Siedziałam na werandzie w 40-stopniowym teksańskim upale, w siódmym miesiącu ciąży z moim najstarszym synem, szlochając niekontrolowanie do zeszytu na spirali. Mój mąż właśnie wyszedł na zewnątrz ze szklanką wody z lodem, spojrzał na moją zalaną łzami twarz i powoli zaczął się wycofywać. Właśnie dotarło do mnie, że to niezwykle unikalne, superoryginalne imię, nad którego wyborem spędziłam trzy żmudne miesiące, idealnie rymuje się z pewną wstydliwą funkcją fizjologiczną. Biedne to moje nafaszerowane hormonami serce.
Kiedyś myślałam, że wybór imienia dla dziecka oznacza konieczność wymyślenia czegoś, czego nikt wcześniej na Ziemi nie wypowiedział. Chciałam tych wszystkich nietypowych liter, niespodziewanych "x" czy "y" i myślników. Uważałam, że tradycyjne imię to największa rodzicielska porażka. Ale teraz, po przetrwaniu z trójką dzieci poniżej piątego roku życia i prowadzeniu małego sklepu na Etsy w pokoju gościnnym, gdzie dosłownie całymi dniami haftuję te wybory na malutkich sweterkach, moja perspektywa całkowicie się zmieniła.
Widzę trendy na jakieś pół roku przed tym, zanim trafią na place zabaw, a to dzięki zamówieniom w moim sklepie. I kiedy patrzę na to, co rodzice wybierają na nadchodzący rok, powiem Wam: klimat całkowicie się zmienił. Jesteśmy wykończeni. Zbyt mocno komplikujemy wszystko inne w naszym życiu i zbiorowo zdecydowaliśmy, by przestać udziwniać akty urodzenia naszych dzieci. Najpopularniejsze obecnie imiona dla chłopców mocno skłaniają się ku klasyce i wygodzie i, szczerze mówiąc, jestem za tym całym sercem.
Inicjały potrafią szybko sprowadzić na ziemię
Muszę trochę o tym ponarzekać, bo nikt mnie nie ostrzegł, gdy byłam w ciąży, a to chyba najważniejsza rada, jaką mogę dać każdemu, kto wpatruje się teraz w listę imion dla chłopców. Musicie zapisać całość, łącznie z nazwiskiem, i przyjrzeć się pierwszym literom ustawionym obok siebie.
Moja szwagierka kilka lat temu uparła się, by uhonorować swojego zmarłego dziadka. Szlachetnie, prawda? Piękny gest. Wybrała imię Paul. Jej mąż, złoty człowiek, nalegał na imię swojego taty jako drugie. Irving. Nasze nazwisko rodowe zaczyna się na G. Szwagierka miała już pomalowany pokój dla dziecka, kupioną pościel do łóżeczka i zamówione spersonalizowane obrazki na ścianę. To ja musiałam posadzić ją na niedzielnym grillu, podsunąć serwetkę przez ogrodowy stół i uświadomić, że właśnie zamierzała naznaczyć swoje ukochane pierworodne dziecko inicjałami P.I.G. (z ang. świnia) na resztę jego życia.
Tutaj na Południu wyszywamy monogramy na wszystkim, co nie jest przybite gwoździami. Ręczniki, plecaki, otulacze na pieluszki, co tylko chcecie. Jeśli nadacie dziecku tragiczny zestaw inicjałów, w zasadzie odbieracie mu święte prawo do posiadania spersonalizowanej torby podróżnej z wyhaftowanym imieniem. Incydent z "P.I.G." zakończył się u nas całkowitym załamaniem nerwowym, co ostatecznie doprowadziło do zmiany na imię Peter w ostatniej chwili. Kryzys zażegnany, ale było blisko.
Moja babcia miała rację co do imion w stylu "starszego pana"
Moja babcia zawsze mi powtarzała, żeby nadać dziecku imię, z którym będzie mogło swobodnie przedstawić się kasjerowi w banku, sędziemu drogowemu czy kobiecie, z którą chce się ożenić. Kiedyś przewracałam na to oczami. Chciałam, żeby moje dzieci brzmiały, jakby pochodziły z powieści sci-fi. Ale mój najstarszy syn to chodząca przestroga pokazująca pychę matki debiutantki. Dałam mu potwornie skomplikowaną, siedmiosylabową kombinację pierwszego i drugiego imienia, bo chciałam, by brzmiał jak wyrafinowany europejski poeta. Obecnie ma cztery lata, odmawia noszenia spodni i zjada czerstwego frytka, którego znalazł głęboko w prowadnicy siedzenia mojego minivana.

Właśnie dlatego powrót do stylu retro tak teraz dominuje. Całymi dniami haftuję "Artur", "Silas", "Otis" i "Teodor" na pieluszkach do odbijania. To imiona, które brzmią, jakby należały do faceta, który potrafi naprawić gaźnik i parzy naprawdę dobrą, czarną kawę.
Przy wyborze imienia dla chłopca widać ogromny powrót do nostalgii. Chcemy, by nasi mali mężczyźni brzmieli na godnych zaufania. Maluch o imieniu Henryk po prostu brzmi jak porządny obywatel, nawet jeśli akurat rzuca drewnianym pociągiem w głowę swojego brata. To urocze, znajome i nie musisz przeliterowywać go trzy razy pani w rejestracji w przychodni.
Miękkie samogłoski zastępują zgrywanie twardziela
Przez długi czas, jeśli spodziewałaś się syna, czuło się presję, by wybrać imię brzmiące jak u gladiatora. Wszystko kończyło się twardymi, agresywnymi spółgłoskami. Hunter. Striker. Gunner. Ale zestawienie na przyszły rok jest zupełnie inne. Teraz króluje "łagodna męskość". Listy najpopularniejszych imion zdominowały te zakończone na samogłoski: Mateo, Luca, Ezra czy Noah.
Moja lekarka, doktor Miller, na ostatniej wizycie kontrolnej stwierdziła, że być może nasze mózgi podświadomie szukają kojących dźwięków po tym całym globalnym stresie, jakiego ostatnio doświadczyliśmy. Jestem prawie pewna, że przeczytała to w jakimś magazynie pokładowym w samolocie i kto wie, czy są na to twarde dowody naukowe, ale mojemu zmęczonemu, matczynemu mózgowi to wyjaśnienie bardzo pasuje. Mówiąc szczerze, myślę, że po prostu jesteśmy już zbyt wyczerpani, by wykrzykiwać ostre spółgłoski przez cały zatłoczony plac zabaw.
Kiedy tulisz w ramionach mięciutkiego noworodka, te łagodne imiona po prostu lepiej pasują. A skoro mowa o byciu miękkim – kiedy mojemu średniemu synowi wyrzynały się siekacze i zamieniał się w absolutną, dziką bestię, te łagodne dźwięki przestały mieć znaczenie. Kupiłam Silikonowo-Bambusowy Gryzak dla Niemowląt Panda z czystej, nieskrywanej desperacji o 3 nad ranem. Będę z Wami szczera: silikon to magnes na wszelkie kłaczki i sierść golden retrievera. Jeśli upuścisz go na podłogę, od razu idziesz do zlewu, żeby go opłukać, bo natychmiast przypomina włochatą gąsienicę. Ale ten płaski kształt sprawia, że gryzak faktycznie zostaje w małej rączce zamiast turlać się pod lodówkę, a mój syn gryzł to bambusowe kółko tak zaciekle, jakby było mu winne pieniądze. Ten drobiazg uratował moje zmysły w domowej erze "łagodnych samogłosek" i imion typu Ezra i Luca.
Inspiracje naturą bez hipsterskiego bagażu
Kiedyś myślałam, że imiona inspirowane naturą są zarezerwowane wyłącznie dla rodzin żyjących z dala od cywilizacji lub influencerów z milionami obserwujących na Instagramie. Jeśli spotykałam dziecko o imieniu River, z góry zakładałam, że jego rodzice sami pieką granolę i nie mają w domu telewizora. Ale trendy na 2025 rok całkowicie znormalizowały tę outdoorową estetykę. Wszędzie słyszymy imiona takie jak Sage, Forest, Ridge czy Cove.

Teraz rozumiem ich urok. Naprawdę. Jest coś niesamowicie kojącego w nazwaniu dziecka na cześć kawałka Ziemi, zwłaszcza gdy większość naszych dni spędzamy, gapiąc się w świecące prostokąty ekranów. I bądźmy szczerzy, "ziemskie" imiona idealnie komponują się z ekologicznymi, utrzymanymi w neutralnych barwach akcesoriami dla niemowląt, które są teraz dosłownie wszędzie.
Jeśli decydujesz się na imię takie jak Forest, prawdopodobnie ubierasz malucha w kolory ziemi. Sama kupuję Niemowlęce Body na Raczki z Organicznej Bawełny w kolorze mokki do mojego sklepu na Etsy, żeby wyhaftować na nim właśnie te inspirowane naturą imiona. Organiczna bawełna jest świetna dla środowiska, to jasne, ale prawdziwym, praktycznym powodem, dla którego uwielbiam to konkretne body, są zakładki na ramionach. Kiedy twój słodki mały River zaliczy epicką awarię pieluchy w samym środku centrum handlowego, możesz ściągnąć to body prosto w dół, zamiast ciągnąć je przez głowę i brudzić mu włosy. Wystarczy uprać je w zimnej wodzie i powiesić do wyschnięcia, chyba że chcesz, żeby skurczyło się do rozmiaru lalki Barbie.
A skoro mowa o rzeczach, które kupujemy, bo pasują do estetyki, zaopatrzyłam się też w Miękkie Klocki Konstrukcyjne dla Niemowląt. Są w porządku. Pastelowe kolory w odcieniach makaroników ładnie wyglądają na półce w dziecięcym pokoju, a nadepnięcie na nie bosą stopą w ciemności nie kończy się krzykiem z bólu. Ale powiedzmy sobie szczerze, u nas zazwyczaj lądują skopane pod szafką pod telewizorem, podczas gdy moje dziecko przez trzy godziny bawi się pustym kartonem po paczce z Amazona. Plusem jest to, że unoszą się na wodzie, więc teraz na stałe zamieszkały w naszej wannie.
Maksimum cztery litery
Krótkie opcje, takie jak Kai, Van i Eli, są teraz na topie, ponieważ współcześni rodzice szukają zdecydowanych imion, których nie trzeba zdrabniać. To w sumie w porządku, o ile nie lubisz nadmiaru sylab.
Ja po prostu uważam, że imię musi mieć w sobie trochę ciężaru gatunkowego. Trzeba poćwiczyć wykrzykiwanie całej kombinacji przez drzwi balkonowe, żeby sprawdzić, czy przebije się przez dźwięk kosiarki sąsiada. Trzeba zapisać całość na kubku w kawiarni, podać bariście i zobaczyć, czy całkowicie je zmasakruje, podczas gdy ty będziesz stać i kwestionować swoje życiowe wybory. Znalezienie odpowiedniego imienia dla chłopca to chaotyczny i stresujący proces, podczas którego można odnieść wrażenie, że na twoich barkach spoczywa ciężar całego świata.
Ale prawda jest taka, że niezależnie od tego, czy wybierzesz klasyczne imię "po dziadku", miękką samogłoskę, czy fajny hołd dla natury, przez pierwsze trzy lata dziecko i tak będzie reagować wyłącznie na "Koleżko" lub "Hej, ty". Nie pozwól, by presja odebrała ci radość z tego procesu. Wybierz coś, czego nie będziesz miała dość po powtórzeniu sześć tysięcy razy dziennie, gdy twój maluch znów odmówi założenia butów.
Często Zadawane Pytania
Czy muszę użyć imienia rodzinnego, jeśli absolutnie go nienawidzę?
Boże, nie. Moja teściowa mocno naciskała, żebyśmy użyli imienia jej ojca, które brzmiało jak zakatarzony wiktoriański duch. Nie jesteś nikomu winna hołdu, który sprawi, że będziesz zgrzytać zębami za każdym razem, gdy spojrzysz na swoje urocze dziecko. Po prostu powiedz im, że chciałaś dać dziecku jego własną, unikalną tożsamość, zwal to na hormony ciążowe, jeśli musisz, i twardo trzymaj się swojego zdania.
Co, jeśli imię, które uwielbiam, znajduje się obecnie w pierwszej dziesiątce rankingów?
To po prostu go użyj! Spędziłam mnóstwo czasu na zamartwianiu się, że moje dziecko będzie jednym z pięciu chłopców o imieniu Noah w swojej grupie przedszkolnej. I wiesz co? To bez znaczenia. Te listy są popularne nie bez powodu — ponieważ te imiona są naprawdę dobre. Jeśli kochasz imię Oliver, nazwij go Oliver. W drugiej klasie być może będzie musiał być nazywany "Oliverem M.", ale uwierz mi, nic mu od tego nie będzie.
Czy unikalna, kreatywna pisownia jest całkowicie passe w przyszłym roku?
Powiem to prosto z mostu: proszę, trzymajcie się z dala od niepotrzebnych samogłosek. Skomplikowana pisownia wcale nie sprawia, że dziecko staje się bardziej wyjątkowe; oznacza to jedynie, że spędzi następne osiemdziesiąt lat swojego życia, przeliterowując własne imię przez telefon pracownikom biura obsługi klienta. Postaw na prostotę. Daj dziecku cień szansy na znalezienie spersonalizowanego breloczka na wakacjach.
Jak przetestować swój wybór, zanim stanie się on oficjalny?
Idź do kawiarni, podaj bariście imię, które rozważasz, i sprawdź, jakie to uczucie, gdy wykrzyczy je nad ladą. Co ważniejsze, poćwicz używanie swojego "gniewnego głosu matki" z pełną kombinacją pierwszego imienia, drugiego imienia i nazwiska. Jeśli plączesz się w sylabach, udając, że krzyczysz na dziecko za malowanie po ścianach, to znak, że to imię po prostu nie brzmi tak jak trzeba.
Czy drugie imię naprawdę ma aż takie znaczenie?
Ma znaczenie tylko w dwóch sytuacjach: podczas wręczania świadectw maturalnych i wtedy, gdy dziecko ma ogromne kłopoty. W każdym innym przypadku pełni po prostu funkcję ozdobnika. To świetne miejsce, żeby upchnąć to dziwne rodzinne imię, którego domaga się twoja teściowa, bo i tak nikt nigdy nie będzie go używał na co dzień. Ale na litość boską, po prostu sprawdź inicjały. Zawsze sprawdzaj inicjały.





Udostępnij:
Zapomnij o starych mitach: Jak wychować zdrowego i szczęśliwego syna
Dlaczego kupowanie pierwszych butów dla chłopca to wielki medyczny mit