Czujnik dymu w naszym mieszkaniu w Portland zaczął wyć dokładnie o 21:14 we wtorek, całkowicie przerywając moją próbę napisania predykcyjnego skryptu w Pythonie do śledzenia podstawowej temperatury ciała mojej żony. Przeskoczyłem przez stolik kawowy, zerwałem wrzeszczący plastikowy dysk z sufitu i odwróciłem się, by zobaczyć moją żonę siedzącą po turecku na dywanie w salonie. W jednej dłoni trzymała pęczek tlącej się białej szałwii, a w drugiej negatywny test ciążowy.

To był czternasty miesiąc naszych starań o dziecko. Jestem inżynierem oprogramowania. Traktuję wszystko jak logiczną łamigłówkę. A plus B równa się C. Jeśli wprowadzisz poprawne dane w odpowiednim czasie, program zadziała. Ale ten program nie działał. A mój analityczny, oparty na twardych danych mózg ponosił spektakularną porażkę w próbach pocieszenia mojej załamanej żony.

Kiedy biologiczny algorytm ulega awarii

Nasz endokrynolog zajmujący się rozrodem – facet, który wyglądał, jakby wolał debugować rozrusznik serca, niż rozmawiać z płaczącymi ludźmi – posadził nas przed sobą po naszej drugiej wczesnej stracie ciąży. Rzucił statystykami o tym, jak jedna na sześć par boryka się z „zabugowanym” cyklem rozrodczym. Powiedział nam, że wczesne poronienia zdarzają się w nawet dwudziestu procentach przypadków, zazwyczaj z powodu niezgodności chromosomowych. Krótko mówiąc: zły kod. Najwyraźniej proces kontroli jakości matki natury jest niezwykle brutalny.

Przekazał te informacje, żebyśmy poczuli się normalnie, żeby nas zapewnić, że po prostu trafiliśmy do pechowego przedziału statystycznego. A ja miałem po tym ochotę wybić pięścią dziurę w ścianie.

Świat medycyny ma prawdopodobnie potężny podręcznik pełen klinicznych terminów na określenie psychicznego spustoszenia, jakie pozostawia po sobie walka z niepłodnością. W moim przypadku był to po prostu cichy, ciężki gniew. Wielkie poczucie biologicznej zdrady. Robiliśmy wszystko jak należy. Śledziliśmy parametry, braliśmy witaminy, optymalizowaliśmy otoczenie. Ale kompilator wciąż wyrzucał błędy, a nauka nie miała nam do zaoferowania absolutnie żadnego emocjonalnego wsparcia.

Mistyczna kolejka w chmurze

Kiedy opadł dym po jej improwizowanej sesji okadzania szałwią, żona opowiedziała mi o koncepcji, o której czytała w mocno nienaukowych zakątkach internetu. Podstawowe założenie jest takie, że dziecko, które jest ci pisane, już gdzieś tam jest i czeka w swego rodzaju eterycznej poczekalni.

Według tej teorii dusze aktywnie wybierają swoich rodziców i czekają na idealny moment, aby "pobrać się" do swojego fizycznego sprzętu. Jeśli ciąża wcześnie traci połączenie, to nie znaczy, że dziecko odeszło na zawsze – to po prostu nie było właściwe okienko czasowe na załadowanie systemu tej konkretnej duszy.

Mieszkając w Portland, jesteś nieustannie otoczony ludźmi, którzy próbują rozwiązywać złożone problemy medyczne za pomocą kryształów, kombuchy i dobrych wibracji. Zazwyczaj ich unikam. Zdecydowanie preferuję recenzowane badania naukowe i próby kliniczne. Kiedy więc moja żona zaczęła mówić o opóźnieniach w powiększaniu naszej rodziny w kategoriach karmicznych kontraktów i decyzji dusz, fizycznie mnie skręciło. Brzmiało to jak mechanizm obronny owinięty w kartę tarota. Przeczyło to prawom fizyki, biologii i zwykłemu zdrowemu rozsądkowi.

Dlaczego facet od arkuszy kalkulacyjnych uwierzył w te "czary-mary"

Ale oto najbardziej irytująca rzecz w byciu racjonalnym człowiekiem mierzącym się z losowym chaosem biologicznej awarii: logika nie daje absolutnie żadnego pocieszenia w najtrudniejszych chwilach. Świadomość, że poronienie mojej żony wynikało z anomalii chromosomowej, wcale nie powstrzymała jej od płaczu pod prysznicem o drugiej w nocy. Potrzebowałem łatki na nasze złamane serca, a nauka rozkładała ręce.

Why a spreadsheet guy bought into the woo — Decoding the Spirit Baby: A Tech Dad's Unscientific Parenting Pivot

Idea czekającej duszy zrobiła coś, czego nie potrafiły medyczne statystyki. Zdjęła z naszych barków miażdżący ciężar winy i poczucia porażki. Jeśli nasz przyszły maluch po prostu ociągał się w mistycznej kolejce, to znaczyło, że ciało mojej żony nie było zepsute. Nie zawiedliśmy. Po prostu zmagaliśmy się z wysokimi opóźnieniami na łączach (tzw. lagiem).

Mniej więcej w tamtym czasie moja żona kupiła Bambusowy kocyk niemowlęcy Chakra. Kupiła go jakieś czternaście miesięcy zanim w ogóle poczęliśmy naszego obecnego 11-miesięcznego synka. Wtedy myślałem, że celowo zapesza, kupując rzeczy dla niemowlaka, którego jeszcze nie było. Ale ona wcale nie odłożyła go do pokoiku dziecięcego. Używała go jako szala do medytacji.

Kocyk ma nadrukowane jakieś geometryczne symbole na tle w kolorze khaki, których nadal do końca nie rozumiem, ale tkanina bambusowa jest po prostu niewiarygodnie miękka. Autentycznie złapałem się na tym, że bezmyślnie go gładziłem podczas przeglądania pull requestów. Żona owijała się nim, siadała na podłodze i w myślach rozmawiała z naszym hipotetycznym dzieckiem. Brzmi jak szaleństwo, ale widok jej ciała, które wreszcie rozluźniało się w tym kocyku, był pierwszym momentem od wielu miesięcy, kiedy nie wyglądała na całkowicie wrak człowieka.

Jak załataliśmy nasze spalone układy nerwowe

Nasz lekarz rzucił mimochodem, że wysoki poziom stresu może przekreślić szanse na poczęcie. Najwyraźniej kortyzol działa na układ rozrodczy jak atak DDoS. Twoje ciało myśli, że uciekasz przed niedźwiedziem, więc profilaktycznie zamyka "departament produkcji dzieci". Musieliśmy wymusić twardy reset naszego całego podejścia do rodzicielstwa.

Oto wysoce nielogiczny protokół rozwiązywania problemów (troubleshooting), którego użyliśmy, aby zrestartować nasze mózgi:

  • Kasowanie aplikacji do śledzenia cyklu: Usunąłem z naszych telefonów absolutnie każdy tracker owulacji i temperatury. Wpatrywanie się w kalendarz i odliczanie dni tylko podbijało nasz niepokój, co, o ironio, zapobiegało dokładnie temu, co staraliśmy się osiągnąć.
  • Mówienie do sufitu: Tak, naprawdę przesiadywałem w pustym pokoju gościnnym i mówiłem na głos do "nieskompilowanej" jeszcze wersji mojego przyszłego dziecka. Czułem się jak kompletny wariat, opowiadając pustej przestrzeni o tym, co działo się w pracy, ale to w jakiś dziwny sposób wyczyściło pamięć podręczną (cache) w moim mózgu. Zdjęło całkowicie presję z fizycznego aktu samych starań.
  • Ignorowanie fizycznego sprzętu (hardware'u): Kupiłem Silikonowy gryzak Panda podczas jakiegoś dziwnego wybuchu optymizmu. To kawałek silikonu spożywczego w kształcie misia. Czy sprawdza się teraz, gdy moje dziecko z zaangażowaniem obgryza nasz stolik kawowy? Jasne, teksturowane powierzchnie są podobno świetne na łagodzenie opuchniętych dziąseł. Tyle że ja kupiłem go trzy lata temu jako rekwizyt do "manifestacji". Trzymałem go tuż obok moich dwóch monitorów. Za każdym razem, gdy kod odmawiał kompilacji, patrzyłem na ten nieskazitelnie czysty, bezużyteczny kawałek silikonu. Miałem wrażenie, że mnie ocenia. Nie róbcie tego. Głównie zbierał kurz i napełniał mnie smutkiem, gdy wpatrywałem się w niego zbyt długo. Kupujcie gryzaki wtedy, gdy wasze dziecko faktycznie ma już jakieś zęby i ślini wam koszulę, a nie wtedy, gdy próbujecie przywołać duszę z zaświatów.

Bardzo nienaukowe podejście do harmonogramów

Porozmawiajmy o nieproszonych radach, które dostajesz, gdy walczysz o założenie rodziny. Ludzie, którzy radzą ci, żebyś "po prostu odpuścił i się zrelaksował", są absolutnie najgorsi. Mam wtedy ochotę rzucić w nich moim routerem. Nie mówi się inżynierowi oprogramowania, żeby "po prostu się zrelaksował", kiedy serwer produkcyjny staje w płomieniach, a baza danych jest uszkodzona. To niesamowicie bagatelizujące i zazwyczaj sprawia jedynie, że wszyscy jeszcze mocniej zaciskają zęby.

A very unscientific approach to timelines — Decoding the Spirit Baby: A Tech Dad's Unscientific Parenting Pivot

Zaraz za nimi są ludzie sypiący anegdotkami z wakacji. „Pojechaliśmy do Tulum, wypiliśmy trzy margarity i bach, ciąża!”. Ekstra, Kaśka. Cieszę się, że twoja macica tak fantastycznie reaguje na tequilę i przepłacone tacos. Biologia mojej żony ma gdzieś nasz kod pocztowy i zebrane mile lotnicze.

I błagam, nawet nie próbujcie zaczynać tematu porad dietetycznych. Twarde środki ananasów. Orzechy brazylijskie. Korzeń maca w proszku. W pewnym momencie nasza kuchenna spiżarnia wyglądała, jakby zdetonowano w niej hipsterską zielarnię. Wstawałem bladym świtem, żeby miksować zielone koktajle smakujące autentycznie jak ziemia doniczkowa, bo jakaś dziewczyna na forum internetowym w 2014 roku zaklinała się, że to rewelacyjnie wpływa na endometrium. Moja żona z obrzydzeniem łykała suplementy pachnące jak pokarm dla rybek, podczas gdy my w pocie czoła wykreślaliśmy jej wykresy temperatury, jakbyśmy przymierzali się do wystrzelenia satelity na orbitę.

Tymczasem to właściwe, dwudziestoczterogodzinne okno płodności stało się po prostu drobnym, denerwującym przypisem do biologii, którym całkowicie przestaliśmy zawracać sobie głowę.

Jeśli obecnie tkwicie w samym środku tego bolesnego, łamiącego serce etapu, moja rada brzmi: przestańcie googlować statystyki. Może po prostu przejrzyjcie ekologiczne i kojące akcesoria od Kianao i znajdźcie sobie coś super miękkiego, w co będziecie mogli się wtulić podczas tego czekania.

Ostateczny test systemu

Aktualnie przyglądam się, jak mój 11-miesięczny syn próbuje pożreć bezpański kabel USB. Jest absolutnie chaotyczną, piękną i w pełni fizyczną istotą. Nadal nie jestem pewien, czy tak szczerze wierzę w to, że jego mała duszyczka unosiła się gdzieś w kosmosie w oczekiwaniu, aż wreszcie ogarniemy temat.

Ale wiem na pewno jedno: ta koncepcja uratowała zdrowie psychiczne mojej żony, a co za tym idzie, uratowała też moje. Kiedy tracisz absolutnie wszelką kontrolę nad sytuacją, musisz znaleźć jakiś framework, który po prostu pozwoli ci w nocy spać. Jeśli myślenie o przyszłym dziecku jak o duchowej istocie, która czeka na właściwy moment, powstrzymuje cię przed nienawiścią do własnego ciała, to jest to najbardziej logiczne podejście na świecie.

Jeśli potrzebujecie czegoś odrobinę bardziej przyziemnego niż mistyczna poczekalnia, to Kocyk niemowlęcy z bawełny organicznej w Pingwiny będzie niesamowicie konkretnym wyborem. Jest dość ciężki, wykonany w 100% z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS i ma urocze nadruki czarno-żółtych pingwinów. Sprawdzi się idealnie do owijania prawdziwego, na wskroś fizycznego niemowlaka, kiedy wreszcie się pojawi. Bez konieczności palenia kadzidełek z paczuli.

Posłuchajcie, absolutnie nie musicie wierzyć, że wasze przyszłe dziecko unosi się gdzieś w chmurach. Jeśli jednak podczas przedłużającego się, koszmarnego "laga" w staraniach o dziecko potrzebujecie uchwycić się czegoś namacalnego, sprawdźcie nasze ekologiczne i tworzone w sposób zrównoważony akcesoria, z poszanowaniem planety, którą te dzieciaki kiedyś odziedziczą. Zajrzyjcie do sklepu Kianao, wybierzcie dla siebie coś absurdalnie miękkiego i po prostu dajcie sobie odpocząć.

FAQ: Rzeczy, które googlowałem, udając, że pracuję

Czy ta koncepcja czekających dusz to jakaś konkretna religia?
Nie mam bladego pojęcia. Moja żona natknęła się na to w jakiejś książce z 2005 roku i na kilku blogach poświęconych holistycznemu macierzyństwu. To przypomina raczej psychologiczny mechanizm radzenia sobie z problemami niż zorganizowany system wierzeń. Nie ma żadnych cotygodniowych spotkań sekty, jest za to dużo głębokiego oddychania i usilnych prób, by nie zalać się łzami w alejce z asortymentem dla dzieci w markecie.

Czy wasz lekarz poparł ten pomysł z gadaniem do sufitu?
Nasz pediatra ledwo ma czas, żeby zajrzeć mojemu dziecku do uszu, a co dopiero wypytywać mnie o stan zdrowia psychicznego na etapie starań o ciążę. Jednak każdy medyk powie wam z pełnym przekonaniem, że obniżenie poziomu stresu służy organizmowi. Jeśli monolog prowadzony do pustego pokoju zbija wam ciśnienie, nikt nie będzie próbował was przed tym powstrzymać.

Jak przestać obsesyjnie rozmyślać o negatywnych testach ciążowych?
Nie przestajesz. Po prostu z czasem przekierowujesz swoją obsesję na inne tory. Zamiast skupiać się na braku tej przeklętej drugiej kreski, zaczęliśmy mieć obsesję na punkcie przemienienia naszego domu w oazę spokoju. Jak się okazuje, przeniesienie punktu ciężkości z siłowego wymuszania reakcji biologicznych na przygotowywanie przyjaznego i spokojnego otoczenia, skutecznie oszukuje mózg, skłaniając go do wyłączenia trybu alarmowego.

A co, jeśli mój partner stwierdzi, że to kompletne bzdury?
Sam na początku uznałem to za kompletne bzdury! Poważnie, zarabiam na życie pisaniem kodu; nie wierzę w duchy czy jakieś kosmiczne poczekalnie. Po prostu powiedz swojemu wysoce analitycznemu partnerowi, żeby spojrzał na to jak na swoisty psychologiczny framework. To taka ładna nakładka interfejsu użytkownika (UI) na bardzo obskurny i brutalny backend rzeczywistości. Coś wcale nie musi opierać się na dowodach naukowych, by z punktu widzenia emocji okazać się użyteczne.

Czy ten bambusowy materiał naprawdę pomaga w medytacji?
To po prostu kawałek niezwykle miękkiego materiału. Nie poukłada ci magicznie czakr i nie sprawi, że szybciej zajdziesz w ciążę. Ale przy skrajnym wyczerpaniu psychicznym, zwykły komfort fizyczny naprawdę ma olbrzymie znaczenie. Otulenie się w coś oddychającego i miękkiego sprawia, że nie wiercisz się i nic cię nie drapie, gdy próbujesz wyciszyć myśli. To czysto sprzętowe rozwiązanie problemu z oprogramowaniem.