„Nie próbuj mnie ciągnąć za ramiona, Tom, przekrzywisz mi miednicę” – syknęła Sarah. Wisiała właśnie do góry nogami z kolanami opartymi na naszej musztardowej kanapie i przedramionami płasko na dywanie w salonie, a jej twarz przybierała śliwkowy odcień, jaki zazwyczaj widuje się tylko w drogich, brytyjskich dżemach.
„Wcale cię nie ciągnę” – odpowiedziałem, nie mając bladego pojęcia, za co właściwie powinienem trzymać kobietę w zaawansowanej ciąży, która z własnej woli zamieniła się w ludzką taczkę. „Ale wisisz tak już od czterdziestu sekund, a ulotka z NHS wyraźnie mówiła o trzydziestu”.
Moja teściowa napisała do nas tego ranka SMS-a, a jej autokorekta żyła własnym życiem: Czy dzieck już w odpowiedniej pozycji? Próbowaliście tego kręcenia dzidzię, o którym mówiła ta babka z jogi?
I tak oto znaleźliśmy się w tym miejscu. Otoczeni w połowie złożonymi meblami z IKEA, próbując przekonać dwoje upartych dzieci do opuszczenia ich wygodnego ułożenia miednicowego przy użyciu grawitacji, czystej siły woli i kanapy z 2018 roku.
Dziwaczna mechanika optymalnego ułożenia płodu
Jeśli spodziewasz się dziecka i nie wpadłaś jeszcze do króliczej nory wiedzy o fizjologii porodu, wkrótce odkryjesz, że „spinning babies” (czyli obracanie dzieci) to wcale nie nazwa dziwnego numeru cyrkowego. To cała metodologia oparta na założeniu, że zadaniem matki podczas porodu jest rozwarcie, podczas gdy zadaniem dziecka – rotacja.
Nasza położna w lokalnej przychodni narysowała na skrawku papieru szalenie zagmatwany schemat, wyjaśniając, że nasze bliźniaczki są zwrócone do siebie twarzami, jakby odbywały właśnie małe, uparte zebranie zarządu. Zasugerowała, żebyśmy zainteresowali się konkretnymi ćwiczeniami rozciągającymi i pozycjami, które rozluźnią więzadła dna miednicy Sarah i dadzą dziewczynkom miejsce na fikołka. Brzmiało to w jej ustach niesamowicie prosto, tak jakbyśmy musieli po prostu grzecznie poprosić je o wykonanie układu pływania synchronicznego na przestrzeni o wielkości balona z wodą.
Pozycja odwrócona z pochyleniem do przodu – czyli wspomniana wcześniej kanapowa gimnastyka – ma za zadanie rozciągnąć więzadła krzyżowo-maciczne. Wisisz do góry nogami przez dokładnie trzydzieści sekund, trzy razy dziennie, aby „zresetować” miednicę. Nie jestem fizykiem, ale patrzenie, jak moja żona próbuje z gracją zejść z tej pozycji, dźwigając kilkanaście dodatkowych kilogramów człowieka, przypominało obserwowanie kogoś, kto próbuje zaparkować autobus w wiacie na rowery.
Wielka barykada z poduszek ciążowych
Czego schematy nie mówią, to czysta, niezakłócona niczym objętość pościeli wymagana do utrzymania tej tak zwanej równowagi miednicy podczas snu. Przez trzy miesiące moja strona łóżka była powoli, acz agresywnie, anektowana przez poduszki.

Sarah nie mogła po prostu spać na boku. Musiała spać na lewym boku, ze specjalną, twardą poduszką wciśniętą między kolana, aby utrzymać biodra w jednej linii, i kolejną, mniejszą poduszką między kostkami, aby jej górne biodro nie zapadało się do środka i nie skręcało mięśni miednicy. Do tego dochodził klin pod brzuch i gigantyczna konstrukcja w kształcie litery C podpierająca jej plecy.
W ósmym miesiącu spałem w zasadzie na samej krawędzi materaca, kurczowo trzymając się kołdry, oddzielony od żony dosłowną bawełnianą fortecą. Jeśli o trzeciej w nocy musiała wstać do toalety – co robiła średnio co czterdzieści pięć minut – wymagało to operacji demontażu tak skomplikowanej, że aż dziw, iż nie potrzebowaliśmy na to pozwolenia na budowę od urzędu miasta. Czysta logistyka wyturlania kobiety w ciąży z sześcioelementowego systemu blokującego, gdy jest się w półśnie, to coś, do czego nie przygotują cię na żadnych zajęciach w szkole rodzenia.
Do tego czasu pakowaliśmy torbę do szpitala jakieś osiemdziesiąt cztery razy. Pomiędzy niekończące się paczki gigantycznych podpasek poporodowych i miniaturowych czapeczek, wrzuciliśmy też Body niemowlęce bez rękawków z bawełny organicznej. Będę z tobą szczery – było w porządku. To po prostu body. Do pewnego stopnia opanowywało eksplozje smółki w pierwszych dniach życia, choć fizykę tych zakładek na ramionach rozkminiłem dopiero, gdy bliźniaczki miały pół roku. Jest wystarczająco miękkie, ale próba przeciągnięcia go przez główkę wrzeszczącego, wiotkiego niemowlęcia o czwartej nad ranem, na słabo oświetlonym oddziale szpitalnym, nadal przypominała rozbrajanie bomby z rękami wysmarowanymi masłem.
Szybki przeskok do ery maluchowych zawrotów głowy
Kosmiczną ironią rodzicielstwa jest to, że spędzasz ostatnie dwa miesiące ciąży desperacko próbując skłonić dzieci do kręcenia się, a dwa lata później zapłaciłbyś żywą gotówką, byle tylko przestały to robić.

Nasze bliźniaczki mają teraz dwa lata. Utrzymują pion, są w pełni mobilne i całkowicie pozbawione instynktu samozachowawczego. Ich ulubionym hobby jest obecnie stanie na środku podłogi w kuchni i kręcenie się w szybkich, gwałtownych kółkach, aż ich oczy stracą ostrość, a one same wpadną z impetem prosto na lodówkę.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem, jak to robią, założyłem, że ktoś dosypał im czegoś do porannego mleka. Po prostu tam stały, z rękami rozłożonymi jak małe samoloty, i kręciły się w kółko, aż ich małe nóżki odmawiały posłuszeństwa, po czym chichotały maniakalnie na linoleum.
Wspomniałem o tym pielęgniarce środowiskowej podczas bilansu dwulatka, na wpół spodziewając się, że skieruje nas do neurologa. Zamiast tego wyglądała na zupełnie niewzruszoną. Powiedziała mi, że dzieci tak naprawdę potrzebują się kręcić dla prawidłowego rozwoju mózgu. Mówiła coś o stymulacji przedsionkowej i obustronnej integracji mózgu, co brzmiało podejrzanie podobnie do wymówki mojego dostawcy internetu, gdy padło Wi-Fi, ale najwyraźniej oznacza to po prostu, że dopiero uczą się, gdzie w przestrzeni znajdują się ich ciała.
Łakną tego uczucia zawrotów głowy, ponieważ buduje to ich kontrolę postawy. W zasadzie przeprowadzają testy obciążeniowe własnego ucha wewnętrznego.
Akceptacja siły odśrodkowej podczas zabawy
Prawdopodobnie powinniśmy się tego spodziewać. Jeszcze zanim zaczęły chodzić i z pełnym impetem rzucać się na listwy przypodłogowe, miały obsesję na punkcie rotacji.
Kiedy były jeszcze w dużej mierze stacjonarnymi kluskami na dywanie, używaliśmy Drewnianego stojaka edukacyjnego Tęcza z zabawkami-zwierzątkami. Naprawdę uwielbiałem tę rzecz, głównie dlatego, że nie była zrobiona z krzykliwego plastiku i nie grała w zapętleniu metalicznej, zniekształconej wersji „Stary niedźwiedź mocno śpi”, która nawiedzałaby moje koszmary. Dziewczynki leżały pod drewnianą ramą i agresywnie paciały małego wiszącego słonia, wprawiając go w dzikie rotacje na sznurku. To było nasze pierwsze spotkanie z ich głęboką, nieprzemijającą miłością do siły odśrodkowej. Poza tym stojak prezentował się całkiem nieźle w naszym salonie, co jest ogromnym sukcesem, gdy twój cały dom powoli zostaje przejęty przez dziecięce gadżety w podstawowych kolorach.
Później, gdy zaczęło się ząbkowanie – co w przypadku bliźniaków przypomina raczej nieprzerwaną, trwającą dekadę sytuację zakładniczą niż kamień milowy w rozwoju – wręczyliśmy im Sensoryczny gryzak i grzechotkę Miś na drewnianym kółku. Gryzły wściekle kółko z surowego drewna bukowego przez dokładnie cztery minuty, szukając ulgi w bólu dziąseł, po czym docierało do nich, że szydełkowy miś to doskonały pocisk, jeśli tylko odpowiednio mocno zakręci się nim za uchwyt, zanim się go puści.
Więc jeśli twój maluch wykręca właśnie piruety w przedpokoju, by ostatecznie wylądować twarzą w koszu na pranie, po prostu usuń z drogi ostre przedmioty, rzuć na podłogę miękki dywan, pozwól mu uroczo zakręcić się w głowie i zaakceptuj nieuchronny upadek, popijając w tym czasie swoją letnią herbatę.
Możesz zapoznać się z kolekcją drewnianych zabawek i stojaków edukacyjnych Kianao, jeśli desperacko próbujesz sprawić, by twój salon przestał wyglądać jak jaskrawa eksplozja plastiku.
Spędziliśmy miesiące wisząc z kanapy i błagając je, by się obróciły, więc to chyba sprawiedliwe, że teraz biorą na nas odwet, przyprawiając nas o zawroty głowy, gdy patrzymy, jak same to robią.
Gotowi na jazdę bez trzymanki? Sprawdźcie nasze ubranka z bawełny organicznej i ekologiczne zabawki, które ułatwią Wam każdy etap tego przyprawiającego o zawroty głowy rodzicielskiego rollercoastera.
Bardzo konkretne pytania o obracanie i kręcenie się dzieci (w obu znaczeniach)
Jak długo tak na serio trzeba wisieć na kanapie w pozycji odwróconej?
Oficjalne zalecenie, jakie otrzymaliśmy, brzmiało: równe 30 sekund i ani sekundy dłużej. Jeśli spróbujesz przedłużyć to do minuty, myśląc, że dostaniesz dodatkowe punkty za starania, skończy się to potężnym przypływem krwi do głowy i bardzo zirytowaną ciężarną partnerką, która nie jest w stanie wstać bez pomocy dźwigu.
Czy dzieci faktycznie obróciły się przed porodem?
Jedno z nich tak, dosłownie w ostatniej chwili, ustawiając się główką w dół akurat wtedy, gdy zaplanowaliśmy już cesarskie cięcie. Drugie pozostało uparcie w pozycji poprzecznej, jakby wylegiwało się w hamaku. Nigdy się nie dowiemy, czy to zasługa kanapowych akrobacji, czy zwykłego farta, ale tak czy inaczej, dno miednicy mojej żony zaliczyło niezły trening.
Dlaczego mój dwulatek kręci się w kółko, aż się przewróci?
Nasza pielęgniarka uspokoiła mnie, że to po prostu ich układ przedsionkowy domaga się bodźców sensorycznych. Mapują swój środek ciężkości. Wygląda to przerażająco i będziesz kulić się w sobie za każdym razem, gdy zaczną chwiać się w pobliżu stolika kawowego, ale najwyraźniej jest to zupełnie normalny etap okablowywania mózgu.
Czy powinienem powstrzymywać mojego malucha przed doprowadzaniem się do zawrotów głowy?
O ile nie robi tego tuż przy schodach albo płonącym kominku, po prostu daj mu działać. Jeśli spróbujesz zainterweniować, i tak poczeka, aż się odwrócisz, a potem zrobi swoje. Mózg zazwyczaj chroni się sam – dziecko po prostu klapnie na pupę, gdy dostanie zbyt wiele bodźców sensorycznych. Najpierw tylko sprzątnij z okolicy bezpańskie klocki Lego.
Co to u licha jest skręcenie miednicy?
To coś, co dzieje się, gdy śpisz na boku z jedną nogą przerzuconą przez ogromną poduszkę, a drugą wyprostowaną, co powoduje skręcenie miednicy i pozostawia dziecku mniej miejsca na manewry. To także wymówka, której moja żona użyła, by na cały trzeci trymestr na stałe wygnać mnie na zewnętrzne pięć centymetrów naszego materaca.





Udostępnij:
Czego nikt Ci nie powie o niemowlętach i wielkiej debacie o cukrze
Moja walka z Solly Baby o 3 w nocy: 5 metrów materiału kontra tata