Siedziałam w fotelu bujanym o drugiej w nocy, trzymając mojego najstarszego synka, gdy miał zaledwie trzy tygodnie, a brzmiał dokładnie jak dwudziestokilogramowy mops, który właśnie przebiegł maraton w upalny dzień. Za każdym razem, gdy próbowałam go nakarmić, chwytał pierś na jakieś trzy sekundy, po czym puszczał, robił się czerwony na twarzy i krzyczał wniebogłosy. Ja płakałam, on płakał, a mój mąż w panice przeszukiwał szuflady w pokoju dziecięcym, szukając czegoś, co mogłoby pomóc. Mieszkamy pięćdziesiąt kilometrów od najbliższej całodobowej apteki, co oznacza, że o 2 w nocy musisz iść na wojnę z tym, co akurat masz w domu pod ręką.

Doktor Miller, nasz pediatra, który widział mnie w najgorszych, najbardziej histerycznych momentach, wyjaśnił mi później, że noworodki fizjologicznie oddychają wyłącznie przez nos. Zgaduję, że to po prostu mądre, medyczne określenie na to, że ich mózgi dosłownie nie wpadły jeszcze na to, jak otworzyć buzię, by zaczerpnąć powietrza. Więc kiedy ich mikroskopijne drogi oddechowe zapychają się gęstym, lepkim śluzem, nie mogą jeść, nie mogą spać i brzmią jak zepsuty ekspres do kawy. Ponieważ nie możesz po prostu dać dziecku chusteczki i kazać mu wydmuchać nosa, musisz pozbyć się tego bałaganu sama. Będę z tobą szczera: ogarnięcie, jak oczyścić nos dziecka, to ta najbardziej "glamour" część macierzyństwa, o której nikt ci nie wspomina na baby shower.

Niebieska gumowa gruszka śmierci

Moja babcia, złota kobieta, przysięgała na te nieprzezroczyste, niebieskie gumowe gruszki, które rozdają na oddziałach położniczych jak upominki na imprezie. Kazała mi po prostu włożyć to tam i dosłownie wyssać z niego katar. Spróbowałam. Ścisnęłam gumę, wcisnęłam długą, zwężającą się końcówkę w nozdrze mojego wrzeszczącego noworodka i puściłam. Nic się nie stało. Spróbowałam więc jeszcze raz, gmerając mu w nosie, podczas gdy on gwałtownie rzucał główką na boki. Wciąż nic.

Kilka tygodni później dowiedziałam się na grupie dla mam, że te szpitalne gruszki to w zasadzie zagrożenie biologiczne. Ponieważ nie widzisz, co jest w środku, zatrzymują wilgoć i rośnie w nich gruba, czarna pleśń. Rozcięłam swoją nożycami kuchennymi, żeby to sprawdzić, i dosłownie dostałam odruchów wymiotnych, stojąc na linoleum w kuchni. Poza tym końcówka jest tak długa, że jeśli twoje dziecko zacznie się rzucać – a uwierz mi, będzie się rzucać jak dziki kot w wannie – skończysz na zdrapywaniu wnętrza jego delikatnej śluzówki, powodując mikrourazy, które tylko pogorszą obrzęk. Wyrzuciłam do śmieci każdą gumową gruszkę, jaką miałam w domu.

Potem wydałam ponad dwieście złotych na bzyczący elektryczny aspirator, mając nadzieję, że technologia mnie uratuje, ale silniczek ledwo miał siłę wciągnąć muszkę owocówkę, więc nawet nie zawracajcie sobie nimi głowy.

Wysysanie kataru własnymi ustami

To prowadzi nas do ręcznych aspiratorów z rurką, czyli momentu, w którym moja godność oficjalnie umarła. Kiedy szwagierka po raz pierwszy wręczyła mi plastikową rurkę z ustnikiem na jednym końcu i powiedziała, że muszę fizycznie wyssać śluz z nosa mojego dziecka przy pomocy własnych płuc, myślałam, że robi mi jakiś chory żart. Że mam zrobić co? Wypić katar jak jakiś obrzydliwy milkshake?

Ale desperacja popycha do szalonych czynów. Wewnątrz rurki znajduje się mały filtr z gąbki, który teoretycznie powstrzymuje zarazki przed dostaniem się do twoich ust, chociaż szczerze mówiąc, pewnie zdążyłam już zainhalować milion wirusów moich dzieciaków i po prostu już mnie to nie obchodzi. Genialność aspiratorów ustnych polega na tym, że ich końcówka jest tępa i szeroka. Nie wchodzi głęboko do nozdrza. Wystarczy oprzeć ją o zewnętrzną krawędź noska, żeby stworzyć uszczelnienie próżniowe. A ponieważ używasz własnego oddechu, kontrolujesz dokładną siłę ssania.

To działa. Działa tak niepokojąco dobrze, że w pewnym momencie przyłapiesz się na tym, jak z dziwnym poczuciem triumfu wpatrujesz się w przezroczystą rurkę pełną żółtej mazi.

Walka z aligatorem

Nie możesz jednak zrobić tego "na sucho". Musisz użyć soli fizjologicznej dla niemowląt, żeby poluzować ten absolutny beton, który utworzył się w ich głowie, czekać przez nieskończenie długą minutę, podczas gdy one krzyczą i wierzgają, zanim spróbujesz odciągnąć zawartość tylko z krawędzi nozdrza, nie wbijając plastiku prosto do ich mózgu. I musisz jeszcze pamiętać, żeby zrobić to wszystko przed karmieniem, żeby maluch nie dostał odruchów wymiotnych i nie zwymiotował mlekiem na twoją jedyną czystą koszulę.

The alligator wrestling match — The 2 AM Snot Panic and the Alligator Wrestling Match

Zapuszczenie soli fizjologicznej to już połowa sukcesu. Kładę dziecko na podłodze, przygniatam jego rączki nogami, tak że wygląda jak małe dziecięce burrito, i szybko wpuszczam po dwie krople słonej wody do każdej dziurki. Zakładam, że sól rozkłada białka śluzu czy coś w tym stylu, ale niezależnie od tego, jak działa nauka, musisz odczekać około trzydziestu do sześćdziesięciu sekund. Ta minuta ciągnie się w nieskończoność, gdy twoje dziecko jest na ciebie wściekłe.

Kiedy trzymam malucha, zazwyczaj muszę jakoś zająć uwagę mojej dwójki starszych dzieci, żeby nie próbowały mi "pomagać" w tym medycznym zabiegu. Ostatnio rzucam im na dywan Zestaw miękkich klocków dla dzieci. Są zrobione z miękkiej gumy, więc nikt nie dostanie wstrząśnienia mózgu, gdy mój trzylatek nieuchronnie rzuci jednym z nich w głowę brata, a mi daje to dokładnie tyle czasu, by zakończyć odciąganie kataru.

Kiedy mój pediatra na mnie nakrzyczał

Przy najstarszym synu poważnie uzależniłam się od aspiratora do nosa. Za każdym razem, gdy tylko lekko pociągnął nosem, rzucałam się na niego jak jastrząb i zaczynałam wysysać katar. Trzeciego dnia jego przeziębienia nos był całkowicie zablokowany, a on czuł się fatalnie. Kiedy zaciągnęłam go do przychodni, doktor Miller obdarzył mnie spojrzeniem pełnym głębokiego wyczerpania i powiedział, że stanowczo zbyt często odciągałam mu katar.

Okazuje się, że istnieje w tej kwestii surowy limit, o którym nikt ci nie mówi. Katar powinno się odciągać z nosa maksymalnie cztery razy dziennie, zazwyczaj tuż przed karmieniem lub snem dziecka. Jeśli robisz to częściej, intensywne podciśnienie mocno podrażnia delikatne tkanki wewnątrz ich nosa, co powoduje ich obrzęk i całkowite zatkanie. Myślisz więc, że udrażniasz nos, ale tak naprawdę powodujesz gigantyczny korek w postaci opuchniętych śluzówek.

Nie powinno się też używać kropli z solą fizjologiczną dłużej niż przez kilka dni z rzędu, ponieważ to wysusza nos. A jeśli twoje dziecko ma przezroczysty, wodnisty katar, który po prostu sam wycieka, zostaw aspirator w szufladzie i tylko wycieraj mu górną wargę miękką chusteczką. Czułam się jak najgorsza matka na planecie. Mój niepokój dosłownie pogorszył przeziębienie mojego dziecka. Teraz, przy trzecim dziecku, powstrzymuję się, dopóki nie mam absolutnej pewności, że katar jest gęsty i przeszkadza jej w piciu z butelki.

Zaraz, a może to tylko ząbkowanie?

Czasami katar to wcale nie wina wirusa. Kiedy moje drugie dziecko miało około sześciu miesięcy, zaczęło produkować tyle przezroczystego, wodnistego śluzu, że myślałam, iż przecieka. Była marudna, ślina ściekała jej po brodzie, a nos miała totalnie zapchany. Szykowałam się na tygodniową batalię z przeziębieniem, gdy nagle wyczułam twarde, małe zgrubienie na jej dolnych dziąsłach.

Wait, are they just teething? — The 2 AM Snot Panic and the Alligator Wrestling Match

Ząbkowanie może wywołać w tych małych ciałkach szaloną reakcję obrzękową, która naśladuje łagodne przeziębienie. Jeśli katar jest całkowicie przezroczysty, a maluchy próbują odgryźć sobie własne pięści, w ogóle nie zawracam sobie głowy aspiratorem. Po prostu daję im mojego absolutnego faworyta z torby na pieluchy, Silikonowy gryzak Panda z bambusem. Będę z tobą szczera – dla pierwszego dziecka kupiłam mnóstwo estetycznych drewnianych gryzaków, które były w zasadzie bezużyteczne, bo okazywały się zbyt twarde i ciężkie. Ale ten silikonowy z pandą jest płaski, niezwykle łatwy w czyszczeniu (po prostu wrzucam go do zmywarki), a moje najmłodsze dziecko potrafi go utrzymać bez upuszczania na podłogę w sklepie co pięć sekund. Wkładam go na dziesięć minut do lodówki, gdy przygotowuję obiad, a zimny silikon skutecznie odwraca jej uwagę od zatkanego nosa.

Jeśli toniesz w dziecięcych gadżetach i chcesz zobaczyć, co naprawdę sprawdza się do uspokajania i zabawy, nie dorzucając jednocześnie plastikowych śmieci do twojego salonu, sprawdź wyselekcjonowane kolekcje dla niemowląt od Kianao.

Kwestia prania

Nieuchronnie opieka nad zakatarzonym dzieckiem oznacza radzenie sobie z dość obrzydliwym dzieckiem. Pomiędzy śliną, ulewaniem spowodowanym krztuszeniem się śluzem, a samą ilością kataru, którą potrafią wytrzeć we własne ramiona – szykuj się na górę prania.

Kiedy moje dziecko czuje się fatalnie, wciskanie go w sztywny, drapiący syntetyczny pajacyk jest po prostu okrutne. Staram się trzymać niesamowicie miękkiej bawełny. Mam to Dziecięce body z bawełny organicznej, które kupiłam podczas nocnego przeglądania internetu. Słuchaj, bawełna organiczna magicznie nie wyleczy rinowirusa, ale łatwo naciąga się na wielką, wiercącą się dziecięcą głowę, nie blokując się po drodze, i o dziwo, wyjątkowo dobrze się dopiera, gdy jest pokryta tajemniczymi zielonymi plamami. To dobra baza, którą warto mieć, chociaż szczerze mówiąc, o 3 w nocy założyłabym dziecku worek po mące, gdyby była to jedyna czysta rzecz w szufladzie.

Te tygodnie to po prostu walka o przetrwanie. Uruchamiasz nawilżacz z chłodną mgiełką, dopóki okna w sypialni nie zaczną się pocić. Śpisz oparta na trzech poduszkach, trzymając dziecko, które chrapie jak pociąg towarowy. Myjesz plastikową rurkę w gorącej wodzie z mydłem po każdym użyciu, żeby przypadkowo nie zafundować dziecku wtórnej infekcji bakteryjnej. To wyczerpująca, brudna i absolutnie pozbawiona blasku robota. Ale w końcu przychodzi taki poranek, kiedy wchodzisz, by je podnieść, a one oddychają cicho. Uśmiechają się. Kryzys minął, a ty uświadamiasz sobie, że pokonaliście kolejną przeszkodę.

Zanim całkowicie stracisz zmysły, walcząc z zimowymi katarami, zgarnij niezbędniki, które naprawdę dają radę w tym chaosie. Zaopatrz się w najmiększe ubranka basic i zabawki ratujące zdrowie psychiczne, tu na Kianao.

Pytania, które gorączkowo wpisywałam w Google o północy

Czy naprawdę muszę wysysać ten katar ustami?
Tak, naprawdę musisz. Wiem, że to brzmi jak najbardziej obrzydliwa rzecz na świecie, ale ręczna rurka sprawdza się o niebo lepiej niż gumowe gruszki. W środku jest mały filtr, który blokuje to świństwo przed dostaniem się do twoich ust, więc tak naprawdę wcale go nie jesz. Przebolejesz to obrzydzenie za pierwszym razem, gdy zobaczysz, jak twoje dziecko w końcu bierze spokojny oddech.

Czy mogę używać mleka z piersi zamiast kropli z solą fizjologiczną?
Moja grupa dla mam miała obsesję na punkcie doradzania mi, bym wtryskiwała mleko z piersi do nosa mojego dziecka. Spróbowałam raz, i jedyne co z tego wyszło, to zaschnięte strupki w nosku pachnące zsiadłym mlekiem. Doktor Miller powiedział, żebym trzymała się sterylnych kropel do nosa z solą fizjologiczną dla niemowląt z apteki. Są tanie jak barszcz i wiesz dokładnie, co w nich jest.

Dlaczego moje dziecko wymiotuje po oczyszczeniu nosa?
Ponieważ zrobiłaś to po jedzeniu! Sama popełniłam ten błąd tak wiele razy. Jeśli ich żołądek jest pełen mleka, a ty zaczynasz majstrować przy tylnej części ich jamy nosowej, wyzwala to u nich odruch wymiotny i nagle lądujesz cała w wymiocinach. Zawsze, ale to zawsze, odciągaj katar przed ich nakarmieniem.

Czy to normalne, że przy odciąganiu z noska leci trochę krwi?
Nie, natychmiast przestań. Jeśli widzisz krew, to znaczy, że albo zadrapałaś wnętrze ich noska plastikową końcówką, albo siła ssania była zbyt duża i pękło malutkie naczynko krwionośne. Zostaw nos w spokoju, nie używaj aspiratora i pozwól delikatnym tkankom się zagoić. Przez kilka dni całą brudną robotę musi przejąć nawilżacz z chłodną mgiełką.

Czy mogę używać tej samej rurki dla dwójki moich dzieci?
Tylko wtedy, jeśli chcesz, żeby bez końca wymieniały się wirusem do końca świata. Poważnie, dzielenie się nieumytym aspiratorem do nosa to gwarantowany sposób na zainfekowanie całego domu. Natychmiast po każdym użyciu rozkładaj go na części i myj całość w gorącej wodzie z mydłem. To bywa uciążliwe, ale znacznie mniej niż dwójka chorych dzieci.