Była 3:14 w nocy. Wiem to, bo w ciągu ostatniej godziny cztery razy sprawdzałam zegarek na mikrofalówce. Miałam na sobie szare dresy mojego męża, Dave'a – te z tajemniczą plamą po wybielaczu na lewym kolanie – i koszulkę do karmienia, która pachniała kwaśnym mlekiem, zimną kawą i absolutną desperacją. Leo miał cztery miesiące, przechodził przez coś, co wydawało się jego siedemnastym regresem snu, a mój mózg dosłownie zamieniał się w papkę.

Siedziałam w kącie jego pokoiku. Zanim się urodził, pomalowaliśmy go na bardzo kojący, szałwiowy odcień zieleni, ale o 3 nad ranem wyglądał po prostu jak wnętrze mrocznego, przygnębiającego bagna. Miałam ściemniony ekran telefonu do minimum i mrużyłam oczy jak zdezorientowany kret, próbując nie zasnąć, podczas gdy on jadł przez sen po raz trzeci tej nocy.

I właśnie wtedy algorytm mediów społecznościowych postanowił zaserwować mi najbardziej szalony, silnie uzależniający materiał, jaki kiedykolwiek widziałam w całym moim życiu. Mikro-operę mydlaną.

Pewnie kojarzycie ten typ. Nie podam dokładnego tytułu, bo szczerze mówiąc, zmieniają się one co tydzień, ale to ten cały niedorzeczny motyw, gdzie niespodziewany, tajemniczy ojciec okazuje się być prezesem-miliarderem. Ciągnie się to przez jakieś pięćdziesiąt osiem odcinków, z których każdy trwa dokładnie jedną minutę. Kiepskie aktorstwo. Dramatyczna muzyka. Ktoś zawsze z dramatyzmem wylewa kawę na garnitur szyty na miarę. To absolutny kicz. Wspaniały, majestatyczny kicz.

Mój mózg był absolutną papką i potrzebowałam ucieczki

Ludzie, którzy nie mają dzieci, nie rozumieją obciążenia poznawczego, jakie wiąże się z noworodkiem. Spędzasz cały dzień, mając obsesję na punkcie każdego najmniejszego szczegółu. Czy dziecko oddycha? Czy dziecko je wystarczająco dużo? Czy pamiętałam, żeby dać mu kropelki z witaminami – albo "witaminkę D dla Dziecka", jak to nazywa Dave, przez co zawsze przewracam oczami, bo myśli, że jest taki zabawny. Kiedy wybija północ, nie masz ochoty na ambitną telewizję. Nie chcesz brutalnego filmu dokumentalnego. Chcesz czegoś, co wymaga zerowego wysiłku umysłowego.

Pamiętam, jak pewnej nocy tak bardzo wkręciłam się w fabułę tego okropnego serialu, że dosłownie spędziłam dwadzieścia minut, próbując znaleźć w internecie pełnometrażową wersję "tajemniczy ojciec dziecka niespodziewanie jest prezesem", bo nie mogłam już znieść tych jednominutowych zwrotów akcji. Wpisywałam to w Google moim słabszym kciukiem, podczas gdy Leo agresywnie kopał mnie w brzuch. Byłam zdesperowana. Naprawdę, musiałam wiedzieć, czy ona podpisze ten fałszywy kontrakt małżeński.

W międzyczasie mój prawdziwy ojciec dziecka – mój bardzo normalny, zdecydowanie niebędący miliarderem mąż Dave – chrapał w drugim pokoju. Jest księgowym. W naszym domu nie ma tajnych przejęć korporacyjnych, jest tylko mnóstwo nudnego gadania o sezonie podatkowym i o tym, czyja kolej na opróżnienie kosza na pieluchy. Kontrast między moim prawdziwym życiem a absolutnym dramatem na moim malutkim ekranie był przezabawny.

Co doktor Miller tak naprawdę powiedział o moim dziwnym nawyku z telefonem

W każdym razie, kilka dni później poszłam z Leo na wizytę kontrolną w czwartym miesiącu. Doktor Miller to taki bardzo miły, bardzo zmęczony starszy pan. Zapytał, jak śpię, a ja dosłownie roześmiałam mu się prosto w twarz. Strasznym, szczekającym śmiechem. Opowiedziałam mu o moim nocnym oglądaniu, żeby jakoś utrzymać się przytomną.

What Dr. Miller actually said about my weird phone habit — Midnight Feeds & Why Surprise Baby Daddy is the CEO Saved Me

Oczywiście nie opowiedziałam mu fabuły tego dramatu. Dosłownie wolałabym umrzeć, niż przyznać się lekarzowi, że obchodzi mnie nieślubne dziecko fikcyjnego miliardera. Powiedziałam tylko, że oglądam krótkie filmiki na telefonie.

Na twarzy doktora Millera pojawił się bardzo łagodny, pełen troski wyraz. Wymamrotał coś o produkcji melatoniny i o tym, jak niebieskie światło z mojego ekranu w zasadzie wmawia mojej szyszynce, że w południe stoję na środku słonecznej plaży. Stwierdził, że wpatrywanie się w telefon sprawia, że milion razy trudniej jest mi znowu zasnąć, kiedy dziecko w końcu odpłynie. A potem uderzył mnie argumentem o dziecku – najwyraźniej, jeśli ekran oświetla jego twarz, może to zaburzyć również jego malutki, dopiero rozwijający się rytm dobowy. Jakbym zamieniała moje dziecko w jakiegoś e-bobasa, skąpanego w ostrym blasku internetu zamiast w normalnej ciemności. Brzmiało to przerażająco, mimo że on po prostu rzucił swobodnie: „może pani zdezorientować jego mały mózg”.

Próby bezpiecznego trzymania niemowlaka i telefonu jednocześnie

Ale pomówmy o logistyce trzymania telefonu jedną ręką, bo to sport ekstremalny. Kołyszesz dziecko w lewym ramieniu, prawda? Próbujesz utrzymać je w idealnej pozycji, żeby nie obudziło się z krzykiem. Zostaje ci więc dokładnie jedna ręka – zazwyczaj ta, która akurat drętwieje od dziwnego kąta – do obsługi smartfona.

To, co tak naprawdę uratowało moje zdrowie psychiczne podczas tych potnych, niewygodnych nocy, to to, w co Leo był ubrany. Poważnie. Ponieważ z niewiadomych przyczyn dzieci stają się niesamowicie gorące, gdy są przyklejone do twojej klatki piersiowej przez wiele godzin. Ubierałam go w to Niemowlęce body bez rękawów z bawełny organicznej. Muszę być tu całkowicie szczera, to body było absolutnym hitem i ratunkiem całego mojego czwartego trymestru.

Początkowo kupiłam je tylko dlatego, że podobały mi się kolory ziemi, ale ciągle je prałam i używałam na okrągło, bo to była jedyna rzecz, po której nie dostawał tych paskudnych, czerwonych potówek, gdy utknęliśmy na fotelu, kangurowani skóra do skóry. Ma w sobie tę niesamowitą rozciągliwość – zaledwie odrobinę elastanu zmieszanego z czystą bawełną organiczną – i nigdy nie zyskało tego okropnego, sztywnego, drapiącego wykończenia, nawet po tym, jak uprałam je sto razy w naszej koszmarnej pralce w mieszkaniu. W każdym razie, chodzi o to, że było mu wygodnie. Jego skóra mogła oddychać. Co z kolei oznaczało, że w końcu zasypiał, o ile nie uderzyłam go prosto w twarz ostrym światłem z mojego ekranu.

Jeśli desperacko szukasz rzeczy, które naprawdę sprawią, że te brutalne noce staną się trochę bardziej znośne, możesz sprawdzić niektóre organiczne niezbędniki dla niemowląt, które nie podrażnią skóry twojego dziecka, podczas gdy oboje pocicie się na fotelu o 4 rano.

Cała sytuacja z zębami i gryzieniem o 3 w nocy

Kiedy Leo skończył sześć miesięcy, zaczęło się ząbkowanie. Jeśli myślisz, że sen noworodka jest zły, sen przy ząbkowaniu to szczególny rodzaj piekła. To po prostu ciągłe, ciche jęczenie, które przeradza się w piski, w sekundzie gdy kładziesz je na płasko w łóżeczku.

The whole teeth and chewing situation at 3 AM — Midnight Feeds & Why Surprise Baby Daddy is the CEO Saved Me

Próbowałam dawać mu ten Silikonowo-bambusowy gryzak Panda na ukojenie dziąseł podczas tych niekończących się awantur w nieludzkich godzinach, podczas gdy ja próbowałam oglądać mój serial. To naprawdę w porządku gryzak. Silikon jest przyjemny i mięciutki, a poza tym całkowicie bezpieczny, pozbawiony jakichkolwiek dziwnych chemikaliów, co naprawdę doceniam, kiedy jestem zbyt zmęczona, by wszystko porządnie umyć.

Ale szczerze? W ciemności, o 3 w nocy, jego malutkim, nieskoordynowanym rączkom było dość trudno utrzymać ten płaski kształt pandy. Przysięgam, że spędziłam połowę nocy na łowieniu go po omacku spomiędzy poduszek fotela na biegunach, po tym jak go wyrzucił. Jest świetny na dzień, kiedy siedzi w swoim krzesełku do karmienia i szczerze mówiąc widzi, co robi, ale w sytuacjach nocnego ataku paniki zdecydowanie wolałam coś, co mógł po prostu gryźć w ciemno, bez mojego grania w aportowanie co cztery sekundy. Po prostu nie było to moje ulubione rozwiązanie na środek nocy.

Wyznaczanie dosłownych granic samej sobie

Po prostu szokuje mnie to, jak zawstydzamy matki za to, że potrzebują psychicznej przerwy. Widzę te posty "idealnych" mam, które twierdzą, że wykorzystują nocne karmienia, aby wykonywać ćwiczenia głębokiego oddychania i medytować nad pięknem macierzyństwa. Super dla nich, chyba. Próbowałam raz medytować o 4 rano i skończyło się to wkręcaniem się w spiralę myśli, czy przypadkiem nie zapomniałam zapłacić rachunku za wodę. Cisza jest wtedy po prostu zbyt głośna.

Musiałam jednak wymyślić, jak konsumować te moje telewizyjne śmieci, żeby nie zrujnować naszego życia i nie trzymać nas obojga na nogach aż do świtu. Naprawdę, wystarczy spróbować przesunąć ten filtr ciepłego światła do samego końca w ustawieniach ekranu, jeszcze zanim usiądziesz na fotelu, a może też oprzeć rękę na poduszce do karmienia, żeby nie upuścić telefonu prosto na ich ciemiączko, gdy zaczną ci się zamykać oczy. I szczerze mówiąc, ustawienie piętnastominutowego limitu w aplikacji to jedyny sposób, w jaki uchroniłam się przed przypadkowym obejrzeniem pięćdziesięciu odcinków z rzędu podczas wschodu słońca.

Jeśli obecnie funkcjonujesz bez snu i na wątpliwej jakości dramatach w internecie, proszę, bądź dla siebie wyrozumiała i może rozważ zakupienie naprawdę wygodnych organicznych ubranek i kocyków dla niemowląt, żeby chociaż jedno z was spało dziś spokojnie.

Nocne pytania o przetrwanie – szczere odpowiedzi

Czy to naprawdę takie złe, żeby patrzeć w telefon podczas nocnego karmienia dziecka?

Słuchaj, dr Miller powiedział mi wprost, że to okropne dla mojego własnego snu, bo niebieskie światło oszukuje zmęczony mózg, wmawiając mu, że czas rozpocząć dzień. Ale szczerze? Jeśli patrzenie w ekran to jedyna rzecz, która nie pozwala ci zasnąć i chroni przed przypadkowym upuszczeniem dziecka z czystego, fizycznego wyczerpania, robisz to, co musisz. Po prostu zmniejsz jasność do zera.

Jak przestać upuszczać telefon na głowę mojego dziecka?

O Boże, nocne upuszczenie telefonu to koszmarny rytuał przejścia. Zaczęłam wpychać twardą poduszkę pod łokieć, żeby moja ręka miała pełne podparcie, i kupiłam jeden z tych głupich uchwytów (pop-socket) z tyłu obudowy. Wygląda to idiotycznie, ale dosłownie uratowało Leo przed wstrząśnieniem mózgu.

Czy światło z ekranu naprawdę może zaburzyć harmonogram snu mojego dziecka?

Tak, to właśnie powiedział mój pediatra. Coś o zaburzaniu ich malutkich, rozwijających się rytmów dobowych. Jeśli światło świeci prosto w ich twarz, myślą, że jest dzień. Zawsze starałam się odchylać telefon całkowicie od niego, trzymając go trochę z boku, żeby jego twarz nadal była w kompletnej ciemności.

Mam ogromne wyrzuty sumienia, że nie wpatruję się z miłością w moje dziecko podczas każdego karmienia. Czy jestem okropna?

Nie. Absolutnie nie. Kim w ogóle są ci ludzie nawiązujący głęboki emocjonalny kontakt wzrokowy o 3:14 w nocy? Ja ledwo funkcjonowałam. Gapiąc się w ścianę przez czterdzieści minut, podczas gdy mały człowiek wysysa z ciebie życie, można stracić duszę. Odwracanie swojej uwagi durnym serialem nie czyni cię złą matką, czyni cię matką, która próbuje po prostu przetrwać noc.

Jak mam się wyciszyć po tym, jak zbytnio wkręciłam się w mój nocny dramat?

To był mój największy problem. Odkładałam Leo, a potem leżałam w łóżku, wpatrując się w sufit i zastanawiając nad fikcyjnymi miliarderami. Musisz się jakoś zmusić do zmiany tematu na coś niesamowicie nudnego tuż przed zamknięciem oczu. Czytałam na przykład dwie strony gęstej książki historycznej albo słuchałam medytacji nasennej, którą pobrał Dave. Cokolwiek, co pomogłoby po prostu wypłukać operę mydlaną z mojego mózgu.