Byłam w trzydziestej ósmej minucie czwartego odcinka, balansując śpiącym niemowlakiem na lewej piersi i miską wystygłego obiadu na prawym udzie, kiedy agresywnie wcisnęłam pauzę. Mój mąż drgnął po drugiej stronie kanapy, gdzie właśnie próbował zsynchronizować naszą inteligentną kołyskę z jakąś niedziałającą aplikacją dla dzieci na swoim telefonie. Salon tonął w całkowitych ciemnościach, jeśli nie liczyć ostrego światła ekranu telewizora, na którym akurat wyświetlała się przerażona kobieta w ciąży, kuląca się za pastelowymi schodami w jakimś dystopijnym bunkrze. Chwyciłam telefon, ignorując mleko, które właśnie przesiąkało przez moją wkładkę laktacyjną, i gorączkowo wpisałam w wyszukiwarkę „czy dziecko umiera w 3 sezonie squid game”, bo mój poporodowy niepokój zaraz wystrzeliłby mnie na orbitę.
Nie róbcie tego. Nie uznawajcie, że oglądanie telewizyjnych igrzysk śmierci to całkowicie racjonalny sposób na relaks po całym dniu maratonów karmienia piersią. Twój mózg i tak jest już nastawiony na dostrzeganie zagrożeń w każdym cieniu, a patrzenie, jak noworodek jest wleczony przez szklany most przez zdesperowanego hazardzistę, to po prostu autosabotaż.
Ale skoro już tu jesteś, prawdopodobnie siedząc w ciemności ze śpiącym maluchem na piersi i telefonem w dłoni, dam ci odpowiedź, żebyś mogła wreszcie opuścić napięte ramiona.
Krótka odpowiedź dla zestresowanej mamy
Słuchaj, dziecko przeżywa. Maluch dotrwa do końca sezonu, w zasadzie wygrywa trzydzieści trzy miliony dolarów i w finałowej scenie trafia w ręce detektywa policji. Seong Gi-hun rzuca się z platformy, żeby dzieciak mógł żyć. Możesz już odetchnąć.
Internet postanowił nazwać ją „baby d”, co – jak zakładam – jest skrótem od „dependent” (zależny), „deathmatch” (pojedynek na śmierć i życie) lub czegoś równie głupiego, ale w serialu jest po prostu określana jako noworodek Gracza 222. Nie zostaje zastrzelona. Nie spada z podniebnego mostu. Po prostu dużo płacze, podczas gdy dorośli wokół niej podejmują fatalne decyzje – co w sumie idealnie podsumowuje cały okres niemowlęctwa.
Poważny brak klinicznego realizmu
Jako była pielęgniarka pediatryczna, muszę powiedzieć kilka słów o Graczu 222 rodzącej podczas zabawy w chowanego. Widziałam tysiące bardzo stresujących porodów. Nie da się po prostu w ciszy wyprzeć donoszonego noworodka, jednocześnie unikając zamaskowanych strażników z karabinami szturmowymi. Fizjologiczne mechanizmy porodu bez znieczulenia są głośne, krwawe i wymagają ogromnej przestrzeni, której wąski, pastelowy korytarz po prostu nie zapewnia.
A co z łożyskiem? Po prostu całkowicie pominęli trzeci okres porodu. Nie możesz ot tak owinąć noworodka w kurtkę i zacząć biec sprintem, bez urodzenia łożyska i opanowania nieuniknionego krwotoku poporodowego. Kto masował jej dno macicy? Kto zacisnął pępowinę? Czy użyli sterylnego ostrza, czy jakiegoś brudnego kawałka plastiku znalezionego na podłodze? Samo ryzyko sepsy zabiłoby to niemowlę, zanim jeszcze rozpoczęłaby się kolejna gra. Oglądanie, jak scenarzyści telewizyjni po prostu ignorują rzeczywistość i ludzką fizjologię, bo psuje im to tempo akcji, jest dla mojego zmęczonego mózgu wręcz obraźliwe.
A potem pojawia się kwestia malutkiego, zielonego dresu. Antagoniści faktycznie przygotowują dla noworodka poliestrowy dres na wymiar. Czy wiecie, co tani syntetyczny poliester robi ze skórą niemowlaka? To bilet w jedną stronę do poważnego kontaktowego zapalenia skóry. Skóra dziecka jest niesamowicie delikatna i pozbawiona ochronnego płaszcza kwasowego, który mają dorośli. Oznacza to, że owinięcie go w nieoddychający, syntetyczny polimer i noszenie po zakurzonej, przesiąkniętej krwią arenie musi skończyć się wysypką na całym ciele, której nie wyleczy żadna maść z hydrokortyzonem.
Same gry, w które grali po narodzinach, były chyba w porządku.
Co mój pediatra sądzi o odgłosach morderstw w tle
Na wizycie kontrolnej w drugim miesiącu życia nasza pani pediatra powiedziała mi, że ścieżki neurologiczne niemowląt są kształtowane przez ich otoczenie. Szczerze mówiąc, czasem mam wrażenie, że połowa neurologii dziecięcej to zgadywanki oparte na „przeczuciach” i przestarzałych badaniach snu. Twierdziła jednak, że włączony w tle brutalny program telewizyjny podnosi poziom kortyzolu u dziecka, nawet jeśli śpi lub jest odwrócone tyłem do ekranu.

Teoria głosi, że ich współczulny układ nerwowy jest nadal bardzo prymitywny. Kiedy słyszą nagły pisk syreny, drażniącą muzykę smyczkową z thrillera albo głos fikcyjnego strażnika krzyczącego po koreańsku, ich maleńkie ciała migdałowate interpretują to jako realne, fizyczne zagrożenie tuż obok nich. Nie powinno się po prostu zostawiać włączonego głosu z założeniem, że dziecko nie chłonie tego napięcia, bo rzekomo ich ciała przetwarzają ten stres słuchowy, co skutkuje fragmentarycznym wybudzaniem się w nocy, które ostatecznie złamie twojego ducha.
Nie wiem, czy do końca wierzę, że niemowlę rozumie koncepcję thrillera na Netflixie, ale wiem na pewno, że moja córka śpi znacznie lepiej, gdy dom brzmi jak nudny generator białego szumu, a nie jak strefa działań wojennych. Jeśli zamierzasz oglądać ten serial, trzymając dziecko na rękach, to najlepiej włóż do ucha jedną bezprzewodową słuchawkę, włącz napisy i staraj się nie wzdychać głośno za każdym razem, gdy ktoś zostanie wyeliminowany z gry.
Syntetyczne materiały i prawdziwe wysypki
Od samego patrzenia na Gi-huna, niosącego to maleństwo w szorstkiej kurtce dla dorosłych, swędziała mnie skóra. Przypomniało mi to moment, gdy moja teściowa podarowała nam tani, masowo produkowany poliestrowy otulacz z supermarketu. Owinęłam w niego córkę tylko na jedną drzemkę.
Kiedy się obudziła, jej policzki i szyja wyglądały jak surowe mięso. Wpadłam w panikę. Myślałam, że to odra, ostra reakcja alergiczna na moje mleko albo jakaś zapomniana średniowieczna zaraza. Zabrałam ją do przychodni, a lekarz dyżurny po prostu spojrzał na kocyk, westchnął i kazał mi go wyrzucić do kosza. Zatrzymywał całe ciepło i wilgoć blisko ciała, tworząc idealnie wilgotne środowisko do namnażania się bakterii i powstawania bolesnych odparzeń.
Tego samego popołudnia kupiłam Bambusowy Kocyk Dziecięcy w Kolorowe Liście od Kianao. Ktoś z mojej grupy dla mam powiedział mi, że bambus ma naturalne właściwości antybakteryjne, a ja byłam na tyle zdesperowana, że spróbowałabym wszystkiego. Nie udaję, że rozumiem skomplikowaną botanikę i naukę stojącą za organicznymi włóknami bambusowymi, ale wiem, że zaczerwienienie mojej małej zbladło w ciągu dwudziestu czterech godzin, a do trzeciego dnia zniknęło całkowicie.
Ten kocyk jest niezwykle gładki. W dotyku przypomina trochę ciężki jedwab, ale do tego świetnie oddycha. Kiedy jesteś głęboko sparaliżowana strachem przed zespołem nagłej śmierci łóżeczkowej i ciągle dotykasz karku swojego dziecka, żeby sprawdzić, czy się nie przegrzewa, materiał, który faktycznie utrzymuje stabilną temperaturę, to po prostu jeden powód mniej do hiperwentylacji. Wzór w listki jest również bardzo dyskretny i stonowany. Nie wygląda, jakby w pokoju twojego dziecka właśnie eksplodował cyrk.
W końcu kupiłam też Bambusowy Kocyk Dziecięcy w Kolorowe Jeżyki dla mojej szwagierki, kiedy urodziła drugie dziecko. Ma w sobie subtelnie wplecioną teksturę kratki, co dodaje mu nieco ciężaru, ale wcale go nie nagrzewa. Jeżyki są zdecydowanie lepsze niż zamaskowani mężczyźni w różowych kombinezonach. Moja szwagierka używa go jako osłony na wózek, ponieważ splot jest na tyle zwarty, że blokuje słońce, ale jednocześnie na tyle przepuszczalny, że nie musi się martwić o gromadzenie się dwutlenku węgla. To naprawdę solidny kawałek materiału.
Rzeczywistość karmienia dziecka
Ostatecznie dziecko z serialu trafia pod opiekę detektywa Jun-ho – samotnego kawalera mieszkającego w przygnębiającym mieszkaniu. Spędziłam całą finałową sekwencję zastanawiając się, jak facet, który żywił się wyłącznie traumą i kawą z automatu, poradzi sobie z rozszerzaniem diety.

Karmienie dziecka to bardzo pouczające doświadczenie, uczące pokory. I tu właśnie z pomocą przychodzi Silikonowy Talerzyk dla Dzieci w kształcie misia. Jest w porządku. Robi dokładnie to, co obiecuje, czyli przykleja się do tacy krzesełka, dzięki czemu twoje dziecko nie jest w stanie rzucać swoimi organicznymi batatami po całej kuchni.
Przyssawka u podstawy jest na tyle mocna, by wytrzymać starcie ze zdeterminowanym maluchem, pod warunkiem, że najpierw przetrzesz tacę. Uszka misia są, jakie są. Używam tego talerzyka każdego dnia, ponieważ mogę zeskrobać resztki obiadu, którego moja córka odmówiła zjedzenia, prosto do kosza, a talerzyk wrzucić do dolnego kosza w zmywarce. Nie będę udawać, że kawałek formowanego silikonu spożywczego zmienił moje życie duchowe, ale sprawia, że jedzenie nie ląduje na podłodze – a czasem to jedyne zwycięstwo, na jakie możesz liczyć we wtorek.
Nieproszone porady dotyczące twoich nawyków przed telewizorem
Jeśli niedawno urodziłaś, twoje hormony i tak odwalają robotę godną thrillera psychologicznego. Nie musisz ich suplementować południowokoreańską dystopijną fikcją. Równie dobrze możesz po prostu spojrzeć na swoje śpiące dziecko i wyobrażać sobie wszystko, co może pójść nie tak w zwykłym, bezpiecznym domu – to samo w sobie jest wystarczająco przerażające.
Jeśli wolisz patrzeć na rzeczy, które nie podniosą ci ciśnienia, zawsze możesz przejrzeć kolekcję kocyków dla dzieci Kianao i popatrzeć na miękkie, nieszkodliwe materiały. To o wiele lepsze wykorzystanie twojego ograniczonego czasu wolnego.
Ale jeśli i tak zamierzasz to obejrzeć, to przynajmniej teraz wiesz, że dzieciak przeżyje. Ścisz dźwięk, załóż słuchawkę i postaraj się nie myśleć o logistyce przecinania pępowiny kawałkiem stłuczonego szkła. Kup bambusowy kocyk. Podaj jedzenie na talerzyku-misiu. Idź spać.
Kilka trudnych pytań, które możesz jeszcze mieć
Dlaczego rodzice tak mocno reagują na filmy z niemowlętami w niebezpieczeństwie?
Ponieważ po narodzinach dziecka twój mózg fizycznie się zmienia. Zachodzi całkowita przebudowa strukturalna ciała migdałowatego matki, co w zasadzie zamienia cię w hiperczuły radar na zagrożenia. Zanim urodziła się moja córka, potrafiłam oglądać horrory jedząc chińszczyznę z pudełka. Teraz, gdy widzę fikcyjne dziecko w pobliżu schodów, uciska mnie w klatce piersiowej i pocą mi się dłonie. To po prostu biologia, która agresywnie stara się utrzymać twoją linię genetyczną przy życiu, nawet jeśli zagrożenie to tylko piksele na ekranie. Uwierz mi, to wykańcza.
Czy noworodki naprawdę potrafią przespać głośno grający telewizor?
Fizycznie – tak. Potrafią przespać dźwięk odkurzacza czy szczekanie psa, ponieważ ich cykle snu są głębokie, a do tego są przyzwyczajone do głośnych, szumiących dźwięków dochodzących z macicy. Ale nasza pediatra uważa, że gwałtowne, nieprzewidywalne hałasy, takie jak krzyki czy strzały z broni palnej, wciąż są odbierane przez ich układ nerwowy jako sygnały stresu. Skłaniam się ku temu zdaniu, głównie dlatego, że za każdym razem, gdy oglądałam film akcji z córką w tym samym pokoju, dwie godziny później budziła się z płaczem. Ryzyko się po prostu nie opłaca.
Co tak naprawdę stało się z rodzicami dziecka w serialu?
To dość ponure. Matka, Gracz 222, umiera podczas gry krótko po porodzie. Poświęca się albo zostaje wyeliminowana — szczerze mówiąc, szczegóły zlewają mi się w jedno, bo byłam zbyt zajęta zirytowaniem na całkowity brak opieki poporodowej. Ojciec to Gracz-nie-pamiętam-jaki, Myung-gi, który ostatecznie okazuje się całkowitym egoistą. Próbuje porzucić dzieciaka, żeby uratować siebie. Gi-hun w końcu musi z nim walczyć, aby chronić malucha. To bardzo mroczny komentarz na temat ludzkiej natury, którego wcale nie potrzebowałam oglądać.
Czy powinnam oglądać 3 sezon, jeśli właśnie urodziłam dziecko?
Raczej nie. Oczywiście zrobisz, jak uważasz, ale jeśli właśnie krwawisz w jednorazowe majtki siateczkowe i płaczesz, bo twoja laktacja jeszcze w pełni się nie rozkręciła, oglądanie serialu, w którym noworodek jest traktowany jako balast w grze o przetrwanie, po prostu zrujnuje ci tydzień. Poczekaj, aż maluch skończy chociaż sześć miesięcy i prześpisz nieprzerwanie te upragnione pięć godzin. Serial nigdzie nie ucieknie.





Udostępnij:
Rady gwiazd reality show a sen dziecka w prawdziwym życiu
Dlaczego Twój pies wariuje, gdy maluch płacze (Z pamiętnika taty)