Był wtorek, 2019 rok. Funkcjonowałam po jakichś trzech godzinach przerywanego snu, w legginsach z sieciówki, które pachniały lekko skwaśniałym mlekiem. Uznałam, że to idealny moment, by pokazać mojemu dwuletniemu synkowi, Leo, moją najcenniejszą pamiątkę z dzieciństwa. Holograficzną kartę Charizarda z 1999 roku. Wręczyłam mu ją, spodziewając się pięknej, filmowej sceny przekazania pałeczki, w której on spojrzy na nią z zachwytem, a my nawiążemy więź w duchu milenijnej nostalgii.
A on wsadził ją sobie prosto do buzi.
Nawet nie spojrzał na błyszczącego smoka. Po prostu otworzył paszczę i zaatakował. Zanim mój mąż, Mark, zdążył upuścić kubek z kawą, Leo zdążył już złapać z klasera malutką, niebieską plastikową kostkę do oznaczania obrażeń i też próbował ją połknąć. Przez kolejne pięć minut gorączkowo przeszukiwałam palcem gardło mojego wrzeszczącego malucha, podczas gdy Mark krzyczał coś o ryzyku zadławienia, a ja w duchu opłakiwałam teraz rozmoczony, naznaczony zębami kawałek kartonu, który kiedyś był wart ze trzysta dolców.
Totalna katastrofa.
Więc tak. To jest dokładnie to, czego NIE powinniście robić, próbując łączyć swoje obsesje z lat 90. z obecną rzeczywistością, czyli utrzymaniem małego człowieka przy życiu. My, milenialsi, tak bardzo pragniemy dzielić się naszym dzieciństwem z własnymi dziećmi, że zupełnie zapominamy, że rzeczy, którymi bawiliśmy się w tamtym czasie, były w zasadzie kolekcją jaskrawych przedmiotów stwarzających ryzyko zadławienia.
W każdym razie, wprowadzanie dziecka do świata waszych fandomów to chodzenie po polu minowym.
Dlaczego klaser z dzieciństwa to dosłownie śmiertelna pułapka
Rzecz w tym, że nikt nie mówi ci o nostalgii, kiedy zostajesz rodzicem. Ona jest niebezpieczna. Te wszystkie małe, plastikowe figurki Amiibo i mini-postacie, które tak uroczo wyglądają na półce? Dla półrocznego dziecka to przekąski. Pewnej nocy, karmiąc Mayę o 2:00 nad ranem, złapałam za telefon, żeby wygooglować „bezpieczne zabawki pokemon dla niemowląt”. Ciągle zasypiałam w połowie wpisywania, więc rano moja historia wyszukiwania składała się tylko z haseł baby po i baby po w kółko, co szczerze mówiąc wyglądało, jakbym robiła dogłębny research na temat niemowlęcych kup. Co, w sumie, też robię.
Byłam tak zmęczona, że próbowałam znaleźć bezpieczne rzeczy na eBayu i ciągle uderzałam w złe klawisze. Dokładnie pamiętam, jak próbowałam wpisać "elf baby pokemon cards", bo chciałam znaleźć jakiegoś uroczego, baśniowego pokemona do jej pokoiku, ale moje kciuki były tak opuchnięte od ciążowego zespołu cieśni nadgarstka, że wciąż wpisywałam eif baby pokemon cards i dostawałam niesamowicie dziwne wyniki wyszukiwania.
Brak snu potrafi namieszać w głowie.
Kiedy masz do czynienia z niemowlakami, naprawdę musisz przemyśleć całe swoje podejście. Nie możesz po prostu dać im talii kart. Te rzeczy są grubo pokryte jakimś połyskującym lakierem, a kiedy ząbkujące dziecko się do nich dorwie, zamieniają się w rozmokły, potencjalnie toksyczny koszmar z papier mâché. A te ciężkie metalowe monety używane do rzutów w grze? Prawdziwa pożywka dla koszmarów każdego, kto kiedykolwiek uczestniczył w kursie pierwszej pomocy dla niemowląt.
Trend ze "starterem", który uratował moje zdrowie psychiczne
Więc jak właściwie to rozegrać? Natknęłam się na ten trend z TikToka, który jest chyba najsłodszą rzeczą na świecie i do tego w pełni bezpieczną, jeśli zrobisz to dobrze. Zasadniczo polega to na odtworzeniu początku gier wideo dla twojego dziecka.
Kiedy Maya miała około dziewięciu miesięcy i wreszcie zaczęła raczkować, Mark położył na końcu przedpokoju trzy miękkie pluszaki. Typ trawiasty, ognisty i wodny. Po prostu je tam kładziesz, sadzasz dziecko na podłodze, a to, do czego dopełznie i co chwyci jako pierwsze, staje się jej "starterem". To urocze. Maya agresywnie doczołgała się w stylu komandosa do okrągłego, zielonego dinozaura-roślinki i z równą agresją zaczęła żuć jego twarz.
Haczyk polega na tym – i nie potrafię tego wystarczająco mocno podkreślić – że pluszaki muszą być bezpieczne dla niemowląt. Mówię tu wyłącznie o wyszywanych oczach. Żadnych twardych plastikowych nosków. Żadnych kuleczek w środku, które dodają wagi. Jeśli kupujesz pluszaka na tę pokemonową ceremonię, musisz traktować go jak zabawkę do łóżeczka. Spędziłam dwadzieścia minut, agresywnie pociągając za szwy pluszowego Squirtle'a w sklepie, podczas gdy nastoletni pracownik patrzył na mnie, jakbym straciła zmysły, tylko po to, żeby upewnić się, że rączki nie odpadną.
Jeśli potrzebujesz bezpiecznego miejsca, by zatrzymać dziecko w jednym miejscu, podczas gdy starsze rodzeństwo układa swoją ogromną, niebezpieczną kolekcję kart, potrzebujesz fizycznej bariery lub naprawdę dobrego odwracacza uwagi. Zaczęliśmy używać dla Mayi Drewnianego stojaka edukacyjnego | Tęczowego zestawu z zabawkami w kształcie zwierzątek za każdym razem, gdy Leo przynosił swoje klasery do salonu.
Szczerze uwielbiam tę rzecz. Wiem, że stojaki edukacyjne zazwyczaj kojarzą się z głośnymi, migającymi plastikowymi potworkami, które grają te same trzy fałszywe melodyjki, aż masz ochotę wyrzucić je przez okno, ale ten po prostu... tu jest. Jest drewniany. Jest cichy. Maya leżała pod nim i uderzała rączką w małego drewnianego słonika, podczas gdy Leo siedział metr dalej, bezpiecznie układając swoje błyszczące karty. Poza tym, pewnego razu Leo przypadkowo rzucił ciężkim plastikowym Pokeballem prosto w drewnianą ramę, a ta nawet się nie wgniotła, więc wytrzymałość jest na najwyższym poziomie.
Jeśli szukasz zrównoważonych akcesoriów dla niemowląt, aby stworzyć bezpieczną przestrzeń do zabawy, sprawdź ofertę Kianao: kolekcja organicznych niezbędników dla maluchów.
Więc co dokładnie liczy się jako "niemowlak" w tym uniwersum?
Jeśli próbujecie zaplanować motyw przewodni pokoiku dziecięcego albo po prostu wymyślić, co kupić, warto wiedzieć, że w świecie gier istnieje na to oficjalna, odrębna kategoria. Nie wiedziałam o tym, dopóki Mark dosłownie nie zrobił listy "pokemonów niemowląt" na karteczce samoprzylepnej i nie przykleił jej do lodówki, żebym przestała kupować te niewłaściwe na urodziny Leo.

Jeśli chcecie dowiedzieć się wszystkiego o pokemonach-niemowlakach, musicie szukać niewyewoluowanych, dziecięcych wersji zwykłych stworków. Pichu zamiast Pikachu. Cleffa. Togepi. Igglybuff. To w zasadzie tylko kulki z gigantycznymi oczami. Są niesamowicie urocze i stanowią idealny wystrój pokoju dziecięcego, bo wyglądają zupełnie niegroźnie.
Ale historie o rodzicielstwie w tym uniwersum bywają szalone. Porozmawiajmy przez chwilę o Kangaskhanie. To taki gigantyczny kanguro-dinozaur i zgodnie z grami, matka nosi swoje młode w torbie przez równe trzy lata.
Trzy. Lata.
Moje plecy dostają skurczów, jeśli noszę Mayę w nosidełku przez czterdzieści pięć minut na targu, a to fikcyjne stworzenie odstawia tu trzy lata intensywnego rodzicielstwa bliskości, walcząc w międzyczasie ze smokami. Szczerze zazdroszczę postaci z kreskówki. Narzekałam na to Markowi, robiąc sobie okłady z lodu na odcinek lędźwiowy, a on tylko spojrzał na mnie i powiedział, że projektuję swoje matczyne poczucie winy na grę z Gameboya z 1996 roku. Nie mylił się, ale jednak.
Zresztą, dzieci ulewają. Bardzo dużo. Szczególnie wtedy, gdy ubierzesz je w urocze, tematyczne stroje na lokalny turniej karciany. Zabraliśmy Leo na lokalne zawody i Maya zaliczyła taką wpadkę pieluchową, że zrujnowała bardzo drogie, zamawiane na wymiar pajacyki z Pikachu. Wyrzuciłam je prosto do kosza na stacji benzynowej. Teraz, kiedy idziemy na takie imprezy, ubieram ją po prostu w Body z organicznej bawełny bez rękawów od Kianao. To dosłownie zwykłe, niesamowicie miękkie ubranko. Bez żadnych postaci, co jest super, bo ubrania z licencjonowanymi nadrukami i tak robią się sztywne i dziwne po praniu. Łatwo przechodzi przez jej wielką główkę, a ja nie płaczę, kiedy się pobrudzi. Przetrwanie ponad estetyką, ludziska.
Zaraz, czy to faktycznie dobrze wpływa na ich mózgi?
Leo ma teraz siedem lat i ma na tym punkcie totalnego bzika. Miałam ogromne poczucie winy przez to, ile czasu spędza na rozmowach o punktach życia i mnożnikach obrażeń, aż poszliśmy na jego bilans zdrowia. Moja lekarka dosłownie wybuchnęła śmiechem, kiedy przeprosiłam za to, że Leo przyniósł swój klaser do gabinetu.
Powiedziała mi, że dzieci, które grają w fizyczne gry karciane, znacznie szybciej uczą się matematyki. Podobno konieczność obliczenia w pamięci w dziesięć sekund "trzydzieści obrażeń razy dwa ze względu na słabość, minus dwadzieścia za odporność" jest świetna dla ich mózgów. Nie znam dokładnych neuronaukowych podstaw, jestem tylko mamą pijącą letnią waniliową latte za 7 dolarów, ale jego nauczycielka matematyki z pierwszej klasy wspomniała, że idzie mu teraz zadziwiająco dobrze dodawanie liczb dwucyfrowych.
Więc uznaję to za sukces edukacyjny.
Jeśli chodzi o maluchy, one oczywiście nie rozwiązują zadań matematycznych. Dla Mayi cała ta seria to po prostu doznanie sensoryczne. Chodzi wyłącznie o faktury, kolory i przede wszystkim o żucie rzeczy.
Etap ząbkowania z piekła rodem
Co prowadzi mnie do tematu żucia. Kiedy Maya zaczęła ząbkować, brała do buzi absolutnie wszystko. Prawie zadławiła się plastikowym ogonem, który udało jej się odgryźć z jednej z tanich figurek Leo, zostawionej na dywanie. Spanikowałam, nawrzeszczałam na Marka, wyrzuciłam połowę zabawek w domu i zamiast tego wręczyłam jej Silikonowo-bambusowy gryzak w kształcie Pandy od Kianao.

Jest świetny. Robi swoje. To po prostu kawałek silikonu w kształcie pandy, ale namiętnie gryzła go przez bite trzy miesiące, siedząc na kanapie i patrząc, jak Leo gra na konsoli. Powstrzymało ją to przed połykaniem plastikowych odłamków, więc jak dla mnie, to ogromny sukces. A do tego mogę go wrzucić do zmywarki, co jest obecnie moim głównym kryterium dla czegokolwiek, co trafia do mojego domu.
Jeśli chodzi o czas przed ekranem – wiem, że pediatrzy mówią "żadnych ekranów" dla najmłodszych, ale jeśli włączenie anime na dwadzieścia minut pozwoli wam wyszorować zaschniętą owsiankę z włosów, po prostu to zróbcie. Nikomu nie powiem.
Jak w końcu daliśmy z tym radę
Jeśli zamierzacie połączyć niemowlęta z waszymi ulubionymi grami z dzieciństwa, musicie po prostu obniżyć swoje oczekiwania i zabezpieczyć teren. Nie dawajcie im drogich kartoników. Kupcie miękkie pluszaki bez upiornych, plastikowych oczu. Rozstawcie stojak edukacyjny jako bezpieczną barierę. I może zaakceptujcie, że wasza nieskazitelna kolekcja z lat 90. musi zostać na bardzo, bardzo wysokiej półce, dopóki nie dorosną na tyle, by ogarniać podstawy matematyki.
Jest przy tym mnóstwo bałaganu i chaosu, ale widok Mayi przytulającej pluszowego Togepi, podczas gdy Leo próbuje jej tłumaczyć strategie bitewne, to chyba najlepsza rzecz na świecie.
Zanim zanurkujecie na strych, żeby wygrzebać stare zabawki, upewnijcie się, że przestrzeń do zabawy waszego dziecka jest w 100% bezpieczna. Tutaj kupicie ekologiczne, nietoksyczne niezbędniki dla niemowląt od Kianao.
Zawiłe FAQ: Niemowlaki i Fandomy
Moje dziecko właśnie zjadło kawałek karty kolekcjonerskiej, powinnam panikować?
Okej, weź głęboki wdech. Przerabiałam to. Moja lekarka powiedziała mi, że małe kawałki zwykłego kartonu zwykle po prostu przechodzą przez układ pokarmowy, ale trzeba obserwować dziecko pod kątem zadławienia lub niedrożności. Jeśli to była wersja foliowa, albo duży kawałek, lub jeśli dziecko zachowuje się dziwnie, natychmiast zadzwoń do lekarza. A potem przenieś klasery na najwyższą półkę. Serio.
Czy muszę uczyć się na pamięć listy małych pokemonów dla mojego dziecka?
O Boże, nie. Teraz są ich ponad tysiące. Wciąż nazywam połowę z nich "tym niebieskim zawijasem" albo "tym dziwnym ptakiem". Twoje dziecko i tak będzie cię głośno poprawiać w miejscach publicznych. Po prostu kiwaj głową i udawaj, że wiesz, czym jest Lechonk.
Czy lokalne turnieje gier są bezpieczne dla maluchów?
Szczerze mówiąc, oficjalne wydarzenia są bardzo dobrze uregulowane, organizatorzy są sprawdzani, ale dla małego dziecka są piekielnie nudne. To po prostu starsze dzieci siedzące cicho przy stołach i liczące. Jeśli zabierasz ze sobą malucha, weź nieskończoną ilość przekąsek, wózek, w którym będzie mógł się zdrzemnąć, i może ekologiczny gryzak, bo inaczej spróbuje zjeść stół.
Jaka jest najlepsza pierwsza zabawka, jeśli chcę zarazić dziecko pasją?
Pluszak w 100% z miękkiego materiału. Żadnych plastikowych części, żadnych koralików, żadnych zdejmowanych ubranek. Traktuj go jak przytulankę do spania. Zabawa w "Wybierz swojego startera" jest świetna, ale tylko pod warunkiem, że zabawki są w zasadzie poduszkami z naszytymi buźkami.
Jak wytłumaczyć 7-latkowi, że niemowlak nie może bawić się jego kartami?
Powiedziałam Leo, że jego karty to "starożytne artefakty", a dłonie dziecka wydzielają "kwas". Jestem prawie pewna, że on teraz myśli, że Maya jest lekko toksyczna, ale przynajmniej trzyma swoje rzeczy z dala od niej, więc uznaję to za rodzicielski sukces.





Udostępnij:
List do dawnego mnie: Niezawodny system zabezpieczania domu dla zagubionych ojców
Dlaczego puszczaliśmy Baby Pluto na cały regulator, by przetrwać czwarty trymestr