Kiedy moje dziecko zaczęło jeść stałe pokarmy, teściowa z pełnym przekonaniem poinformowała mnie, że podanie niemowlakowi ryby trwale zaburzy jego wewnętrzną temperaturę ciała. Sąsiadka ostrzegała, że samo dotknięcie surowej krewetki w mojej własnej kuchni wywoła wstrząs anafilaktyczny u mojego dziecka w sąsiednim pokoju. No i był jeszcze mój czat grupowy, gdzie ktoś non stop wysyłał ten wiralowy klip audio z wrzeszczącą animowaną rybą, bo moja siostra spodziewała się „małej krewetki”.

To było trochę za dużo do przyswojenia, podczas gdy ja po prostu próbowałam zblendować trochę groszku.

Internet to dziś dziwne miejsce. Jeśli wpiszesz w wyszukiwarkę cokolwiek o niemowlakach i owocach morza, dostaniesz tylko memy z filmów z początku lat 2000. Ale jako była pielęgniarka pediatryczna, która widziała rodziców całkowicie tracących zmysły na izbie przyjęć z powodu niegroźnej wysypki, całkowicie rozumiem, dlaczego ludzie tak panicznie boją się owoców morza.

Zachowujemy się tak, jakby podanie kawałka krewetki półrocznemu dziecku było równe wręczeniu mu odbezpieczonego granatu. Ten ciągły niepokój jest potwornie wyczerpujący.

Ten dziwny etap pierwszych USG

Cofnijmy się na początek tej podróży. Zanim zaczniesz martwić się alergiami pokarmowymi i krzesełkami do karmienia, po prostu wpatrujesz się w ziarnisty ekran w ciemnym gabinecie, modląc się o bicie serca.

Aplikacje ciążowe uwielbiają porównywać rosnący płód do warzyw i owoców. Mówią ci, że to borówka, potem soczewica, a potem kumkwat. Ale około szóstego lub siódmego tygodnia zarodek w ogóle nie przypomina owocu. Ma maleńki ogonek, który ostatecznie zanika, a na ekranie wygląda po prostu jak miniaturowe stworzonko wodne.

Kiedy moja siostra wysłała mi swoje pierwsze zdjęcie z USG, uprzedziła internetowe memy. Dosłownie napisała na rodzinnym czacie, że rośnie w niej mała krewetka. Myślę, że nasza mama lekko się obraziła, ale to było niezwykle trafne.

To zabawny kamień milowy, ale wyznacza też dokładnie ten moment, kiedy zmęczenie pierwszego trymestru zwykle uderza ze zdwojoną siłą. Ciągle ci niedobrze, jesteś skrajnie wyczerpana i próbujesz ukryć fakt, że podczas porannych spotkań na Zoomie czujesz się jak śmieć. Nie czujesz się jak promieniująca blaskiem matka natura. Czujesz się jak organizm żywicielski.

Rzeczywistość owoców morza w szóstym miesiącu życia

Słuchajcie, wprowadzanie alergenów jest przerażające, nawet jeśli znasz statystyki. Stare zalecenia mówiły, żeby czekać latami, zanim poda się dzieciom orzeszki ziemne czy owoce morza, ale teraz pediatrzy każą nam ładować je do buzi w sekundzie, gdy tylko zaczną samodzielnie siedzieć.

The reality of seafood at six months — My Sister Had a Baby Shrimp: The Truth About Shellfish & Babies

Mój lekarz powiedział, że wstrzymywanie się z silnie alergizującymi pokarmami wcale nie zapobiega alergiom, a z czasem może nawet zwiększyć prawdopodobieństwo ich wystąpienia. Nauka zmienia się co pięć lat, więc po prostu robimy, co w naszej mocy, z tymi nieco mętnymi informacjami, które mamy dzisiaj.

Więc w szóstym miesiącu powinnaś spróbować podać krewetki.

Widziałam na SOR-ze tysiące przypadków strachu przed zadławieniem i mogę ci powiedzieć, że cała, gumowata krewetka to w zasadzie korek do tchawicy stworzony na wymiar. Nie możesz po prostu dać dziecku krewetki koktajlowej i liczyć na najlepsze, bez względu na to, jak silna wydaje ci się jego żuchwa.

Na wczesnym etapie rozszerzania diety metodą BLW musisz posiekać to na mikroskopijne kawałki. Mówimy o rozmiarze paznokcia u małego palca. Zwykle rozgniatałam ją z awokado, żeby moje dziecko mogło to w ogóle złapać, nie gubiąc drobnych kawałków wszędzie dookoła. Wygląda to obrzydliwie, ale spełnia swoje zadanie.

Kiedy około dziewiątego miesiąca opanują chwyt szczypcowy, musisz przekroić krewetkę wzdłuż, żeby zniszczyć jej okrągły kształt, zanim pokroisz ją w kostkę. To naprawdę irytujące przygotowania, ale dziko żyjące krewetki są pełne kwasów omega-3 i jodu. Pamiętam jak przez mgłę ze szkoły pielęgniarskiej, że jod jest świetny dla rozwoju mózgu, więc wmawiam sobie, że to dodatkowe mycie deski do krojenia jest tego warte. Po prostu zrezygnuj z puszek, bo poziom sodu prawdopodobnie odwodniłby dziecko w mgnieniu oka.

To etap, na którym twój dom ulega zniszczeniu. Karmienie dziecka zblendowanymi owocami morza oznacza, że przez miesiące będziesz zcierać rybną pastę z podłogi, krzesełka do karmienia i własnych ubrań.

Kiedy obmywam dziecko po brudzącym posiłku, zazwyczaj owijam je w coś miękkiego, żeby złagodzić przebodźcowanie po użyciu mokrej myjki. Kupiłam bambusowy kocyk niemowlęcy w radosne wieloryby pod wpływem impulsu o 2 w nocy i co ciekawe, przetrwał moje agresywne odplamianie. Zazwyczaj nie wybieram zwierzęcych wzorów, ale niebieskie wieloryby są dość stonowane, a bambus jest autentycznie bardziej miękki niż moja własna, droga pościel. Zawsze po niego sięgam, kiedy mały marudzi i pachnie lekko rybą.

Mam też gładki kocyk bambusowy dla niemowląt w kolorze terakoty. Jest w porządku. Robi dokładnie to samo i dobrze utrzymuje stabilną temperaturę, ale jakoś tak wtapia się w kanapę. Jeśli nienawidzisz wzorów, kup go, ale w przeciwnym razie ten w wieloryby wydaje się po prostu fajniejszy dla malucha.

Jeśli musisz zaopatrzyć się w rzeczy, które przetrwają intensywne cykle prania, sprawdź ekologiczne niezbędniki dla niemowląt od Kianao, zanim twoje dziecko odkryje, jak fajnie jest rzucać jedzeniem po całej kuchni.

Zgarbiony kręgosłup matki karmiącej

W macierzyństwie występuje jeszcze inny rodzaj „pozycji na krewetkę”, który nie ma absolutnie nic wspólnego z jedzeniem.

The hunched over nursing spine — My Sister Had a Baby Shrimp: The Truth About Shellfish & Babies

W internecie mówi się o zjawisku „krewetkowej postawy”. To to wygięcie w literę C, które przyjmujesz, kiedy bez końca gapisz się w telefon na kanapie. Ale w świecie laktacji nazywamy to po prostu karmiącym garbem.

Nieważne, czy karmisz piersią, czy butelką, i tak kończysz zginając cały kręgosłup nad dzieckiem jak jakiś opiekuńczy gargulec. Spędziłam pierwsze trzy miesiące życia mojego syna zgarbiona w ciemnym pokoiku dziecięcym. Pod koniec tego okresu czułam, jakby moja szyja była zrobiona ze zgrzytających kół zębatych i czystego żalu.

Powinno się przysuwać dziecko do piersi, a nie pierś do dziecka. Ale kiedy jesteś wyczerpana, a mięśnie twojego brzucha i pleców po prostu znikają, kuliś się i kurczysz w ten klasyczny kształt.

Jeśli tego nie naprawisz, twoje ramiona po prostu zastygają w tej pochylonej do przodu pozycji na cały rok. Musiałam pójść do fizjoterapeutki, która tylko głośno westchnęła, kiedy spojrzała na moje plecy.

To też powód, dla którego ubieranie dziecka w sztywne ubrania to fatalny pomysł. Kiedy próbujesz ułożyć wiercącego się malucha na poduszce do karmienia, nie chcesz, żeby był spętany w sztywny dżins czy dziwne, małe szelki. Musi mieć swobodę ruchów, żebyś mogła je pozycjonować bez nadwyrężania własnych pleców.

Uwielbiam ubierać mojego malucha w niemowlęce legginsy z bawełny organicznej, ponieważ naprawdę mocno się rozciągają. Mają prążkowaną strukturę, która daje im dużo miejsca w okolicy pieluszki, więc dziecko może robić to dziwne rozciągnięcie „na żabkę” podczas jedzenia. Nie są magiczne, ale nie uciskają w pasie, a to w zasadzie wszystko, czego w dzisiejszych czasach wymagam od dziecięcych spodni.

Ten straszny czas czuwania nad alergią

Za każdym razem, gdy wprowadzasz nowy alergen, spędzasz w zasadzie następne dwadzieścia minut intensywnie wpatrując się w twarz swojego dziecka, czekając, aż pojawi się choćby jeden bąbel pokrzywkowy.

To taki atak paniki o niskim natężeniu w przebraniu lunchu.

Moja rada: zrób to rano. Naprawdę nie chcesz podawać mu nowych owoców morza w porze kolacji, tuż przed włożeniem go do ciemnego łóżeczka, gdzie nie będziesz mogła obserwować jego skóry. Chcesz, żeby było rozbudzone, na widoku i bawiło się w pobliżu.

W gruncie rzeczy szukasz nagłego zaczerwienienia wokół ust, wymiotów lub uporczywego kaszlu. To stresujące, bo dzieci robią się czerwone wokół buzi cały czas od samej kwasowości tego, co jedzą, więc w rezultacie ciągle sama w siebie wątpisz.

Jeśli po półgodzinie wszystko wydaje się w porządku, prawdopodobnie możesz odetchnąć. Pamiętaj tylko, że potrzeba powtarzanej ekspozycji, aby naprawdę wiedzieć, czy mają alergię, więc musisz nadal karmić je tymi drogimi owocami morza co kilka tygodni. O rety, rachunki za zakupy robią się całkiem bolesne, zanim skończą roczek.

Spędzamy tyle czasu, martwiąc się o to, jak dokładnie prawidłowo karmić, trzymać i wychowywać te nasze dzieci. Czasem musisz po prostu usiąść, popatrzeć, jak rozsmarowują awokado po całej kuchni i zaakceptować fakt, że twój dom będzie się kleił przez następne pięć lat.

Jeśli przygotowujesz się na te brudzące etapy wczesnego rodzicielstwa, chwyć kilka miękkich ubranek ze sklepu Kianao, zanim złapiesz się na awaryjnym robieniu prania o północy.

Nocne wyszukiwania w Google na temat owoców morza

Czy dzieci naprawdę często mają alergię na krewetki?

Alergie na owoce morza oczywiście istnieją, ale mój lekarz przypomniał mi, że znacznie częściej rozwijają się w wieku dorosłym niż w niemowlęctwie. Martwimy się tym cały czas, ponieważ kiedy to się zdarza, jest to straszne. Ale statystycznie większość niemowląt po prostu robi z tym niezły bałagan, a połyka bez problemu. Oczywiście i tak musisz pilnować ich jak jastrząb za pierwszymi kilkoma razami.

Czy mogę dać mojemu dziecku wstępnie ugotowane, mrożone krewetki?

Spróbowałam tego raz, bo byłam zbyt zmęczona na gotowanie. Problemem jest tu jednak sód. Ugotowane wcześniej mrożone krewetki są zwykle marynowane w takiej ilości soli, że smakują jak żywy ocean. Niemowlęta mają maleńkie nerki, które nie poradzą sobie z ogromnym obciążeniem sodem. Jest to trochę upierdliwe, ale kupno surowych, dzikich krewetek i gotowanie ich samemu przez trzy minuty jest o wiele bezpieczniejsze dla ich małych organizmów.

A co jeśli po prostu wyplują krewetkę?

To wyplują. Moje dziecko rzuciło swoim pierwszym kawałkiem krewetki prosto w moje czoło. Konsystencja jest gumowata i dziwna, a dzieci nie są do tego przyzwyczajone. Po prostu to wycierasz i próbujesz ponownie w przyszłym tygodniu. Nie zmuszaj, bo w przeciwnym razie będą po prostu kojarzyć krzesełko do karmienia z twoim stresem.

Jak poprawić postawę podczas karmienia?

Musisz zbudować fortecę z poduszek, zanim w ogóle weźmiesz malucha na ręce. Kiedy już masz dziecko w ramionach, wpadasz w pułapkę. Podłóż poduszkę pod łokieć, jedną za dolny odcinek pleców i fizycznie zmuś się do odchylenia w tył. Jeśli boli cię szyja, jesteś pochylona zbyt daleko do przodu. Na początku wydaje się to nienaturalne, ale ratuje twój kręgosłup.