczas sesji. Powiem ci tak: powstrzymanie dwulatka przed wyrywaniem kabli z monitorów, podczas gdy w pokoju jest obcy człowiek z aparatem, to sport olimpijski.
Spakowałam Silikonowo-Bambusowy Gryzak dla Niemowląt Panda od Kianao specjalnie jako łapówkę dla mojego średniego dziecka podczas sesji jego młodszego brata. Szczerze mówiąc, ten gryzak jest tylko „okej”. Jest całkiem uroczy i zrobiony z silikonu spożywczego, ale trochę waży, a w sekundzie, w której mój dwulatek rzucił nim o wątpliwej czystości szpitalne linoleum, musiałam spędzić dziesięć minut, szorując go w miniaturowej umywalce w łazience. Spełnił wprawdzie swoje zadanie, utrzymując małego na spokojnym żuciu w rogu, zamiast skakania po moim obolałym brzuchu, ale prawdopodobnie nie wzięłabym go ponownie do szpitala. Zostaw zabawki w domu i po prostu weź przekąski. Dużo przekąsek.

Piętnastominutowy trening przygotowawczy
Gdy fotograf da ci znać, że nadchodzi, nie wpadaj w panikę. Nie próbuj suszyć włosów, robić pełnego konturowania twarzy, zmuszać krzyczącego dziecka do noszenia sztywnego smokingu i szorować podłogi. To skończy się tylko twoim płaczem.
Zamiast tego po prostu wrzuć wszystkie brzydkie szpitalne torby i puste kubki po napojach do łazienki, zgaś ostre, jarzeniowe górne światło, odsłoń rolety w oknach najszerzej, jak się da, i nakarm dziecko, aż całkowicie odpłynie pijane mlekiem. Nakarmione, świeżo przewinięte i ciasno owinięte w rożek niemowlę to plastelina w rękach fotografa. Zrobią swoje ujęcia, powiedzą ci, jak urocze jest twoje dziecko, i zostawią cię w spokoju, żebyś mogła zjeść kolejną okropną szpitalną kanapkę z indykiem.
Jeśli masz dziecko na oddziale intensywnej terapii noworodków (NICU), nie stresuj się, że coś cię omija. Synek mojej przyjaciółki Sary był na NICU przez trzy tygodnie, a fotografowie są doskonale przeszkoleni, by pracować wokół rurek i monitorów, gdy tylko pielęgniarki dadzą zielone światło. Uchwycą prawdziwość waszej drogi, a te zdjęcia jej malutkiego wcześniaka są jednymi z najpiękniejszych, jakie w życiu widziałam.
Słuchajcie, czwarty trymestr jest chaotyczny, pełen wyczerpania i niezwykle przytłaczający. Twoje portrety szpitalne wcale nie muszą takie być. Spakuj się mądrze, ubierz się wygodnie i, na miłość boską, zostaw te tiulowe sukienki w domu.
Jesteś gotowa na spakowanie torby szpitalnej z rzeczami, które twoje dziecko naprawdę będzie tolerować? Zgarnij nasze niewiarygodnie miękkie, organiczne otulacze właśnie tutaj, zanim termin porodu niepostrzeżenie cię zaskoczy.
Pytania, których teraz prawdopodobnie jesteś zbyt zmęczona szukać w Google
Czy muszę płacić fotografowi za przyjście?
Nie. Ani grosza. Opłata za samo przyjście po prostu nie istnieje i to jedyny powód, dla którego za trzecim razem wpuściłam ich do mojej sali. Płacisz dopiero później, jeśli naprawdę spodobają ci się zdjęcia i zechcesz je pobrać bez gigantycznego znaku wodnego na twarzy twojego dziecka.
Ile potrwa to całe przedstawienie?
Maksymalnie piętnaście minut. Oni wiedzą, że krwawisz, jesteś wyczerpana i prawdopodobnie nosisz siateczkową bieliznę. Wchodzą, wykorzystują naturalne światło z okna, cykają zdjęcia i wychodzą, zanim twoje dziecko w ogóle zorientuje się, że zostało wyjęte z rożka.
Co, jeśli moje dziecko ma trądzik niemowlęcy lub podrapaną buzię?
Zostaw to w spokoju! Nie próbuj szorować jego małej buzi. Fotografowie czynią prawdziwe cuda z naturalnym światłem, a szczerze mówiąc, te maleńkie niedoskonałości są po prostu częścią noworodkowej rzeczywistości. Poza tym, zwykle i tak fotografują w stylu, który delikatnie wygładza to i owo.
Czy możemy do sesji użyć własnych kocyków?
Tak, i absolutnie powinnaś to zrobić. Szpitalne koce są sztywne i mają na sobie takie dziwne, wyblakłe nadruki stóp. Przynieś z domu miękki, neutralny kocyk z organicznej bawełny. To sprawi, że zdjęcia będą wyglądały na dużo bardziej osobiste, a nie jak zrobione w sterylnej placówce medycznej.
Co, jeśli moje dziecko całkowicie oszaleje z płaczu?
Ci fotografowie to w zasadzie zaklinacze niemowląt, ale jeśli twoje dziecko ma absolutny napad wściekłości, nie będą niczego robić na siłę. Albo poczekają kilka minut, aż je uspokoisz, albo po prostu uwiecznią ten płacz. Prawdę mówiąc, zdjęcie wściekłego, krzyczącego noworodka jest przezabawne, gdy patrzy się na nie rok później. Po prostu popłyń z nurtem.





Udostępnij:
Brutalna prawda o wartości Beanie Babies i bezpieczeństwie malucha
Dlaczego najlepszy balsam dla niemowląt wcale nie musi pachnieć pudrem