Posłuchaj. Siedzisz teraz na podłodze naszego chicagowskiego mieszkania, w ósmym miesiącu ciąży, tępo wpatrując się w kartonowe pudło. Jest wtorek. Płaczesz, bo internet obiecał ci górę darmowych wyprawek dla niemowląt, a jedyne, co masz po trzech godzinach wypełniania formularzy, to mikroskopijna próbka kremu na odparzenia i plastikowy smoczek o delikatnym zapachu benzyny. Wiem, że jesteś zmęczona. Wiem, że twoje kostki wyglądają jak rosnące ciasto drożdżowe. Piszę to do ciebie z drugiej strony noworodkowego frontu i potrzebuję, żebyś odłożyła laptopa, napiła się wody i posłuchała, jak naprawdę wygląda gromadzenie rzeczy dla tego malucha.
Koszty utrzymania przy życiu małego człowieka są wręcz oburzające. Panikujesz, bo obliczyłaś koszt pieluch na pierwszy rok i dotarło do ciebie, że dorównuje on naszemu miesięcznemu czynszowi. Wpadłaś więc w wir poszukiwań rzeczy dla dziecka, które nas nie zrujnują. Gorączkowo wpisujesz kolejne hasła w wyszukiwarkę, próbując znaleźć sposoby na zdobycie darmowych rzeczy bez konieczności robienia zakupów, i dajesz się rozgrywać korporacjom handlującym danymi, które udają hojnych darczyńców. To trochę jak na szpitalnym SOR-ze, gdzie wszyscy krzyczą, domagając się uwagi, ale nikt tak naprawdę ci nie pomaga.
Musimy porozmawiać o tym, co faktycznie jest warte twojego czasu, a co jest tylko plastikowym śmieciem stworzonym po to, by wyłudzić twój adres e-mail.
Przeprawa przez ubezpieczenie na laktator
To jest ta część, która ma faktyczne znaczenie. Zgodnie z ustawą Affordable Care Act, twoje ubezpieczenie zdrowotne ma prawny obowiązek zapewnić ci laktator. Jeśli spełniasz warunki, zdobycie darmowych rzeczy dla dziecka przez program Medicaid to również świetna opcja, która obejmuje laktatory klasy szpitalnej, konsultacje laktacyjne, a czasem nawet ciążową odzież kompresyjną. Ale wcale tego nie ułatwiają. Ukrywają te dobre laktatory za warstwami biurokratycznych portali, które wyglądają, jakby zostały napisane w 1998 roku.
Musisz zrozumieć, jak działa to, co ci oferują. Tani laktator to w zasadzie słaby odkurzacz podłączony do twojej najbardziej wrażliwej anatomii. Mój lekarz, doktor Gupta, powiedział, że silnik w standardowych, darmowych laktatorach jest tak słaby, że nie wyciągnąłby mleka z nasączonej gąbki, chociaż szczerze mówiąc, kto wie, czy to nie po prostu cynizm środowiska medycznego. Rzecz w tym, że musisz walczyć o wyższy, szpitalny standard. Spędzisz godziny na telefonie z dostawcami sprzętu medycznego. Będziesz wysyłać faksy. Tak, faksy. To archaiczne i dobijające.
Widziałam na oddziale poporodowym tysiące płaczących matek, które nie ogarnęły tego wcześniej i siedziały z nawałem pokarmu i piszczącym, plastikowym laktatorem ręcznym. Załatw te papierki teraz, póki jeszcze masz dość szarych komórek, by odczytać numer seryjny z karty ubezpieczeniowej. Zadzwoń pod numer na odwrocie karty, poproś o dział macierzyński i nie odkładaj słuchawki, dopóki nie wyślą ci e-mailem bezpośredniego linku do portalu dostawcy.
Nie zadowalaj się podstawowym modelem, jeśli możesz tego uniknąć. Różnica w sile ssania między modelem podstawowym a tym wyższej klasy to różnica między godziną bolesnego szarpania a dwudziestoma minutami sprawnego odciągania. Będą próbowali doliczyć opłatę za modele na baterie. Zapłać, jeśli możesz, ponieważ bycie przywiązaną do gniazdka w ścianie, podczas gdy noworodek krzyczy w pokoju obok, to specyficzny rodzaj tortury psychologicznej.
Dlaczego pudełka powitalne to zwykłe śmieci
Paczki powitalne z sieciówek za założenie listy prezentów to zazwyczaj tylko jedna pieluszka w rozmiarze „jedynce” i pięćdziesiąt kuponów na naszpikowany chemią balsam, którym nie posmarowałabyś bezdomnego psa, więc po prostu je sobie odpuść.
Sąsiedzka ekonomia wymiany
Kiedy już zrezygnujesz z korporacyjnych gratisów, nieuchronnie odkryjesz lokalne facebookowe grupy z wymianą dziecięcych rzeczy. To tu kryją się prawdziwe oszczędności, słońce. W naszej okolicy istnieje cała podziemna ekonomia wyczerpanych rodziców, którzy zostawiają na gankach wysokiej klasy kołyski, bo chcą odzyskać metraż w domu. To piękny, chaotyczny system wzajemnego przetrwania.

Ale musisz traktować rzeczy z drugiej ręki z kliniczną wręcz dozą podejrzliwości. Mam tu na myśli standardy bezpieczeństwa. Ludzie będą próbowali ci wciskać foteliki samochodowe, które od 2014 roku leżały w wilgotnym garażu. Wytyczne AAP (Amerykańskiej Akademii Pediatrycznej) mówią, że plastik w fotelikach degraduje się po sześciu latach i powstają w nim mikropęknięcia, a może to tylko spisek producentów fotelików, żeby zmusić nas do kupowania nowych, nie mam całkowitej pewności. Ale nie będziemy ryzykować. Nie wsadzasz naszego dziecka do używanego fotelika. Po prostu nie.
To samo dotyczy materacyków do łóżeczka. Doktor Gupta powiedział mi, że używany materac do łóżeczka to w zasadzie szalka Petriego pełna zarodników grzybów i ogromne ryzyko SIDS. Znowu, dokładny mechanizm tego zjawiska jest dyskutowany w czasopismach medycznych, na czytanie których jestem zbyt zmęczona, ale konsensus jest na tyle mocny, że po prostu powinnaś kupić nowy materac. Weź darmową drewnianą ramę łóżeczka, jeśli wyprodukowano ją po wprowadzeniu zakazu opuszczanych boków w 2011 roku, przetrzyj ją silnym wybielaczem i kup świeży materacyk.
Cała reszta to wolna amerykanka. Ubranka, plastikowe zabawki, wózki, krzesełka do karmienia. Po prostu zmuś się, by pójść do punktu sąsiedzkiej wymiany, a wszystko, co choć trochę pachnie piwnicą, wrzuć na cykl gotowania w pralce, zanim twoje dziecko tego dotknie.
W co naprawdę warto zainwestować
Dzięki temu, że połowę wyposażenia pokoiku zdobywasz od sąsiadów, naprawdę zostanie ci trochę pieniędzy na zakup rzeczy, które trafiają bezpośrednio do buzi dziecka lub przylegają do jego skóry przez cały dzień. To właśnie tutaj musisz przestać liczyć każdy grosz. Darmowe plastikowe gryzaki z toreb promocyjnych są pełne tajemniczych polimerów, które prawdopodobnie zaburzają układ hormonalny. Nie jestem toksykologiem, ale wiem, jak smakuje tani plastik.
Posłuchaj, mówię ci to z perspektywy pewnego wtorku za sześć miesięcy, kiedy zęby twojego dziecka będą przebijać się przez dziąsła jak maleńkie wapienne sztylety. Silikonowo-bambusowy gryzak Panda to jedyny powód, dla którego jeszcze nie oszalałam. To silikon spożywczy, nie pachnie fabryką chemiczną, a dziecko chwyta go jak koło ratunkowe. Codziennie wieczorem wrzucam go do zmywarki. Ma małą, teksturowaną część z bambusa, która wydaje się trafiać w sam środek jego opuchniętych dziąseł. Kupiłam go, bo byłam zdesperowana i niewyspana, i to naprawdę działa.
Wzięłam też ich body niemowlęce z bawełny organicznej. Jest w porządku. Robi, co ma robić. Całkiem dobrze radzi sobie z wyciekami, a bawełna organiczna faktycznie jest bardzo delikatna dla miejsc zmienionych przez egzemę, ale szczerze mówiąc, to tylko koszulka, która i tak nieuchronnie zostanie poplamiona marchewkowym purée. Fajnie jednak mieć kilka ubranek, które nie są ze sztucznych materiałów.
Grzechotka-gryzak z Misiem całkiem dobrze sprawdza się do odwracania jego uwagi, podczas gdy ja próbuję wypić zimną kawę. Drewniane kółko wydaje satysfakcjonujący dźwięk stukania o stolik kawowy. Może je bezpiecznie gryźć, a to wszystko, czego dzisiaj wymagam od zabawki.
Jeśli chcesz przestać płakać nad plastikowym smoczkiem w tym kartonowym pudle i wolisz spojrzeć na rzeczy, które nie są toksycznymi śmieciami, możesz przejrzeć naprawdę sensowne ekologiczne produkty dla niemowląt, przez które nie poczujesz się jak okropna matka.
Gra w darmowe próbki mleka
Nawet jeśli planujesz karmić piersią, musisz mieć w domu mleko modyfikowane. Widziałam w przychodni pediatrycznej zbyt wiele matek przechodzących załamanie nerwowe, bo nie miały pokarmu, a jest 2 w nocy z soboty na niedzielę. Producenci mleka o tym wiedzą, dlatego działają jak przyjaźni dilerzy z sąsiedztwa. Rejestrujesz się na ich stronach, a oni wysyłają ci za darmo wielkie puszki tego proszkowanego złota.

Zrób to. Zapisz się do Enfamilu. Zapisz się do Similac. Użyj jakiegoś śmieciowego adresu e-mail, żebyś nie musiała czytać tych ich manipulacyjnych wiadomości marketingowych o kamieniach milowych w rozwoju. Kiedy paczki nadejdą, schowaj je w głębi spiżarni. Jeśli nigdy ich nie użyjesz, będziesz mogła je oddać do domu samotnej matki. A jeśli okażą się potrzebne, dosłownie uratują ci zdrowie psychiczne o trzeciej nad ranem, gdy dziecko będzie krzyczeć, a twoje ciało odmówi współpracy.
Jeśli będzie naprawdę krucho z pieniędzmi, zainteresuj się programami rządowymi takimi jak WIC. Nie są one tylko dla osób na skraju ubóstwa. Progi dochodowe są wyższe, niż myślisz, i zapewniają dotacje na mleko dla dzieci oraz jedzenie. Nie ma wstydu w braniu wsparcia od państwa, kochana. Przecież wszyscy płacimy podatki.
Więc proszę cię, otrzyj łzy. Wyrzuć to pudełko z sieciówki do kosza na recykling. Przestań się stresować zdobywaniem każdej możliwej rzeczy za darmo i skup się na ogarnięciu wartościowego sprzętu medycznego, który prawnie ci przysługuje. Cała reszta to tylko szum.
Po prostu zamknij laptopa, nie pozwól by obcy ludzie z internetu wywoływali w tobie poczucie, że jesteś nieprzygotowana, i idź stworzyć listę wyprawkową, która ma faktyczny sens w naszym życiu.
Mroczna prawda o darmowych rzeczach dla dzieci
Czy opłaty za wysyłkę darmowych paczek powitalnych mają sens?
Nie. Płacisz dziewięć dolarów za wysyłkę, żeby dostać próbkę kremu na odparzenia i smoczek wart może z trzy dolary, który twoje dziecko prawdopodobnie i tak wypluje na drugi koniec pokoju. Ma to sens tylko wtedy, gdy już zamawiasz coś z listy i darmowe pudełko po prostu automatycznie wpada ci do koszyka.
Czy mogę bezpiecznie używać używanego laktatora?
Moi instruktorzy na studiach pielęgniarskich wręcz krzyczeli o ryzyku przenoszenia zakażeń w przypadku laktatorów z systemem otwartym – i wcale się nie mylą. Jeśli mleko dostanie się do silniczka, zacznie pleśnieć, a wtedy będziesz pompować zarodniki pleśni prosto do jedzenia dla swojego niemowlęcia. Laktatory z systemem zamkniętym są technicznie bezpieczniejsze, jeśli kupisz do nich zupełnie nowe rurki i lejki, ale szczerze mówiąc, po prostu powalcz z ubezpieczycielem o nowy sprzęt. Nie warto przypłacać tego nerwami.
Jak zdobyć próbki mleka modyfikowanego bez fali spamu z ofertami?
Użyj fałszywego numeru telefonu i zapasowego adresu e-mail. Producenci mleka nie znają litości. Będą śledzić wiek twojego dziecka i wysyłać ci spersonalizowane wiadomości grające na emocjach, ubrane w maskę medycznych porad. Po prostu weź od nich darmowe puszki, a potem zablokuj ich maile.
Czy na grupach wymianowych można faktycznie znaleźć porządne rzeczy?
Tak, ale musisz działać szybko i tolerować sporo dziwnych sąsiedzkich układów. Ludzie potrafią zachowywać się bardzo dziwnie, jeśli chodzi o to, kto pierwszy zaklepał darmową huśtawkę. Po prostu bądź uprzejma, zjawiaj się po odbiór o umówionej porze i przed włożeniem czegokolwiek do samochodu zawsze sprawdź, czy nie ma tam pleśni.
A co, jeśli moje dziecko znienawidzi gryzak, który kupiłam?
No to go znienawidzi. Niemowlęta to irracjonalni dyktatorzy o okropnym guście. Wrzucasz to do kosza z zabawkami i próbujesz ponownie w przyszłym tygodniu albo kończy się na tym, że pozwalasz im żuć zimną, mokrą myjkę, bo to jedyne, co tego dnia działa. Chodzi o to, żeby po prostu przetrwać.





Udostępnij:
Kliniczna i emocjonalna rzeczywistość straty dziecka w naszym świecie
Afera batatowa i cała prawda o słoiczkach Gerber