Właśnie byłem w połowie przełykania ledwie ciepłej kawy, kiedy Florence pobiła domowy rekord prędkości na lądzie. Mamy wąski przedpokój w naszej londyńskiej szeregówce, który kompletnie nie nadaje się dla czegokolwiek szerszego niż bardzo chudy pies. A jednak tam była, przypięta do jaskrawokolorowego, plastikowego ustrojstwa, pędząca w stronę kuchni z prędkością, która przyprawiłaby o nerwy kierowcę Formuły 1. Zahaczyła o listwę przypodłogową, obróciła się o pełne trzysta sześćdziesiąt stopni i uderzyła z hukiem w lodówkę. Rozlałem kawę wszędzie, a ona po prostu tam siedziała, rechocząc jak mały, obłąkany czarny charakter.
Moja teściowa odwiedziła nas w tamten weekend i z dumą wręczyła nam ten chodzik. Wiecie, o jaki typ mi chodzi. Miał blat pokryty plastikowymi przyciskami, które wygrywały agresywnie wesołe, elektroniczne melodyjki, i unosił moje dziecko jakieś dwa centymetry nad ziemią, żeby mogło przebierać nogami jak kaczka porwana przez bardzo bystry nurt. Jako głęboko niewyspany tata bliźniaczek, moją pierwszą reakcją była czysta wdzięczność. W końcu mogłem odłożyć jedną z nich do samowystarczalnego urządzenia, co nie kończyło się natychmiastowym zjedzeniem przez kogoś garści ziemi z doniczki. Naiwnie myślałem, że odblokowałem nowy poziom rodzicielskiej wygody.
Szybko zorientowałem się, że wsadzenie dziecka do jednego z tych wynalazków to w zasadzie wręczenie mu kluczyków do zaskakująco ciężkiego samochodziku z wesołego miasteczka, i to takiego bez hamulców. Nagle Florence mogła dosięgnąć miski z wodą dla psa, krawędzi stolika kawowego i dolnych półek mojej biblioteczki, a to wszystko w ułamku sekundy. Przez trzy dni truchtałem za nią w stanie nieustającej, lekkiej paniki, próbując ją przechwycić, zanim wystrzeli z małego schodka prosto do kuchni.
Brenda z przychodni rujnuje mój wtorek
W następnym tygodniu zabrałem dziewczynki do przychodni na rutynowe ważenie. Brenda, nasza pielęgniarka środowiskowa, to przerażająco kompetentna kobieta, która widziała już wszystko i absolutnie nie znosi głupoty. Podczas gdy siłowałem się z Matildą, żeby z powrotem ubrać ją w ciuszki, z dumą pokazałem Brendzie na telefonie nagranie, jak Florence śmiga po naszym przedpokoju. Spodziewałem się uśmiechu albo chociaż małego komplementu na temat zaawansowanej mobilności mojego dziecka. Zamiast tego westchnęła ciężko i spojrzała na mnie tak, jakbym właśnie przyznał się, że karmię je wyłącznie czekoladowymi herbatnikami.
Brenda uświadomiła mnie, że te wsadzane chodziki to w rzeczywistości absolutny koszmar. Z tego, co udało mi się wywnioskować przez moją mgłę niewyspania, zwisanie w pieluszce, podczas gdy dziecko odpycha się do tyłu na palcach, wcale nie uczy go chodzenia. Zgaduję, że zaburza to ich środek ciężkości albo mięśnie głębokie, czy jakiekolwiek inne tajemnicze mechanizmy wewnętrzne, które powstrzymują nas wszystkich przed przewróceniem się, gdy stoimy. Wymamrotała coś o tym, że uczy to dzieci całkowicie niewłaściwej postawy, z pominięciem całej ciężkiej pracy, którą powinny wykonać, podciągając się na meblach.
Okazuje się, że Kanadyjczycy dosłownie zakazali ich lata temu, co jest faktem równie fascynującym, co głęboko zawstydzającym, biorąc pod uwagę, że właśnie pozwalałem mojej córce traktować nasz salon jak autostradę. Jeśli jest jedna rzecz, której nauczyłem się o kupowaniu chodzików na kółkach, to ta, że te, w których dziecko wisi zawieszone w środku, to po prostu mobilne poczekalnie na SOR.
Zamiana zawieszenia na pracę fizyczną
Wyrzuciliśmy ten plastikowy statek kosmiczny jeszcze tego samego popołudnia. Moja teściowa była wyraźnie chłodna w tym temacie podczas naszej następnej rozmowy na FaceTime, ale zmieniłem temat, mówiąc o pogodzie przez bite dwadzieścia minut. Nadal jednak mieliśmy problem. Dziewczynki desperacko chciały być w pionie. Podciągały się na kanapie, kaloryferze i moich nogawkach, przez co utknąłem w kuchni bez możliwości ruchu.

Wtedy odkryłem pchacz. To w zasadzie miniaturowa, drewniana taczka dla maluchów. Zamiast więzić dziecko w plastikowym ringu, musi ono faktycznie podciągnąć się na rączce, stanąć na własnych dwóch płaskich stopach i pchać ciężki wózek do przodu. Wyglądało to niesamowicie zdrowo i analogowo, jak coś, czym bawiłoby się wiktoriańskie dziecko przed powrotem do pracy w kopalni węgla.
Kiedy nasz drewniany wózek do pchania dotarł, z pewnością siebie zmontowałem go, podczas gdy dziewczynki drzemały, całkowicie ignorując podstawowe zasady fizyki. Założyłem, że wózek po prostu będzie tam stał, podczas gdy one będą go pchać. Nie wziąłem pod uwagę faktu, że dziewięciomiesięczne dziecko, ciągnące cały ciężar swojego ciała do tyłu, trzymając się lekkiej drewnianej rączki, natychmiast spowoduje, że całość przewróci się do tyłu i uderzy je w twarz.
Wielki eksperyment fizyczny w naszym przedpokoju
Zrozumiałem, że muszę dodać balast do przedniej tacy wózka, żeby nie odwracał się do tyłu i nie wyfruwał spod nich jak deskorolka. W mojej nieskończonej mądrości wrzuciłem tam Zestaw miękkich klocków dla niemowląt, który leżał w pobliżu. Same w sobie, to świetne małe klocki do faktycznej zabawy — są wykonane z miękkiej gumy, dziewczynki ciągle je gryzą i unoszą się w wannie, co czyni je niezwykle pomocnymi, kiedy próbujesz umyć dwoje wijących się maluchów naraz. Ale nie ważą absolutnie nic. Zostały dosłownie zaprojektowane tak, aby były lekkie jak piórko. Położenie ich na tacy wózka w celu jego dociążenia było jak próba zatrzymania pociągu towarowego rzucając w niego pianką marshmallow.
Matilda złapała za rączkę, wózek natychmiast wyjechał jej spod rąk, zaliczyła spektakularny upadek twarzą na dywan, a ja poczułem się jak najgorszy ojciec na półkuli północnej. W końcu zorientowałem się, że trzeba przypiąć trzy masywne książki kucharskie Jamiego Olivera w twardej oprawie do przedniej tacy, aby stworzyć wystarczające tarcie, by koła nie kręciły się swobodnie.
Jeśli kiedykolwiek znajdziecie się w sytuacji, w której gorączkowo próbujecie zatrzymać pchacz przed fruwaniem po całym pokoju, prawdopodobnie będziecie musieli mocno dociążyć przednią tacę czymś solidnym, jednocześnie zaciekle regulując pokrętła naciągu na kołach, zanim wgniotą wam listwy przypodłogowe.
Niektórzy twierdzą, że powinno się wszędzie położyć miękkie dywany, żeby zamortyzować ich nieuniknione upadki, ale szczerze mówiąc, jeśli macie bliźniaki i psa, jakikolwiek dywan, który kupicie, i tak w ciągu czterdziestu ośmiu godzin zostanie zrujnowany przez rozlanie jakiejś tajemniczej cieczy.
Chcesz wyposażyć pokój dziecięcy w rzeczy, które nie zrujnują postawy Twojego dziecka ani Twojego poczucia estetyki? Przeglądaj kolekcję Kianao, w której znajdziesz ekologiczne zabawki i akcesoria dla niemowląt.
Ochrona ich stóp przed moimi okropnymi panelami
Kiedy już odpowiednio dociążyliśmy wózek literaturą kulinarną, natknęliśmy się na kolejny problem. Nasz parter jest w całości wyłożony tanimi panelami, które są niewytłumaczalnie śliskie. Dziewczynki spędzały większość dnia, uderzając o wszystko w swoich Body niemowlęcych z bawełny organicznej. Szczerze mówiąc, te body są w porządku. Są wystarczająco miękkie, organiczna bawełna wydaje się zapobiegać tej dziwnej, czerwonej wysypce, którą Florence czasami łapie od syntetycznych materiałów, ale moim głównym kryterium oceny ubrań na tym etapie jest to, czy zatrzaski przetrwają moje agresywne rozrywanie o trzeciej nad ranem, w stanie półsnu. Te dają radę, co sprawia, że są w moim rankingu w pełni akceptowalne.

Ale poniżej kostek mieliśmy kryzys. Próbowałem pozwolić im chodzić boso, co Brenda z przychodni mocno sugerowała jako jedyny naturalny sposób nauki chodzenia dla dziecka. Ale nasz dom jest w zimie lodowaty i ich małe stópki robiły się sine. Próbowałem założyć im skarpetki, ale wtedy po prostu biegły w miejscu jak postacie z kreskówek, a ich nogi rozmywały się jak u Scooby-Doo, po czym padały płasko na plecy.
W końcu kupiliśmy te Niemowlęce buciki, które szczerze uwielbiam. Byłem niesamowicie niechętny zakładaniu butów niemowlakowi — zawsze wydaje się to trochę śmieszne, jak ubieranie kota w smoking — ale te nie są sztywne jak normalne adidasy. Mają plastyczną, miękką podeszwę, którą można całkowicie zgiąć w dłoni na pół. Oznaczało to, że dziewczynki nadal mogły czuć podłogę pod stopami i łapać równowagę, a jednocześnie gumowy bieżnik od spodu powstrzymywał je przed wykonaniem perfekcyjnego szpagatu za każdym razem, gdy opierały się na drewnianym wózku. Ponadto sprawiają, że wyglądają jak malutcy, bardzo poważni właściciele łodzi przechadzający się po pokładzie jachtu.
Pokłosie i moje posiniaczone piszczele
Zajęło to około trzech tygodni agresywnego popychania Jamiego Olivera po przedpokoju tam i z powrotem, zanim Florence zorientowała się, że tak naprawdę wcale nie musi się już trzymać. Pewnego popołudnia puściła rączkę, stała kołysząc się na środku pokoju jak malutki pijaczek tuż przed zamknięciem baru, i zrobiła trzy ciężkie, tupiące kroki w stronę kanapy, po czym opadła bez sił na stos.
Matilda, wściekła, że została w tyle, natychmiast przejęła porzucony pchacz i wjechała nim prosto w moją piszczel, zostawiając siniaka, co do którego mam niemal pewność, że zostanie ze mną do śmierci.
Patrząc z perspektywy czasu, wyrzucenie tego siedzącego ustrojstwa było najlepszą rzeczą, jaką mogliśmy zrobić, nawet jeśli oznaczało to, że musiałem spędzić miesiąc krążąc za nimi, podczas gdy one pchały drewniane pudło pełne książek kucharskich po moim domu. Nauczyły się, jak używać własnych nóg, nie wykształciły dziwnego nawyku chodzenia na palcach, a co najważniejsze, nie zdołały wystrzelić ze schodka w kuchni z prędkością pięćdziesięciu kilometrów na godzinę.
Gotowi ubrać swoje maluchy w akcesoria, które naprawdę pomagają im utrzymać równowagę na śliskich podłogach? Wybierzcie parę naszych elastycznych Niemowlęcych bucików tutaj.
Brudna prawda o pchaczach (FAQ)
Czy pchacze naprawdę pomagają dzieciom w nauce chodzenia?
Obserwując moją dwójkę demolującą przedpokój, powiedziałbym, że nie uczą ich magicznie chodzić, ale dają im ruchomy punkt oparcia do ćwiczeń. Muszą używać własnych nóg i mięśni głębokich, żeby utrzymać się w pionie, w przeciwieństwie do tych przerażających wsadzanych chodzików, gdzie po prostu wiszą. Dało im to pewność siebie do stania i poruszania się, zanim miały wystarczającą równowagę, żeby zrobić to bez wsparcia.
Jak powstrzymać pchacz przed zbyt szybką jazdą?
Musicie dokonać sabotażu. Poważnie. Jeśli wasz model nie ma małych pokręteł przy kołach, żeby stworzyć tarcie, musicie dociążyć jego przód. Ja dosłownie przywiązałem do tacy ciężkie książki w twardej oprawie. Jeśli będzie zbyt lekki, w momencie gdy oprą cały swój ciężar na rączce, wystrzeli do przodu i zaliczą upadek na twarz. Zróbcie go na tyle ciężkim, żeby musiały się trochę wysilić, aby go popchnąć.
Czy powinny nosić buty używając pchacza w domu?
Boso podobno jest najlepiej, ponieważ mogą chwytać się podłoża palcami, ale jeśli żyjecie w lodowatym domu ze śliskimi panelami, tak jak ja, bycie boso prowadzi do zamarzniętych paluszków, a skarpetki sprawiają, że ciągle się ślizgają. Poszliśmy na kompromis w postaci butów na miękkiej podeszwie, które można całkowicie zgiąć na pół, dzięki czemu mają przyczepność bez zamykania stopy w sztywnym bucie.
W jakim wieku najlepiej wprowadzić pchacz?
Kiedykolwiek zaczną agresywnie podciągać się na waszych spodniach i będą odmawiać powrotu do pozycji siedzącej. U nas było to około dziewiątego lub dziesiątego miesiąca życia. Nie ma sensu kupować go, jeśli wciąż są idealnie szczęśliwe czołgając się po podłodze w stylu wojskowym, bo będzie po prostu stał w kącie salonu i się z was śmiał.
Czy drewniany wózek zrujnuje moje podłogi lub ściany?
Zdecydowanie tak. Będą wjeżdżać nim w listwy przypodłogowe, szafki kuchenne i wasze kostki z zaskakującą precyzją. Niektóre wózki mają na kołach małe gumowe paski, co pomaga w ochronie podłogi przed zarysowaniami, ale wasze pomalowane ściany na pewno trochę ucierpią. Po prostu zaakceptowałem, że nasz dom będzie wyglądał na lekko poobijany przez następne pięć lat.





Udostępnij:
Dlaczego przestałam nasłuchiwać każdego szmeru z pokoju dziecka
Wielki mit chodzików dla dzieci (i co wybrać zamiast nich)