Stojąc w alejce warzywnej w supermarkecie Sainsbury's z bliźniakiem na każdym biodrze, desperacko próbowałam odróżnić koszyczek białych pieczarek od brązowych (baby bella) i portobello. Wtedy właśnie odkryłam największe rolnicze kłamstwo naszego pokolenia: to wszystko jest dokładnie ten sam gatunek. Agaricus bisporus. Białe to po prostu maluchy, brązowe to kapryśne nastolatki z lekką opalenizną, a portobello to napuchnięci dorośli. Poczułam się głęboko oszukana przez branżę marketingową.

A tak przy okazji, żeby wyjaśnić dość zawstydzającą rozmowę, którą odbyłam w zeszłym miesiącu z naszą pediatrą: kiedy ludzie mówią o wartościach odżywczych "baby bella", mają na myśli grzyby. A nie Babybel, te miniaturowe serki w czerwonym wosku, który na zawsze wbija się w dywan, gdy nadepnie na niego dwulatek. Kiedy już to sobie wyjaśniłyśmy, reszta wizyty przebiegła znacznie gładziej.

Rozszerzanie diety bliźniaków to ćwiczenie w zarządzaniu oczekiwaniami i wycieraniu ścian, a pieczarki stanowią tu wyjątkowe wyzwanie. Są śliskie, po ugotowaniu wyglądają nieco niepokojąco i smakują jak nic innego w typowym dziecięcym menu. Ale pomimo moich początkowych obaw przed karmieniem córek czymś, co rośnie wyłącznie w ciemności, stały się one podstawą w naszym chaotycznym domu.

Zaskakujący profil odżywczy wilgotnej gąbki

Nasza lekarka rodzinna, wspaniała kobieta, która wygląda, jakby nie przespała całej nocy od 1998 roku, wspomniała, że możemy zacząć podawać dziewczynkom pieczarki około szóstego miesiąca życia, na początku rozszerzania diety. Byłam głęboko sceptyczna. Jak tak spojrzeć na pieczarkę, to nie krzyczy ona "superfood". Wygląda raczej jak rekwizyt z niskobudżetowego filmu fantasy.

Ale kiedy zgłębiłam wartości odżywcze brązowych pieczarek (głównie poprzez gorączkowe przewijanie ekranu telefonu, gdy byłam uwięziona pod śpiącym maluchem), fakty okazały się zaskakująco solidne. Podobno są pełne witaminy D. Moje zrozumienie fotosyntezy w porównaniu ze wzrostem grzybów jest w najlepszym razie bardzo mgliste, ale podobno to jedno z nielicznych nieodzwierzęcych źródeł witaminy D na stoisku z warzywami – zakładając, że na jakimś etapie miały kontakt z promieniowaniem UV. Biorąc pod uwagę, że moje bliźniaczki traktują bezpośrednie światło słoneczne niczym wampiry, uznałam, że dodatkowa dawka witaminy D na pewno nie zaszkodzi.

Zawierają również mnóstwo witamin z grupy B i błonnik, który podobno pomaga w walce z nieuniknionymi "betonowymi pieluszkami", towarzyszącymi przejściu na pokarmy stałe. Nie będę tu wchodzić w graficzne szczegóły, ale wszystko, co pomaga układowi trawiennemu malucha przetworzyć wtorkową zapiekankę makaronową, to w moim słowniku czyste zwycięstwo.

Bardzo głośny spór o zmywanie brudu

W tym miejscu muszę zająć kontrowersyjne stanowisko i nie obchodzi mnie, kogo urażę w kulinarnym świecie.

A very loud argument about washing dirt — Why Baby Bellas Are Just Portobellos in Denial (And Perfect for Bab...

Każdy telewizyjny szef kuchni powie ci, zazwyczaj protekcjonalnym szeptem, że nigdy, przenigdy nie wolno myć pieczarek. Upierają się, że należy je delikatnie pocierać specjalnym małym pędzelkiem cukierniczym lub wilgotną ściereczką, by porowate grzyby nie wchłonęły wody i nie zrujnowały delikatnej tekstury twojego rzemieślniczego risotto. Twierdzą, że umyta pieczarka zmieni się na patelni w wodnistą, gumowatą papkę.

Karmię dwójkę zdziczałych maluchów. Wiecie, w czym rosną pieczarki? W nawozie. Dosłownie, w prawdziwym kompoście. Nie mam zamiaru delikatnie omiatać nawozu z obiadu moich dzieci miniaturową miotełką. Ilość bakterii, którą raczkujące dziecko pochłania w jedno popołudnie na londyńskim chodniku jest wystarczająco oszałamiająca, żebym jeszcze miała grać w rosyjską ruletkę z niemytymi grzybami tylko po to, by zachować "integralność" smażonego dania.

Więc je myję. Wrzucam cały koszyczek na durszlak i polewam zimną wodą z kranu, fundując im rześki prysznic zamiast przedłużającej się kąpieli. I szczerze mówiąc, śpię dzięki temu o wiele spokojniej.

W każdym razie, po prostu wrzucasz je na patelnię z odrobiną masła i smażysz, aż będą na tyle miękkie, że z łatwością ściśniesz je między kciukiem a palcem wskazującym.

Wielki eksperyment umami

Kiedy po raz pierwszy zaproponowałam dziewczynkom brązowe pieczarki, celowałam w pełną estetykę metody BLW (Bobas Lubi Wybór). Ostrożnie pokroiłam ugotowane grzyby w paski wielkości mojego małego palca, dokładnie tak, jak dyktowała 47 strona mojego poradnika o rozszerzaniu diety. Chodzi o to, że sześciomiesięczne dziecko może złapać taki pasek w dłoń i rzuć jego koniec jak wytrawne cygaro.

W rzeczywistości ugotowane pieczarki przypominają nasmarowane ślimaki. Maya próbowała podnieść swój kawałek, ścisnęła go zbyt mocno i w efekcie wystrzelił przez tacę krzesełka, trafiając jej siostrę prosto w czoło. Zakończyło się to łzami po obu stronach.

Kiedy w końcu udało im się trafić do buzi, ich reakcja była przezabawna. Pieczarki mają ten głęboki, ziemisty smak umami – stanowiący ostry kontrast dla mdłej słodyczy batatów czy rozgniecionego banana, do których były przyzwyczajone. Obie zamarły, zaczęły podejrzliwie przeżuwać i spojrzały na mnie tak, jakbym właśnie obraziła ich przodków.

To również dlatego jestem niezwykle wybredna w kwestii tego, co mają na sobie podczas posiłków. Sok z pieczarek w połączeniu z masłem lub olejem, na którym były smażone, to wyjątkowo silny barwnik. Powinnam chyba dostać udziały w marce Kianao za kupowanie w kółko ich Niemowlęcych body bez rękawów z bawełny organicznej – wyłącznie dla tych zakładek na ramionach. Gdy Maya nieuchronnie upuści pokrytą sosem pieczarkę na swój brzuszek, nie muszę przeciągać poplamionego ubranka przez jej głowę i wcierać pieczarkowej papki w jej włosy. Możesz po prostu ściągnąć je w dół przez ciało. To prawdziwe wybawienie. To zdecydowanie mój ulubiony element garderoby bazowej, jaki posiadamy, głównie dlatego, że ma wystarczająco dużo elastanu, by bez problemu przecisnąć się przez ich masywne, będące w 90. centylu głowy, i jakoś znosi mordercze cykle prania w 40°C, którym poddaję go każdego dnia.

(Jeśli też toczysz z góry przegraną bitwę z plamami z jedzenia, polecam rzucić okiem na kolekcję ubranek z bawełny organicznej Kianao – znajdziesz tam rzeczy, które faktycznie przeżyją pralkę.)

Ząbkowanie, gryzienie i desperackie próby odwrócenia uwagi

Istnieje szczególny rodzaj piekła, który następuje, gdy twoje dziecko jednocześnie uczy się jeść pokarmy stałe i wyrzynają mu się pierwsze zęby. Chcą gryźć wszystko, ale ich dziąsła są tak zaognione, że prawdziwe jedzenie po prostu je rozwściecza.

Teething, chewing, and desperate distractions — Why Baby Bellas Are Just Portobellos in Denial (And Perfect for Bab...

Podczas jednego z wyjątkowo brutalnych tygodni ząbkowania pomyślałam, że gumowata tekstura dobrze ugotowanej brązowej pieczarki może ukoić dziąsła Isly. Nie ukoiła. Po prostu rzuciła nią o podłogę i zaczęła krzyczeć na psa.

Skończyło się na tym, że zaczęliśmy trzymać Gryzaczek Panda od Kianao w lodówce. Szczerze mówiąc, to nie jest magiczna różdżka. Nie uleczy cudownie nocnych krzyków ani faktu, że mój salon jest cały pokryty śliną. Ale jest naprawdę w porządku. Jest uroczy, silikon przyjemnie się chłodzi, a jeśli wręczysz go płaczącemu dziecku, gdy ty gorączkowo siekasz warzywa na obiad, kupujesz sobie dokładnie dziesięć minut błogiej ciszy, zanim mu się znudzi i wystrzeli nim na drugi koniec kuchni.

Jeśli musisz odwrócić uwagę jednego bliźniaka, podczas gdy karmisz drugiego, gorąco polecam po prostu zrzucić zabawki na tacę krzesełka. My używamy w tym celu Zestawu miękkich klocków dla niemowląt. Są wykonane z miękkiej gumy, co jest genialne, ponieważ kiedy Maya nieuchronnie frustruje się swoim pieczarkowym puree i ciska klockiem w głowę siostry, nikt nie kończy wycieczką na SOR.

Jak podajemy je teraz

Gdy dziewczynki zbliżały się do dziewiątego miesiąca życia i rozwinęły chwyt pęsetowy – ten magiczny kamień milowy, po którym nagle chcą podnieść z dywanu każdy najdrobniejszy pyłek – przeszliśmy z pasków na pieczarki pokrojone w kostkę.

Krojenie brązowych pieczarek na malutkie, idealne na jeden kęs kawałki sprawia, że małym paluszkom o wiele łatwiej sobie z nimi poradzić, chociaż i tak po trzech dniach będziesz je wyciągać ze szczelin krzesełka do karmienia.

Teraz, kiedy jesteśmy głęboko w fazie "wybrednego jedzenia" u maluchów, kiedy wszystko, co zielone, jest traktowane jako osobiste zagrożenie, pieczarki stały się moją tajną bronią. Ponieważ mają tak mięsną konsystencję, można je drobno posiekać i absolutnie przemycić w spaghetti bolognese, quesadillas lub pulpecikach. Dzieciaki dostają błonnik i witaminy z grupy B, a ja cieszę się złośliwą satysfakcją na myśl, że przemyciłam do ich organizmów warzywa (dobra, grzyby) bez żadnej histerii.

Tylko pamiętaj, żeby przechowywać je w brązowej papierowej torbie w lodówce. Jeśli zostawisz je w tym plastikowym koszyczku, w którym są sprzedawane, spocą się, staną się śliskie i zaczną pachnieć jak stara skarpeta w ciągu 48 godzin. Przekonałam się o tym na własnej skórze, a powstały w ten sposób zapach wywietrzał z kuchni dopiero po kilku dniach.

Jeśli przygotowujesz się na absolutną rzeź, jaką jest rozszerzanie diety, zrób sobie przysługę i odpowiednio wyposaż kuchnię. Sprawdź pełną ofertę akcesoriów do karmienia Kianao, zanim spróbujesz zaserwować śliskiego grzyba nieprzyjaźnie nastawionemu niemowlakowi.

Często zadawane pytania, na które odpowiedzi poznałam na własnej skórze

Czy brązowe pieczarki są bezpieczne dla niemowląt?

Tak, pod warunkiem, że faktycznie je ugotujesz. Surowe pieczarki są absurdalnie trudne do pogryzienia i stwarzają ogromne ryzyko zadławienia dla maluchów, a do tego są ciężej strawne. Po prostu usmaż je lub upiecz, aż będą całkowicie wiotkie i miękkie. Jeśli bez problemu zgnieciesz je w palcach, to znaczy, że są bezpieczne dla twoich małych, bezzębnych potworków.

Co, jeśli moje dziecko ma alergię na grzyby?

Pieczarki nie należą do czołówki najczęstszych alergenów (takich jak orzeszki ziemne czy nabiał), ale wprowadzanie nowego pokarmu to zawsze trochę loteria. Za pierwszym razem podaliśmy im dosłownie odrobinkę i obserwowaliśmy je uważnie przez resztę popołudnia. Jeśli zauważysz jakąkolwiek wysypkę, dziwny oddech lub skrajne rozdrażnienie, oczywiście natychmiast dzwoń po lekarza, zamiast czytać dalej mój blog.

Czy mogę zamrozić ugotowane pieczarki?

Możesz je zamrozić po ugotowaniu, tak. Raz spróbowałam zamrozić surowe, bo były w promocji, a po rozmrożeniu wyglądały jak pęknięte czarne balony i na patelni zamieniły się w kompletną papkę. Najlepiej najpierw ugotuj je w formie puree lub sosu, a następnie zamroź w foremkach na lód na szybki awaryjny obiad.

Dlaczego pieluszka mojego dziecka wyglądała tak dziwnie po ich zjedzeniu?

Ponieważ pieczarki są pełne błonnika, a układy pokarmowe niemowląt są jeszcze szalenie nieefektywne. Nie panikuj, jeśli następnego dnia zobaczysz w pieluszce małe, ciemne, niestrawione kawałki grzybów. To całkowicie normalne, choć wyjątkowo nieprzyjemne do sprzątania. Strona 47 poradników dla rodziców nigdy nie ostrzega odpowiednio przed wizualnymi okropieństwami w pieluszkach podczas rozszerzania diety.