Była 3:14 w nocy we wtorek, a ja próbowałam wyswobodzić wrzeszczącego, czterodniowego Leo ze sztywnego, drapiącego musztardowego pajacyka z lnu, który miał chyba z siedemnaście malutkich, drewnianych guziczków. Pociłam się przez biustonosz do karmienia. Mój mąż, Dave, krążył obok z kubkiem kawy, która wystygła gdzieś w okolicach południa poprzedniego dnia, szepcząc: „Chcesz, żebym to z niego rozciął nożyczkami?”.
Prawie hiperwentylowałam, ale kupiłam to absurdalne ubranko specjalnie dlatego, że chciałam mieć jedno z tych estetycznych, idealnie wystylizowanych uroczych dzieciątek do mojego postu na Instagramie ogłaszającego narodziny. Marzyło mi się miękkie światło i śpiący aniołek. Zamiast tego miałam wściekłą, czerwoną na twarzy furię, która nienawidziła lnu i dawała o tym znać całej okolicy.
Ta noc była dokładnym momentem, w którym zrozumiałam, że całe moje podejście jest błędne. Przekładałam to, jak rzeczy wyglądają, nad to, jak się sprawdzają w praktyce. Jeśli czytasz to, desperacko wpisując w telefon o 4 rano „dlaczego moj dzidzius placze” albo „jak uspic niemowlaka” (razem z literówkami, byłam tam, moja historia wyszukiwania to jakaś totalna tragedia), musisz o czymś wiedzieć. Marketing nas okłamuje. W fazie noworodkowej nie chodzi o idealnie urządzone pokoiki. Chodzi o przetrwanie.
W każdym razie, sęk w tym, że na własnej skórze nauczyłam się, czego NIE robić. Więc jeśli chcesz uniknąć załamania nerwowego, zrób sobie kawę – serio, idź zrób sobie teraz, poczekam – i porozmawiajmy o tym, co naprawdę działa, gdy nagle stajesz się odpowiedzialna za małego człowieka.
Ten moment, kiedy lekarka wyśmiała mój plan porodu
Miałam wydrukowany cały dokument. Zaznaczony kolorami. Ze szczegółami opisywał, jak dokładnie zamierzam zarządzać harmonogramem snu i karmienia Leo od samego początku. Doktor Miller, która jest aniołem, ale nie ma żadnych hamulców w mówieniu tego, co myśli, spojrzała na to, spojrzała na mnie i powiedziała: „Sarah, on nawet jeszcze nie wie, że jest odrębną osobą”.
Wyjaśniła mi całą tę koncepcję „czwartego trymestru”. Podobno ludzkie dzieci są w zasadzie eksmitowane z łona o jakieś trzy miesiące za wcześnie. Chyba ma to coś wspólnego z naszą ewolucją i dużymi głowami, dzięki którym możemy chodzić prosto? Nauka trochę mi się zamazuje w głowie, bo nie spałam dłużej niż dwie godziny z rzędu od tygodnia, ale sens był taki, że ich układ nerwowy jest po prostu całkowicie niedojrzały. Nie są gotowe na ten świat. Chcą być ciągle ściskane, kołysane i noszone.
Więc harmonogram wylądował w koszu. Zamiast tego robiliśmy kangurowanie (kontakt skóra do skóry). Dosłownie spędziłam pierwszy miesiąc życia Leo, siedząc topless na kanapie z nim przywiązanym do mojej klatki piersiowej, ubranym tylko w pieluszkę. Doktor Miller powiedziała, że to pomaga utrzymać stabilną temperaturę ich ciała i bicie serca, czego najwyraźniej jeszcze sami nie potrafią kontrolować. Szczerze mówiąc, był to jedyny sposób, żeby przestał płakać wystarczająco długo, abym mogła zjeść tosta. Czułam się tak niesamowicie odizolowana, ale też dziwnie magicznie, wiesz?
Wielka paranoja na punkcie układu odpornościowego z 2018 roku
O rany, te zarazki. Stałam się absolutną paranoiczką na punkcie zarazków. Bo kolejną ciekawostką, o której tak po prostu wspomniała moja pani doktor, było to, że noworodki w zasadzie nie mają układu odpornościowego. Tak w ogóle. Gorączka u dziecka poniżej drugiego miesiąca życia oznacza automatyczną wizytę na SOR-ze i punkcję lędźwiową.

Przerażające.
Więc Dave i ja wprowadziliśmy surowy protokół. Każdy, kto wchodził do naszego domu, musiał myć ręce, jakby przygotowywał się do potrójnych by-passów. Moja teściowa uważała, że dramatyzuję, kiedy kazałam jej użyć gorącej wody z mydłem, zanim w ogóle mogła spojrzeć na Mayę (moje drugie dziecko), ale nie obchodziło mnie to. Nie zamierzałam ryzykować RSV czy cokolwiek innego krążyło w powietrzu. Jeśli obecnie zrażasz do siebie dalszą rodzinę, zmuszając ich do używania środka do dezynfekcji rąk co pięć minut, wiedz, że masz całkowitą rację i cię wspieram.
Dlaczego myślałam, że już nigdy się nie wyśpię
Brak snu to istne tortury. Zmienia twoją osobowość. W trzecim tygodniu życia Leo płakałam, bo Dave kupił złą markę mleka owsianego i szczerze wierzyłam, że to osobisty atak na mój charakter.
Wszyscy powtarzają „śpij, kiedy dziecko śpi”, co jest najbardziej irytującą radą na planecie, bo to właśnie wtedy, gdy dziecko śpi, w końcu masz dwie wolne ręce, żeby umyć części laktatora albo tępo gapić się w ścianę. Poza tym śpią tylko w tych absurdalnych, dwugodzinnych ratach, bo ich żołądki są wielkości orzecha włoskiego i muszą ciągle jeść. Lekarka wbiła nam do głowy zasady bezpiecznego snu – zawsze na plecach, twardy materac, bez kocyków, bez poduszek, bez ochraniaczy na szczebelki. Tylko dziecko w łóżeczku.
Ale niemowlęta NIENAWIDZĄ spać płasko na plecach. Mają ten odruch Moro, w którym ich ramiona nagle wystrzeliwują na boki i je budzą, dlatego wszyscy radzą, żeby je spowijać. I tak robiliśmy! Zawijaliśmy je jak małe burrito. Ale wtedy doktor Miller przypomniała nam, że trzeba całkowicie przestać spowijać w sekundzie, gdy wykażą jakiekolwiek oznaki przekręcania się, zwykle około drugiego miesiąca, ponieważ jeśli podczas spowijania przewrócą się na brzuch, mogą się udusić. Odblokowano nowy lęk!
Więc agresywnie przeszliśmy na śpiworki z bawełny organicznej. Używaliśmy tych oddychających, bawełnianych od Kianao, bo luźne kocyki to całkowite zagrożenie SIDS, w każdym razie, idźmy dalej.
Jeśli jesteś obecnie w samym środku okopów noworodkowego snu, sprawdź kolekcję organicznych niezbędników dla niemowląt Kianao, gdzie znajdziesz rzeczy, które faktycznie sprawią, że noce staną się trochę mniej bolesne.
Kiedy ząbkowanie rujnuje spokój, który w końcu udało ci się odzyskać
Właśnie wtedy, gdy myślisz, że już to ogarniasz – gdy w końcu śpią może z cztery godziny z rzędu i znów czujesz się jak pół-funkcjonujący człowiek – zaczyna się ząbkowanie. I to jest istne piekło.

U Mayi zaczęło się wcześnie. Miała około czterech miesięcy, śliniła się jak nieszczelny kran i żuła dosłownie wszystko. Moje ramię, krawędź kanapy, własne dłonie, dopóki nie były popękane i czerwone. To było okropne.
Kupiłam tyle plastikowego szmelcu, próbując jej pomóc. Większość była bezużyteczna. Ale muszę wam opowiedzieć o tym, jak Grzechotka Gryzak Jelonek dosłownie uratowała moje małżeństwo.
Byliśmy w zatłoczonej kawiarni w Seattle. Miałam na sobie legginsy, które na sto procent miały plamę z ulanego mleka na kolanie, a Dave próbował zamówić latte, podczas gdy Maya po prostu dostawała absolutnego szału w wózku. Jej zawodzenie odbijało się echem od ekspresów ciśnieniowych. Ludzie się gapili. Ja panikowałam. Sięgnęłam do czarnej dziury w mojej torbie na pieluchy i wyciągnęłam grzechotkę-jelonka, którą właśnie dostaliśmy od Kianao.
To takie kółko z naturalnego, nieobrabianego drewna bukowego, z przymocowanym do niego uroczym małym, szydełkowym jelonkiem. Wcisnęłam to w jej rączki. Złapała drewniane kółko, włożyła do buzi i... cisza.
Po prostu agresywnie gryzła to gładkie drewno przez czterdzieści pięć minut. Tekstura szydełkowej części zajmowała jej dłonie, a twardość drewna była dokładnie tym, czego potrzebowały jej rozpalone dziąsła. Żadnych toksycznych chemikaliów, żadnych dziwnych plastikowych zapachów. Tylko naturalne drewno i bawełna. Myślę, że popłakałam się nad moim cappuccino z czystej ulgi.
Mieliśmy od nich także Gryzak Panda. Jest wykonany w 100% z silikonu spożywczego i nie zawiera BPA, co pozwoliło moim lękom trochę odpocząć. Prawdę mówiąc, u nas sprawdził się po prostu okej. Jest super uroczy, ale Maya głównie chciała nim rzucać po pokoju, żeby patrzeć, jak go podnoszę. Leo prawdopodobnie by go uwielbiał i gryzł bez przerwy, ale Maya była dziwnie wybredna. Mimo to można go super łatwo umyć w zmywarce, więc nie miałam nic przeciwko, by leżał pod ręką w foteliku samochodowym.
Och, a jeśli chcecie czegoś, co zajmie ich uwagę na dłużej niż trzy sekundy, Grzechotka Gryzak Zebra to po prostu genialna sprawa. Ma ten kontrastowy, czarno-biały wzór. Niemowlęta na początku niezbyt dobrze widzą kolory, więc wysoki kontrast działa na ich rozwijające się mózgi jak wielki neon. Maya potrafiła wpatrywać się w tę zebrę, jakby kryła ona tajemnice wszechświata, jednocześnie żując drewniane kółeczko.
Schodząc z oczekiwaniami na sam dół
Gdybym mogła cofnąć się w czasie i potrząsnąć tą wersją mnie-jako-świeżo-upieczonej-mamy, która o 3:00 w nocy próbowała zapiąć to głupie lniane ubranko, powiedziałabym jej, żeby po prostu ubrała dziecko w pajacyk na suwak i poszła spać.
Nie musisz mieć nieskazitelnie czystego domu. Nie potrzebujesz idealnego zdjęcia na Instagrama. Twoje dziecko nie potrzebuje sztywnego harmonogramu. Potrzebuje po prostu ciebie. Z potarganymi włosami, w niepranych spodniach do jogi, funkcjonującą na trzech godzinach snu i zimnej kawie – jesteś dokładnie tym, czego potrzebują.
Odpuść więc sobie trochę. Pozwól praniu rosnąć w stertę. Przyjmij mrożoną lasagne, którą przynosi ci sąsiadka. Pozwól dziecku żuć bezpieczną drewnianą grzechotkę, podczas gdy ty przez godzinę tępo gapisz się w reality TV. Świetnie ci idzie. Naprawdę, o wiele lepiej niż świetnie.
Jeśli szukasz rzeczy, które są naprawdę bezpieczne, praktyczne i stworzone w zrównoważony sposób, abyś nie musiała się stresować tym, co twoje dziecko bierze do buzi, sprawdź resztę nietoksycznych, kojących niezbędników Kianao, zanim zaczniesz walkę w kolejną bezsenną noc.
Wszystkie te chaotyczne pytania, które prawdopodobnie teraz wygooglujesz
Czy to normalne, że mój noworodek przez sen wydaje dźwięki jak dosłowny dinozaur?
O rany, TAK. Nikt mnie przed tym nie ostrzegł! Pierwsze dwa tygodnie spędziłam, warując nad dostawką Leo, bo pochrząkiwał, piszczał i wydawał z siebie takie agresywne prychnięcia. Moja lekarka powiedziała mi, że ich układ oddechowy jest po prostu zupełnie nowy i malutki, i muszą nauczyć się oczyszczać własne drogi oddechowe. O ile ich klatka piersiowa nie zapada się głęboko lub usta nie sinieją – co oznacza natychmiastową wizytę na SOR-ze – te wszystkie dziwne odgłosy zwierząt gospodarskich to po prostu nauka oddychania poza łonem matki. Słuchanie tego jest wyczerpujące, ale to całkowicie normalne.
Dlaczego moje dziecko nienawidzi odkładania do łóżeczka?
Bo łóżeczko jest płaskie, nieruchome i ciche, czyli jest całkowitym przeciwieństwem miejsca, w którym właśnie spędziło ostatnie dziewięć miesięcy! Pomyśl o tym z ich perspektywy – w brzuchu ciągle się ruszali, byli ciasno ściśnięci i słuchali twojego bicia serca oraz układu trawiennego przy jakichś 90 decybelach. Jeśli myślisz, że możesz po prostu położyć je płasko na cichym, nieruchomym materacu i odejść, cóż, też tego próbowałam i to była spektakularna porażka. Potrzebują łagodnego przejścia. Dlatego kołysanie, urządzenia emitujące biały szum i bezpieczne spowijanie (dopóki nie zaczną się same obracać!) to w zasadzie narzędzia przetrwania.
Kiedy to ząbkowe ślinienie się skończy?
Właściwie to nigdy? Żartuję. Ale ma się wrażenie, że to trwa wiecznie. W przypadku Mayi ślinienie zaczęło się około trzeciego miesiąca i nasilało za każdym razem, gdy przebijał się nowy ząbek. Czasami powodowało to okropną, czerwoną wysypkę na jej szyi i brodzie od ciągłej wilgoci. Po prostu dbałam o stałą rotację miękkich, bawełnianych śliniaczków i bez przerwy podawałam jej bezpieczne, nietoksyczne rzeczy do gryzienia, takie jak ta drewniana grzechotka-jelonek, o której wspomniałam. Intensywne ślinienie się zazwyczaj przypływa i odpływa w zależności od tego, który ząbek daje im w kość w danym tygodniu.
Skąd mam wiedzieć, czy zabawki, które żują, są na pewno bezpieczne?
To było dla mnie ogromnym źródłem niepokoju, bo wkładają do buzi dosłownie WSZYSTKO. Dave przyłapał raz Leo na próbie zjedzenia pilota do telewizora. Musisz szukać rzeczy, które są wyraźnie oznaczone jako w 100% z silikonu spożywczego, wolne od BPA lub zrobione z naturalnego, nieobrabianego drewna. Jeśli po wyjęciu z opakowania plastikowa zabawka dziwnie pachnie chemią, zaufaj swojemu instynktowi i wyrzuć ją. Ich skóra i dziąsła są tak przepuszczalne, że ostatnią rzeczą, jakiej pragniesz, jest połykanie przez nie ftalanów tylko dlatego, że jakiś gryzak w internecie był tani. Trzymaj się naturalnych włókien i sprawdzonych, bezpiecznych materiałów, żadna inna opcja po prostu nie jest warta twojego spokoju ducha.





Udostępnij:
Jak raperka Baby Kaely całkowicie zmieniła moje cyfrowe rodzicielstwo
Rodzic otaku: Chaotyczna rzeczywistość uroczych trendów anime dla niemowląt