Siedem lat temu, w ciągu zaledwie dwudziestu czterech godzin od powrotu ze szpitala z moim najstarszym synem, Leo, trzy różne osoby udzieliły mi całkowicie sprzecznych rad na temat wychowywania dziecka.
Moja teściowa, stojąc w naszej ciasnej kuchni w beżowym kaszmirowym swetrze (byłam absolutnie przerażona, że mały zaraz na niego zwymiotuje), oznajmiła, że muszę natychmiast zacząć pokazywać mu czarno-białe, kontrastowe karty, żeby w przyszłości nie miał zaległości z matematyki. Moja doradczyni laktacyjna – niech Bóg błogosławi jej agresywnie praktyczną duszę – stwierdziła z kolei, że jedynym zadaniem mojego syna na ten moment jest nauka chwytania piersi, a cała reszta to kapitalistyczny chłam mający na celu wpędzenie matek w poczucie winy.
A potem moja dziewiętnastoletnia kuzynka napisała do mnie, wysyłając link do Spotify, z pytaniem, czy puszczam już w pokoiku utwory "skilla baby", żeby "wyrobić w nim poczucie rytmu".
A ja po prostu siedziałam na skraju kanapy, mleko ciekło mi do wielorazowej wkładki laktacyjnej, miałam za sobą dokładnie czterdzieści nieprzerwanych minut snu i trzymałam trzecią filiżankę letniej kawy z ekspresu przelewowego w kubku z napisem „Mama Bear”. Tyle że słowo „Bear” zdarło się w zmywarce, więc zostało samo „Mama”, co w tamtej chwili brzmiało szczerze mówiąc jak groźba. Po prostu gapiłam się w telefon.
Fiszki? Chwytanie piersi? Rytm? Co to do cholery jest skilla baby?
Wiadomość, która wpędziła mnie w paranoję o 3 nad ranem
Pozwólcie, że oszczędzę wam teraz wpadania do tej głębokiej, internetowej króliczej nory, bo mój mąż Mark sam musiał mi to tłumaczyć, kiedy o trzeciej nad ranem, w ciemnościach, w panice szukałam w telefonie trendów w rozwojowej terapii zajęciowej.
Skilla Baby to nie technika wychowawcza. To nie żaden skandynawski system oceny kamieni milowych. To nie jest też jakieś dziwne nowe określenie z TikToka na uzdolnione niemowlę.
To jest raper.
Z Detroit.
W każdym razie, sęk w tym, że jeśli twoja nastoletnia siostrzenica pyta, czy zabierasz malucha na koncert Skilla Baby, to na 100% sobie z ciebie żartuje. Facet tworzy trap, który jest teraz mega popularny wśród pokolenia Z, ale, no cóż, absolutnie nie nadaje się na kołysankę z szumisia. Wpadłam w gigantyczną spiralę na Wikipedii, czytając o nim, bo mój poporodowy mózg najwyraźniej uznał to za ważniejsze od snu. Okazało się, że to naprawdę fascynujący gość, który robi mnóstwo na rzecz społeczności w Detroit, walcząc z przemocą. Zwłaszcza po tych przerażających wiadomościach o postrzeleniu Skilla Baby – jakiś czas temu przeżył strzelaninę z przejeżdżającego samochodu, co jest po prostu makabryczne i sprawiło, że przytuliłam nowo narodzonego Leo trochę mocniej do piersi. Ale tak, to dorosły człowiek robiący muzykę dla dorosłych, a nie umiejętność rozwojowa, której twoje dziecko nie potrafi opanować.
Więc jeśli trafiliście na tę stronę, bo wpisaliście to hasło w Google, próbując dowiedzieć się, czy wasze dziecko ma opóźnienia w rozwoju, weźcie głęboki oddech. Radzicie sobie świetnie.
Prawdziwe umiejętności, o których powinniśmy rozmawiać
Porozmawiajmy o prawdziwych umiejętnościach, które dziecko powinno rozwijać w pierwszym roku życia, a które głównie opierają się na powolnym uświadamianiu sobie, że nie jest już w łonie matki i właściwie posiada kończyny, które może kontrolować.

Mój lekarz, dr Aris – który zawsze wygląda, jakby właśnie zszedł z okładki katalogu modowego, nawet kiedy robi uniki przed wybuchowymi kupkami – powiedział mi, że umiejętności motoryczne wymagają po prostu czasu, cierpliwości i przestrzeni na podłodze. Brzmiało to tak niewiarygodnie prosto, jakbym musiała tylko pokropić Leo odrobiną wody, a on od razu wyrósłby na spacerującego brzdąca.
Ale o rany, leżenie na brzuszku.
Nienawidziłam leżenia na brzuszku z siłą tysiąca słońc. Kiedyś kładłam Leo na brzuchu na takiej okropnej piankowej macie, którą mieliśmy, a on natychmiast zaczynał wrzeszczeć, jakbym położyła jego małe, kruche ciałko na łożu z rozżarzonych węgli. Ustawiałam stoper w telefonie na trzy minuty i po prostu siedziałam zalana potem, pijąc moją zimną kawę i czując się jak najgorsza matka na świecie. Byłam święcie przekonana, że pójdzie na studia, wciąż nie potrafiąc samodzielnie utrzymać głowy.
Mark wchodził do salonu i pytał: "Czy jego twarz powinna mieć taki odcień fioletu?", a ja tylko odkrzykiwałam, że BUDUJEMY SIŁĘ MIĘŚNI GŁĘBOKICH. To nieprawdopodobnie stresujące, chaotyczne doświadczenie, w którym w zasadzie zmuszasz wściekłego, wrzeszczącego ziemniaczka do robienia pompek wbrew jego woli.
Ale trzy lata później, kiedy urodziła się moja córka Maya, zrozumiałam, że sprzęt, którego używasz, ma o wiele większe znaczenie, niż ktokolwiek ci mówi. Kładliśmy ją pod Drewnianym Stojakiem Edukacyjnym od Kianao. I nie przesadzam, mówiąc, że ta rzecz uratowała moje i tak nadszarpnięte zdrowie psychiczne. To bez dwóch zdań mój ulubiony element niemowlęcej wyprawki, jaki kiedykolwiek mieliśmy w ciągu siedmiu lat bycia rodzicami.
Doskonale pamiętam ten moment: miałam na sobie potwornie poplamione dresy ciążowe, których za żadne skarby nie chciałam wyrzucić, na zewnątrz padało, pies piszczał, a ja położyłam Mayę pod małym drewnianym słonikiem na tym stojaku. Ponieważ nic nie wrzeszczało do niej kolorowym plastikiem i migającymi światłami prosto w twarz, ona po prostu... zrelaksowała się. Leżała tam. Patrzyła na drewniane kółka. Wyciągała swoją pulchną, małą rączkę, żeby potrącać geometryczne kształty. Nie była przebodźcowana, a ja też nie. To był dosłownie cud.
Aha, a odżywianie to z technicznego punktu widzenia też umiejętność, której się uczą, ale szczerze mówiąc, po prostu karm je tym, co sprawia, że rosną, a jeśli coś cię martwi, po prostu zapytaj lekarza.
Ząbkowanie to umiejętność, która polega głównie na płaczu
Około trzeciego lub czwartego miesiąca dzieci zaliczają ogromny skok poznawczy i zaczynają uczyć się celowego chwytania przedmiotów. To wielka sprawa dla rozwoju ich mózgu.

A mówiąc "chwytania przedmiotów", mam na myśli, że uczą się chwytać cię za włosy, brzeg kubka z gorącą kawą, ogon psa i dosłownie każdy mikroskopijny kłaczek na podłodze, który natychmiast spróbują połknąć. Chwytanie to moment, w którym w końcu łączą oczy z dłońmi, ale okrutny żart natury polega na tym, że zazwyczaj idealnie pokrywa się to z ząbkowaniem. Co oznacza, że ich buzia staje się głównym narządem czuciowym do odkrywania świata, dziąsła bolą, a wszystko jest po prostu straszne dla każdego z zaangażowanych.
Dr Aris wspomniał, że dawanie im bezpiecznych rzeczy do gryzienia naprawdę pomaga tworzyć ścieżki neurologiczne czy coś w tym stylu. Nie do końca rozumiem te skomplikowane kwestie neurologiczne, bo ledwo zdałam biologię w liceum, wiem tylko tyle, że kiedy Mai zaczął wyrzynać się pierwszy dolny ząb, nie spaliśmy przez bite osiem dni.
W końcu kupiliśmy Silikonowo-Bambusowy Gryzak dla Niemowląt Panda. Szczerze? Był po prostu okej. Znaczy, jest naprawdę uroczy i zrobiony z bezpiecznego silikonu spożywczego, co doceniłam, i przez kilka tygodni córka zdecydowanie go gryzła. Super łatwo było go wrzucić do zmywarki, gdy nieuchronnie spadł na lepką podłogę przy kasie w supermarkecie. Ale nie uleczył magicznie jej bólu ząbkowania ani nie odmienił mojego życia. To taki solidny, całkiem fajny gryzak.
Ale do prawdziwych ćwiczeń chwytania i motoryki? Te małe, Miękkie Klocki dla Niemowląt to absolutne złoto. Maya potrafiła siedzieć na dywanie przez dwadzieścia minut, po prostu ściskając je w dłoniach, kompletnie zafascynowana, próbując rozgryźć, jak działają jej paluszki. Są zrobione z miękkiej gumy, więc kiedy Leo nieuchronnie zrobił się zazdrosny i rzucił jednym w jej głowę z drugiego końca pokoju, nikt nie musiał jechać na pogotowie.
Jeśli obecnie jesteś w samym środku tego wyczerpującego etapu i po prostu potrzebujesz rzeczy, które autentycznie wspierają rozwój malucha, a nie tylko ładnie wyglądają na półce, zdecydowanie powinnaś przejrzeć kolekcję zabawek sensorycznych Kianao, bo absolutnie zasługujesz na chwilę spokoju na wypicie kawy, podczas gdy dziecko rozgryza, jak utrzymać klocek.
Ubranka, które naprawdę pozwalają się ruszać
Kolejna rzecz, o której nikt ci nie mówi w kontekście umiejętności dziecka: twój maluch nigdy nie nauczy się przewracać na brzuszek ani raczkować, jeśli jest wciśnięty w malutkie, sztywne dżinsowe ogrodniczki, w których wygląda jak miniaturowy drwal.
Wiem, że te stroje wyglądają niesamowicie uroczo na zdjęciach na Instagramie. Też je kupowałam. Ale niemowlęta muszą się rozciągać, zginać i wykręcać w dziwne małe pozycje z jogi, żeby odnaleźć swój środek ciężkości. Naprawdę nie powinno się kupować sztywnych ubranek dla dzieci ani wpychać ich w ciasne spodnie, skoro można po prostu pozwolić im być elastycznymi małymi dziwakami turlającymi się w miękkiej, oddychającej bawełnie.
Od maja do połowy września Maya w zasadzie mieszkała w Body Niemowlęcym z Organicznej Bawełny od Kianao. Ma w sobie odrobinę elastyczności – jakieś 5% elastanu czy coś w tym stylu – co sprawiało, że kiedy robiła to swoje gorączkowe wierzganie nóżkami tuż przed tym, jak nauczyła się obracać, absolutnie nic jej nie ograniczało. A do tego nie zostawiało jej na pucołowatych udach tych dziwnych, czerwonych śladów, co te tańsze śpioszki.
Tak czy inaczej, w tym moim całym zrzędzeniu chodzi o to, że twoje dziecko będzie rozwijać swoje umiejętności w swoim własnym, dziwnym, chaotycznym i całkowicie nieprzewidywalnym tempie. Może opanować obracanie się w wieku trzech miesięcy, a może z uporem maniaka odmawiać tego aż do ukończenia pół roku, żeby tylko zagrać ci na nerwach. Jedno jest pewne: w najbliższym czasie nie wydadzą albumu rapowego i nie pojadą w trasę koncertową.
Po prostu oddychaj. Połóż je na podłodze z kilkoma bezpiecznymi zabawkami. Wypij kawę, zanim zrobi się zupełnie zimna. I na miłość boską, postaraj się nie wygooglowywać tabelek z kamieniami milowymi o trzeciej nad ranem.
Gotowa przestać się stresować internetowymi mitami i po prostu kupić sprzęt, który autentycznie wspiera naturalne tempo rozwoju twojego dziecka? Złap teraz piękny, ekologiczny stojak edukacyjny od Kianao, zanim wasza kolejna sesja na brzuszku zakończy się niepotrzebnymi łzami.
Kilka chaotycznych odpowiedzi na twoje pytania o kamienie milowe
Czy Skilla Baby to naprawdę kamień milowy w rozwoju, który przegapiłam?
O mój Boże, nie. Błagam, nie martw się tym. Dosłownie spędziłam dwie godziny, panikując na ten temat. To bardzo utalentowany raper z Michigan, a nie termin z zakresu fizjoterapii. Twój lekarz nigdy cię nie zapyta, czy twoje niemowlę osiągnęło już status „skilla baby”. A jeśli zapyta, to znak, że potrzebujesz nowego lekarza.
Dlaczego podczas leżenia na brzuszku moje dziecko krzyczy, jakbym je torturowała?
Bo leżenie na brzuszku jest obiektywnie okropne! Wyobraź sobie, że ktoś kładzie cię twarzą do podłogi, kiedy twoja głowa waży jedną trzecią masy twojego ciała, i mówi, żebyś spojrzała w lustro. To ciężka harówka. Moja rada: przestańcie używać tych zimnych, dziwnych syntetycznych mat. Kup porządny drewniany stojak edukacyjny, połóż dziecko na miękkim bawełnianym kocyku, ogranicz czas do dosłownie dwóch minut i obniż swoje oczekiwania prosto do podłogi.
Kiedy dzieci powinny tak naprawdę zacząć chwytać przedmioty?
Mój lekarz mówił, że zazwyczaj około 3. lub 4. miesiąca zaczynają uderzać w przedmioty jak nieskoordynowane małe niedźwiadki, a koło 5. czy 6. miesiąca potrafią już porządnie coś złapać i natychmiast wepchnąć to sobie do buzi. Po prostu trzymaj w pobliżu miękkie klocki i silikonowe gryzaki i na litość boską, schowaj swoje kolczyki koła.
Czy naprawdę muszę kupować ubranka z bawełny organicznej, żeby nauczyły się raczkować?
To znaczy, absolutnie niczego nie *musisz*. Dzieci prawdopodobnie uczyły się raczkować nosząc worki po ziemniakach. Ale z mojego własnego, głęboko wyczerpanego doświadczenia wynika, że syntetyczne, obcisłe ubrania sprawiają, że dzieci są spocone, marudne i zesztywniałe. Bawełna organiczna z odrobiną elastyczności po prostu pozwala im o wiele łatwiej ruszać bioderkami i ramionami. A to oznacza mniej marudzenia, co z kolei oznacza, że możesz autentycznie mieć szansę usiąść na całe pięć minut.





Udostępnij:
Dlaczego słowa piosenki "Pretty Little Baby" naprawdę działają
Czym właściwie jest nepo baby? O przywilejach okiem rodzica