Była dokładnie 3:14 w nocy, z wtorku na środę. Maya miała cztery miesiące, a ja siedziałam na wściekle niebieskiej piłce do jogi na środku jej pokoiku. Miałam na sobie stare dresy z college'u mojego męża Dave'a – te z tajemniczą, zaschniętą plamą na kolanie (ulewanie czy hummus? Naprawdę już nie wiedziałam) – i stanik do karmienia, który najlepsze dni miał już dawno za sobą. Podskakiwałam w tempie około sześćdziesięciu uderzeń na minutę, bo gdybym zwolniła do pięćdziesięciu dziewięciu, oczy Mayi otworzyłyby się z trzaskiem niczym u przerażającej wiktoriańskiej lalki. Pamiętam, jak lewym kciukiem wpisywałam w telefon „jak uspac dzecko”, a oczy piekły mnie od blasku ekranu. Kiedy to nie przyniosło żadnych sensownych rezultatów, wściekle wcisnęłam backspace i wpisałam „czemu moje dzicko budzi sie co godzine” na jakimś podejrzanym forum dla rodziców z 2008 roku. Desperacko szukałam magicznej odpowiedzi na jedno, najważniejsze pytanie, które niszczyło moje zdrowie psychiczne: w jakim wieku niemowlęta w końcu zaczynają przesypiać całą cholerną noc?

Jeśli czytasz to, ukrywając się w łazience, żeby zyskać chociaż trzy minuty ciszy z dala od płaczącego noworodka – rozumiem cię. Byłam na twoim miejscu. Nalej sobie kolejną kawę, nawet jeśli to ta sama, którą wczoraj podgrzewałaś w mikrofalówce trzy razy. Musimy porozmawiać o śnie i musimy być w tym do bólu szczere.

Ciężarna Sarah nie wiedziała absolutnie nic

Zanim urodziłam Leo, który ma teraz cztery lata i budzi mnie o świcie, żeby oznajmić, że jego skarpetki są „zbyt głośne”, byłam niesamowicie przemądrzała w kwestii snu niemowląt. Ciężarna Sarah była istnym żywiołem. Miałam oznaczony kolorami arkusz kalkulacyjny dotyczący pokoiku dziecięcego. Przeczytałam tę bardzo elegancką i onieśmielającą francuską książkę o wychowaniu, która w zasadzie obiecywała, że moje dziecko będzie spać dwanaście godzin w nocy w wieku ośmiu tygodni, jeśli tylko będę emanować odpowiednio spokojną energią.

Szczerze i głęboko wierzyłam, że „przesypianie nocy” oznacza odłożenie dziecka do jego estetycznego kosza Mojżesza o 19:00, pocałowanie go w słodkie czółko i obudzenie się o 7:00 rano, po całonocnym, nieprzerwanym czasie tylko dla dorosłych spędzonym z Dave'em. Mieliśmy oglądać Netflixa! Mieliśmy pić wino! Dziecko po prostu by się wyłączało, zupełnie jak smartfon podłączony do ładowarki!

Komiczne. Szczerze mówiąc, chciałabym cofnąć się w czasie i mocno sobą potrząsnąć. Ponieważ rzeczywistość dotycząca tego, kiedy niemowlęta śpią ciurkiem, jest tak skomplikowana, tak głęboko zakorzeniona w biologii i tak bardzo różna od tego, co wmawia nam społeczeństwo.

Medyczna definicja to jakiś żart

Zmierzmy się najpierw z najbardziej absurdalną informacją medyczną. Kiedy Maya miała cztery miesiące, poszliśmy na wizytę kontrolną do dr. Arisa. Dave tam był, stał w kącie i wyglądał na nieco mniej martwego niż ja, głównie dlatego, że jego wersja „pomocy na nocnej zmianie” polegała na przebudzeniu się, poklepaniu mnie po ramieniu, wyszeptaniu „chyba jest głodna” i natychmiastowym zapadnięciu w śpiączkę. W każdym razie, spojrzałam dr. Arisowi prosto w oczy, cała dygocząc z niepokoju i braku fazy REM, i zażądałam odpowiedzi, kiedy to dziecko w końcu prześpi noc.

Dr Aris poprawił okulary na nosie, spojrzał w kartę pacjentki i zrzucił bombę, która zasadniczo zrujnowała mój tydzień. Powiedział: „Sarah, z medycznego punktu widzenia uważamy, że niemowlę przesypia noc, kiedy śpi ciurkiem przez pięć do ośmiu godzin”.

Gapiłam się na niego. Pięć godzin? DAVE MUSIAŁ FIZYCZNIE ZAINTERWENIOWAĆ, BO BYŁAM BLISKA WYBUCHU. Pięć godzin to nie jest noc, panie doktorze! Pięć godzin to przedłużona drzemka! Ale najwyraźniej w świecie pediatrów, jeśli twoje dziecko śpi od północy do 5:00 rano – gratulacje, formalnie przesypia noc. Następnie wręczył mi ulotkę i jak gdyby nigdy nic wspomniał, że według aktualnych danych dotyczących snu, prawie czterdzieści procent sześciomiesięcznych dzieci wciąż budzi się w środku nocy.

To było jak potężny cios w brzuch. Ale też, o dziwo... podnoszące na duchu? Na zasadzie: okej, może moje dziecko nie jest zepsute. Może nie odnoszę całkowitej porażki w całym tym macierzyństwie. One po prostu są biologicznie zaprogramowane, by się budzić.

Dlaczego twój mały dyktator wciąż się budzi

Skoro więc nie mają od razu spać dwunastu godzin, dlaczego tak często się budzą? Na samym początku, od urodzenia do około trzeciego miesiąca, to po prostu czysty, niezmącony niczym głód. Żołądki noworodków są wielkości orzecha włoskiego. Jeśli karmisz piersią, to mleko trawi się tak szybko, jakbyś przelewała wodę przez sito. Nie jesteś rodzicem; jesteś całodobową fabryką mleka i ludzkim smoczkiem.

Why your tiny dictator keeps waking up — When Do Babies Sleep Through the Night? The Brutal, Exhausting Truth

Właśnie dlatego nocne zmiany pieluch doprowadzały mnie kiedyś na skraj załamania. W końcu udaje ci się je uśpić, ale trzeba zmienić pieluchę, i w sekundę po zdjęciu ubranek uderza w nie zimne powietrze, a one zaczynają krzyczeć, jakbyś je zdradziła. Przy Leo kupowałam te okropne, tanie, syntetyczne piżamki, od których pocił się na karku, ale ramiona miał lodowate. Kiedy pojawiła się Maya, zmądrzałam i zaczęłam używać Body Dziecięcego z Długim Rękawem z Organicznej Bawełny.

Nie przesadzam, mówiąc, że bawełna organiczna ratuje życie podczas nocnych pobudek. Jest w pełni oddychająca, więc mała nie oblewała się tym dziwnym, lepkim potem, ale jednocześnie było jej na tyle ciepło, że nie wpadała w szał, kiedy o 2 w nocy musiałam jej wytrzeć pupę. Do tego te zakładkowe ramiona. Jeśli nie znasz jeszcze magii zakładek na ramionach, poczekaj tylko, aż twoje dziecko zaliczy pieluszkową awarię, która jakimś cudem dotrze aż do pach. Nie ściągasz ubranka przez głowę — zdejmujesz całe body W DÓŁ, zatrzymując bałagan w środku. To coś pięknego. W każdym razie, sens w tym, że odpowiednie, wygodne ubranie pomaga, ale nie wyeliminuje pobudek całkowicie.

Możesz przeczytać sto blogów o utrzymywaniu w pokoju dziecięcym temperatury dokładnie 20 stopni i kupowaniu zasłon zaciemniających, żeby naśladować warunki panujące w łonie matki, ale szczerze mówiąc, jeśli są głodne, to i tak się obudzą. Idźmy dalej.

Zasady bezpiecznego snu, które mnie przerażały

Dr Aris upewnił się również, że panicznie bałam się SIDS (śmierci łóżeczkowej), co oznaczało, że przestrzegałam zasad bezpiecznego snu niczym religijna fanatyczka. Spanie na plecach. Twardy materac. Ciasno naciągnięte prześcieradło. I NIC WIĘCEJ. Żadnych uroczych ochraniaczy. Żadnych pluszaków. Żadnych luźnych kocyków w łóżeczku, przenigdy.

To było dla mnie strasznie trudne, bo przecież dzieci uwielbiają przytulność! Dopiero co spędziły dziewięć miesięcy ściśnięte w ciepłym, miękkim, ludzkim łóżku wodnym, a teraz oczekujemy od nich, że będą spać rozwalone jak orzeł na czymś, co w zasadzie przypomina winylową deskę. Ponieważ nie mogłam wkładać do jego łóżeczka żadnych miękkich rzeczy, w dziwny sposób przywiązałam się do naszego Kocyka Dziecięcego z Organicznej Bawełny w Króliczki podczas jego godzin czuwania.

Skoro nie mogłam używać go w nocy, ten kocyk stał się naszym dziennym narzędziem przetrwania. Używałam go do leżenia na brzuszku na naszym dość podejrzanym dywanie w salonie i jako osłony do wózka, kiedy desperacko potrzebowałam przejść się do kawiarni, żeby zobaczyć innych dorosłych ludzi. Ma certyfikat GOTS, co było dla mnie niezwykle ważne, ponieważ Leo przechodził fazę, w której podczas ząbkowania agresywnie ssał rogi wszystkich swoich kocyków, a ja nie chciałam, żeby połykał te dziwne pestycydy, którymi pryskają zwykłą bawełnę. Prałam ten kocyk w króliki chyba z czterysta razy i nigdy nie stracił swojej miękkości. Wciąż trzymam go złożonego w jego szafie, bo jestem zbyt sentymentalna i po prostu nie potrafię się z nim rozstać.

Pułapka piłki do jogi i koszmary ząbkowania

Skoro więc głód jest głównym winowajcą na początku, jaka jest wymówka dla sześciomiesięczniaka? Skojarzenia ze snem. O rany, zniszczyłam sobie życie przez skojarzenia ze snem.

The yoga ball trap and teething nightmares — When Do Babies Sleep Through the Night? The Brutal, Exhausting Truth

Pamiętacie niebieską piłkę do jogi z początku tej historii? Spędziłam miesiące, skacząc na niej z Mayą. To działało! Usypiało ją błyskawicznie. Ale oto część naukowa przefiltrowana przez mój skrajnie zmęczony mózg: dzieci śpią w cyklach. Wszyscy tak śpimy. Między cyklami lekko się wybudzamy, poprawiamy poduszki i zasypiamy z powrotem. Ale kiedy Maya wybudzała się lekko o 1 w nocy, zdawała sobie sprawę, że leży płasko na nieruchomym materacu, zamiast poruszać się w górę i w dół w moich ramionach. Jej otoczenie się zmieniło. Wpadała więc w panikę i krzyczała, dopóki nie wracałam i znów nie brałam jej na piłkę.

A jeśli to nie była wina piłki, to ząbkowania. Ząbkowanie to sprawka szatana. Kiedy tylko Maya zaczęła fundować mi cudowne, sześciogodzinne bloki snu, przez jej dolne dziąsło zaczął przebijać się maleńki biały ząbek, a nasze noce zamieniły się w piekło. Budziła się co dwie godziny, płacząc tym specyficznym, piskliwym zawodzeniem.

Z czystej desperacji kupiłam Silikonowo-Bambusowy Gryzak w Kształcie Pandy. Będę z tobą całkowicie szczera – Maya była do niego nastawiona raczej obojętnie. Zdecydowanie wolała żuć mój własny obojczyk albo próbować ugryźć Dave'a w nos. Ale Leo? Kiedy Leo był mały, wręcz wielbił tę pandę. Płaski kształt sprawiał, że jego nieskoordynowane, pulchne rączki bez problemu go chwytały, a silikon stawiał idealny opór, by przynieść ulgę swędzącym dziąsłom. Najlepsze było to, że mogłam po prostu wrzucić go na górną półkę zmywarki, gdy – co było nieuniknione – lądował na podłodze w sklepie. To naprawdę solidna mała zabawka. Nie sprawiła magicznie, że przesypiały dwanaście godzin, ale uciszała płacz na dwadzieścia minut, żebym mogła wypić letnią kawę, a czasem to wszystko, o co można prosić.

Jeśli szukasz czegoś miękkiego, w co mogłabyś je owinąć, gdy płaczą w trakcie tych regresów snu, Kianao ma całą kolekcję gładkich bambusowych kocyków dla niemowląt, które są nieziemsko miękkie dla ich wrażliwej, pokrytej śliną skóry.

Ten cały absurd o dziecku „sennym, ale obudzonym”

Każdy lekarz i konsultant snu powie ci, że sekretem jest odkładanie dziecka, gdy jest „senne, ale obudzone”. Kiedyś czytałam to zdanie i miałam ochotę wyrzucić laptopa przez okno.

Co to w ogóle znaczy? Jeśli odkładałam Leo, gdy nie spał, po prostu krzyczał. Nie odpływał sobie beztrosko w objęcia Morfeusza; wstawał w łóżeczku i darł się na mnie jak wkurzony, pijany facet w barze. Ale... aż nienawidzę tego przyznawać... to jakoś, z czasem, trochę jednak działa.

Kiedy miała około pięciu miesięcy, byłam tak potwornie zmęczona, że pewnej nocy odłożyłam Mayę, kiedy tylko powoli mrugała, i wyszłam z pokoju, żeby popłakać na korytarzu, a ona... nie zapłakała. Po prostu ssała kciuk i zasnęła. To było jak błąd w Matriksie. Nie zdarzało się to co noc, ale nauczenie ich zasypiania w miejscu, w którym faktycznie się obudzą, to jedyne wyjście z pułapki piłki do jogi.

Co faktycznie sprawdziło się w naszej rodzinie

W zasadzie po prostu przestaliśmy chodzić na paluszkach w ciągu dnia i zaczęliśmy puszczać głośno muzykę, wpuszczać do domu mnóstwo słońca, a w nocy zamienialiśmy się w nudne, milczące roboty, które unikały kontaktu wzrokowego i nie odzywały się podczas zmiany pieluchy o 3 nad ranem. Dzięki temu dzieci w końcu zrozumiały, że noc służy tylko do spania, a nie do imprezowania.

I to tyle. To cały sekret. Czas, biologia i bycie niewiarygodnie nudnym w nocy. Twoje dziecko nie jest zepsute, a ty wcale nie robisz tego źle. W końcu zaczną spać. Dave nadal narzeka na zmęczenie, co jest dość zabawne w ustach faceta, który potrafi przespać syreny wozów strażackich, ale – przetrwaliśmy.

Zanim pójdziesz paść na kanapę, podczas gdy maluch ucina sobie dwudziestominutową mikro-drzemkę, zrób sobie przysługę i zgarnij kilka tych body z organicznej bawełny, żebyś chociaż nie musiała walczyć z maleńkimi guzikami po ciemku.

Najczęściej zadawane pytania prosto z pola bitwy

Czy to całkowicie normalne, że moje 6-miesięczne dziecko wciąż budzi się dwa razy w nocy?
O mój Boże, TAK. Proszę, nie pozwól, żeby internet wpędzał cię przez to w poczucie winy. Mój lekarz dosłownie powiedział mi, że prawie 40% dzieci w tym wieku wciąż się budzi. Mogą być głodne, mogą ząbkować, albo po prostu chcą sprawdzić, czy nadal tu jesteś. To wyczerpujące, ale normalne.

Kiedy tak szczerze Leo i Maya zaczęli przesypiać noc?
Jeśli przyjmiemy medyczną definicję 5 godzin? Koło trzeciego miesiąca. Jeśli użyjemy mojej definicji „mogę spać od 22:00 do 6:00 rano”? Leo miał około ośmiu miesięcy, a Maya prawie dziesięć. A nawet wtedy, za każdym razem, gdy łapali przeziębienie albo szedł nowy ząb, wszystkie te osiągnięcia brały w łeb i wracaliśmy do nocnych pobudek.

Czy przejście na mleko modyfikowane sprawi, że będą spały dłużej?
Słuchaj, ludzie dają sobie za to uciąć rękę, twierdząc, że mieszanka trawi się wolniej, więc dzieci dłużej są syte. Ale ja karmiłam Mayę w sposób mieszany (mleko z piersi i modyfikowane), a i tak ciągle się budziła. Dave dał jej ogromną butlę tuż przed snem z nadzieją, że ją to znokautuje, a i tak obudziła się o 2 w nocy zwarta i gotowa do pogawędki. Każde dziecko jest po prostu inaczej zaprogramowane.

Co to u licha jest ten regres snu?
To okrutny żart natury. W skrócie: mózg twojego dziecka gwałtownie się rozwija – uczy się przewracać, raczkować albo gaworzyć – i jest zbyt zajęty przetwarzaniem tych nowych umiejętności, by zasnąć. Więc akurat wtedy, gdy myślisz, że już opanowałaś rutynę, one nagle zaczynają znów budzić się co godzinę, zupełnie jak noworodki. Zazwyczaj mija to po kilku tygodniach, ale te tygodnie ciągną się jak całe lata.