Droga Sarah sprzed sześciu miesięcy,
Siedzisz właśnie na zimnej podłodze w łazience, jest 3:14 nad ranem. Masz na sobie za duży szary polar Dave'a – ten z czasów studiów, który pachnie lekko skwaśniałym mlekiem i desperacją – i gapisz się na fugi między płytkami, bo jakoś mają one teraz więcej sensu niż całe twoje życie. Maya przechodzi przez ten cholernie irytujący etap, w którym przyswaja kalorie tylko wtedy, gdy mają kształt mocno przetworzonych dinozaurów, a Leo to... cóż, Leo jest malutkim, wrzeszczącym, pijanym mlekiem ziemniaczkiem, który uważa samą koncepcję snu za osobistą zniewagę. Na blacie w kuchni stoi w połowie pełny kubek z kawą, którą zalałaś wczoraj o 8 rano. A ty siedzisz w ciemności i obsesyjnie scrollujesz telefon.
Wiem dokładnie, co teraz czytasz, bo pamiętam te zimne poty, które nas zlały. Właśnie wpadłaś w gigantyczną, napawającą lękiem czarną dziurę internetu, czytając historię małej Garnet, a to całkowicie rozwala twój i tak już przebodźcowany umysł.
Nocna czarna dziura, która zryła mi psychikę
Powiem tylko, że czytanie kryminałów true crime, kiedy jesteś trzy tygodnie po porodzie i dosłownie ze wszystkiego ci cieknie, to fatalny życiowy wybór. Ale nie możesz przestać. Czytasz o tym malutkim niemowlęciu, które w 1997 roku znaleziono w latrynie na kempingu w stanie Michigan. Nazwali ją Baby Garnet ze względu na miejsce, w którym ją znaleziono, a w niektórych starszych artykułach, przez które gorączkowo się przeklikujesz, piszą o niej po prostu Baby G.
Sprawa pozostawała nierozwiązana przez dwadzieścia pięć lat, dopóki jakieś genealogiczne badania DNA w końcu nie doprowadziły policji do matki. I cała sekcja komentarzy w internecie po prostu rozszarpuje tę kobietę na strzępy. Nazywają ją potworem. Mówią, że jest uosobieniem zła.
Ale ty, siedząc tam z nieumytymi przez pięć bitych dni włosami, pachnąc ulanym mlekiem i strachem? Ty czytasz między wierszami. Czytasz o kobiecie, która przeszła całkowicie samotny, potajemny poród dosłownie na kempingu. Żadnej opieki w ciąży. Żadnych lekarzy. Żadnej "wioski" wsparcia. Całkowita, absolutna, miażdżąca duszę izolacja. I choć zbrodnia jest przerażająca — naprawdę potworna i tragiczna — ty siedzisz i uświadamiasz sobie, jak przerażająco cienka jest granica między "dawaniem sobie rady" a "całkowitym spadnięciem w przepaść".
Bo ty siedzisz w ciepłym domu. Masz męża chrapiącego w sąsiednim pokoju. Masz numer do lekarza w szybkim wybieraniu. A MIMO TO czujesz, że toniesz. Nadal masz momenty, kiedy patrzysz na swoje płaczące dziecko i myślisz: Nie dam rady, uciekam do Meksyku i zostaję barmanką.
W każdym razie, chodzi o to, że nikt nie rozmawia o tych najczarniejszych myślach.
Co powiedziała moja terapeutka o prawdziwej utracie zmysłów
Jeszcze się nie umówiłaś na wizytę, ale za kilka tygodni w końcu odpuścisz i zadzwonisz do terapeutki. Nazywa się doktor Evans i ma ten niesamowicie kojący głos, który sprawia, że masz ochotę po prostu zwinąć się w kłębek na jej kolanach i się zdrzemnąć.

Powiedziałam jej o tym obsesyjnym czytaniu. Powiedziałam, jak czytanie o tragedii tego małego dziecka całkowicie mnie sparaliżowało, bo uświadomiło mi, jak niebezpieczne może być macierzyństwo, gdy jesteś zupełnie sama. Moja terapeutka nie zaserwowała mi żadnych klinicznych bredni z internetu o poziomach hormonów. Po prostu spojrzała na mnie znad okularów i powiedziała, że poporodowy spadek hormonów to w zasadzie to samo, co wrzucenie mózgu do blendera razem z ogromnym brakiem snu i wciśnięcie przycisku "puree".
Przeczytałam gdzieś w sieci, że chyba jedna na osiem mam cierpi na depresję poporodową. Ale szczerze? Na podstawie moich rozmów z innymi matkami, wydaje mi się, że to raczej osiem na osiem. Może nauka jest po prostu daleko w tyle, a może wszystkie po prostu kłamiemy naszym lekarzom, bo jesteśmy przerażone, że nas ocenią. To wszystko jest strasznie pokręcone.
Powiedziała mi, że posiadanie natrętnych, przerażających myśli nie czyni z ciebie potwora, czyni cię po prostu matką w kryzysie, która potrzebuje chwili na złapanie oddechu. Jeśli ktoś ci mówi: "śpij wtedy, kiedy dziecko śpi", masz moją pełną zgodę, by rzucić w niego brudną pieluchą.
Rzeczy, które pomogły nam jako tako zachować zdrowe zmysły
Jesteś teraz tak bardzo opętana tym, żeby wszystko było idealne. Kupujesz całe to mnóstwo pierdół z trafiających w punkt reklam na Instagramie o 4 nad ranem, bo myślisz, że kołyska za 1000 złotych w magiczny sposób wyleczy Leo z kolek. Mały spoiler: nie wyleczy. Nadal będzie jej nienawidził.
Ale jest kilka rzeczy, które faktycznie pomagają, głównie dlatego, że sprawiają, iż twoje życie staje się ten jeden malutki ułamek łatwiejsze.
Kiedy urodził się Leo, jego skóra była w strasznym stanie. Każdy syntetyczny materiał wywoływał u niego małe, czerwone krostki, przez co wpadałam w gigantyczne ataki paniki. W końcu przestałam kupować te tanie wielopaki i zamówiłam to Niemowlęce body z bawełny organicznej od Kianao. To proste, pozbawione rękawków body z bawełny organicznej, ale o Boże, to nas uratowało. Jest na tyle rozciągliwe, że nie mam poczucia, że urywam mu małe rączki, próbując przecisnąć to przez jego gigantyczną głowę. To absolutnie moja ulubiona rzecz, jaką mamy. On praktycznie w tym mieszka, a jego skóra wreszcie się zagoiła. Żadnej chemii, żadnych dziwnych barwników. Tylko miękka, oddychająca ulga.
Są też rzeczy, które kupujesz, bo internet mówi ci, że to po prostu absolutny "must-have". Kupiłam ten Gryzak w kształcie pandy, bo Leo ślinił się jak mastif i obgryzał własne piąstki. Jest w porządku. To silikon spożywczy bez BPA, który idealnie mieści się w torbie z pieluchami. Ale szczerze? Moje dziecko dosłownie wolało żuć gumową podeszwę brudnych trampek Dave'a. Więc tak, gryzak świetnie sprawdza się w sytuacjach publicznych, kiedy muszę wyglądać na zrównoważoną matkę, która nie pozwala swojemu niemowlakowi przeżuwać obuwia, ale za zamkniętymi drzwiami dzieci to po prostu dzikie małe potworki. Trampki. On woli trampki.
O, a pamiętasz, jak Maya była maleńka? Ubierałam ją w te drapiące, sztywne tiulowe sukienki do rodzinnych zdjęć, a ona wrzeszczała wniebogłosy, dopóki nie zrobiła się sina. Gdybym miała to wszystko powtórzyć przy dziewczynce, po prostu wzięłabym coś takiego, jak to Body z bawełny organicznej z falbankowymi rękawkami. Ma te urocze, małe marszczenia na ramionach, więc wygląda wystarczająco elegancko na fejsbukowe zdjęcia dla babci, ale to po prostu miękka bawełna. Żadnego gryzącego cholerstwa. Szczęśliwe dziecko, szczęśliwa mama.
Jeśli właśnie tworzysz listę wyprawkową lub po prostu szukasz ubranek, po których twoje dziecko nie dostanie wysypki, możesz przejrzeć kolekcję organicznych ubranek basic od Kianao. Bo szczerze mówiąc, czasem przeglądanie miękkich, estetycznych ubranek dla niemowląt to jedyna terapia, na którą masz siłę o 3 nad ranem.
"Wioska wsparcia" to kompletny mit
Ludzie uwielbiają powtarzać to hasło o "wiosce". Potrzeba całej wioski, żeby wychować dziecko! Gdzie u licha jest ta wioska? Może mi ktoś wysłać współrzędne GPS? Bo moja wioska to w tej chwili grupa na Facebooku pełna niewyspanych obcych sobie kobiet oraz barista w Starbucksie, który zna moje skomplikowane zamówienie na kawę na pamięć.

Wychowujemy dzieci w absolutnej izolacji. I to sprowadza mnie z powrotem do głównego powodu, dla którego to piszę. Powodu, dla którego tamta kryminalna historia tak mocno w ciebie uderzyła i sprawiła, że płakałaś w spiżarni.
W 1997 roku nie było żadnej siatki bezpieczeństwa. Jeśli byłaś matką w potwornym, paraliżującym kryzysie, nie było legalnego sposobu, żeby po prostu powiedzieć "nie dam rady" i nie trafić do więzienia. Dzisiaj w każdym stanie obowiązuje prawo "Bezpiecznej Przystani" (podobne do naszych Okien Życia). Oznacza to, że jeśli matka jest w tak fatalnym stanie, czuje się tak kompletnie bezradna i tak bardzo tonie, że boi się, iż mogłaby skrzywdzić swoje dziecko lub siebie, może wejść do szpitala lub remizy strażackiej, oddać całe i zdrowe niemowlę i po prostu odejść. Anonimowo. Zgodnie z prawem.
Brzmi to szokująco, prawda? Zrzeczenie się dziecka. Ale sama świadomość, że takie prawo istnieje, jest niezwykle ważna. Bo może ty nie będziesz go potrzebować. Ja go nie potrzebowałam. Ale może inna mama z mojej grupy wsparcia musi o tym usłyszeć. Może ktoś, kto ukrywa ciążę i odchodzi od zmysłów ze strachu, musi wiedzieć, że ma opcje, które nie kończą się policyjnym śledztwem i sprawą kryminalną nierozwiązaną przez dwadzieścia pięć lat.
Macierzyństwo jest o wiele mroczniejsze, o wiele trudniejsze, ale też o wiele piękniejsze, niż ktokolwiek mówi ci na baby shower. Baby shower to tylko pastelowe babeczki i torty z pieluch. Nikt nie wręcza ci karteczki z napisem: "Hej, jeśli kiedykolwiek poczujesz, że chcesz wjechać samochodem do rowu tylko po to, żeby mieć godzinę spokoju, proszę, zadzwoń do mnie".
Proszę, idź po prostu spać
Więc, Sarah sprzed sześciu miesięcy. Wyłącz ten telefon. Przestań grzebać w tragediach z lat dziewięćdziesiątych. Przestań gapić się na fugi.
Leo w końcu prześpi całą noc. Maya zje warzywo w przyszły wtorek (to marchewka, poślini ją i wypluje, ale się liczy). Dave obudzi się jutro, a ty wciśniesz mu dziecko i powiesz, że idziesz sama do kawiarni na dwie godziny, i że jeśli wyśle ci SMS-a z pytaniem, gdzie są chusteczki, złożysz pozew o rozwód.
Przetrwasz to. Ten ogromny, dławiący ciężar czwartego trymestru z czasem ustąpi. Mgła opadnie. Musisz tylko się trzymać, prosić o pomoc, gdy woda podchodzi zbyt wysoko, i może przestać czytać kryminały w środku nocy.
Zanim kompletnie padniesz na łóżko, jeśli szukasz tych absurdalnie miękkich, organicznych ubranek, które faktycznie pomagają na skórę Leo, możesz je znaleźć dokładnie tutaj. Twoje "ja" z przyszłości bardzo je poleca.
Kup kolekcję Kianao z bawełny organicznej tutaj
Nocne, chaotyczne FAQ o przetrwaniu połogu
O co tak właściwie chodzi z prawem "Bezpiecznej Przystani" (Safe Haven)?
Z tego co rozumiem, w skrócie chodzi o to, że jeśli matka całkowicie traci zmysły i absolutnie nie jest w stanie zająć się noworodkiem, może legalnie oddać dziecko komuś w wyznaczonym do tego miejscu, np. w remizie strażackiej czy szpitalu (działa to na podobnej zasadzie co nasze Okna Życia). Żadnego udziału policji, żadnych zarzutów karnych za porzucenie. To po prostu sposób, żeby chronić dzieci i dać zdesperowanym matkom wyjście awaryjne, kiedy robi się niewyobrażalnie ciemno.
Skąd mam wiedzieć, czy mam depresję poporodową, czy po prostu jestem zmęczona?
Och Boże, to pytanie za milion dolarów, prawda? Moja terapeutka powiedziała mi, że jeśli gorszych dni jest o wiele więcej niż tych dobrych, albo jeśli czujesz się całkowicie odcięta i odrętwiała, patrząc na swoje dziecko, czas zadzwonić do specjalisty. Zmęczenie sprawia, że płaczesz na reklamach psiej karmy. Depresja poporodowa (PPD) sprawia, że masz ochotę spakować torbę, odjechać i nigdy nie wracać. Jeśli boisz się własnych myśli, natychmiast komuś o tym powiedz.
Czy ubranka dla niemowląt z bawełny organicznej naprawdę mają aż takie znaczenie?
W naszym przypadku – ZDECYDOWANIE tak. Skóra Leo była jedną wielką katastrofą pełną czerwonych plam, dopóki nie wymieniliśmy jego garderoby na bawełnę organiczną. Nie ma w sobie tych wszystkich obrzydliwych pestycydów ani ostrych syntetycznych barwników, za co – jak sądzę – moje nerwy były najbardziej wdzięczne. Poza tym jest po prostu o wiele miększa. Lepiej się pierze, lepiej się rozciąga, a ja nie mam poczucia, że ubieram moje dziecko w plastikową torbę.
Co powinnam powiedzieć przyjaciółce, która właśnie urodziła dziecko?
Błagam, na miłość boską, nie pytaj: "Czy to grzeczne dziecko?" ani "Czy udaje ci się pospać?". Zamiast tego zapytaj: "Kiedy ostatnio zjadłaś posiłek, który nie pochodził z folii?". Przynieś jej ogromną mrożoną kawę. Wpadnij do niej, umyj części jej laktatora, poskładaj dokładnie jedną pralkę prania, potrzymaj dziecko, żeby mogła wziąć gorący prysznic, a potem wyjdź. Nie rzucaj nieproszonych rad na temat treningu snu, chyba że chcesz się z nią pobić.





Udostępnij:
Co chciałabym wiedzieć o słoniowym rodzicielstwie pół roku temu
Wielka panika na schodach: Szczery przewodnik po bramkach