Stałam na środku supermarketu, w zaawansowanej ciąży z moim drugim dzieckiem, zapamiętale wąchając plastikową butelkę żółtego szamponu, podczas gdy mój najstarszy syn drapał swoje zmiany egzemowe aż do krwi. Pamiętam, jak spojrzałam na listę składników, która przypominała powieść o niewypowiadalnych nazwach chemikaliów, i dotarło do mnie, że ten odurzający „zapach noworodka”, który wszyscy kojarzymy z początkami macierzyństwa, to dosłownie tylko tania chemiczna iluzja wyprodukowana w laboratorium.
Moja mama zawsze mi powtarzała, że czyste dziecko to śpiące dziecko. Złota kobieta, miała dobre intencje i w latach 90. kąpała mnie co wieczór, aż miałam pomarszczoną skórę i pachniałam sztuczną lawendą. Kiedy więc urodził się mój pierwszy syn, Jackson, robiłam dokładnie to samo. Codziennie o 18:30 lądował w wannie z garściami mocno pachnących bąbelków, które akurat udało mi się znaleźć w sklepie. Myślałam, że jestem mistrzynią w tej całej rodzicielskiej rutynie, dopóki w czwartym miesiącu jego skóra nie zamieniła się w wściekle czerwony papier ścierny, służąc jako chodząca przestroga przed tym, co się dzieje, gdy traktujesz skórę niemowlęcia jak brudną żeliwną patelnię.
Będę z wami szczera – cały przemysł kosmetyków dla dzieci opiera się na wmawianiu nam, że nasze maluchy są z natury brudne i muszą być codziennie szorowane syntetycznymi perfumami. To w sumie komiczne, bo noworodki po prostu leżą jak takie przepiękne, drogie ziemniaczki.
Ten zapach noworodka to jedna wielka luka w prawie
Pozwólcie, że przez chwilę pomarudzę na temat słowa „zapach” (lub „parfum”), bo to temat, o który będę walczyć do upadłego. Kiedy widzicie to słowo na butelce płynu do kąpieli dla niemowląt, to wcale nie jest jeden składnik. To prawnie chroniona luka dotycząca tajemnicy handlowej, która pozwala firmom wrzucać do butelki setki nieujawnionych chemikaliów, bez informowania was, co to takiego. Myślicie, że kupujecie coś, co pachnie jak delikatna wiosenna łąka, a tak naprawdę nacieracie swoje dziecko substancjami zaburzającymi gospodarkę hormonalną i ftalanami.
Przy Jacksonie miałam tak wyprany mózg wizją, że musi pachnieć „pudrową świeżością”, że wciąż kupowałam te różowe i żółte butelki, nawet gdy jego skóra dosłownie błagała o litość. Wydałam fortunę u dermatologa tylko po to, żeby usłyszeć, że syntetyczne zapachy to główny czynnik wywołujący podrażnienia skóry u niemowląt. Zdzierają z nich całą naturalną warstwę lipidową i zastępują ją chemicznymi osadami, które potem leżą na ich skórze przez cały dzień.
A nawet nie zaczynajcie ze mną tematu o tych cwanych markach, które oznaczają swoje produkty jako „bezzapachowe”. Nauczyłam się na własnej skórze, że bezzapachowy zazwyczaj oznacza tylko, że dodano chemiczną substancję maskującą, by ukryć zapach innych chemikaliów. Teraz poluję wyłącznie na prawdziwie bezzapachowe płyny do mycia niemowląt (fragrance-free), ponieważ, szczerze mówiąc, dzieci same w sobie pachną niesamowicie. Pachną mlekiem, ciepłą skórą i tymi wszystkimi kłaczkami ubrań, które zdążyły zgromadzić w fałdkach na szyi.
Skóra tak cienka, że dosłownie pije mydło
Kiedy po wielkiej katastrofie z lawendową kąpielą z bąbelkami zaciągnęłam Jacksona do naszego pediatry, pani doktor kazała mi usiąść i wyjaśniła, że skóra dziecka to nie jest po prostu skóra dorosłego w mniejszym rozmiarze. Mówiła coś o warstwie rogowej naskórka (stratum corneum) – co, jak sądzę, jest po prostu lekarskim określeniem na wierzchnią warstwę skóry – która u niemowląt jest podobno o 30 procent cieńsza niż u nas. Z mojego niedoskonałego zrozumienia tematu wynika, że ich bariera ochronna skóry jest w zasadzie szeroko otwarta, co oznacza, że chłonie wszystko, co na nią nałożysz, niczym sucha gąbka.
Powiedziała mi, że co noc zmywałam jego ochronną barierę skórną. Naprawdę nie musicie kąpać swojego dziecka codziennie, kochani. Dwa lub trzy razy w tygodniu w zupełności wystarczy, a w pozostałe dni wystarczy przemyć ciepłą myjką ich buzię, resztki mleka z szyi i okolice pieluszkowe. Kiedy przestałam go tak przesadnie myć, jego skóra całkowicie się zmieniła. Aha, a jeśli wasze dziecko ma ciemieniuchę, po prostu wetrzyjcie mu w główkę trochę oliwki, wyczeszcie taką silikonową szczoteczką i cieszcie się życiem.
Koszmar podatku od egzemy
Znalezienie najlepszego płynu do mycia dla dziecka z egzemą to w zasadzie sport wyczynowy, który kosztuje o wiele za dużo pieniędzy. Kiedy masz dziecko o wrażliwej skórze, nagle łapiesz się na tym, że gapisz się na rzemieślnicze, organiczne owsiane płyny z europejskich gór za 150 złotych i zastanawiasz się, czy jeśli to kupisz, wystarczy ci na wykarmienie rodziny. „Podatek od egzemy” istnieje naprawdę i sprawia, że zaczyna mi drgać powieka.

Moja mama zawsze łapała z drogeryjnej półki płyny dla dzieci Aveeno, co jest w porządku, są okej, ale wciąż mają w sobie kilka składników, które sprawiają, że moje średnie dziecko dostaje małych, grudkowych wyprysków, jeśli używamy ich przez zbyt wiele dni z rzędu. Musisz znaleźć ten złoty środek między mydłem, które faktycznie zmyje niespodziankę z pieluchy z ich włosów, a takim, które nie wymaga zaciągnięcia drugiej hipoteki.
Oto moja bezwzględna zasada dotycząca jakiegokolwiek mydła, które ostatecznie kupicie: absolutnie musi mieć dozownik z pompką. Jeśli kupicie tubkę, która wymaga otwarcia wieczka i wyciskania dwiema rękami, podczas gdy wasze mokre, śliskie niemowlę jednocześnie próbuje zanurkować pod kran i zjeść mokrą myjkę, ryzykujecie własne zdrowie psychiczne. Jedna ręka mocno trzyma dziecko, druga naciska pompkę. To kwestia przetrwania.
To, co dzieje się po wytarciu ręcznikiem, ma tak naprawdę największe znaczenie
Sama kąpiel to tylko połowa sukcesu. W sekundzie, w której wyciągasz je z wody, zaczyna tykać zegar, by zamknąć to nawilżenie w ich skórze, zanim powietrze wszystko z niej wyssie. Wsmarowanie balsamu w wściekłego, mokrego malucha i ubranie go, przypomina siłowanie się z naoliwioną świnką, więc mam teraz bardzo konkretny system.
Kładę je na ręczniku tuż pod naszym Tęczowym Stojakiem Edukacyjnym. Podczas gdy radośnie dają się pochłonąć próbom złapania małego drewnianego słonika i materiałowych kształtów, ja smaruję je grubą warstwą bezzapachowego kremu. Stojak to wybawienie, bo trzeba pozwolić, żeby balsam wchłaniał się przez dłuższą chwilę. Jeśli spróbujesz wepchnąć je w ubrania od razu, kiedy są jeszcze lepkie, materiał po prostu się do nich przyklei, a one zaczną krzyczeć.
Kiedy już trochę podeschną, to, co założysz im na ciało, ma równie duże znaczenie, jak mydło, którego użyliście w wannie. Jestem ogromną zwolenniczką naturalnych włókien, bo ubieranie świeżo wykąpanego, skłonnego do egzemy dziecka w syntetyczne poliestrowe piżamy to w zasadzie owijanie go w plastikową reklamówkę. Zatrzymuje to ciepło ich ciała, sprawia, że się pocą, i niweczy całą ciężką pracę tej waszej luksusowej owsianej kąpieli.
My właściwie non stop żyjemy w Body Niemowlęcym bez Rękawów z Bawełny Organicznej od Kianao. To w 95% bawełna organiczna, więc pięknie oddycha, a do tego ma w sobie na tyle dużo elastyczności, że mogę przeciągnąć je przez głowę wiercącego się malucha bez wywoływania histerii. Naturalna, niebarwiona bawełna nie zawiera żadnych z tych ostrych środków chemicznych stosowanych w przemyśle tekstylnym, które podrażniają skórę moich dzieci, a płaskie szwy nie wbijają się w te wrażliwe, małe brzuszki. To jedyna rzecz, którą nakładam bezpośrednio na ich skórę zaraz po kąpieli.
Czasem wciąż bywają marudne, bo kąpiele są wyczerpujące, gdy ma się dziewięć miesięcy, więc podrzucam im Gryzak Pandę do gryzienia, podczas gdy ja kończę zapinać body. Silikon spożywczy daje im coś bezpiecznego do podgryzania, gdy są przemęczone i rozdrażnione, a ponieważ gryzak jest płaski i łatwy do trzymania, nie muszę ciągle podnosić go z podłogi, męcząc się z zatrzaskami przy pieluszce.
Chcesz odświeżyć delikatną garderobę swojego maluszka? Sprawdź kolekcję z organicznej bawełny od Kianao, aby znaleźć oddychające, przyjazne dla skóry z egzemą ubranka bazowe, które naprawdę posłużą wam na dłużej.
Po prostu spójrz na tył butelki
W sklepie musicie po prostu odwrócić butelkę, odłożyć ją z powrotem na półkę, jeśli ma w składzie „parfum” albo zamknięcie z klapką, chwycić coś z owsem i pompką, i obiecać sobie, że będziecie kąpać dzieci tylko wtedy, gdy naprawdę pachną skwaśniałym mlekiem, zamiast myć je codziennie tylko dlatego, że wasza teściowa uważa to za dobrą rutynę.

Sami tak bardzo utrudniamy sobie rodzicielstwo, dając się złapać na te estetyczne fantazje o tym, jak powinno pachnieć dziecko. Twoje dziecko jest idealne. Jego skóra robi, co może, by odnaleźć się w istnieniu poza łonem matki. Dajcie im spokój, dajcie spokój swoim portfelom i zaakceptujcie fakt, że czasami przetarcie twarzy nawilżaną chusteczką to całkowicie akceptowalna wtorkowa wieczorna kąpiel.
Zadbaj o rutynę po kąpieli dzięki oddychającym, organicznym warstwom, zanim nadejdzie kolejny wieczorny kryzys.
Bałaganiarska rzeczywistość czasu kąpieli
Czy naprawdę muszę kąpać noworodka tylko dwa razy w tygodniu?
Tak, mój pediatra dosłownie kazał mi się uspokoić i odejść od wanny. O ile nie mają gigantycznej niespodzianki w pieluszce aż po same łopatki albo nie tarzały się w prawdziwym błocie, dwa lub trzy razy w tygodniu w zupełności wystarczą. Pomiędzy kąpielami po prostu używaj ciepłej, mokrej myjki, żeby wytrzeć resztki mleka ukrywające się w fałdkach na szyi i umyć strefę pieluszkową. Nie pocą się tak jak my, więc nie potrzebują codziennego szorowania.
Jaki jest absolutnie najlepszy płyn do mycia dziecka z egzemą?
Z mojego, popartego wyczerpaniem doświadczenia wynika, że to nie konkretna marka, to konkretna formuła. Szukajcie czegoś całkowicie pozbawionego substancji zapachowych (nie tylko z napisem „bezzapachowy”), z koloidalną mączką owsianą lub ceramidami, w butelce z pompką. Jeśli pieni się w gigantyczną górę bąbelków, prawdopodobnie ma zbyt silne działanie. Dobry płyn do mycia przy egzemie jest niemal śliski w dotyku i niezbyt mocno się pieni, bo nie zawiera tych agresywnych siarczanów, które obdzierają skórę z bariery ochronnej.
Dlaczego skóra mojego dziecka łuszczy się po tym, jak przynieśliśmy je do domu?
Dwoje moich młodszych dzieci łuszczyło się jak małe węże przez pierwsze dwa tygodnie. To całkowicie normalne i zazwyczaj to tylko ich skóra, która przystosowuje się do suchego powietrza po dziewięciu miesiącach unoszenia się w płynie owodniowym. Nie musisz agresywnie zszorowywać tych łusek podczas kąpieli. Po prostu użyj delikatnego płynu dla dzieci, osusz je delikatnie ręcznikiem i obficie posmaruj dobrym, gęstym kremem. To minie.
Czy to ważne, w jakie ubrania ubieram je po kąpieli?
Szczerze mówiąc, to ważniejsze niż samo mydło. Jeśli zafundujecie im piękną, łagodną kąpiel owsianą, a potem od razu wciśniecie w ciasnego poliestrowego pajacyka, będą się pocić i dostaną wysypki. Zaraz przy ich świeżo umytej skórze potrzebujecie oddychających materiałów, takich jak bawełna organiczna, żeby się nie przegrzewały. Syntetyczne tkaniny zatrzymują wilgoć i tworzą idealne warunki do powstawania potówek i nawrotów egzemy.





Udostępnij:
Drogi Marcusie z przeszłości: Poradnik debugowania body niemowlęcego
Cała prawda o przejściu na śpiworek dla malucha