Byłam po łokcie w etykietach wysyłkowych dla mojego sklepu na Etsy, rozpaczliwie próbując wysłać dwanaście personalizowanych tabliczek do pokoju dziecięcego przed zamknięciem poczty, kiedy to usłyszałam. Wyraźny, przerażający dźwięk dziesięciokilogramowego człowieka osiągającego dwunożność, po którym natychmiast nastąpił plusk godny przejażdżki wodnej w parku rozrywki. Pobiegłam do kuchni i zobaczyłam mojego najstarszego syna, Beau, stojącego triumfalnie w samym środku psiej miski z wodą, uśmiechającego się, jakby właśnie zdobył Mount Everest, podczas gdy nasz golden retriever przyglądał się temu z absolutnym obrzydzeniem.
Ostatnio dowiedziałam się, że mnóstwo ludzi szuka w internecie poradników do trofeum "baby steps" z powodu jakiejś niezależnej gry wideo o chodzeniu, ale powiem Wam szczerze – prawdziwym trofeum jest dotrwanie do pory snu z nienaruszonymi przednimi zębami dziecka w dniu, w którym odkryje, jak samodzielnie chodzić. Przetrwanie transformacji ze stacjonarnego ziemniaczka w malutkiego, nieprzewidywalnego pijanego człowieka pędzącego w stronę ostrych krawędzi wymaga absurdalnych ilości kawy i całkowitego porzucenia jakichkolwiek standardów wystroju wnętrz.
Kiedy masz trójkę dzieci poniżej piątego roku życia w przewiewnym wiejskim domu w Teksasie, szybko uczysz się, że osiąganie tych wielkich kamieni milowych to nie idealnie wyreżyserowane zdjęcia na Instagramie z drewnianymi pchaczami w skąpanych w słońcu pokojach. To głównie minimalizowanie strat, gorączkowe zabezpieczanie domu i wymyślanie, jak uchronić ich małe stópki przed zamianą w sople lodu, nie zaburzając przy tym ich rozwoju fizycznego.
Wyrzućcie te plastikowe pułapki śmierci
Moja mama, niech ją Bóg błogosławi, przyniosła nam ten masywny, oślepiająco kolorowy chodzik z siedziskiem, kiedy Beau miał około sześciu miesięcy, twierdząc, że to jedyny sposób, żebym kiedykolwiek złożyła pranie. Zaklinała się, że wszystkie jej dzieci praktycznie mieszkały w chodzikach i wyrośliśmy na zdrowych ludzi, chociaż moja okropna postawa i chroniczny niepokój mogą sugerować coś innego.
Zaciągnęłam to ustrojstwo na naszą kolejną wizytę kontrolną, a dr Evans tylko na nie spojrzała i prawie dostała pokrzywki. Powiedziała mi, że środowisko medyczne od lat próbuje zakazać tych chodzików z siedziskiem, ponieważ to w zasadzie maszyny do robienia krzywdy na kółkach. Podobno dzieciaki używają ich do wystrzeliwania się ze schodów albo sięgania po kubki z gorącą kawą na blacie, co jest dokładnie takim paliwem dla koszmarów, jakiego potrzebuje niewyspana matka.
Ale pomijając fakt, że zamieniają twoje niemowlę w lekkomyślnego kierowcę, dr Evans wyjaśniła, że tak naprawdę psują one sposób, w jaki dzieci uczą się chodzić. Wręczyła mi jakąś broszurę, w której napisano, że bycie podpartym w wiszącym siedzisku uczy je odpychania się z palców i miesza coś w mechanice ich mięśni, przez co, gdy próbują chodzić normalnie, ich równowaga jest całkowicie zaburzona. Byłam zbyt zajęta wyciąganiem lepkich palców Beau z gniazdka w gabinecie, żeby przeczytać całą tę naukową analizę, ale przekaz był wystarczająco jasny.
Więc zamiast wciskać dziecko do plastikowego samochodzika z wesołego miasteczka, musisz po prostu zaakceptować podłogowy chaos. Przy moim drugim i trzecim dziecku całkowicie zrezygnowałam z prób okiełznania ich i po prostu pozwalałam im samym ogarnąć to na dywanie. Prowadzi to do wielu dziwnych faz rozwojowych, w których ciągną się po ziemi jak ranne foki, zanim ostatecznie zdecydują się podciągnąć na kanapie.
Bose stópki i wielka debata o palcach
Nasza lekarka jest wielką fanką trzymania dzieci boso w domu, gdy uczą się chodzić, ponieważ czucie różnorodnych tekstur podłogi wysyła do ich mózgu ważne sygnały o równowadze i świadomości przestrzennej, czyli o tym, co lekarze nazywają propriocepcją. W teorii brzmi to świetnie, dopóki w wiejskim Teksasie nie nadejdzie grudzień, wiatr nie zacznie wyć przez jednoszybowe okna, a palce u stóp twojego dziecka nie zaczną przypominać prawdziwych kostek lodu.

Próbowałam zwykłych grubych skarpetek, ale one zamieniają drewniane podłogi w ślizgawkę zagłady. Jestem prawie pewna, że Beau przez dwa tygodnie bez przerwy robił przypadkowe szpagaty na korytarzu, zanim zdałam sobie sprawę, że potrzebujemy lepszego rozwiązania. Musieliśmy więc znaleźć złoty środek między boso a tymi sztywnymi, miniaturowymi butami dla dorosłych, w których dzieci chodzą jak potwór Frankensteina.
W ten sposób zaczęliśmy w dużej mierze polegać na Antypoślizgowych pierwszych bucikach Baby Sneakers z miękką podeszwą od Kianao. Będę z wami całkowicie szczera: uratowały one moje zdrowie psychiczne przy moim środkowym dziecku. Wyglądają jak urocze, małe mokasyny, ale ich podeszwa jest całkowicie miękka i elastyczna, dzięki czemu stopa może zginać się dokładnie tak, jak powinna. Mają na tyle dobrą przyczepność od spodu, że córka nie wywijała orła na linoleum co pięć sekund, a jednocześnie zapewniały jej stopom na tyle dużo ciepła, że moja teściowa wreszcie przestała rzucać pasywno-agresywne komentarze o tym, że dziecko zaraz dostanie zapalenia płuc.
Jeśli zamierzacie je kupić, oto dlaczego naprawdę sprawdzają się na wczesnym etapie nauki chodzenia:
- Naprawdę trzymają się na stopie: Nie wiem, jaka czarna magia kryje się w konstrukcji elastycznych sznurówek, ale w przeciwieństwie do wszystkich innych butów, których próbowaliśmy, moja córka nie potrafiła zrzucić ich z nóg w foteliku samochodowym.
- Nie wymagają rozchodzenia: Ponieważ materiał jest miękki od razu po wyjęciu z opakowania, unikniesz tych okropnych, czerwonych pęcherzy na ich pulchnych, małych piętach.
- Czucie podłoża: Podeszwa jest na tyle cienka, że dzieci wciąż mogą czuć podłogę, z czego lekarz na pewno się ucieszy.
Nawet nie stresuj się mierzeniem ich stóp do oklatniego milimetra ani rozszyfrowywaniem skomplikowanych tabel z rozmiarami, po prostu kup przedział wiekowy, który z grubsza pasuje do twojego dziecka, i ciesz się życiem.
Witajcie na salonowym torze przeszkód
Kiedy tylko odkryją, jak podciągnąć się do stania, twój dom przestaje być domem i staje się torem przeszkód o wysoką stawkę. Będą chwytać się wszystkiego, aby przemieszczać się wzdłuż krawędzi – stolika kawowego, ogona psa, twojej ulubionej paprotki w doniczce, kosza na pranie, którego nie opróżniałaś od czterech dni. Właściwie musisz paść na kolana i spojrzeć na swój dom z perspektywy sześćdziesięciocentymetrowego huraganu.
Aby utrzymać je w miarę scentralizowanym miejscu podczas pakowania moich zamówień z Etsy, zaczęłam tworzyć małe stacje miękkiego lądowania. Rzucałam gruby koc, aby dać im czystą przestrzeń do ćwiczenia kucania i wstawania. Mamy Kocyk dziecięcy z bawełny organicznej w gruszki i świetnie się do tego nadaje. Ma fantastyczny, ogromny rozmiar, jeśli wybierzesz wersję 120x120 cm, i pięknie zakrywa tajemnicze plamy na naszym salonowym dywanie. Organiczna bawełna jest niezwykle wytrzymała i dobrze znosi pranie trzy razy w tygodniu, bo ktoś wylał na nią butelkę. Muszę jednak przyznać, że mój mąż nienawidzi go składać, bo twierdzi, że przez dwuwarstwowy materiał krawędzie nie układają się równo w szafie na pościel, ale biorąc pod uwagę, że to ja robię 90% prania, jego skargi trafiają w próżnię.
Jeśli jesteś w samym środku zabezpieczania domu i próbujesz uczynić go bezpiecznym dla małego piechura tak, by nie wyglądał jak cela w zakładzie psychiatrycznym, zawsze możesz poświęcić chwilę i przejrzeć niezbędniki dla dzieci od Kianao – znajdziesz tam sprzęt, który naprawdę ma sens.
Pozwólcie im upaść na pupę
Istnieje to nieodparte pragnienie, by chodzić zgarbionym nad swoim dzieckiem, trzymając jego maleńkie rączki nad głową, podczas gdy ono potyka się idąc do przodu jak marionetka. Robiłam to non stop z Beau, dopóki mój odcinek lędźwiowy praktycznie nie wysiadł i musiałam leżeć na okładach z lodu przez tydzień. Prawda jest taka, że pozwolenie im na samodzielne znalezienie środka ciężkości jest dla nich o wiele lepsze, nawet jeśli oznacza to patrzenie, jak lądują na podłodze.

Dr Evans przypomniała mi, że niemowlęta są wyjątkowo blisko ziemi, więc kiedy upadają z pozycji stojącej, nie jest to ten dramatyczny lot w dół, jak nam się wydaje. Moja babcia zwykła palić Virginia Slims na werandzie i mówić mi, że dzieci się odbijają, co brzmi niesamowicie niedbale według dzisiejszych standardów rodzicielstwa, ale główne przesłanie było słuszne. Muszą nauczyć się upadać, żeby nauczyć się chodzić.
Więc zamiast unosić się za nimi z poduszką dekoracyjną za każdym razem, gdy puszczają kanapę, po prostu weźcie głęboki wdech, odwróćcie wzrok, jeśli musicie, i pozwólcie im wylądować na ich dobrze wyściełanych pieluchach. Zazwyczaj i tak patrzą na ciebie, żeby sprawdzić, czy powinny zacząć płakać, więc jeśli po prostu klaszczesz i mówisz „bach!”, to zwykle od razu wstają.
Kiedy pogoda więzi cię w domu
Jeśli twoje dziecko zaczyna chodzić dokładnie wtedy, gdy pogoda jest absolutnie okropna, prawdopodobnie trochę oszalejesz. W Teksasie mamy takie kapryśne tygodnie w styczniu z marznącym deszczem i nie da się zabrać dzieciaków do parku, żeby je wymęczyć. Tkwisz w domu ze stworzeniem, które nagle chce przejść kilkanaście kilometrów dziennie.
To jest ten moment, kiedy zaczynasz w dużej mierze polegać na zabawach na podłodze i tworzeniu miękkich torów. Zazwyczaj wyciągam wszystkie koce, jakie mamy w domu, żeby stworzyć bezpieczne strefy na twardej podłodze. Trzymamy Kocyk z bawełny organicznej w jesienne jeże złożony na kominku, aby zmiękczyć ceglane krawędzie. Musztardowo-żółty kolor szokująco dobrze maskuje roztarte bataty, a jeże dają mojej najmłodszej coś do obserwowania, podczas gdy robi sobie przerwę od prób wspinaczki na kominek.
W domu musisz być kreatywna. Oto, co naprawdę zadziałało na zmęczenie moich małych piechurów, kiedy byliśmy zasypani śniegiem:
- Góra poduszek z kanapy: Ściągnij wszystkie poduszki z sofy i rzuć je na dywan, tworząc niestabilną powierzchnię do chodzenia. Zmusza to dzieci do używania mięśni głębokich i męczy je w o połowę krótszym czasie.
- Pchanie ciężkiego kosza na pranie: Włóż kilka ciężkich podręczników do plastikowego kosza na pranie i pozwól dziecku pchać go przez korytarz. Daje mu to opór chodzika, ale bez uciekających kółek.
- Gra w samoprzylepne karteczki: Przyklej kolorowe karteczki na wysokości wzroku wzdłuż ściany, tuż poza ich zasięgiem, zmuszając je do chodzenia bokiem i wyciągania się.
Koniec końców, cały ten etap nauki chodzenia to po prostu czas wysokiej gotowości i zimnej kawy. Przetrwasz to, twoje dziecko w końcu nauczy się chodzić nie wyglądając przy tym jak zombie z horroru, a ty przejdziesz do zamartwiania się kolejnym kamieniem milowym.
Gotowi na przygotowanie się do etapu chodzenia i zrobienie zapasów rzeczy, które naprawdę pomagają? Odkryj pełną kolekcję zrównoważonych akcesoriów dla niemowląt od Kianao i przygotuj swój dom na ten chaos.
FAQ: Prawdziwe odpowiedzi o etapie nauki chodzenia
Moje dziecko ma 14 miesięcy i tylko chodzi przy meblach, czy powinnam panikować?
Absolutnie nie. Mój najstarszy syn nie zrobił ani jednego samodzielnego kroku, aż do momentu, gdy skończył 16 miesięcy, a teraz dosłownie nie mogę zmusić go do usiedzenia w miejscu podczas obiadu. Dr Evans powiedziała mi, że normalny zakres na rozpoczęcie chodzenia sięga nawet do 18 miesięcy, więc odłóż tabele kamieni milowych i ciesz się ostatnimi tygodniami, w których zostają względnie w tym samym miejscu.
Czy te drewniane pchacze naprawdę pomagają w nauce?
I tak, i nie. Są o wiele bezpieczniejsze niż chodziki z siedziskiem, ale musisz uważać na twardych podłogach, ponieważ mogą odjechać szybciej, niż dziecko zdąży zrobić krok, co prowadzi do lądowania twarzą na podłodze. Musieliśmy obciążyć nasz drewniany wózek dwiema paczkami mąki tylko po to, by wytworzyć odpowiedni opór, żeby moja córka mogła go bezpiecznie używać. Najczęściej jednak zamieniają się po prostu w tarany niszczące listwy przypodłogowe.
Jak utrzymać miękkie buciki na stopach dziecka, które ich nienawidzi?
Szczerze mówiąc, to przypomina zapasy. Jedyny trik, jaki znalazłam, to zakładanie butów tuż przed wyjściem z domu albo dokładnie w momencie, gdy daję jej bardzo pożądaną przekąskę, żeby była całkowicie rozproszona. Jeśli założę jej buty, gdy tylko siedzi na dywanie, stają się gryzakiem. Sneakersy od Kianao z elastycznymi sznurówkami to jedyne buty, z których zrzuceniem moja najmłodsza jeszcze sobie nie poradziła.
Czy chodzenie boso naprawdę jest konieczne?
Podobno tak, stopa musi się rozszerzać i chwytać podłogę, aby odpowiednio zbudować łuk. Moja lekarka bardzo rygorystycznie podchodziła do unikania sztywnych butów w domu. Zakładamy buty tylko wtedy, gdy idziemy do sklepu lub gdy podłogi są lodowate, w przeciwnym razie po prostu pozwalam jej zostawiać małe, spocone odciski stóp po całej mojej świeżo umytej kuchni.





Udostępnij:
Pierwsza śliska gruszka niemowlaka i kroniki zaparć
Dlaczego mały żółw w domu z maluchem to fatalny pomysł