Spędziłam cztery godziny na oddziale położniczym, próbując znaleźć filtr na Instagramie, który sprawiłby, że mój syn wyglądałby mniej jak poobijany, wściekły ziemniak. Wiem, że nie powinno się mówić tego na głos. Ponoć należy płakać z radości, tulić dziecko do piersi i ogłaszać je aniołkiem. Ale kiedy położna podała mi syna, moją pierwszą, pozbawioną snu myślą było to, że ktoś zostawił w mojej sali bardzo wrogo nastawionego, owłosionego staruszka. Naprawdę podałam telefon mężowi i zapytałam, czy to tylko kwestia złego światła, ale nie, światło było w porządku. Po prostu mieliśmy dziwnie wyglądające dziecko.
Zanim poszłam na urlop macierzyński, przez sześć lat pracowałam na oddziale pediatrycznym. Widziałam tysiące takich świeżutkich noworodków, a mimo to wciąż nie byłam przygotowana na szok na widok własnego. Kiedy rozmawiam z innymi mamami o dzieciach, ten temat otacza potężny mur milczenia. Nikt nie chce przyznać, że urodził trolla. Prawda jest jednak taka, że przejście z łona matki na świat jest dość brutalne, a brzydkie dzieci zdarzają się znacznie częściej niż idealnie pulchne, różowolice bobasy, które widzisz w reklamach mleka modyfikowanego. Musimy przestać udawać, że każde dziecko rodzi się gotowe na okładkę magazynu i po prostu przyznać, że pierwszy miesiąc to gra w estetyczne przeczekanie.
Poród, czyli absolutna zgniatarka śmieci
Mój pediatra wyjaśnił mi to, badając absurdalnie spiczastą głowę mojego syna, mrucząc coś o dynamice płynów i kanale rodnym, czego z powodu zmęczenia nie byłam w stanie w pełni przetworzyć. Zasadniczo, w drodze na świat dzieci są ściskane jak śmieci w zgniatarce. Miękkie kości czaszki przesuwają się i zachodzą na siebie, aby mogły przecisnąć się przez miednicę, przez co wyglądają, jakby dosłownie miały głowę w kształcie stożka. Dodaj do tego urazy od próżnociągu lub kleszczy, a otrzymasz dziwne, fioletowe krwiaki, które sprawiają, że maluch wygląda, jakby właśnie przegrał bójkę w barze.
Do tego dochodzą jeszcze włosy. Nikt nie ostrzega przed owłosieniem na ciele. Mój syn urodził się z grubą warstwą ciemnego meszku pokrywającą jego ramiona i plecy. Nazywa się to lanugo, a mój lekarz dość ogólnikowo zapewnił mnie, że to z czasem wypadnie, ale przez te pierwsze kilka tygodni czułam się, jakbym karmiła piersią małego wilkołaka. No i oczywiście obrzęki. Zatrzymywanie płynów z wód płodowych sprawia, że ich powieki są opuchnięte i przymknięte, co nadaje im ten nieustanny, podejrzliwy wyraz twarzy.
Moja bratowa przyniosła spersonalizowany tort w tygodniu, w którym wróciliśmy do domu. Widniał na nim napis "Witaj mały dziciuśu", bo jej cukiernik nie umiał pisać, ale szczerze mówiąc, ta literówka idealnie oddawała panujący chaos. Nic nie szło zgodnie z planem, a najmniej jego wygląd. Złapałam się nawet na tym, że o trzeciej nad ranem szukałam na Etsy "urocze ubranka dla brzydkich dzieci", tylko po to, by sprawdzić, czy ktoś inny spieniężył ten specyficzny rodzaj poporodowego rozczarowania.
Kiedy brzydota staje się pilnym przypadkiem
Słuchaj, odczuwanie głębokiego rozczarowania, kiedy patrzysz na swojego noworodka, to w zasadzie rytuał przejścia, ale jeśli przeradza się to z łagodnego szoku estetycznego w rzeczywiste fizyczne obrzydzenie, mamy problem. W pielęgniarstwie dużo mówimy o segregacji medycznej (tzw. triage), a to jest dokładnie taki alarmowy moment dla twojego zdrowia psychicznego. To zupełnie normalne uważać, że twoje dziecko wygląda jak jaszczurka, ale jeśli patrzysz na nie i czujesz zimny strach, głęboką izolację lub natrętne pragnienie, by móc oddać je z powrotem oddziałowej na stałe, musisz zadzwonić do swojego ginekologa.

Mój lekarz wspomniał mimochodem, że brak więzi z powodu wyglądu dziecka to wielki, migający neon ostrzegający o depresji lub lękach poporodowych. Przepaść między wyobrażonym, idealnym dzieckiem, o którym marzyłaś w ciąży, a dziwną, spuchniętą rzeczywistością przed tobą, może wywołać naprawdę mroczne stany w mózgu zalanym burzą hormonów. Jeśli siedzisz tam z poczuciem winy, że nie zachwyca cię jego wygląd, wiedz, że miłość zazwyczaj przychodzi później. Jednak jeśli czujesz całkowite oderwanie od jego ludzkiej istoty, po prostu zadzwoń do lekarza.
Etap problemów skórnych, który podcina ci skrzydła
Zaczyna się od skóry. Oczekujesz tej miękkości brzoskwiniowego meszku, którą sprzedają w reklamach drogich balsamów. To, co ja dostałam, to czoło nastolatka z burzą hormonów na malutkim, trzyipółkilogramowym ciałku. Trądzik niemowlęcy zaostrzył się około trzeciego tygodnia, a te wściekłe, małe, czerwone krostki pokryły całą jego twarz. Za każdym razem, gdy na niego patrzyłam, czułam, że muszę kupić mu silny tonik na wypryski.

Potem pojawiła się ciemieniucha. Spędziłam niebotyczną ilość czasu wpatrując się w te grube, żółte, łuszczące się placki na jego skórze głowy, walcząc z chęcią zdrapania ich paznokciami, chociaż doskonale wiem, jak szybko prowadzi to do infekcji gronkowcem. To estetyczny koszmar. Ubierasz malucha w urocze, neutralne ubranko, żeby pojechać z nim do teściowej, a on wygląda, jakby w trakcie drogi intensywnie zrzucał skórę po całym foteliku. Było tak źle, że skóra dosłownie schodziła mu płatami wokół kostek i nadgarstków.
Nie będę nawet wspominać o kikucie pępowiny, który jest w zasadzie kawałkiem gnijącej suszonej wołowiny przyczepionym do brzucha twojego dziecka.
Ponieważ jego skóra była w tak złym stanie, musiałam przestać ubierać go w te sztywne, mocno farbowane ubranka, które ludzie kupowali z mojej listy prezentów. Tylko pogarszały zaczerwienienie. W końcu przerzuciliśmy się niemal wyłącznie na body z organicznej bawełny bez rękawów. Szczerze mówiąc, był to jeden z niewielu materiałów, który wydawał się nie denerwować jego skóry jeszcze bardziej. Nie jest farbowany, jest diabelnie miękki i radzi sobie z absurdalną liczbą pieluszkowych awarii, nie tracąc przy tym kształtu w praniu. Wyrzuciłam połowę jego skomplikowanej garderoby i kupiłam po prostu sześć sztuk, żeby przetrwać fazę zrzucania skóry. Nie naprawiło to jego twarzy, ale zatrzymało wysypkę na klatce piersiowej, co było dla nas małym zwycięstwem.
Jeśli potrzebujesz po prostu chwili wytchnienia i chcesz popatrzeć na coś, co naprawdę jest urocze, możesz przejrzeć kolekcję bazową Kianao i ubrać malucha w coś super miękkiego, czekając, aż ta niezręczna faza wreszcie minie.
Taktyki odwracania uwagi i dyplomacja ciotek
Hinduskie ciocie oczekują pulchnej, jasnej perfekcji. W konfrontacji z brzydkimi dziećmi, ich mózgi po prostu się zawieszają. Moja teściowa wpadła z wizytą w czwartym dniu, spojrzała na posiniaczoną, łuszczącą się twarz mojego syna i w końcu po dłuższym namyśle stwierdziła, że ma bardzo silne dłonie. Dokładnie wiedziałam, co ma na myśli. Kiedy ludzie nie wiedzą, co powiedzieć, przechodzą do ogólnych obserwacji. "Och, jest taki bystry" to uniwersalny kod oznaczający "Nie potrafię znaleźć ani jednej uroczej cechy na twarzy tego dziecka".
Szybko nauczyłam się, że potrzebne są taktyki odwracania uwagi. Jeśli masz córeczkę, która obecnie wygląda trochę zbyt mocno jak Winston Churchill, body z organicznej bawełny z falbankami na ramionach to świetna dystrakcja. Zakładasz na nią delikatną falbankę, a nagle krewni przestają gapić się na stożkowatą głowę i zaczynają piać z zachwytu nad ubrankiem. To wszystko tylko zasłona dymna, dopóki wreszcie nie pojawi się ten słodki niemowlęcy tłuszczyk.
Mocno polegaliśmy też na dawaniu ludziom czegoś innego do oglądania. W salonie rozstawiliśmy drewniany stojak edukacyjny dla niemowląt. Położenie dziwnie wyglądającego dziecka pod estetycznymi, drewnianymi zabawkami sprawia, że cała ta scenografia wygląda na celową i mocno w europejskim stylu. Co więcej, to faktycznie pomaga w śledzeniu wzrokiem, a mój pediatra zarzekał się, że ten rozwój faktycznie następuje, mimo że przez pierwszy miesiąc oczy mojego syna na okrągło uciekały w zez.
Kilka miesięcy później, gdy pod jego dziąsłami zaczęły ruszać się zęby, jego twarz znów opuchła. Wypróbowaliśmy gryzak Panda. Jest w porządku. Jest zrobiony z dobrej jakości silikonu i wygląda uroczo, ale mój syn był dziwnie wybredny w kwestii tekstur i w sumie rzucał nim głównie w psa. Ale łatwo się go myje, a tylko na tym tak naprawdę mi zależało, gdy absolutnie wszystko w moim domu i tak było stale pokryte ulewaniem. Przestańcie obsesyjnie porównywać zniekształcone rysy swojego dziecka do wygładzonych noworodków z Instagrama, próbując przy tym naprawić jego łuszczącą się skórę dziesięcioma różnymi kremami, i po prostu pozwólcie im przeżyć tę ich dziwną małą fazę ziemniaka, aż zorientują się, jak poprawnie oddychać powietrzem.
Zanim wpadniesz w internetową króliczą norę na temat kształtów czaszki, może po prostu idź umyć twarz i kup mięciutkie nowe body dla swojego malucha.
Pytania, które znudziło mi się googlować o 3 nad ranem
Czy głowa mojego dziecka już zawsze będzie miała kształt banana?
Prawdopodobnie nie, chociaż kształt głowy mojego męża pozostawia trochę do życzenia, więc przez chwilę byłam autentycznie zaniepokojona. Pediatra uspokoił mnie, że kości czaszki zwykle zaokrąglają się w ciągu pierwszych kilku tygodni, gdy dzieci śpią na plecach. Jeśli po paru miesiącach główka pozostaje całkowicie płaska z jednej strony lub mocno wydłużona, mogą skierować was na badania pod kątem kręczu szyi lub zasugerować kask ortopedyczny, ale na początku kształt banana to tylko namacalny dowód na to, że maluch przetrwał "drogę ewakuacyjną".
Co, jeśli naprawdę nie czuję absolutnie żadnej więzi z moim dzieckiem?
Słuchaj, to jest właśnie ten alarmowy moment w triage'u, o którym wspominałam wcześniej. To normalne uważać, że wyglądają dziwnie, a koncepcja "miłości od pierwszego wejrzenia" to kit wciskany przez producentów filmowych. Zajęło mi kilka tygodni, zanim tak naprawdę poczułam, że lubię moje dziecko. Jeśli jednak czujesz mroczną, przytłaczającą pustkę lub aktywnie czujesz do nich żal, że nie są tym uroczym bobasem z twoich wyobrażeń, koniecznie zadzwoń do lekarza. Depresja poporodowa wkrada się przez szczeliny twojego rozczarowania i nie musisz zaciskać zębów, żeby radzić sobie z nią sama.
Jak pozbyć się owłosienia na plecach?
Dosłownie – po prostu musisz poczekać. Lanugo wypada samoistnie, zazwyczaj wycierając się o materac łóżeczka lub twoje koszule. Nie próbuj go golić ani stosować żadnych dziwnych internetowych sposobów. Po prostu zaakceptuj fakt, że na kilka tygodni urodziłaś małego naczelnego. Zostaną ci po tym przezabawne zdjęcia, których będziesz mogła użyć, żeby zawstydzić ich na ich własnym weselu.
Czy one powinny wyglądać aż tak fioletowo?
Siniaki z powodu porodu to istne szaleństwo. Jeśli wyszły szybko, lub jeśli parłaś przez trzy godziny, tak jak ja, ich małe twarzyczki dostają niezły wycisk. Fioletowe i niebieskie plamy blakną, zazwyczaj zmieniając się w dziwny żółto-zielony odcień, zanim znikną całkowicie. Jeśli maluchy stają się całkowicie sine wokół ust lub na klatce piersiowej, to dzwoń na pogotowie ze względu na niedotlenienie, ale obrzęki i zasinienia na twarzy to po prostu fizyczny paragon za tę traumatyczną eksmisję.
Kiedy tak szczerze zaczynają być urocze?
Dla nas punktem zwrotnym były mniej więcej dwa miesiące. Trądzik zniknął, zaschnięty kikut pępowiny odpadł, syn przestał zezować i w końcu nabrał wystarczająco dużo tłuszczyku, by wyglądać jak człowiek, a nie oskubany kurczak. Gdy maluch jest już w stanie uśmiechnąć się do ciebie celowo, całkowicie zapominasz, że przez pierwszy miesiąc życia wyglądał jak gremlin.





Udostępnij:
Vanessa Hudgens o macierzyństwie: dlaczego idealny balans to mit
Drogi Tomku z przeszłości: Prawdziwe znaczenie funduszu dla dziecka