Pod żadnym pozorem nie pozwalaj swojemu bardzo wrażliwemu czterolatkowi oglądać filmu przyrodniczego o lesie deszczowym na czterdzieści pięć minut przed snem, chyba że chcesz spędzić kolejne dwa tygodnie życia, tłumacząc mu, dlaczego mały lemur nie może spać w jego łóżeczku. Przekonałam się o tym na własnej skórze w zeszłym miesiącu. Myślałam, że jestem dobrą mamą, wiecie? Zaszczepiam miłość do dzikiej przyrody, poszerzam jego małe horyzonty poza animowane śmieciarki, a przy okazji kupuję sobie dwadzieścia minut na spokojne poskładanie prania. Zamiast tego niechcący rozbudziłam w nim płonące, obsesyjne pragnienie posiadania egzotycznego zwierzaka z wybrzeży Afryki.
Mój najstarszy syn to żywy przykład na to, dlaczego nie negocjuje się z małymi terrorystami. Kiedy wbije sobie coś do głowy, zapuszcza to korzenie niczym chwast w ogrodzie. I tak oto o północy, z podkrążonymi oczami, przeglądałam na telefonie bazy danych o dzikich zwierzętach, rozpaczliwie szukając argumentów, by wybić mu z głowy proszenie Świętego Mikołaja o zagrożonego wyginięciem naczelnego. I powiem wam szczerze: im więcej czytałam o tym, jak radzą sobie te dzikie matki, tym bardziej docierało do mnie, że mają one to całe macierzyństwo rozpracowane znacznie lepiej niż my.
Brutalne zderzenie z rzeczywistością i noworodek ważący 85 gramów
Mój lekarz zawsze powtarzał, że moje dzieci są raczej w dolnej granicy siatek centylowych, co niesamowicie mnie stresowało, ale najwyraźniej nowo narodzony lemur katta waży zaledwie około 85 gramów. 85 gramów! To w zasadzie tyle, co mała kostka masła z jasnoniebieskimi oczami. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak utrzymać przy życiu coś tak kruchego, biorąc pod uwagę, że bałam się wziąć na ręce moje własne, prawie czterokilogramowe noworodki bez poduszki do karmienia i nadzoru innych dorosłych.
Zgodnie z tym, co wyczytałam w jakichś czeluściach internetu w środku nocy, te maleństwa przez pierwsze dwa tygodnie życia po prostu trzymają się bezpośrednio klatki piersiowej matki. Łapią się jej futra i trzymają mocno, podczas gdy ona skacze po drzewach. Brzmi to całkiem majestatycznie, dopóki nie przypomnisz sobie, jak to jest mieć stworzenie fizycznie przymocowane do swojego ciała przez czternaście dni z rzędu. Ja praktycznie żyłam z moją najmłodszą córeczką przywiązaną do piersi w jej Bawełnianym Body Niemowlęcym Bez Rękawków z Bawełny Organicznej, ponieważ przez pierwsze trzy miesiące życia odmawiała drzemek w jakimkolwiek innym miejscu. Naprawdę uwielbiam te ubranka, bo organiczna bawełna jest niesamowicie miękka i nigdy nie powoduje tych dziwnych, czerwonych wysypek, jak tanie syntetyczne materiały. Chociaż szczerze mówiąc, żałuję, że nie kupiłam kilku sztuk w ciemniejszych kolorach – na tych naturalnych, niebarwionych widać absolutnie każdą możliwą plamę z ulewania.
Ale wracając do lemurów. Matki po prostu noszą je jak małe, futrzane nosidełka. Domyślam się, że kiedy twoje dziecko waży niecałe 100 gramów, nie musisz się martwić, że zrujnujesz sobie odcinek lędźwiowy albo że będziesz potrzebować wizyty u kręgarza za każdym razem, gdy zmywasz naczynia.
Wychowanie dzieci wymaga (dosłownie) całej wioski
Ciągle słyszy się, jak ludzie mówią o „wiosce”, i doprowadza mnie to do szału. Instagram sprawia, że ta wioska wygląda jak grupa pięknie ubranych, estetycznych mam pijących stanowczo za drogie latte, podczas gdy ich dzieci cichutko bawią się drewnianymi klockami w tle. Moja mama zawsze powtarza, że w grupie siła, co jest bardzo miłe z jej strony, niech ją Bóg błogosławi, ale ona mieszka czterdzieści minut stąd i ma chore kolano. Moja prawdziwa wioska składa się głównie z mojego męża (kiedy wraca z pracy), kuriera z Amazona, który wie, żeby nie dzwonić dzwonkiem podczas drzemki, i nastolatków z okienka odbioru zamówień w supermarkecie.
A społeczność lemurów? Oni mają prawdziwą, funkcjonującą wioskę. Z tego co rozumiem, całe stado angażuje się w wychowanie maluchów. Pozostali członkowie społeczności aktywnie pomagają w opiece nad młodymi, a niektórzy badacze twierdzą, że matki potrafią nawet mimochodem wymieniać się dziećmi między sobą. Wyobrażacie to sobie? Po prostu przekazujecie płaczące niemowlę sąsiadce i bierzecie jej, bo potrzebujecie zmiany otoczenia. Zapłaciłabym grube pieniądze za taki układ w dowolne wtorkowe popołudnie, kiedy cała moja trójka wpada w furię jednocześnie.
Niektóre krytycznie zagrożone gatunki, takie jak wari rudy, podobno budują prawdziwe gniazda dla miotów liczących nawet sześć młodych, w których mama po prostu zaszywa się na całe dwa tygodnie, a reszta rodziny przynosi jej jedzenie. Tymczasem lemury katta po prostu pozwalają maluchom jeździć na barana jak małym autostopowiczom.
Kto rządzi światem (podpowiedź: mamy)
To jest ta część mojego śledztwa, która wydała mi się naprawdę fascynująca. Stada lemurów są matriarchalne, co oznacza, że samice wykazują społeczną dominację nad samcami. Mamy przewodzą grupie, dyktują, dokąd wszyscy się danego dnia udają, a co najważniejsze – jedzą jako pierwsze. Próbowałam wyjaśnić mojemu mężowi ten koncept kobiecej dominacji społecznej, podczas gdy on dojadał ostatnie dobre chipsy tortilla z naszej spiżarni... i powiedzmy, że nie przyjął tego tak, jak sobie wymarzyłam.

Ale żarty na bok – to rzadka cecha w świecie zwierząt i zrobiło mi się trochę smutno, gdy dowiedziałam się, że aż 90% z tych gatunków może być teraz na skraju wyginięcia. Naukowcy uważają, że to głównie wina masowego wylesiania na Madagaskarze. Zoo w Houston wydało nawet oświadczenie z prośbą o unikanie kupowania nielegalnie pozyskiwanego drewna z Madagaskaru, jak palisander czy heban, ponieważ całkowicie niszczy to siedliska, na których te matki polegają, by wychować swoje stado.
Nie wiem, kto sobie na luzie i regularnie kupuje importowane hebanowe meble, ale wiedza o tym, jak nasze nawyki zakupowe niszczą siedliska na drugim końcu świata, zdecydowanie skłoniła mnie do rozejrzenia się po moim własnym, chaotycznym domu. Zamiast kupować tanie, plastikowe śmieci, które psują się po tygodniu i lądują na wysypisku, wyrzucać pieniądze w błoto na rzeczy, których nie potrzebujesz, i ignorować pochodzenie materiałów, równie dobrze możesz poszukać rzeczy ze zrównoważonych źródeł, żebyśmy całkowicie nie zrujnowali planety dla naszych wnuków. Jeśli próbujesz dokonywać lepszych wyborów dla własnego małego stadka, poświęć chwilę, aby przejrzeć naszą kolekcję zrównoważonych drewnianych zabawek, których produkcja nie niszczy Ziemi.
Dlaczego dziki ssak naczelny to okropny współlokator
W końcu musiałam posadzić mojego czterolatka i złamać mu to małe serduszko. Nie mogłam tak po prostu powiedzieć "nie", ponieważ on żąda bibliografii do każdej zasady, którą wprowadzam w tym domu. Zaserwowałam mu więc zimne, twarde fakty, które znalazłam u jakiegoś weterynarza od dzikich zwierząt z kliniki w Clermont.
Po pierwsze, powiedziałam mu, że nie da się ich nauczyć załatwiania się w jednym miejscu. To oznacza, że gdybyśmy go mieli, musiałby nosić pieluchy. Przez całe swoje dwudziestoletnie życie. Dwadzieścia lat w pieluchach. Mój syn, który sam dopiero co opanował nocnik i jest bardzo dumny ze swoich majtek dla dużego chłopca, wyglądał na absolutnie zniesmaczonego perspektywą zmieniania małpich pieluch, aż skończy dwadzieścia cztery lata.
Po drugie, powiedziałam mu, że podobno stają się super agresywne, gdy wchodzą w okres dojrzewania. Zasadniczo zmieniają się w dzikie, gryzące nastolatki z kłami. Szczerze mówiąc, brzmi to dokładnie tak, jak moje średnie dziecko za jakieś dziesięć lat, ale nie potrzebujemy dwójki takich w domu. Weterynarze stanowczo odradzają trzymanie ich jako zwierząt domowych, ponieważ ich miejsce jest na wolności, gdzie mogą bujać się na gałęziach, a nie w pułapce podmiejskiego salonu w Teksasie.
Musieliśmy pójść na kompromis. Powiedziałam mu, że nie możemy mieć egzotycznego zwierzaka huśtającego się na naszych wiatrakach sufitowych, ale możemy zamontować coś fajnego, na czym będzie mogła się bujać jego mała siostrzyczka. Wybraliśmy Drewniany Stojak Edukacyjny | Tęczowy Zestaw z Zabawkami Zwierzątkami, co ostatecznie okazało się jednym z moich ulubionych zakupów do pokoju dziecięcego. Naturalne drewno wygląda całkiem nieźle w moim salonie, ten mały wiszący słoń jest przeuroczy, a do tego wykorzystano tam materiały ze zrównoważonych źródeł, więc nie muszę mieć poczucia winy z powodu wycinki lasów. Oczywiście mój najstarszy syn już drugiego dnia próbował sam się na to wspinać i musiałam zagrozić, że wyrzucę to do kosza, ale malutka wprost uwielbia uderzać w te geometryczne kształty.
Gryzienie wszystkiego, co w zasięgu wzroku
Kolejnym dzikim faktem, którego się dowiedziałam, jest to, że te stworzenia dorastają niesamowicie szybko. Aktywnie poruszają się, gdy mają zaledwie trzy dni, a jedzą stałe pokarmy w wieku sześciu tygodni. Sześć tygodni! W wieku sześciu tygodni moje dzieci były w zasadzie małymi, złymi ziemniaczkami, które nawet nie wiedziały, że mają rączki.

Ale kiedy moje dzieci w końcu zaczęły ząbkować, obudziły w sobie te dzikie zwierzęta i próbowały obgryzać krawędzie mojego stolika kawowego. Ząbkowanie to po prostu okropny etap macierzyństwa. Jesteś wykończona, dziecko jest marudne, a absolutnie wszystko wokół pokryte jest nieprzyzwoitą ilością śliny.
Skończyło się na tym, że kupiłam Silikonowo-Bambusowy Gryzak dla Niemowląt Panda, ponieważ podobało mi się to, że był wykonany z bezpiecznego silikonu spożywczego i nie zawierał BPA. Szczerze mówiąc, jest po prostu okej. Jest bardzo uroczy, a materiał zdecydowanie bezpieczny, ale moje średnie dziecko w kółko upuszczało go na ziemię na dworze, a te małe, teksturowane wypustki, które mają masować dziąsła, są szczerze mówiąc trochę uciążliwe do doczyszczenia. Mimo to, kiedy wyrzynały się jej trzonowce, naprawdę uwielbiała żuć uszy pandy, więc spełnił swoje zadanie, ale nie nazwałabym go cudem.
Matka natura idzie na żywioł
Szczerze myślę, że matka natura wymyśla to wszystko na bieżąco, tak samo jak reszta z nas. Niezależnie od tego, czy jesteś zmęczoną mamą z wiejskiego Teksasu, która próbuje powstrzymać trójkę maluchów przed rysowaniem po ścianach, czy niebieskooką przywódczynią stada w lesie deszczowym noszącą stugramowe niemowlę na klatce piersiowej, wszystkie robimy co w naszej mocy, żeby utrzymać te nasze małe gromadki przy życiu.
Uczenie naszych dzieci, jak szanować dzikie zwierzęta z daleka, zamiast próbować je posiadać, to prawdopodobnie jedna z najważniejszych lekcji, jakie możemy im przekazać. Jeśli chcemy, by dorastały w świecie, w którym te niesamowite stworzenia wciąż istnieją, musimy zacząć zwracać uwagę na nasze codzienne wybory – od zabawek, które kupujemy, po ubrania, w które je ubieramy. Jesteście gotowi wyposażyć pokoik dziecięcy w rzeczy, które są bezpieczne dla maluszka i łagodne dla planety? Odkryjcie naszą pełną kolekcję zrównoważonych niezbędników dla niemowląt właśnie tutaj, w Kianao.
Trudne pytania o macierzyństwo i dziką przyrodę
Dlaczego dzieci tak kurczowo się ciebie trzymają?
Ponieważ dosłownie jeszcze nie wiedzą





Udostępnij:
Cała prawda o eko trendzie na nagie niemowlę (i dlaczego spróbowaliśmy)
Życiowe przepisy na przeciery dla niemowląt (i moja katastrofa z wybuchającym blenderem)