Zanim w ogóle kupiłam krzesełko do karmienia dla Leo, trzy różne osoby dały mi całkowicie sprzeczne rady na temat rozszerzania diety. Moja teściowa dopadła mnie w mojej własnej kuchni, twierdząc, że talerzyki to strata pieniędzy i powinnam po prostu wyrzucać rozgniecioną marchewkę bezpośrednio na plastikową tackę, jak do jakiegoś koryta. Moja najlepsza przyjaciółka, której estetykę mogę opisać jedynie jako „bogaty beż”, upierała się, że absolutnie potrzebuję tych rzemieślniczych bambusowych półmisków za grube miliony. A potem jakaś przypadkowa kobieta w parku – podczas gdy ja desperacko próbowałam wypić letnią kawę i powstrzymać Leo przed jedzeniem kory – powiedziała mi, że jeśli nie będę używać bardzo specyficznego zestawu z przegródkami, moje dziecko dorobi się poważnych zaburzeń sensorycznych przed pójściem do przedszkola.

Byłam tak niewyspana, że chyba tylko pokiwałam głową i prawie się popłakałam. Przecież ja chciałam tylko dać dziecku trochę rozgniecionego banana. Nie zdawałam sobie sprawy, że właśnie zapisuję się na kurs mistrzowski z psychologii rozwojowej i inżynierii materiałowej.

W każdym razie, zmierzam do tego, że rozszerzanie diety to istne piekło opinii i bałaganu. Spędzasz dwadzieścia minut na gotowaniu na parze i blendowaniu ekologicznych batatów tylko po to, by patrzeć, jak twój ukochany aniołek natychmiast zmiata całą miseczkę na podłogę swobodnym ruchem malutkiego, pulchnego nadgarstka. Można oszaleć. Ale przez ostatnie siedem lat, przy dwójce dzieci i liczbie zrujnowanych legginsów, do której wolałabym się nie przyznawać, zrozumiałam kilka rzeczy na temat naczyń dla niemowląt, o których chciałabym, żeby ktoś mi wtedy po prostu prosto z mostu powiedział.

Wielka plastikowa panika

Kiedy Leo był mały, kupiłam ogromny stos tych tanich plastikowych miseczek z marketu, bo były, cóż, tanie. Ale potem, na bilansie dziewięciomiesięczniaka, nasza lekarka rzuciła mimochodem, że naprawdę powinnam unikać wkładania plastiku do zmywarki i mikrofalówki.

Podobno są jakieś nowe, przerażające badania o tym, jak podgrzewanie plastiku uwalnia do jedzenia mikroskopijne substancje chemiczne? Nie do końca rozumiem tę całą chemię, ledwo zdałam biologię w liceum, ale mój wniosek był taki: ciepło plus plastik to fatalna wiadomość dla małych, rozwijających się hormonów. Coś o substancjach zaburzających gospodarkę hormonalną, które przenikają do owsianki. To wystarczyło, bym w napadzie pozbawionej snu paniki wyrzuciła całą szafkę plastikowych naczyń o drugiej w nocy.

Aha, a te piękne drewniane i bambusowe cudeńka, które tak uwielbiała moja przyjaciółka? Trzeba je myć ręcznie, a poza tym podobno i tak są sklejone jakimiś ukrytymi plastikowymi żywicami. Moja chronicznie zmęczona, uzależniona od zmywarki dusza mówi temu stanowcze: nie, dziękuję.

Incydent ze smakiem płynu do naczyń

Zostaje więc silikon spożywczy, który szczerze mówiąc, jest Świętym Graalem w kwestii akcesoriów do karmienia. Jest nietłukący, można go używać w mikrofalówce, wrzucić do zmywarki i nie uwalnia żadnego dziwnego świństwa do jedzenia twojego dziecka. Ale – i o tym nikt cię nie ostrzega! – może wchłaniać zapach i smak płynu do naczyń.

The soap taste incident — The Messy, Soap-Tasting Truth About Choosing The Right Baby Bowls

Przekonałam się o tym na własnej skórze przy Mai. Zrobiłam jej piękną, małą porcję ciepłego musu jabłkowego w nowiutkiej silikonowej miseczce. Wzięła jeden kęs, miała odruch wymiotny i zaczęła krzyczeć. Myślałam, że po prostu dramatyzuje, więc zanurzyłam w nim palec, żeby pokazać jej, że wszystko jest w porządku, i o Boże. Smakowało dokładnie jak ten super skoncentrowany płyn do naczyń o zapachu kwiatu jabłoni. Następną godzinę spędziłam na gorączkowym przeszukiwaniu Google'a, żeby sprawdzić, czy nie otrułam dziecka resztkami płynu.

Okazuje się, że olejki zapachowe w płynach do naczyń przywierają do silikonu. Moja lekarka tylko się roześmiała, kiedy zadzwoniłam do niej w panice, i kazała mi wygotować silikon w wodzie z odrobiną octu, albo włożyć do piekarnika na kilka minut, żeby wypalić olejki. Teraz do mycia jej rzeczy używamy po prostu bezzapachowego płynu i wszystko jest w najlepszym porządku. Tylko trzeba o tym wiedzieć. Bo nikt nie ma ochoty na spaghetti o smaku mydła.

Przyssawki a prawa fizyki

Około ósmego miesiąca życia dzieci odkrywają grawitację. Zdają sobie sprawę, że jeśli zepchną coś z krawędzi tacki, to to spada. A potem mama to podnosi. I wtedy robią to znowu. Dla nich to komiczna zabawa, a dla nas forma psychologicznych tortur.

I tu wkraczają miseczki z przyssawkami. Ale powiedzmy sobie szczerze: większość przyssawek jest po prostu beznadziejna w przysysaniu. Próbowałam tak wielu, które odpadały w sekundzie, gdy tylko Maja spojrzała na nie krzywo.

Jedyną, która u nas w domu faktycznie zadziałała, była Silikonowa miseczka dla niemowląt z przyssawką od Kianao. Pamiętam jak dziś: był wtorkowy poranek, 7:15, a ja miałam na sobie jedyną czystą parę czarnych legginsów. Maja jadła owsiankę z jagodami. Chwyciła brzeg miseczki obiema rękami, zaparła się małymi stópkami o podnóżek krzesełka i szarpnęła z całej siły. Miseczka ani drgnęła. Maja wyglądała na szczerze urażoną.

To było ogromne zwycięstwo. Uwielbiam tę rzecz, ponieważ jej ścianki są na tyle wygięte do wewnątrz, że gdy dziecko próbuje nabrać jedzenie łyżeczką, to wraca ono na łyżeczkę, zamiast przelatywać przez krawędź. Genialne. Dave (mój mąż) przy pierwszym użyciu nie mógł rozkminić, jak oderwać ją od blatu, co było przezabawne, ale miseczka ma małą, ukrytą wypustkę, którą wystarczy pociągnąć, żeby zwolnić uszczelkę. Szczerze mówiąc, to jedyna miseczka, którą faktycznie chce mi się myć od razu, żebyśmy mogli użyć jej ponownie do następnego posiłku.

Debata o talerzykach z przegródkami

Pamiętacie tę kobietę w parku, która ostrzegała mnie przed zaburzeniami sensorycznymi? Tak, mówiła o talerzykach z przegródkami. W świecie rodzicielskim toczy się ogromna debata na temat tego, czy powinno się oddzielać jedzenie dziecka, tak by groszek nigdy nie dotykał purée ziemniaczanego.

The divided plate debate — The Messy, Soap-Tasting Truth About Choosing The Right Baby Bowls

Osobiście? Trochę nienawidzę przegródek.

Co prawda mamy Silikonową miseczkę dla dzieci z przegródkami w kształcie świnki, bo moja teściowa kupiła ją Mai. Jest absolutnie w porządku. Urocza, dobrze się trzyma blatu, a Mai podobają się małe świńskie uszka. Ale szczerze uważam, że dzieci muszą się nauczyć, że w prawdziwym życiu jedzenie będzie się ze sobą stykać. Istnieją zapiekanki. Istnieją zupy. Przysięgam, Dave do dziś ma traumę związaną z mieszaniem się jedzenia, bo jego mama zawsze wszystko oddzielała, i teraz nie zje sałatki, jeśli sos za wcześnie dotknie grzanek.

Moja lekarka powiedziała mi nawet, że serwowanie posiłków w jednej, otwartej miseczce pomaga im przyzwyczaić się do złożonych tekstur. Więc zazwyczaj wrzucam wszystko do jednej dziecięcej miseczki i pozwalam im to ogarnąć. Ale jeśli masz dziecko, które jest już super wybredne i dosłownie krzyczy, gdy truskawka dotknie krakersa, świnka sprawdzi się idealnie. Ja teraz używam jej tylko do przekąsek.

Potrzebujesz zaktualizować swój zestaw przetrwania do karmienia? Przejrzyj naszą pełną kolekcję niezbędnych akcesoriów do karmienia niemowląt, aby znaleźć rzeczy, które naprawdę działają.

Rozpraszacze do krzesełka i kupowanie sobie czasu

Jedną rzeczą, o której nikt ci nie mówi w kwestii karmienia dziecka, jest opóźnienie. Zapinasz je w krzesełku, a potem uświadamiasz sobie, że wciąż musisz podgrzać jedzenie, ostudzić je, wziąć śliniaczek, znaleźć łyżeczkę, która nie wpadła za lodówkę, i nalać sobie desperacko potrzebnej kawy.

Przez te dwie do trzech minut twoje dziecko najprawdopodobniej będzie krzyczeć tak, jakby właśnie było porzucane.

Kiedyś po prostu dawałam Leo surową marchewkę do gryzienia, żeby siedział cicho, ale Maja od razu rzucała marchewką w psa. To, co naprawdę zadziałało, to trzymanie kilku bezpiecznych, czystych zabawek prosto na stole w jadalni. Mamy taki Zestaw miękkich klocków dla niemowląt, którego używałam w zasadzie wyłącznie jako rozrywki do krzesełka. Są z miękkiej gumy, całkowicie nietoksyczne i jeśli żuła je, czekając aż bataty ostygną, w ogóle mi to nie przeszkadzało. Czasami musisz po prostu zrobić wszystko, co w twojej mocy, aby kupić sobie te trzy minuty na zrobienie kawy.

Karmienie dziecka to głośny, brudny i dziwnie emocjonalny proces. W niektóre dni zjedzą wszystko, co przed nimi postawisz, a w inne będą się zachowywać tak, jakby sam widok banana był osobistą zniewagą. Musisz po prostu pozbyć się tanich plastikowych pojemników, zgarnąć jedno lub dwa solidne silikonowe naczynia, które się nie stopią ani nie odkleją od stołu, i zaakceptować fakt, że przez kolejny rok będziesz wycierać bataty z szafek kuchennych.

Ten czas leci szybko, nawet jeśli akurat szorujesz podłogę.

Gotowi pożegnać się z plastikiem i latającym jedzeniem? Sprawdźcie nasze ulubione miseczki z przyssawką tutaj, zanim kolejny posiłek skończy na podłodze.

Pytania, które ciągle słyszę na temat akcesoriów do karmienia niemowląt

Ile dziecięcych miseczek tak na poważnie muszę kupić?
Szczerze, zaledwie trzy. Nie wpisuj na listę prezentów dwunastoczęściowego zestawu. Skończysz tylko z zagraconą szafką. Mam w rotacji trzy dobre silikonowe miseczki i talerzyki – jeden jest w zmywarce, drugi w szafce, a trzeci, pokryty zaschniętą owsianką, leży w zlewie, bo zapomniałam go opłukać. Dwie lub trzy rzeczy wysokiej jakości są o niebo lepsze niż góra taniego plastiku.

Dlaczego jedzenie mojego dziecka nagle smakuje jak mydło?
Bo silikon pod wpływem wysokiej temperatury staje się porowaty! Doprowadza mnie to do szału. Jeśli myjesz silikonowe miseczki silnie perfumowanym płynem do naczyń w super gorącej wodzie lub w zmywarce, zatrzymują one olejki zapachowe. Twoje dziecko nie zwariowało, jego jedzenie naprawdę smakuje jak lawenda. Wygotuj miseczkę w wodzie z octem przez dziesięć minut albo wypiecz ją w piekarniku w temperaturze ok. 120 stopni przez dwadzieścia minut, a potem zmień płyn do naczyń na bezzapachowy.

Czy miseczki z przyssawką serio powstrzymują dzieci przed rzucaniem jedzeniem?
Powstrzymują rzucanie miseczką, to tak. Samo jedzenie wciąż pozostaje na łasce ramienia rzutowego twojego dziecka. Dobra przyssawka nie pozwoli im podnieść całego naczynia i wystrzelić go w kosmos, ale absolutnie nadal mogą chwycić garść spaghetti i cisnąć nim w psa. Kupujesz miseczkę, nie cud.

Czy to naprawdę takie złe, żeby podgrzewać w mikrofalówce plastikowe miseczki?
Moja lekarka napędziła mi niezłego stracha w tym temacie, więc odpowiem, że tak. Zasadniczo, podgrzewanie plastiku powoduje jego szybszą degradację, co może uwalniać mikroplastik i chemikalia prosto do jedzenia, którym zaraz nakarmisz swojego małego człowieczka. To po prostu nie jest warte tych nerwów. Podgrzewaj jedzenie w szkle albo używaj silikonu w 100% przeznaczonego do kontaktu z żywnością.

W jakim wieku mogę przestać używać miseczek z przyssawką?
Kiedy Leo miał około dwóch i pół roku, wykombinował, jak od niechcenia wsunąć palec pod wypustkę przyssawki i odczepić miseczkę od stołu tylko po to, by patrzeć, jak drga mi powieka. Ale w tym wieku zwykle już rozumieją, że talerze zostają na stole. Maja ma teraz cztery lata i po prostu używa zwykłych talerzy, ale my nadal używamy jej starej dziecięcej miseczki do brudzących przekąsek, ponieważ wysokie brzegi świetnie chronią przed rozsypaniem popcornu po całym domu.