Byłam w szóstym tygodniu ciąży z moim najstarszym dzieckiem, agresywnie zmagając się z odruchami wymiotnymi nad papierowym kubkiem na fotelu pasażera w aucie mojego męża, kiedy moja babcia wychyliła się z tylnej kanapy i powiedziała: „Jeśli chcesz mieć dziewczynkę, musisz jeść więcej żółtego sera”. Złota z niej kobieta, ale naprawdę wierzyła, że wciągnięcie całej kostki ostrego cheddara jakimś cudem cofnie czas i zmieni biologiczny projekt tego maleńkiego, przypominającego rozmiarem borówkę człowieka, który już we mnie rósł. Byłam zbyt zajęta modleniem się o to, by mdłości wreszcie minęły, żeby się z nią kłócić, ale to było moje pierwsze prawdziwe zderzenie z tym absolutnym cyrkiem mitów wokół tego, jak dziecko zyskuje swoją płeć.

Ludzie będą próbowali wciskać ci całe książki o tych bzdurach. Diety, konkretne kąty geometryczne podczas poczęcia, fazy księżyca. Cały ten przemysł zbudowany wokół przewidywania i wpływania na płeć dziecka sprawia, że mam ochotę krzyczeć w poduszkę na kanapie. Są dorosłe kobiety, które sikają na sodę oczyszczoną, żeby sprawdzić, czy zaszumi, machają obrączką ślubną na sznurku nad swoim brzuchem i płacą prawdziwe pieniądze za suplementy „wpływające na płeć”, po których prawdopodobnie masz po prostu bardzo drogi mocz. Dałam się na to wszystko nabrać przy pierwszym dziecku, śledząc chiński kalendarz płci jak wariatka i zamęczając się próbami interpretacji, czy moje poranne mdłości oznaczają, że „warzy” się we mnie chłopiec, czy dziewczynka. To wyczerpujące, to ogromna strata naszego, jakże ograniczonego, budżetu podczas przygotowań na przyjście dziecka i całkowicie przygotowuje na absolutny szok, kiedy podczas badania USG dowiadujesz się, że twój test z sodą oczyszczoną był jednym wielkim kłamstwem.

Najgorsza w tym wszystkim jest ta popularna metoda „odpowiedniego czasu”, na którą wszyscy przysięgali na początku lat dwutysięcznych. Twierdzono, że „chłopięce plemniki” pływają szybciej niż „dziewczęce”, więc jeśli zgrasz wszystko idealnie w okolicach owulacji, możesz przechylić szalę. Pozwól, że oszczędzę ci teraz kilkadziesiąt złotych i resztki zdrowego rozsądku. Mój pediatra po prostu wybuchnął śmiechem, kiedy go o to zapytałam, i powiedział mi, że wszystkie pływają z dokładnie taką samą prędkością, co oznacza, że ta cała strategia to w zasadzie po prostu astrologia, do której doczepiono dyplom medyczny.

Czytałam gdzieś, że na świecie naturalnie rodzi się około 105 chłopców na każde 100 dziewczynek, ale szczerze mówiąc, kiedy o 6 rano gapisz się na test ciążowy w swojej łazience, globalne średnie statystyczne nie mają absolutnie żadnego znaczenia w twoim prawdziwym życiu.

Co tak naprawdę wnosi tata

Kiedy byłam w ciąży z dzieckiem numer trzy i po cichu liczyłam na dziewczynkę (uwaga, spojler: mam trzeciego chłopca, bo wszechświat ma potężne poczucie humoru), mój lekarz wyjaśnił mi, że cała ta sytuacja zależy wyłącznie od taty. Każda pojedyncza komórka jajowa, z którą my, mamy, przychodzimy na imprezę, naturalnie niesie ze sobą chromosom X, więc nasza genetyczna robota jest wykonana, zanim to wszystko w ogóle się zacznie.

Mężczyźni z kolei pojawiają się z milionami małych pływaków niosących chromosom X lub Y. Z tego, co rozumiem z tej genetycznej loterii – a pamiętaj, że byłam nauczycielką, a nie biologiem – jeśli plemnik niosący X wygra wyścig i zapłodni jajo, będziesz mieć dziewczynkę. Jeśli plemnik z Y dotrze tam pierwszy, będziesz kupować małe spodenki ze ściągaczami. To wszystko dzieje się w dosłownym mikroskopijnym ułamku sekundy, dokładnie w momencie poczęcia, i absolutnie nic, co zrobisz później, nie zmieni tego wyniku.

Mój lekarz wspomniał też, że jeśli facet ma drzewo genealogiczne pełne braci, statystycznie ma nieco większe szanse na wyprodukowanie większej liczby tych pływaków niosących Y. Spojrzałam na mojego męża, który ma trzech braci i ani jednej siostry, i nagle mój dom pełen chłopaków nabrał dużo więcej frustrującego sensu.

Długa faza bycia czystą kartą

To jest ten moment, który zawsze rozwala mi system, kiedy o nim myślę. Mimo że płeć jest przypisana od pierwszego dnia, każde bez wyjątku dziecko przez pierwsze półtora miesiąca wygląda dokładnie tak samo. Wszystkie maluchy są na początku po prostu czystą kartą z małym wzgórkiem tkanki, która jeszcze nie zdecydowała, kim chce być, gdy dorośnie. Dziwnie o tym myśleć, ale twój mały chłopiec przez pierwsze sześć tygodni ciąży był pod względem biologicznym w zasadzie identyczny z małą dziewczynką.

The long phase of being a blank slate — What Actually Decides If You're Having a Boy or a Girl

Dopiero gdzieś w okolicach siódmego lub ósmego tygodnia wszystko zaczyna się zmieniać. Jeśli dziecko ma ten chromosom Y od taty, jego maleńkie ciało zaczyna produkować testosteron, co daje sygnał tej tkance, by zaczęła tworzyć męskie narządy. Bez chromosomu Y i uderzenia testosteronu, ciało po prostu domyślnie rozwija żeńskie części. Dowiedziałam się też, że około 1 na 1000 dzieci rodzi się z cechami interpłciowymi, gdzie wszystko nie pasuje idealnie do tych dwóch biologicznych szufladek, co tylko pokazuje, jak szalony i niedoskonały jest w rzeczywistości ten cały proces tworzenia człowieka, kiedy zejdzie się na poziom mikroskopowy.

Ale mimo że cały ten rozwój wewnętrzny zachodzi tak wcześnie, części zewnętrzne wyglądają na USG praktycznie identycznie, dopóki nie dobijesz do około 14. tygodnia. Dlatego właśnie osoby wykonujące USG nawet nie próbują zgadywać na wizycie w 12. tygodniu – wszystko jest po prostu zbyt małe i opuchnięte, by odróżnić chłopca od dziewczynki bez pomocy rzutu monetą.

Dlaczego przedwczesne dekorowanie pokoiku to pułapka

Z powodu całego tego czekania, czeka cię wiele tygodni, kiedy po prostu nie będziesz wiedzieć, kogo nosisz pod sercem. To właśnie dlatego pokoik mojego najstarszego dziecka jest najlepszym ostrzeżeniem przed zbytnim wybieganiem w przyszłość. Na podstawie wysokiego tętna płodu byłam tak głęboko przekonana, że będę miała dziewczynkę, że nakupowałam górę jasnoróżowych dekoracji i kwiecistych ubranek. Jakież było moje zdziwienie, gdy na połówkowym USG w 20. tygodniu dowiedziałam się, że mocno zainwestowałam w złą drużynę. Spędziłam cały drugi trymestr na wściekłym zamalowywaniu różowych ścian.

Why premature nursery decorating is a trap — What Actually Decides If You're Having a Boy or a Girl

Oszczędź pieniądze i kupuj po prostu wysokiej jakości, neutralne płciowo rzeczy, które będziesz mogła przekazywać dalej kolejnym dzieciom, niezależnie od tego, kto się pojawi. Moim absolutnym ubraniowym pewniakiem na te pierwsze, nieprzewidywalne miesiące jest Body Dziecięce z Bawełny Organicznej od Kianao. Jestem znana ze swojego skąpstwa i zazwyczaj kupuję ubranka dla dzieci w lumpeksach, ale na to konkretne body chętnie wysupłam gotówkę, bo naprawdę rewelacyjnie się trzyma. Po praniu nie wykrzywia się w jakiś dziwny równoległobok, a niebarwiona organiczna bawełna nie wywołuje tego okropnego, zaognionego trądziku niemowlęcego, z którym zmagało się moje drugie dziecko. Jest niewiarygodnie miękkie, ma kopertowy dekolt, dzięki któremu łatwo je zsunąć przez ramiona w dół po jakiejś epickiej pieluszkowej awarii (kto wie, ten wie), a te kolory ziemi wyglądają uroczo dosłownie na każdym maluchu.

Jeśli jesteś teraz uwięziona w tym dziwnym okresie oczekiwania i próbujesz powstrzymać się przed zakupem tysiąca "płciowych" rzeczy, których tak naprawdę jeszcze nie potrzebujesz, po prostu skup się na kompletowaniu zapasu solidnych, organicznych podstawowych produktów dla niemowląt, które sprawdzą się u każdego malucha, z którym wrócisz do domu.

Czas oczekiwania i harmonogram badań

Jeśli nie chcesz czekać do połówkowego USG anatomii płodu – które zazwyczaj odbywa się między 18. a 22. tygodniem i wymaga, żeby dziecko naprawdę rozkrzyżowało nóżki i łaskawie współpracowało – możesz zrobić wcześniej badania krwi. W okolicach 10. tygodnia mój ginekolog zaproponował mi test NIPT. Po prostu pobierają fiolkę twojej krwi i szukają w niej wolnego DNA płodowego. Jeśli zauważą chromosom Y we krwi – będziesz miała chłopca. Jeśli nie – urodzisz dziewczynkę.

Nawet po badaniach krwi ludzie nieuchronnie zaczną zasypywać cię toną rzeczy, których wcale nie potrzebujesz ani nie chcesz, gdy tylko ogłosisz płeć dziecka – tyczy się to zwłaszcza zabawek. Weźmy na przykład Grzechotkę Gryzak z Misiem. Dostałam jedno z tych drewniano-szydełkowych kółek na swoim baby shower. Będę z tobą szczera – jest niezaprzeczalnie urocze. Jasnoniebieski, śpiący miś pięknie prezentuje się na półce w pokoiku, a kółko z surowego drewna bukowego jest całkowicie bezpieczne i wolne od dziwnej chemii. Ale jestem zdecydowanie zbyt leniwa, żeby prać ręcznie szydełkową, bawełnianą zabawkę, kiedy marudzące niemowlę co pięć minut ślini się na nią rzekami łez i potu. Zdecydowanie bardziej preferuję rzeczy silikonowe, które mogę po prostu wrzucić na górną półkę zmywarki. Jeśli jednak masz więcej cierpliwości do delikatnego czyszczenia niż ja, drewniane kółko naprawdę zapewnia świetny opór, gdy boleśnie wyrzynają się te okropne przednie zęby.

To, czego na pewno będziesz używać na okrągło, niezależnie od tego, jaki model dziecka ci się trafi, to dobry, oddychający kocyk. Tu, na prowincji w Teksasie, znalezienie kocyka, pod którym dziecko w foteliku samochodowym nie zacznie się samoczynnie topić, graniczy z cudem. My używaliśmy Bambusowego Kocyka w Kolorowe Liście tak często, że praktycznie stał się naszym czwartym dzieckiem. Akwarelowy nadruk w liście to dokładnie ta neutralna, uspokajająca estetyka, jakiej chciałam przed poznaniem płci, a tkanina bambusowa to jakiś rodzaj magii, który niesamowicie chroni dziecko przed przepoceniem piżamki podczas gorącej popołudniowej drzemki.

Zamiast doprowadzać się do kompletnego szaleństwa analizowaniem ciążowych zachcianek, czy kupowaniem dziwnych, ziołowych herbat, by zmienić pH swojego organizmu, po prostu weź swoje witaminy prenatalne, weź głęboki oddech i pozwól biologii robić to, co i tak zamierza zrobić.

Jeśli chcesz zaopatrzyć się w rzeczy, których naprawdę będziesz potrzebować od pierwszego dnia – bez względu na to, czy na świecie powitasz małego chłopca, czy dziewczynkę – zrób sobie kawę i przejrzyj ofertę organicznych ubranek i akcesoriów w Kianao, zanim instynkt wicia gniazda zmusi cię do kupienia czegoś absolutnie absurdalnego.

Pytania na ten temat, które ciągle słyszę

Czy zmiana diety przed poczęciem może zagwarantować dziewczynkę?

Nie, i błagam, nie torturuj się jedzeniem ogromnych kawałków żółtego sera ani piciem litrów mleka, jak sugerowała moja babcia. Twoja dieta może sprawić, że w pierwszym trymestrze poczujesz się lepiej lub gorzej, ale nie potrafi wniknąć w DNA twojego partnera i wybiórczo usunąć plemników z chromosomem Y. Jedz po prostu to, co jesteś w stanie utrzymać w żołądku.

Czy wysokie tętno płodu to znak, że to dziewczynka?

Tętno mojego pierwszego syna niezmiennie wynosiło powyżej 160 uderzeń na minutę, co podobno jest „strefą dla dziewczynek”, a u mojego trzeciego chłopca na luzie oscylowało w okolicach 130. Mój lekarz wyjaśnił mi, że tętno dziecka po prostu waha się w zależności od tego, jak aktywne jest ono w konkretnym momencie USG, a nie od tego, jakie narządy rozrodcze w sobie rozwija.

Czy chłopięce plemniki naprawdę pływają szybciej niż dziewczęce?

Sama całkowicie w to wierzyłam, kiedy staraliśmy się o nasze pierwsze dziecko. Ale nie, wcale tak nie jest. Medycyna dość definitywnie udowodniła, że plemniki X i Y mają dokładnie ten sam rozmiar i pływają z dokładnie taką samą prędkością. Próby wyliczania czasu poczęcia co do godziny, by faworyzować jedną z płci, przyniosą więc tylko niepotrzebny stres tobie i twojemu partnerowi.

Jak dokładne jest badanie USG w 20. tygodniu ciąży przy rozpoznawaniu płci?

Jest bardzo dokładne, o ile maluch naprawdę współpracuje, jednak błąd ludzki istnieje. Jeśli dziecko jest skulone, ma skrzyżowane nóżki lub jeśli pępowina ułożyła się dokładnie między jego nogami, lekarz przeprowadzający USG może postawić złą diagnozę. Dlatego znacznie bardziej ufam badaniom krwi NIPT niż ziarnistemu, czarno-białemu ekranowi.

Kiedy badanie krwi może naprawdę powiedzieć ci, kogo będziesz miała?

Najwcześniej kliniczny test krwi NIPT możesz wykonać w gabinecie lekarskim w okolicach 10. tygodnia. Istnieją wczesne domowe testy, które można kupić i które rzekomo działają już w 6. tygodniu. Wystarczy jednak, że zanieczyścisz próbkę choćby drobinką DNA swojego męża lub zwierzaka płci męskiej podczas jego wykonywania, a możesz otrzymać fałszywy wynik wskazujący na „chłopca”. Po prostu poczekaj na wizytę u lekarza.