Największym kłamstwem, jakie nam się wciska o pierwszych chwilach po porodzie, są te promienne, sielskie zdjęcia z Instagrama, na których mama, wyglądająca świeżo i z idealnymi rumieńcami, delikatnie tuli swoje nieskazitelne nowo narodzone dziecko do nagiej piersi. Przedstawia się to jako przepiękny, magiczny moment więzi. Taką słodką, drobną uprzejmość ze strony szpitala, byś mogła poczuć ciepełko na sercu, zanim zawiną malucha jak burrito.
To totalna, wierutna bzdura.
Wiem to, bo jest rok 2017, a ja siedzę w przeraźliwie jasnej sali na oddziale intensywnej terapii noworodków. Mam na sobie potworną konstrukcję z siateczkowych majtek i szarą rozpinaną bluzę z plamą po wybielaczu na lewym mankiecie, pachnącą lekko jodyną i intensywną paniką. Maja urodziła się za wcześnie. Jest podłączona do większej liczby kabli niż porządny sprzęt audio. A w kącie sali mój mąż Dave agresywnie stuka w swoją robioną na zamówienie klawiaturę mechaniczną. Przyniósł ją do szpitala. Bo jest nerwowym nerdem technologicznym, a składanie klawiatur to jego sposób na radzenie sobie ze stresem. Stuka sobie na tych bardzo specyficznych przełącznikach dotykowych, które nazywają się gateron baby kangaroo. Tak, dosłownie. Nazywa je przełącznikami „małego kangura”, ponieważ mają „satysfakcjonujący skok w połowie wciśnięcia” czy coś w tym stylu. Nieważne.
Powiedziałam mu, że jeśli nie przestanie klikać, wyrzucę całą tę klawiaturę przez okno z trzeciego piętra.
Bo podczas gdy on miał obsesję na punkcie części do klawiatury, pielęgniarka neonatologiczna właśnie wmaszerowała do sali, rozpięła do połowy maleńki rożek Mai i wsunęła mojego niespełna kilogramowego małego kangurka prosto pod poplamioną wybielaczem bluzę, do mojej nagiej piersi. Byłam przerażona, że ją złamię. Ale pielęgniarka spojrzała mi prosto w oczy i powiedziała, że od teraz robię za jej inkubator. To nie była słodka sesja zdjęciowa. To był rygorystyczny protokół medyczny.
Skąd w ogóle wzięła się ta nazwa
Podczas gdy Dave był zajęty przeglądaniem forów o klawiaturach, ja desperacko próbowałam zrozumieć, co dzieje się z moim ciałem, więc zaczęłam czytać o prawdziwej historii nazwy „mały kangur” i o tym, skąd w ogóle wzięła się ta praktyka.
Zawsze myślałam, że wymyśliła to jakaś hipiska z Kalifornii w swojej jurcie. Ale mój lekarz powiedział mi, że tak naprawdę zaczęło się to w Bogocie, w Kolumbii, pod koniec lat siedemdziesiątych. W szpitalach mieli ogromne braki inkubatorów. Wcześniaki dosłownie zamarzały, bo nie potrafiły utrzymać stałej temperatury ciała. Więc z czystej, desperackiej konieczności, pewien lekarz kazał matkom rozebrać dzieci do samych pieluszek i przytulić je bezpośrednio do swoich nagich piersi, skóra do skóry, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Ponieważ tulenie delikatnego noworodka do ciepłej klatki piersiowej naśladuje małego kangura rosnącego w torbie mamy, personel nazwał to metodą kangura.
A potem wydarzyła się szalona rzecz. Dzieci przestały umierać. Wskaźniki przeżywalności dosłownie poszybowały w górę. Okazało się, że ciała matek lepiej radziły sobie z utrzymaniem dzieci przy życiu niż te plastikowe pudła za miliony dolarów.
W każdym razie, chodzi o to, że to nie jest tylko urocze ćwiczenie na budowanie więzi. To dosłowne, historyczne przetrwanie.
Moje piersi to w zasadzie inteligentne termostaty
Nauka, która za tym stoi, jest tak niesamowita, że wciąż nie do końca jestem pewna, czy w to wierzę, chociaż widziałam na własne oczy, jak to działa na szpitalnych monitorach.

Kiedy Maja leżała na mojej piersi, monitor jej tętna po prostu zwalniał i wyrównywał się. Mój lekarz powiedział, że kiedy stosujesz metodę skóra do skóry, klatka piersiowa matki automatycznie nagrzewa się lub ochładza o kilka stopni, aby dokładnie dopasować się do tego, czego potrzebuje dziecko. Jeśli dziecku jest zimno, twoja skóra staje się gorętsza. Jeśli ma gorączkę, twoja klatka piersiowa ochładza się, działając jak biologiczny okład z lodu.
Co, szczerze mówiąc, brzmi jak absolutne science fiction. Ledwo potrafię obsłużyć termostat we własnym przedpokoju, ale najwyraźniej moje gruczoły mlekowe posiadają zaawansowane czujniki termiczne. Nie znam dokładnego mechanizmu medycznego, ale wiem, że kiedy ją trzymałam, jej poziom tlenu rósł, a mój własny szalejący poporodowy poziom kortyzolu spadał na tyle, że mogłam wziąć pełny oddech bez płaczu.
Absolutna konieczność opróżnienia pęcherza
Oto część, o której nikt cię nie ostrzega. Będziesz uwięziona.
Posłuchaj, jeśli nie zrobisz siku, nie chwycisz letniej szpitalnej kawy ze zginaną słomką, nie zażądasz stanowczo od Dave'a batona musli i nie wsuniesz strategicznie poduszki pod łokieć, zanim pielęgniarka położy to dziecko na twojej piersi, będziesz cierpieć.
Ponieważ kiedy to dziecko już się ułoży i zaśnie, nie możesz się ruszyć. Nie jesteś już ludzką kobietą. Jesteś specjalistycznym meblem medycznym. Jesteś ludzkim materacem. Jeśli spróbujesz przenieść ciężar ciała, by sięgnąć po zimną kawę, dziecko drgnie, monitory zaczną pikać, pielęgniarka spojrzy na ciebie spode łba, a magiczne zaklęcie oksytocyny pryśnie. Raz siedziałam przez bite dwie godziny z potwornym skurczem w lewym pośladku, bo nie chciałam obudzić Mai podczas wyjątkowo dobrej sesji kangurowania.
Po prostu noś bluzę na zamek, serio, idziemy dalej.
Kiedy w końcu musisz je ubrać
W końcu jednak pozwalają ci pójść do domu. I w końcu musisz założyć dziecku prawdziwe ubrania, zamiast pozwalać mu żyć w twojej koszuli niczym pasażer na gapę.

W przypadku Mai to był koszmar, ponieważ jej skóra była tak otarta i wrażliwa od taśm na OIOM-ie i monitorów. Wszystko, co na nią zakładałam, zdawało się zostawiać te wściekle czerwone ślady. Kupiłam tyle drogich, bezużytecznych bzdur, które miały być rzekomo łagodne. Ale jedyną rzeczą, w której nie krzyczała, było Niemowlęce body z bawełny organicznej od Kianao.
Zazwyczaj podchodzę z głębokim sceptycyzmem do wszystkiego, co jest reklamowane jako „w 100% organiczne”, bo w połowie przypadków w dotyku przypomina to jutowy worek i kosztuje majątek. Ale to body było niesamowicie maślane i miękkie w dotyku. Nie miało żadnych drapiących, syntetycznych metek, które wbijają się w kark. Miało te elastyczne zakładki na ramionach, co oznaczało, że kiedy Mai nieuchronnie przydarzyła się potężna kupna eksplozja, mogłam ściągnąć całość w dół przez nogi, zamiast przeciągać brudny od kupy kołnierzyk przez jej twarz. Żyliśmy w tych bodziakach. Prały się idealnie. Nadal mam je w pudełku na strychu, bo emocjonalnie nie jestem w stanie ich wyrzucić.
Jeśli właśnie teraz układasz wyprawkę, zrób sobie przysługę i sprawdź nasze organiczne ubranka dla niemowląt, bo naprawdę potrzebujesz tylko kilku dobrych, miękkich podstaw, a nie pełnej szafy sztywnych dżinsowych ogrodniczek dla noworodka.
To działa też na wielkie bobasy
Kiedy trzy lata później urodził się mój syn Leo, nie był maleńkim wcześniakiem z OIOM-u. Był czterokilogramowym pączusiem, który po wyjściu na świat wyglądał jak mały, wkurzony facet w średnim wieku. Mimo to, nadal stosowaliśmy kangurowanie.
Tyle że z Leo sesje „skóra do skóry” zazwyczaj kończyły się tym, że próbował aktywnie gryźć mój obojczyk. Ślinił się i ząbkował wręcz agresywnie. Skończyło się na tym, że musiałam wciskać Silikonowo-bambusowy gryzak dla niemowląt Panda między moją klatkę piersiową a jego buzię, tylko po to, żeby chronić własną skórę. W porządku, to działa, lubił żuć małe uszy pandy, a to powstrzymało go przed robieniem mi malinek na ramieniu. Nie był to już taki sielski medyczny cud, jakiego doświadczyłam z Mają, ale zachowaliśmy spokój.
Dave wciąż chowa się w swoim biurze, żeby agresywnie stukać w te swoje dziwne przełączniki, kiedy dzieciaki krzyczą. Ale te ciche godziny, które spędziłam uwięziona pod moimi maluchami, robiąc za ludzki kaloryfer, są szczerze mówiąc jedyną rzeczą, która pozwoliła mi zachować zdrowy rozsądek w trakcie czwartego trymestru.
Gotowa na stworzenie bardziej miękkiej i bezpieczniejszej garderoby dla swojego małego kangurka? Odkryj naszą pełną kolekcję organicznych ubranek bazowych poniżej.
Niewygodne pytania, na które nikt nie odpowiada
Czy naprawdę muszę zdejmować stanik?
Tak, musisz. Próbowałam oszukiwać i tylko opuścić mój stanik sportowy, ale doradczyni laktacyjna mnie przyłapała i kazała go zdjąć. Chodzi o maksymalny kontakt z nagą skórą. Skóra dziecka musi dotykać twojej klatki piersiowej, by wywołać wyrzut hormonów i regulację temperatury. Jeśli czujesz się zbyt odsłonięta, po prostu zapnij bluzę nad wami obojgiem.
Co jeśli przypadkiem zasnę?
O rany, to był mój największy strach. Jesteś tak zmęczona, w pokoju jest cieplutko, dziecko oddycha tym swoim ciężkim, rytmicznym oddechem – to gotowy przepis na odlot. Moje pielęgniarki były bezkompromisowe: NIE ZASYPIAĆ. Jeśli czujesz, że odpływasz, musisz odłożyć dziecko do łóżeczka lub przekazać je partnerowi. Ryzyko, że się zsunie i przyjmie pozycję utrudniającą oddychanie, jest zbyt duże.
Czy to jest tylko dla mam?
Nie! Dave też to robił. Oczywiście nie produkuje mleka i nie ma tej burzy hormonalnej, ale jego klatka piersiowa nadal pomagała stabilizować tętno Mai. A do tego dało mi to 45 minut, by wziąć gorący prysznic i tępo gapić się w ścianę, co było równie kluczowe dla mojego przetrwania.
Jak długo trzeba tak siedzieć?
Mój lekarz mówił, że na każdą sesję trzeba przeznaczyć co najmniej od 45 do 60 minut. Tyle czasu potrzebuje dziecko, by przejść przez wszystkie fazy snu i faktycznie czerpać z tego głębokie, regenerujące korzyści. Jeśli zrobisz to na dziesięć minut, a potem wstaniesz, by sprawdzić telefon, mija się to z celem. Stąd absolutna konieczność wcześniejszego opróżnienia pęcherza.





Udostępnij:
Jak trzymać Dzieciątko Jezus z dala od buzi malucha
Cała prawda o stroju lwa dla Twojego dziecka