Stałam w alejce numer 14 w markecie we wtorek o 20:47, mając na sobie poplamione farbą dresy męża i agresywnie ściskając w dłoni letnie latte na mleku owsianym. Mój telefon wibrował jak oszalały od trzech różnych konwersacji. Moja mama przekonywała mnie, żebym używała po prostu szarego mydła, bo „przecież ty na nim przeżyłaś”. Teściowa naciskała na klasycznego Johnsona ze względu na zapach. A moja najlepsza przyjaciółka, która kupuje tylko rzeczy zawinięte w recyklingowane wodorosty, bombardowała mnie linkami do serum z koziego mleka za czterdzieści dolców, sprowadzanego z konkretnej farmy na Islandii.
A ja po prostu stałam z butelką płynu do kąpieli Aveeno w dłoni i cicho płakałam do kawy.
Bo nikt nie ostrzega cię przed alejką z kosmetykami, prawda? Przez dziewięć miesięcy martwisz się testami zderzeniowymi fotelików samochodowych i tym, czy zjedzenie jednego plastra wędliny zrujnowało przyszłe wyniki twojego dziecka na maturze, a potem nagle masz to śliskie, wrzeszczące nowo narodzone maleństwo i absolutnie nie wiesz, czym powinnaś je myć. To szaleństwo. Totalne i absolutne szaleństwo.
Kłamstwo o codziennych kąpielach
Więc oto absolutnie najlepsza wiadomość, jaką dziś usłyszysz. Wcale nie musisz ich tak często kąpać. Właściwie, to prawie wcale.
Kiedy urodziła się Maja, myślałam, że wieczorna kąpiel to jakiś prawnie wymagany obowiązek rodzicielski. Zaciągałam swoje wyczerpane, krwawiące ciało po porodzie do wanienki każdego wieczoru o 18:30, święcie przekonana, że jeśli mała nie będzie pachnieć syntetyczną lawendą, to nie zaśnie. To był koszmar. Ona tego nienawidziła, ja tego nienawidziłam, a mój mąż zazwyczaj kończył cały mokry od letniej wody, próbując ją utrzymać.
Potem, na wizycie kontrolnej w drugim miesiącu życia, mój lekarz spojrzał na jej lekko przesuszone nóżki i po prostu kazał mi przestać. Okazuje się, jak wyczytałam później o 3 nad ranem z artykułu dermatologa, dr Davida Johnsona, że wierzchnia warstwa skóry noworodka — chyba nazywa się stratum corneum? — jest całkowicie niewykształcona. Jest supercieniutka. Jeśli myjesz je codziennie, po prostu zmywasz całe ich naturalne nawilżenie i tę barierę ochronną, którą nazywają mazią płodową.
Dwa do trzech razy w tygodniu. To wszystko. Taki jest konsensus medyczny, co szczerze mówiąc, jest największym prezentem, jaki współczesna nauka dała zmęczonym matkom. W dni bez kąpieli robisz tylko to, co Brytyjczycy nazywają „topping and tailing” (myciem góry i dołu), co w zasadzie oznacza wzięcie wilgotnej myjki i wymycie resztek mleka z fałdek na szyi oraz przetarcie okolic pieluszkowych. Kupiłam potężny stos supermiękkich myjek z organicznej bawełny dla niemowląt właśnie w tym celu i moje życie od razu stało się lepsze.
Wojna domowa marek drogeryjnych
Okej, teraz muszę trochę ponarzekać, bo wymyślenie, co tak właściwie wycisnąć na tę myjkę, to koszmar o epickich proporcjach.
Jeśli zapytasz dermatologa albo poczytasz artykuły, prawie zawsze powiedzą ci, żebyś kupiła płyn do mycia CeraVe. Uwielbiają go. Mój własny lekarz go polecał, bo ma w składzie te całe ceramidy i skwalan, które podobno odbudowują barierę skórną, a Narodowe Stowarzyszenie Egzemy przybiło na nim swoją pieczęć aprobaty. Więc przez jakiś czas czułam się naprawdę dumna z siebie, kupując go.
Aż pewnego razu natknęłam się na mroczną stronę internetowych forów dla rodziców i przeczytałam ten ogromny raport przygotowany przez organizacje konsumenckie i, o mój boże. Dosłownie sklasyfikowali CeraVe, razem z płynem Cetaphil i Johnson's, jako jedne z „najgorszych wyborów”.
Dlaczego? Przez składniki etoksylowane. Musiałam to sprawdzić, ale w skrócie, jeśli nazwa składnika kończy się na „-eth” (po polsku „-et”), jak ceteareth, albo ma w sobie PEG, proces produkcyjny może w jakiś sposób wytworzyć 1,4-dioksan i tlenek etylenu. Które są powiązane z rakiem. Więc dokładnie ta sama butelka, którą dermatolodzy nazywają medycznym cudem, jest oznaczana przez grupy ekologiczne jako toksyczne zagrożenie biologiczne.
W każdym razie, chodzi o to, że nikt nie potrafi się w niczym zgodzić i wszyscy po prostu błądzimy we mgle. W panice wyrzuciłam chyba z cztery różne butelki i przerzuciłam się na sprawdzoną, czystą markę z certyfikatem EWG, bo po prostu nie miałam już siły na tę mentalną gimnastykę.
O oleju mineralnym nawet nie zaczynajcie – po prostu zostawcie go na półce.
Czytanie etykiet przy braku snu
Jeśli masz szkło powiększające i wystarczająco dużo energii, by faktycznie przeczytać tył butelki, podczas gdy twój maluch próbuje zjeść papier toaletowy, jest kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. I szczerze mówiąc, głównie chodzi o to, czego *nie* kupować.

Substancje zapachowe („fragrance” lub „parfum”) to gruba sprawa. Przepisy podobno pozwalają firmom używać słowa „zapach”, by ukryć dosłownie setki syntetycznych chemikaliów, więc jeśli coś pachnie jak sztuczne tropikalne wakacje, to prawdopodobnie jest pełne śmieci. Chcesz też unikać siarczanów (SLS/SLES), bo to one sprawiają, że mydło super się pieni, ale jednocześnie całkowicie wysuszają skórę. Podobnie z ftalanami i parabenami, które zaburzają gospodarkę hormonalną, oraz tymi rzeczami nazywanymi czwartorzędowymi związkami amoniowymi (tzw. quaty).
Quaty są szalone. Używa się ich jako środków kondycjonujących, ale nie ulegają biodegradacji i są bardzo toksyczne dla organizmów wodnych. Więc próbujesz odżywić ten delikatny meszek na głowie swojego dziecka, a przy okazji przypadkowo mordujesz stado ryb. Rodzicielstwo jest takie stresujące.
Zamiast tego, jeśli twoje dziecko nie ma potężnej alergii na gluten lub owies, ekstrakt z owsa jest niesamowity na suchą skórę. Koko-betaina (Coco-betaine) to też przyzwoita rzecz pochodzenia roślinnego, która myje, nie podrażniając. Kwestia leży tylko w znalezieniu formuły, która nie wymaga dyplomu z chemii, żeby ją zrozumieć.
Niesprawiedliwa sytuacja z włosami
Skoro już jesteśmy przy temacie toksycznego syfu w butelkach, przeczytałam taki fragment w raporcie konsumenckim, który dosłownie sprawił, że krew się we mnie zagotowała. Okazuje się, że produkty specjalnie kierowane do czarnoskórych niemowląt, lub opracowane dla bardzo kręconych włosów, często zawierają znacznie wyższe poziomy toksycznych składników w porównaniu do tych z głównych alejek.
To oburzające, że rodzice muszą się o to martwić. Skończyło się na tym, że przeczytałam radę Surliny Asamoa, która jest dyplomowaną pielęgniarką, i wspomniała, że bardzo kręcone i supełkowate włosy są po prostu z natury bardziej delikatne i podatne na przesuszenie. Jej rada była taka, żeby myć zróżnicowane typy włosów tylko raz w tygodniu, by utrzymać odpowiednie nawilżenie, i po prostu używać delikatnych sprayów ułatwiających rozczesywanie zamiast ciągłego mycia szamponem.
Mechanika śliskiego dziecka
Porozmawiajmy o fizycznej rzeczywistości kąpieli, która jest w zasadzie jak amatorskie zapasy z naoliwionym prosiaczkiem.
Jeśli nie zapamiętasz z moich wywodów niczego innego, proszę, posłuchaj tego: nigdy nie kupuj butelki z zamknięciem typu „klik”. Eksperci bardzo przed tym ostrzegali i mają całkowitą rację. Kiedy masz w plastikowej wanience wiercące się, mokre i wściekłe niemowlę, musisz bezwzględnie cały czas trzymać na nim jedną rękę, żeby nie zsunęło się pod wodę. Jeśli otworzenie mydła wymaga obu rąk, jesteś ugotowana. Tylko dozowniki z pompką. Zawsze z pompką.
A, i jeszcze jedno: jeśli twój maluch dostanie ciemieniuchy — która wygląda jak okropne, żółte, chrupiące łuski na skórze głowy (Leo miał ją tak mocną, że wyglądał jak mały dinozaur) — nie zdrapuj tego paznokciami. Zrobiłam tak raz i mój lekarz na mnie nakrzyczał. Należy użyć specjalnego, pieniącego się płynu do mycia i takiej małej silikonowej szczoteczki z odrobiną oliwki dla dzieci, żeby to zmiękczyć.
I szczerze? Szampon i płyn do mycia ciała 2 w 1 to jedyne słuszne rozwiązanie. Po co w ogóle używamy osobnych produktów? Wystarczy wycisnąć jedną pompkę na myjkę, przetrzeć dziecko od góry do dołu i wyciągnąć je stamtąd tak szybko, jak to tylko ludzko możliwe.
Ubieranie ich po całej tej batalii
Pielęgnacja po kąpieli jest prawdopodobnie trudniejsza niż sama kąpiel, bo teraz są zmarznięte, obrażone i wrzeszczą.

To właśnie w tym momencie wybór ubranek ma ogromne znaczenie. Dopiero co zużyłaś mnóstwo energii umysłowej, żeby uniknąć syntetycznych chemikaliów w mydle, więc nie chcesz teraz owijać ich porowatej, świeżo umytej skóry w plastikowy poliester. Moim absolutnym hitem na czas po kąpieli jest niemowlęce body bez rękawków z bawełny organicznej od Kianao.
Kupiłam ich mnóstwo. Szczerze mówiąc, to moja ulubiona rzecz. Maja miewała takie legendarne wpadki z pieluszką zaraz po kąpieli — serio, jak w zegarku, w minucie, gdy była czysta — a to body uratowało moje zdrowie psychiczne. Ma specjalne zakładki na ramionach, co oznacza, że kiedy wydarzy się katastrofa, możesz ściągnąć całość *w dół* przez nóżki, zamiast przeciągać ubrudzony kupą dekolt przez ich świeżo umyte włoski.
Zrobione jest w 95% z organicznej bawełny i nie jest farbowane, więc nigdy nie martwiłam się, że dziwne chemiczne barwniki wetrą się w jej plamki egzemy. Jest po prostu bardzo, bardzo miękkie. W dodatku naprawdę przeżywa pralkę, w przeciwieństwie do tych tanich wielopaków, które po jednym praniu zmieniają się w dziwaczne trapezy.
Odwracanie uwagi to podstawa
Czasami musisz pozwolić im poschnąć przez chwilę na powietrzu, żeby nie dostały odparzeń od pieluszki, co oznacza, że masz na podłodze nagie, wilgotne niemowlę, które turla się we wszystkie strony.
Kładłam wtedy po prostu Leo na ręczniku pod jego drewnianym stojakiem edukacyjnym | Tęczowym zestawem gimnastycznym ze zwierzątkami, podczas gdy sama rozpaczliwie próbowałam znaleźć czystą pieluchę. Ta rzecz jest wspaniała, bo nie jest zrobiona z wrzeszczącego plastiku, nie świeci i nie gra w kółko tej samej elektronicznej melodyjki 400 razy. To po prostu piękne, ciche, pozyskiwane w zrównoważony sposób drewno z kilkoma uroczymi zawieszkami o różnej teksturze. Wpatrywał się w małego, drewnianego słonika i próbował łapać za kółka, co dawało mi dokładnie cztery minuty spokoju na wypicie mojej zimnej kawy i zaczerpnięcie oddechu.
A jeśli są w tej okropnej fazie ząbkowania, kiedy próbują odgryźć kawałki boku wanny? Daj im do gryzienia coś bezpiecznego, podczas gdy myjesz im głowę. My mieliśmy silikonowo-bambusowy gryzak Panda dla niemowląt.
Będę z tobą całkowicie szczera, Leo ciągle upuszczał ten konkretny gryzak prosto do miski z wodą naszego psa, więc spędziłam pół życia na myciu go w zlewie. Ale kiedy naprawdę udawało mu się utrzymać go w rączkach, działał cuda. To 100% silikon spożywczy, całkowicie wolny od ftalanów, więc nie panikowałam, kiedy agresywnie memłał go przez godzinę. Można go nawet najpierw włożyć do lodówki, żeby był zimny, co naprawdę pomaga, gdy dziąsła są bardzo opuchnięte i bolące.
Po prostu rób, co w twojej mocy
Słuchaj, internet powie ci, że wszystko, co robisz, jest złe. Jeśli kupisz tanie mydło, narażasz je na chemię. Jeśli kupisz drogie organiczne mydło, jesteś pretensjonalnym frajerem, który marnuje pieniądze.
Dosłownie nie możesz wygrać.
Po prostu znajdź butelkę z pompką, która nie pachnie jak syntetyczna truskawka, myj je dwa razy w tygodniu i odpuść sobie trochę. Sam fakt, że w ogóle stresujesz się ich warstwą rogową naskórka, oznacza, że jesteś dobrym rodzicem. A teraz idź podgrzać swoją kawę w mikrofali.
Jeśli chcesz ulepszyć swoją rutynę po kąpieli tkaninami, które nie zniweczą całego twojego uważnego czytania etykiet, przejrzyj naszą kolekcję z bawełny organicznej tutaj.
Pytania, które wszyscy w panice googlują o północy
Czy powinnam używać balsamu po każdej kąpieli?
O rany, nie. Mój lekarz właściwie powiedział, że jeśli skóra nie jest widocznie sucha i nie łuszczy się, to powinnam zostawić ją w spokoju. Ich małe ciałka naprawdę całkiem nieźle radzą sobie z regulacją nawilżenia, jeśli tylko nie ingerujemy w to zbyt mocno. Jeśli mają suche plamy, użyj czegoś cięższego, jak balsam na bazie wosku lub maść, zamiast rozwodnionego mleczka z pompką, które w większości i tak składa się z alkoholu i substancji zapachowych.
Co zrobić, jeśli absolutnie nienawidzą wody?
Maja przez cztery miesiące wrzeszczała na każdej kąpieli. Mój mąż w końcu odkrył, że było jej po prostu zimno. Zaczęliśmy kłaść ciepłą, mokrą niemowlęcą myjkę bezpośrednio na jej klatce piersiowej i brzuszku, podczas gdy siedziała w wanience, i to całkowicie zmieniło postać rzeczy. Spróbuj też wejść z nimi do dużej wanny! Kontakt skóra do skóry sprawia, że czują się znacznie bezpieczniej, niż ślizgając się w plastikowym wiaderku.
Czy można myć samą wodą, bez mydła?
Szczerze? Tak. Dla noworodka zwykła ciepła woda w zupełności wystarczy na 90% ich ciała. Tak naprawdę potrzebujesz tylko odrobinki żelu do strefy podpieluszkowej i może pod brodą, gdzie mleko lubi się zbierać i zaczyna pachnieć kwaśnym serem. Nie musisz namydlać im całych nóżek czy plecków.
Jak myć buzię dziecka, żeby go nie utopić?
Nie polewaj ich głowy wodą! Po prostu tego nie rób. Weź wilgotną, miękką myjkę — bez żadnego mydła — i po prostu delikatnie przetrzyj oczy od wewnętrznego kącika na zewnątrz, a potem przetrzyj obszar wokół ust. I to dosłownie tyle. Mydło nie musi znajdować się nigdzie w pobliżu ich oczu.





Udostępnij:
Prezenty na baby shower, o których marzą niewyspani rodzice
Pieluchowy armagedon o 3 w nocy i brutalna prawda o body dziecięcym