Byłam po łokcie w zimnej wodzie z płynem do naczyń, próbując zeskrobać zaschniętą owsiankę z miski, kiedy moja najstarsza córka wkroczyła przez tylne drzwi ze złożonymi dłońmi, jakby trzymała w nich jakiś święty skarb. „Mamo, znalazłam dzieci Hedwigi” – wyszeptała z szeroko otwartymi oczami. Właśnie tak zaczął się mój wtorek. Była całkowicie przekonana, że to puszyste małe stworzonko, które wypatrzyła pod wielkim dębem na naszym teksańskim podwórku, to sierota desperacko potrzebująca domku z pudełka po butach i kocyka. Ale oto absolutnie największy mit, w który wierzyliśmy, dorastając: jeśli mały ptaszek wypadnie z gniazda, jest zgubiony, a jego mama odeszła na zawsze.
Będę z tobą całkowicie szczera: ten ptak wcale się nie zgubił, a ty nie jesteś brygadą ratunkową dla zwierząt.
Iluzja Hogwartu rujnuje nasze dzieci
Winię za to nostalgię za latami 90., którą wciskamy naszym dzieciom. Naprawdę. Sadzamy je przed tymi filmami, w których śnieżnobiałe ptaki przynoszą pocztę i patrzą na ciebie głębokim, pełnym zrozumienia wzrokiem, i nagle każdy czterolatek myśli, że jest początkującym czarodziejem. Myślą, że te stworzenia to w zasadzie latające szczeniaczki, które chcą, by je tulić w polarowym kocyku i karmić okruchami chleba. Powiem ci jedno: mała sowa to nie jest zwierzątko domowe, to maleńka, sycząca kulka z żyletek, która absolutnie poszarpie rączkę malucha, jeśli spróbuje ją pogłaskać.
Tak bardzo idealizujemy te leśne stworzenia naszymi uroczymi, neutralnymi dekoracjami do pokoju dziecięcego i ekologicznymi śpioszkami, że całkowicie zapominamy, że to dzikie ptaki drapieżne. Moja najstarsza córka szczerze myślała, że dostanie z tego interesu list z Hogwartu, a jedyne, co prawie dostała, to wycieczka na ostry dyżur po zastrzyk na tężec. Mówię wam, trzy minuty oglądania filmu przyrodniczego o tym, jak one polują w ciemności, bardzo szybko wyleczyłoby tę uroczą obsesję.
Szczerze mówiąc, kiedy powiedziałam jej, że one jedzą w całości myszy i dosłownie wypluwają kości w małych wypluwkach, magia trochę prysła.
Co to u licha jest faza podlota?
Więc tak czy inaczej, spanikowałam i zadzwoniłam do mojego wujka, który mieszka na odludziu i zna się na takich rzeczach. Podobno istnieje taka dziwna faza nazywana „gałęziowaniem” lub etapem podlota. Z tego, co rozumiem — a nie jestem ekspertem od dzikiej przyrody, jestem tylko wyczerpaną mamą prowadzącą sklep na Etsy — te małe puchate kuleczki stają się o wiele za duże na swoje gniazdo na długo przed tym, zanim potrafią naprawdę latać. Po prostu z niego wyskakują i kręcą się po gałęziach lub po ziemi jak niezgrabne nastolatki badające grunt. Wyglądają na całkowicie bezradne, jak małe, pijane waciki zataczające się po twoim podwórku, ale ich mama zazwyczaj siedzi na drzewie tuż nad nimi, prawdopodobnie przewracając oczami na całą tę sytuację.
I chyba wykluwają się też w różnym czasie? Więc jedno rodzeństwo jest wielkie, a drugie malutkie, i czasami to duże po prostu wyrzuca to małe z gniazda, jeśli nie ma wystarczająco dużo jedzenia dla wszystkich. Natura jest brutalna, ludziska.
Ostrzeżenie mojego lekarza przed dzikimi zarazkami
Kiedy w zeszłym miesiącu zabrałam moje średnie dziecko na bilans, mimochodem zapytałam naszego lekarza o kontakt dzieci z dzikimi zwierzętami, ponieważ moje dzieci są dzikie i praktycznie żyją w błocie. Powiedział mi wprost, że dzikie zwierzęta przenoszą tyle pasożytów, dziwnych bakterii i chorób odzwierzęcych, że mogą poważnie rozchorować takiego małego człowieka. Ostrzegł mnie, że sam szok związany ze złapaniem przez malucha wystarczy, aby wywołać u małego ptaka zawał serca, ale co ważniejsze, był przerażony perspektywą podrapania mojego dziecka i złapania jakiejś dziwacznej infekcji bakteryjnej, którą musielibyśmy leczyć silnymi antybiotykami.

Moja babcia zawsze nam powtarzała: „Jeśli dotkniesz małego ptaszka, mama wyczuje na nim ludzkie ręce i porzuci go na zawsze”. Złota kobieta, miała dobre intencje i to powstrzymywało nas przed igraniem z naturą, ale to najwyraźniej totalna bzdura. Te ptaki mają okropny węch. Nic ich nie obchodzi, czy pachniesz chusteczkami nawilżanymi dla niemowląt, czy suchym szamponem, ale to nadal nie oznacza, że powinieneś je łapać.
Karmienie własnych małych, dzikich zwierzątek
Mówiąc o porze posiłków i dzikich zwierzętach – jeśli masz dziecko, które rzuca rzeczami, jakby to był sport olimpijski, musisz tego posłuchać. Silikonowa miseczka dla niemowląt z przegródką – Wzór uroczej świnki to prawdopodobnie jedyny powód, dla którego moja kuchenna podłoga nie jest permanentnie pokryta sosem do spaghetti. Moje średnie dziecko rzuca z siłą profesjonalnego miotacza baseballowego i zanim znaleźliśmy ten talerzyk, wypróbowaliśmy chyba z milion innych. Kosztuje mniej więcej tyle, co tani obiad w drive-thru, i faktycznie trzyma się krzesełka do karmienia. Absolutnie uwielbiam to, że ma dwie sekcje, bo broń Boże, żeby groszek dotknął nuggetsów z kurczaka. Przyssawka w tym czymś jest niesamowita — trzeba podnieść małą wypustkę, żeby ją odczepić, na co mój syn jeszcze nie wpadł. To szczerze uratowało moje zdrowie psychiczne, a małe świńskie uszka zawsze go rozśmieszają.
Jeśli potrzebujesz po prostu standardowej miski bez przegródek na zupę lub owsiankę, Silikonowa miseczka dla niemowląt z przyssawką to również świetny wybór. Ma tę samą przyssawkę z morderczym uściskiem. Trzymam jedną schowaną w torbie na pieluchy na wypadek, gdybyśmy odważyli się zjeść w restauracji, żeby nie być tą mamą, która zostawia pod stołem strefę totalnej katastrofy dla biednej kelnerki do posprzątania.
Z drugiej strony wypróbowaliśmy też Silikonowy gryzak w kształcie pandy. Będę całkowicie szczera: jest słodki jak cukierek, a cena jest w sam raz dla oszczędnych rodziców, ale mojej najmłodszej po prostu nie przypadł do gustu. Jest całkowicie bezpieczny, wykonany w 100% z silikonu spożywczego, ale ona używała go głównie do uderzania psa w nos, zamiast go gryźć. Niektóre dzieci uwielbiają ten płaski kształt na obolałe dziąsła, ale moja wolała obgryzać moje kluczyki do samochodu. Mimo to, nie jest zły, jeśli twoje dziecko faktycznie używa gryzaków zgodnie z ich przeznaczeniem.
Jak bezpiecznie ukierunkować tę leśną obsesję
Jeśli twoje dziecko ma całkowitą obsesję na punkcie tych nocnych ptaków i leśnych stworzeń, nie musisz całkowicie niszczyć jego małych marzeń. Musimy po prostu przekierować tę dziką energię na coś, co nie skończy się wizytą u lekarza. Możesz z łatwością przejrzeć zabawki edukacyjne Kianao, aby wnieść trochę tej leśnej magii do domu bez ryzyka wścieklizny czy tężca.

Mieliśmy dużo szczęścia, odwracając ich uwagę za pomocą Zestawu miękkich klocków dla niemowląt. Mają na sobie te małe symbole zwierzątek i owoców, i są zrobione z takiej miękkiej gumy. Są na tyle mięciutkie, że kiedy mój maluch nieuchronnie rzuci jednym z nich w moją głowę podczas napadu złości, nie zostawia siniaka, co uważam za ogromny rodzicielski sukces.
Co tak na poważnie zrobić, gdy takiego znajdziesz
Więc co tak naprawdę zrobiliśmy z naszym małym upierzonym gościem na podwórku? Powoli się wycofaliśmy i trzymaliśmy ręce przy sobie. Kazałam córce usiąść na tylnym ganku z lornetką, której mój mąż używa na polowaniach, i po prostu obserwowaliśmy trawę z bezpiecznej odległości. I rzeczywiście, w okolicach zmierzchu usłyszeliśmy pohukiwanie mamy z wielkiego dębu, a potem zanurkowała w dół z czymś martwym w dziobie, by nakarmić swoje młode. To było jak National Geographic dziejące się tuż obok naszej huśtawki, i nikt przy tym nie został podrapany ani ugryziony.
Najlepsze, co możesz zrobić, to po prostu obserwować, chronić je przed swoimi zwierzakami i zostawić w spokoju. Jeśli są w bezpośrednim niebezpieczeństwie ze strony kota sąsiadów albo siedzą na samym środku twojego podjazdu, to chyba możesz delikatnie przenieść je w ręczniku pod pobliski krzak, ale poza tym natura zazwyczaj wie, co robi o wiele lepiej niż my.
Jeśli jesteś gotowa, aby twoje własne małe dzikie zwierzątka były nakarmione i szczęśliwe bez robienia bałaganu, złap kilka tych miseczek z przyssawką przed kolejnym napadem złości swojego malucha. Zostawmy dziką przyrodę na zewnątrz, a spaghetti w misce, ludziska.
Trudne pytania o ptaki z podwórka
Co zrobić, jeśli moje dziecko już dotknęło ptaka?
Zaprowadź je prosto do zlewu i wyszoruj ich małe rączki w najgorętszej wodzie z mydłem, jaką są w stanie znieść, bacznie zwracając uwagę na wszelkie zadrapania, ale szczerze mówiąc, nie panikuj za bardzo, chyba że naskórek jest uszkodzony.
Jak długo maluchy zostają na ziemi?
Z tego, co widziałam, to naprawdę zależy od tego, jak szybko ogarną całą tę sprawę z lataniem. Może to potrwać kilka dni lub ponad tydzień, podczas których po prostu skaczą po twoim podwórku zdezorientowane.
Czy powinnam wystawić dla nich małą miseczkę z wodą?
Nie, całe potrzebne nawodnienie czerpią z tych obrzydliwych martwych rzeczy, którymi karmi je ich mama, a wystawianie wody przyciąga tylko mrówki i inne drapieżniki do miejsca, w którym ukrywa się maluch.
Co jeśli mój pies próbuje to zjeść?
Trzymaj psa w domu lub wyprowadzaj go na smyczy przez kilka dni, ponieważ ptasia mama bez wahania przypuści atak na twojego golden retrievera, jeśli uzna, że jej dziecko jest zagrożone.
Czy mogę nakarmić je surowym kurczakiem z lodówki?
Proszę, nie rób tego, ich małe układy pokarmowe są super specyficzne i karmienie ich mięsem ze sklepu spożywczego może je dosłownie zabić.





Udostępnij:
Jak zrobić zdjęcie paszportowe niemowlakowi i nie zwariować
Cała prawda o niemowlęcych ogrodniczkach (i dlaczego tak bardzo się myliłam)