Była 3:14 w nocy, a ja miałam na sobie top do karmienia, który pachniał kwaśnym mlekiem i czystą desperacją. Leo, moje pierwsze dziecko, miał dokładnie dziesięć tygodni. Spał w najlepsze w swojej dostawce, całkowicie nieświadomy niczego, a ja pochylałam się nad siateczkowym bokiem, świecąc latarką z iPhone'a jakieś pięć centymetrów od jego główki, próbując ustalić, czy bezpowrotnie zrujnowałam kształt głowy mojego dziecka.
Byłam przekonana, że prawa tylna część jego czaszki wygląda jak sflaczała piłka do siatkówki. Pamiętam, jak w akcie desperacji wpisywałam w wyszukiwarkę hasła o płaskiej główce mojego dziecka i o tym, kiedy zacząć się martwić, wpadając po uszy w otchłań postów na forach z 2012 roku, po cichu płacząc.
Mój mąż Dave obudził się i zobaczył, jak płaczę i gorączkowo mierzę główkę naszego śpiącego niemowlaka miękkim metrem krawieckim z mojego zestawu do szycia. Dave delikatnie zabrał mi metr, zrobił kawę (dzięki Bogu) i w milczeniu czekaliśmy do dokładnie 8:01, żeby zadzwonić do pediatry.
Uwaga, spoiler: Leo ma teraz siedem lat, a jego głowa jest idealnie okrągła, ale droga do tego była istnym szaleństwem.
Wizyta u pediatry, na której się popłakałam
Zaciągnęliśmy go więc do gabinetu doktor Miller, a ja od razu zaczęłam przepraszać, że popsułam swoje dziecko. Ona tylko się roześmiała, podała mi chusteczkę i powiedziała, że nawet połowa niemowląt ma jakieś płaskie miejsce na główce. Pięćdziesiąt procent!
Wyjaśniła mi, że nazywa się to plagiocefalią ułożeniową, jeśli spłaszczenie jest z jednej strony, albo brachycefalią, jeśli jest z tyłu głowy. I najważniejsza rzecz, którą podkreśliła – a którą musisz usłyszeć, jeśli właśnie panikujesz z latarką o 3 nad ranem – to to, że to wada niemal wyłącznie kosmetyczna. Nie wpływa na ich mózg. Mózg po prostu wciąż rośnie i rozpycha płytki czaszki, które przypominają trochę płyty tektoniczne unoszące się na czubku ich głowy?
W każdym razie, doktor Miller powiedziała, że robimy dobrze, kładąc go spać na plecach. Okazuje się, że w latach 90. kampania zalecająca spanie na plecach ("Back to Sleep") rozpoczęła się, by zapobiegać SIDS (zespołowi nagłego zgonu niemowląt), co jest wspaniałe i BEZDYSKUSYJNE, ale niezamierzonym skutkiem ubocznym był ogromny wzrost liczby dzieci z płaskimi główkami, ponieważ ich małe czaszki są niezwykle miękkie i plastyczne.
Całkowita zdrada dziecięcych gadżetów
Przysięgam, że branża akcesoriów dla niemowląt próbuje nas wykończyć. Sprzedają te wspaniałe, pluszowe, wibrujące leżaczki-bujaczki, które obiecują dwadzieścia minut spokoju na wypicie kawy, a potem dowiadujesz się, że to tak naprawdę pułapka.
Kiedy wkładasz noworodka do jednego z tych głębokich fotelików kubełkowych albo leżaczków, jego ciężka główka po prostu opada dokładnie w to samo miejsce za każdym razem, zapadając się w wyściółkę, która w zasadzie tworzy formę blokującą czaszkę. Dosłownie nazywa się to teraz „zespołem dziecka z pojemnika” (Container Baby Syndrome), co brzmi jak obelga, ale to po prostu prawdziwy termin medyczny oznaczający zostawianie dziecka w plastikowych fotelikach na zbyt długo.
Byłam taka wściekła. Wydałam mnóstwo pieniędzy na huśtawkę, która wyglądała jak statek kosmiczny, bo to było jedyne miejsce, w którym Leo zasypiał bez konieczności noszenia go na rękach, a teraz mówiono mi, że ta pluszowa wkładka dla niemowląt to właśnie to, co spłaszcza tył jego głowy.
Doktor Miller sprawdziła też, czy ma napięte mięśnie szyi, co jest schorzeniem zwanym kręczem szyi, kiedy dzieci dosłownie nie mogą obrócić głowy, więc po prostu leżą w jednym miejscu, ale z Leo było wszystko w porządku, więc nie musieliśmy się z tym mierzyć.
Tak więc bujaczek wylądował w szafie.
Leżenie na brzuszku to forma tortur
Receptą na płaską główkę jest w zasadzie nie leżenie na niej. Czyli czas na brzuszku. A Leo NIENAWIDZIŁ leżenia na brzuszku z mocą tysiąca słońc.

Doktor Miller od niechcenia zasugerowała 20 do 30 minut dziennie, co jest przezabawne, bo Leo zaliczał "glebę" na dywan i zaczynał krzyczeć po jakichś 14 sekundach. Musieliśmy stać się niezwykle kreatywni. Spędzałam godziny, leżąc plackiem na plecach z nim na mojej klatce piersiowej, tylko po to, żeby podniósł swoją ciężką głowę jak kulę do kręgli i spojrzał na mnie. Było to wyczerpujące i wiecznie byliśmy spoceni.
Ponieważ spędzaliśmy tak dużo czasu na podłodze i brzuch do brzucha, miałam wielką paranoję na punkcie tego, co ma na sobie. Jeśli w zasadzie robisz niemowlęcy CrossFit na podłodze w salonie, dziecko musi mieć swobodę ruchów. Praktycznie nie ściągaliśmy z niego Body Dziecięcego z Bawełny Organicznej od Kianao. Szczerze mówiąc, to moja absolutnie ulubiona rzecz, bo jest idealnie elastyczna. Kiedy odstawiał swoje "złe ziemniaczki" próbując uciec przed czasem na brzuszku, materiał ruszał się razem z nim, zamiast zwijać się wokół jego szyi. Dodatkowo jest bez rękawów, co miało ogromne znaczenie, ponieważ ilość ciepła, jaką generuje wrzeszczące niemowlę na twojej klatce piersiowej, jest przerażająca. Kupiliśmy to chyba w trzech kolorach i po prostu stale je zmienialiśmy.
Dave próbował pomóc, kupując Grzechotkę Gryzak Śpiący Króliczek, myśląc, że moglibyśmy potrząsać nią przed twarzą Leo, żeby odwrócić jego uwagę od tej podłogowej niedoli. Była... w porządku, tak szczerze. Znaczy, jest bardzo urocza i organiczna bawełna jest miła w dotyku, ale trzymiesięczne dziecko nie dba o estetyczne szydełkowanie, kiedy czuje, że jest torturowane przez grawitację. Wcale nie rozwiązała magicznie naszych problemów z leżeniem na brzuszku. (Choć muszę przyznać, że kilka miesięcy później, kiedy zaczęły mu wychodzić zęby, dosłownie oszalał na punkcie tego drewnianego kółka i ciągle je żuł, więc nie były to wyrzucone pieniądze. Po prostu nie pomogło to w sytuacji z główką).
Przemeblowanie całego naszego życia
Kolejną rzeczą, którą musieliśmy zrobić, było sprytne skłonienie go do odwracania głowy w drugą stronę. Niemowlęta są jak ćmy – po prostu gapią się na najjaśniejsze źródło światła w pokoju.
Łóżeczko Leo stało tak, że okno było po jego prawej stronie, więc zawsze odwracał głowę w prawo. Nie chcieliśmy przestawiać całego ciężkiego, drewnianego łóżeczka, więc po prostu zaczęliśmy go kłaść na drugim końcu. Jego stopy były tam, gdzie wcześniej znajdowała się głowa, co oznaczało, że by spojrzeć w okno, musiał odwrócić głowę w lewo. Zaczęliśmy również zmieniać ramię, na którym trzymałam go podczas karmienia, co było niesamowicie niezręczne – trochę jak próba pisania lewą ręką.
Jeśli jesteś właśnie w samym środku tych zmagań, gorąco polecam sprawdzić kolekcję ubranek z bawełny organicznej od Kianao, żeby znaleźć wszystkie te elastyczne, oddychające ciuszki, których twoje dziecko będzie potrzebować, gdy będzie turlać się po podłodze, protestując przeciwko tej swoistej fizjoterapii.
Temat kasku i ten moment, kiedy naprawdę wpadłam w panikę
Więc kiedy właściwie powinnas zacząć się martwić? Bo przez okrągły miesiąc miałam wrażenie, że gapię się na jego głowę co pięć minut i nie widzę żadnej poprawy.

Pamiętam, jak pytałam dr Miller o te małe piankowe poduszki z dziurką pośrodku, które widać wszędzie na Instagramie. Momentalnie ucięła temat. Amerykańska Akademia Pediatrii (AAP) jest im kategorycznie przeciwna, ponieważ stwarzają ogromne ryzyko uduszenia, a szczerze mówiąc, ryzykowanie SIDS, aby naprawić kosmetyczne spłaszczenie, to koszmarny interes.
Powiedziała nam, że "okienko" na poprawę sytuacji w domu przy użyciu samej zmiany pozycji i leżenia na brzuszku to czas zanim dziecko skończy cztery miesiące, ponieważ czaszka jest wtedy jeszcze bardzo miękka. Jeśli skończą cztery albo sześć miesięcy i głowa nie zaczyna się zaokrąglać, lub jeśli zauważysz, że ich twarz wydaje się asymetryczna – np. jedno ucho jest wysunięte bardziej do przodu niż drugie, albo czoło wypukłe z jednej strony – wtedy zaczyna się rozważać terapię kaskiem.
Byłam przerażona wizją kasku ortopedycznego. Ale dr Miller wyjaśniła, że kaski tak naprawdę nie ściskają mózgu dziecka i wcale go nie bolą. One po prostu luźno leżą nad płaskim miejscem, tworząc małą, okrągłą, pustą przestrzeń, a kiedy mózg rośnie, czaszka naturalnie powiększa się o tę pustą przestrzeń. Szczerze? To genialne.
I oczywiście, poruszyłam przerażający temat kraniosynostozy, o którym czytałam na tym forum z 2012 roku, czyli schorzeniu polegającym na przedwczesnym zrastaniu się szwów czaszkowych, które wymaga operacji. Lekarka zbadała miękkie miejsca na jego główce (ciemiączka) i pokazała mi, że nadal są otwarte i miękkie. Powiedziała, że prawdziwe wczesne zarastanie szwów jest bardzo rzadkie i zazwyczaj wygląda zupełnie inaczej niż płaskie miejsce od spania.
Ten trudny środek drogi
Ostatecznie kask nie był nam potrzebny. Kiedy Leo skończył pięć miesięcy, sam odkrył, jak się obracać i zaczął spać na brzuchu (co, jak stwierdziła dr Miller, jest całkowicie w porządku, o ile sam potrafi przyjąć tę pozycję). Kiedy przestał leżeć na tyłach głowy przez całą noc i zaczął więcej siedzieć w ciągu dnia, płaskie miejsce po prostu... zniknęło.
To dla mnie teraz wręcz nie do uwierzenia, ile snu przez to straciłam. Spędziłam godziny zamartwiając się nad precyzyjną krzywizną jego czaszki, a teraz dosłownie nie potrafię sobie nawet przypomnieć, po której stronie było spłaszczenie, bez spoglądania na stare zdjęcia.
Jeśli zmagasz się z tym problemem, wiedz po prostu, że ich główki mają prawo być przez jakiś czas trochę dziwne. Nie zepsułaś swojego malucha wkładając go do huśtawki na czas zjedzenia tosta. Po prostu połóż go na podłodze w czymś wygodnym, takim jak Pajacyk Dziecięcy z Bawełny Organicznej — który, tak przy okazji, jest zapinany z przodu na guziczki, więc nie musisz przeciągać go przez ich kruchą małą główkę — i pozwól mu się wiercić.
Oddychaj. Wypij kawę. Przestań mierzyć dziecko miarką krawiecką.
Zanim znów zanurkujesz w poszukiwaniach w Google, zaopatrz się w wygodne, przewiewne ubranka na cały ten czas, który spędzicie na podłodze, sprawdzając niezbędniki niemowlęce od Kianao.
Pytania, które gorączkowo wpisywałam w Google o 3 nad ranem
Czy płaska główka mojego dziecka w końcu sama się naprawi?
Szczerze mówiąc, w większości przypadków tak, ale musisz temu trochę pomóc. Gdy dzieci zaczną siadać, obracać się i spędzać mniej czasu leżąc plackiem na plecach, nacisk z czaszki znika, a rozwój mózgu zazwyczaj pomaga przywrócić jej normalny kształt. Ale jeśli spłaszczenie jest poważne lub dziecko ma napięte mięśnie szyi, z pewnością potrzebna jest interwencja pediatry.
Czy te profilowane poduszki na płaską główkę są bezpieczne do łóżeczka?
NIE. Moja pediatra prawie na mnie nakrzyczała, kiedy o to zapytałam. U śpiącego dziecka w łóżeczku nie powinno być absolutnie niczego — żadnych klinów, specjalnych poduszek z dziurkami ani pozycjonerów snu. Nawet nie działają tak dobrze, a ryzyko uduszenia jest przerażające. Po prostu częściej zmieniaj pozycję dziecka, nie kupuj poduszki.
Czy te kaski korekcyjne szczerze mówiąc nie bolą dziecka?
Zapytałam o to wprost, bo wyglądają na takie ciężkie! Ale nie, wcale nie bolą i w ogóle nie „ściskają” głowy. Działają po prostu jak forma z pustą przestrzenią w miejscu płaskiego punktu, dzięki czemu główka ma miejsce, by rozrastać się na zewnątrz do okrągłego kształtu. Większość niemowląt po pierwszym lub drugim dniu w ogóle nie zwraca uwagi na to, że je nosi.
Ile czasu na brzuszku tak naprawdę musimy robić?
Lekarze zawsze mówią, że 20-30 minut dziennie, ale jeśli twoje dziecko jest choć trochę podobne do mojego, będziesz musiała podzielić to na jakieś dziesięć mikro-sesji po 3 minuty każda, zanim zacznie krzyczeć. Noszenie dziecka w nosidełku lub kładzenie go na własnej klatce piersiowej brzuszkiem do dołu też się w pełni liczy.
Czy płaska główka oznacza, że moje dziecko ma uszkodzenie mózgu?
Nie! To był mój największy strach. Plagiocefalia ułożeniowa jest wyłącznie problemem kosmetycznym dotyczącym zewnętrznych kości czaszki. Nie wpływa w żaden sposób na rozwój mózgu, inteligencję ani rozwój fizyczny. Z mózgiem w środku wszystko jest w idealnym porządku, po prostu przez kilka miesięcy naciska na nieco bardziej płaską ścianę.





Udostępnij:
Prawda o sprawie Emmanuela Haro i moje lęki rodzicielskie
Cała prawda o musach w tubkach i problemie niejadków