Byłam w trzydziestym trzecim tygodniu ciąży z Mayą, miałam na sobie granatową, kopertową sukienkę ciążową w kwiaty z sieciówki, która skutecznie odcinała mi dopływ krwi do żeber. Była 14:15 w upalną, lipcową niedzielę, pociłam się obficie w agresywnie klimatyzowanej jadalni mojej szwagierki i gapiłam się na trzypiętrowy tort z lukru plastycznego w kształcie... tułowia ciężarnej kobiety.

Miał nawet wystający pępek z masy cukrowej. O matko.

Stałam tam z letnią kawą bezkofeinową – co, swoją drogą, jest okrutnym żartem z ciężarnej, która marzy po prostu o wiadrze prawdziwego, mrożonego espresso – i próbowałam wymyślić, jak mam ukroić kawałek cukrowej repliki własnego brzucha, podczas gdy mój mąż Dave robił zdjęcia. Szczerze mówiąc, przypominało to mniej świętowanie z przyjaciółkami, a bardziej jakiś dziwaczny pokaz, gdzie grałam rolę nagrodzonej jałówki obnoszonej ku uciesze cioci Zosi.

A simple naked cake with some fresh berries and green leaves on a wooden table

Jeśli spędziłaś na Pintereście więcej niż pięć minut, szukając pomysłów na swoje baby shower, to już wiesz, że internet oszalał na punkcie tortów. Znajdziesz tam tysiące inspiracji, a większość z nich wydaje się stworzona po to, by albo doprowadzić cię do bankructwa, albo przyprawić przyszłą mamę o lekki atak paniki. A ja po prostu chciałam czegoś, co smakuje jak prawdziwa czekolada, a nie słodki kartongips, rozumiesz? W każdym razie, nikt cię nie ostrzega przed tą dziwną polityką słodkiego stołu.

Absolutne załamanie mojego męża na widok rachunku z cukierni

Porozmawiajmy przez chwilę o pieniądzach, bo nikt nigdy nie chce mówić o tym, ile te bzdury kosztują. Byłam w pełni zadowolona z wizji prostego, prostokątnego ciasta z hipermarketu. Uwielbiam takie ciasta. To arcydzieła współczesnego cukiernictwa. Ale moja mama uparła się, że dla jej pierwszego wnuka musimy mieć coś „na zamówienie”.

Dave pojechał po tort rano w dniu imprezy i nigdy nie zapomnę wyrazu jego twarzy, kiedy przeszedł przez próg. Trzymał w rękach to gigantyczne różowe pudełko z cukierni i wyglądał, jakby zobaczył ducha. Okazuje się, że torty na zamówienie w kształcie ciążowego brzucha kosztują ponad czterysta dolarów. CZTERYSTA DOLARÓW. Za mąkę i cukier zmieszane z jadalną ciastoliną. Spędził dwadzieścia minut, chodząc w tę i z powrotem po naszej kuchni w swojej szczęśliwej koszulce Eagles i mamrocząc, że za cenę tego deseru moglibyśmy kupić wózek.

A z masą cukrową jest ten problem, że jest absolutnie okropna. Smakuje jak słodki plastik. Poci się, gdy w pokoju jest za ciepło. Kiedy próbujesz ukroić kawałek, cała warstwa odchodzi w jednym wielkim, mało apetycznym płacie, zostawiając cię z dziwnie nagim, suchym biszkoptem. Spędziłam całą imprezę, patrząc, jak goście zdejmują ze swoich talerzyków lukier za 400 dolarów i chowają go pod zmiętymi serwetkami. Naprawdę cię błagam – kup normalny tort ze zwykłym kremem maślanym, żebyś nie odczuwała żalu za każdym razem, gdy spojrzysz na zdjęcia ze swojego baby shower.

Ach, i cała ta zabawa w rozkrajanie tortu, by odkryć różowy lub niebieski środek? My dowiedzieliśmy się, że Leo będzie chłopcem, wgryzając się w niebieską babeczkę w naszej kuchni, we wtorek o 21:00, i szczerze mówiąc, cieszyłam się po prostu, że była czekoladowa.

Jak moja ginekolożka śmiertelnie mnie wystraszyła w kwestii serka śmietankowego

Tak więc, do dramatu budżetowego dochodzi jeszcze cała ta zdrowotna paranoja, o której nikt ci nie wspomina, dopóki nie zaczniesz wariować ze stresu.

That time my OB terrified me about cream cheese — My Brutally Honest Guide To Surviving The Baby Shower Cake Drama

Jak przez mgłę pamiętam wizytę kontrolną w trzecim trymestrze. Siedziałam w gabinecie dr Patel tak wyczerpana, że nie pamiętałam własnego kodu pocztowego, a ona jak gdyby nigdy nic wyrecytowała listę chorób przenoszonych drogą pokarmową, które najwyraźniej czyhały na moje życie. Jestem prawie pewna, że wspomniała o listerii i salmonelli, a ja nagle wpadłam w panikę z powodu kremu na bazie serka śmietankowego, o który poprosiłam przy zamawianiu tortu. Okazuje się, że niepasteryzowany nabiał to absolutne tabu, gdy jesteś w ciąży, bo twój układ odpornościowy w zasadzie wyskoczył na wakacje.

I nawet nie pytajcie mnie o wymyślne kremy bezowe z surowych białek albo „szampańskie torty” z alkoholem, które promują modne blogi. Domyślam się, że alkohol jednak nie wyparowuje w piekarniku całkowicie w ten magiczny sposób, w jaki przysięgały nasze mamy w latach 90.? Nie znam się na tym od strony naukowej, ale z tego co rozumiem, po prostu nie należy ryzykować. Spędziłam godzinę, gorączkowo pisząc wiadomości do cukierni z parkingu przy przychodni, żeby upewnić się, że używają pasteryzowanego mleka i okrągłego zera alkoholu, czując się jak najbardziej irytująca klientka na planecie.

Jeśli masz już dość stresowania się jednorazowymi wydatkami na imprezę i wolisz popatrzeć na piękne rzeczy, które przetrwają dłużej niż jeden weekend, sprawdź kolekcję ekologicznych wyprawek dla niemowląt od Kianao.

Na co wolałabym wydać pieniądze zamiast na wymyślny tort

Z perspektywy czasu, wydanie kilkuset dolarów na deser, który w większości wylądował w koszu, sprawia, że mam ochotę krzyczeć w poduszkę. Kiedy kilka lat później organizowaliśmy dla Leo „baby sprinkle” (skromniejsze przyjęcie dla drugiego dziecka), podeszliśmy do tego zupełnie inaczej.

Things I'd rather spend my money on than a fancy cake — My Brutally Honest Guide To Surviving The Baby Shower Cake Drama
  1. Kupiliśmy mnóstwo zwykłych babeczek w supermarkecie i powtykaliśmy w nie małe, plastikowe dinozaury.
  2. Miałam na sobie dresy.
  3. Zamówiliśmy pizzę.
  4. Poprosiłam gości, aby przynieśli tylko to, czego naprawdę potrzebowaliśmy, żeby przetrwać fazę noworodka.

Bo bądźmy szczerzy, dziecko potrzebuje wielu rzeczy, a pępek z masy cukrowej absolutnie do nich nie należy.

Jeśli idziesz na baby shower i zastanawiasz się, co kupić, zamiast zrzucać się na absurdalnie drogi słodki stół, podaruj im coś pięknego i przydatnego. Moim absolutnie ulubionym prezentem, jaki dostałam dla Leo, był Stojak edukacyjny Wild Western od koleżanki z pracy Dave'a. Nie żartuję, kiedy mówię, że jeszcze w ciąży, siedząc o 3 nad ranem w na wpół urządzonym pokoiku Leo, dosłownie płakałam ze wzruszenia nad tym, jak uroczy był ten mały, drewniany bawół.

Zrobiono go z prawdziwego, litego drewna, a nie z tego jaskrawego, plastikowego plastiku, który krzyczy na ciebie zrobotyzowanym głosem. Mały, szydełkowy konik i srebrna gwiazdka... to po prostu wyglądało na niezwykle przemyślane i stworzone, by przetrwać pokolenia. Gdy Leo był malutki, potrafił godzinami wpatrywać się w to drewniane tipi, a co więcej – nie gryzło się to z dywanem w moim salonie. To coś, co naprawdę się zatrzymuje i przekazuje dalej, w przeciwieństwie do pudełka po torcie.

Albo, szczerze mówiąc, po prostu kup naprawdę dobry kocyk. Moja przyjaciółka Sarah dała mi Kocyk z bawełny organicznej w gruszki i stał się on najbardziej zapracowaną rzeczą w naszym domu. Ma piękny, radosny żółty kolor i wzór w gruszki, a ponieważ uszyto go z dwuwarstwowej bawełny organicznej, Maya nigdy się pod nim nie pociła w trakcie drzemek. Ciągała go za sobą po całym domu przez trzy lata. Został uprany z osiem milionów razy, a jakimś cudem stał się tylko bardziej miękki. I tego właśnie chcesz. Rzeczy, które przetrwają chaos.

Zderzenie z rzeczywistością: małe dzieci i resztki kremu z tortu

Skoro o chaosie i jego przetrwaniu mowa, powiem ci, co dzieje się z tortem, gdy niemowlak wyrasta na pełnego energii kilkulatka.

Jeśli już zostaną ci resztki z tortu (niezależnie od tego, jaki wybierzesz), a w domu masz starszaka, przygotuj się na bałagan. Dawno temu odpuściłam sobie urocze deserowe talerzyki. W dzisiejszych czasach, jeśli po urodzinach zostaje mi kawałek ciasta, po prostu rzucam go na Silikonowy talerzyk Mors, z którego je Leo, i zaczynam się modlić. To... jest w porządku. To silikonowy talerzyk. Przysysawka na dnie jest dość mocna, ale powiedzmy sobie szczerze – jeśli zdeterminowany czterolatek postanowi oderwać talerz od stołu, bo ma załamanie nerwowe z powodu kremu dotykającego ciasta, to i tak znajdzie na to sposób.

Ale na szczęście podwyższone krawędzie przeważnie chronią moją kuchenną podłogę przed okruszkami, a sam talerzyk można wrzucić do zmywarki, więc nie mam na co narzekać. Zabawne jest tylko to, jak bardzo stresujemy się estetyką tortu przed narodzinami, a trzy lata później o 6 rano zeskrobujesz rozciapany lukier z gumowego morsa.

Krótka lista trendów związanych ze słodkim stołem, które powinny przejść do historii:

  • Torty w kształcie części ciała. Po prostu nie.
  • Wtykanie żywych, niejadalnych i spryskanych pestycydami kwiatów prosto w krem, bez zabezpieczenia łodyżek.
  • Wydawanie na topper na tort więcej niż na sam prezent dla mamy.
  • Całkowity brak opcji kawy bezkofeinowej dla kobiety w ciąży.

Jeśli więc właśnie planujesz swoje baby shower, albo ktoś organizuje je dla ciebie – weź głęboki oddech. Nie musisz urządzać przedstawienia na potrzeby internetu. Wybierz tzw. „naked cake” z niedbale wykończonymi brzegami, jeśli marzysz o rustykalnym wyglądzie. Kup babeczki. Zaserwuj tartę! Ba, ustaw całą wieżę z pączków. Upewnij się tylko, że nabiał jest pasteryzowany, jajka dokładnie upieczone i czy wszystko to smakuje na tyle dobrze, że z radością zjesz resztki o północy, kiedy dopadnie cię ciążowa bezsenność.

Zanim pozwolisz komukolwiek zmusić się do zamówienia pięciopiętrowego koszmaru z lukru plastycznego, odkryj naszą kolekcję zrównoważonych, pięknie wykonanych wyprawek dziecięcych, których będziesz z radością używać przez wiele lat.

Szczere do bólu FAQ na temat tortów na baby shower

Czy muszę sama płacić za swój tort, skoro to ja jestem w ciąży?

O matko, mam nadzieję, że nie. Tradycyjny savoir-vivre mówi, że to gospodarz przyjęcia płaci za jedzenie, wliczając w to tort. Jeśli twoje przyjaciółki lub mama wspólnie cię goszczą, zazwyczaj dzielą się kosztami. Ale szczerze mówiąc, jeśli organizujesz kameralne spotkanie dla siebie, bo twoja rodzina mieszka daleko, spokojnie możesz kupić go sama. Po prostu nie daj się wpędzić w poczucie winy i nie wydawaj więcej, niż możesz lub chcesz.

Mam cukrzycę ciążową, a moje baby shower jest w przyszłym tygodniu. Co robić?

To samo przydarzyło się mojej najlepszej przyjaciółce i była strasznie przybita tym, że ominie ją jej własny deser. Nie siedź tam po prostu i nie patrz, jak inni jedzą cukier! Poproś gospodarza o przygotowanie alternatywnej, wspaniałej opcji specjalnie dla ciebie – jak przepiękna tarta ze świeżymi owocami albo lekko słodzony, puszysty biszkopt z bezcukrową bitą śmietaną. Albo po prostu zorganizuj sobie oddzielny, mały przysmak o niskim indeksie glikemicznym, tylko i wyłącznie dla ciebie. To twój dzień, zasługujesz na coś pysznego.

Czy „nagie torty” (naked cakes) są naprawdę tańsze niż te obłożone masą cukrową?

Wydawałoby się, że tak, prawda? Przecież jest na nich mniej kremu. Ale cukiernie potrafią być cwane. Często doliczają „opłatę za projekt” z uwagi na rustykalny styl, bo przecież nałożenie zeskrobanego kremu tak, by wyglądał szykownie, a nie byle jak, faktycznie wymaga sporych umiejętności. Mimo to, ogólnie mówiąc, ciasto bez masy cukrowej najpewniej pozwoli ci zaoszczędzić parę groszy. A smakuje milion razy lepiej, więc to dla ciebie wygrana na obu frontach.

Ile tortu właściwie powinnam zamówić?

O wiele mniej, niż ci się wydaje. O ile twoja rodzina nie składa się z zawodników biorących udział w konkursach jedzenia na czas, ludzie po zjedzeniu tych wszystkich małych kanapeczek chcą zazwyczaj tylko cieniutki plasterek deseru. Jeśli masz zaproszonych 30 gości, zamów tort na 20-25 osób. Niektórzy wcale go nie tkną, inni się podzielą, a ty po powrocie do domu nie utkniesz z problemem, jak wepchnąć wielkie, kartonowe pudło do lodówki.

Czy możemy po prostu zrezygnować z tortu i podać tylko babeczki?

Tak! Bardzo o to proszę! Babeczki (cupcakes) są zdecydowanie najlepsze, ponieważ nikt nie musi niezręcznie stać i czekać, aż ciocia Zosia wyduma, w jaki sposób równo pokroić okrągły tort. Co więcej, możesz zamówić na przykład trzy różne smaki, więc obozy czekoladowy i waniliowy w końcu mogą przestać się kłócić. Nie potrzeba widelców, zero dodatkowych talerzyków, czyli zostaje ci mniej śmieci. To po prostu najmądrzejsze rozwiązanie.