Była 3:14 w nocy na linoleum w Sali nr 4 w szpitalu Mt. Sinai, a ja miałam na sobie spraną koszulkę mojego męża Marka z trasy koncertowej jakiegoś niszowego zespołu z 2012 roku, ponieważ nic innego nie pasowało na moje ogromne, w 40. tygodniu ciąży, ciało. Ściskałam barierkę szpitalnego łóżka, jakby była mi winna pieniądze, starając się nie krzyczeć, podczas gdy Mark stał nerwowo w kącie z letnią, mocno paloną kawą ze szpitalnego bufetu, której rozpaczliwie chciałam się napić, ale jednocześnie miałam ochotę rzucić mu nią prosto w głowę.

Moja położna, urocza kobieta o imieniu Brenda, która miała w sobie spokojną energię doświadczonej stewardesy podczas ekstremalnych turbulencji, masowała mój dolny odcinek pleców. Spojrzała na monitor tętna płodu, potem na mnie i powiedziała: „Och, ułożyła się buzią do góry”.

Zamrugałam, próbując przebić się przez absolutny, oślepiający ból promieniujący z mojego kręgosłupa. Buzią do góry? Jak jajko sadzone? Jak śniadanie w barze? O czym ona, do cholery, mówiła? Wiedziałam tylko tyle, że czułam się tak, jakby jakiś mały, wściekły drwal używał mojej kości ogonowej jako pieńka do rąbania drewna.

I tak właśnie poznałam ułożenie potylicowe tylne, co jest wymyślnym medycznym określeniem na to, że twoje dziecko jest ułożone w kanale rodnym w niewłaściwą stronę. I powiem wam, że to zupełnie wyjątkowy rodzaj chaosu.

Co to ułożenie potylicowe tylne w ogóle, do cholery, znaczy?

Okej, więc z tego, co wyjaśniła mi położna Brenda – a przynajmniej z tego, co zapamiętałam, dysząc podczas skurczów – w idealnym scenariuszu dzieci powinny wychodzić, patrząc w podłogę. Czyli twarzą w stronę twojego kręgosłupa. Przyciągają swoje małe bródki do klatki piersiowej, a gładki, zaokrąglony tył ich czaszki naciska na szyjkę macicy, pomagając jej się rozewrzeć. To jak klucz idealnie pasujący do zamka.

Ale Maya (która ma teraz 7 lat i nadal jest agresywnie uparta) uznała, że woli widok na gwiazdy. Była skierowana twarzyczką do przodu, w stronę mojego brzucha.

Oznaczało to, że przy każdym najmniejszym skurczu najtwardsza, najszersza i najbardziej nieforemna część jej czaszki tarła bezpośrednio o mój kręgosłup. I powiem wam, że kiedy później mój pediatra rzucił mimochodem, że kości czaszki zachodzą na siebie podczas porodu, aby zmieścić się w miednicy, prawie krzyknęłam, bo TAK, CZUŁAM KAŻDY MILIMETR TEGO NAKŁADANIA SIĘ NA MOICH LĘDŹWIACH.

W każdym razie chodzi o to, że zamiast nacisku z przodu, gdzie poniekąd spodziewasz się skurczów przypominających te miesiączkowe, tylko na sterydach, cały ból skupił się w plecach. Czysta agonia.

Bóle krzyżowe – zderzenie z rzeczywistością

Ludzie uwielbiają opowiadać o „pierścieniu ognia” lub fazie parcia, ale nikt nigdy nie ostrzegł mnie porządnie przed bólami krzyżowymi. Mogłabym o tym narzekać godzinami. To w ogóle nie przypomina zwykłego skurczu. Czujesz się tak, jakby twoja miednica aktywnie próbowała wziąć rozwód z resztą szkieletu. Nie było absolutnie żadnych przerw. Nawet pomiędzy skurczami moje plecy były po prostu litą ścianą pulsującego, gorącego bólu. Mark wciąż próbował robić ten masaż przeciwuciskowy, którego uczyliśmy się w naszej sześciotygodniowej szkole rodzenia, ale wcierał w moje lędźwie tak, jakby agresywnie polerował maskę Hondy Civic.

„Niżej, Mark!” syknęłam w pewnym momencie. „Nie, mocniej! Czekaj, przestań! Dosłownie, nie dotykaj mnie!”

Czułam się koszmarnie, bo wyglądał jak kopnięty szczeniak, trzymając tę swoją smutną kawę ze stołówki, ale ja odchodziłam od zmysłów.

Mówią też, że rodzenie dziecka ułożonego „patrzącego w gwiazdy” wydłuża fazę parcia, bo nie mieści się ono tak łatwo pod spojeniem łonowym, ale szczerze mówiąc, zanim dojdziesz do momentu parcia, i tak jesteś już niemal poza własnym ciałem dzięki adrenalinie.

Rozpaczliwa gimnastyka na szpitalnej podłodze

Ponieważ na tym etapie nie brałam jeszcze żadnych leków przeciwbólowych (osobisty wybór, który w dwunastej godzinie porodu mocno kwestionowałam), Brenda uznała, że musimy zrobić trochę akrobacji, żeby skłonić Mayę do obrócenia się.

Desperate gymnastics on the hospital floor — My Sunny Side Up Baby Gave Me the Back Labor From Absolute Hell

Podobno przyjęcie pozycji na czworakach odciąża kręgosłup od ciężaru dziecka i daje mu miejsce na obrócenie się. Więc tak tam byłam – tyłek w górze, kroplówka grzechocząca obok mnie, kołysząca się w przód i w tył jak bardzo ciężarna i bardzo zrzędliwa krowa.

Szpitalne poduszki, które mi dali, żebym mogła na nich oprzeć ręce, wydawały się wypchane zniszczonymi dokumentami podatkowymi. To było tak niewygodne. Mark, próbując zrehabilitować się po incydencie z polerowaniem Hondy Civic, zaczął gorączkowo grzebać w naszej torbie szpitalnej i wyciągnął Kocyk dziecięcy z bawełny organicznej w kojący wzór z szarymi wielorybami, który kupiliśmy kilka tygodni wcześniej. Złożył go i wsunął pod moją twarz.

Och Boże, to było niebo. Dosłownie zakopałam w nim moją spoconą twarz. To była jedyna miękka rzecz pachnąca domem w tej całej sterylnej, pikającej sali. Zrobiono go z niesamowitej, dwuwarstwowej bawełny organicznej, która jest chłodna w dotyku, ale super pluszowa, a ja po prostu skupiłam się na małych szarych wielorybach przepływających przez nią, podczas gdy oddychałam przez ból. Szczerze mówiąc, to wciąż moja absolutnie ulubiona rzecz, jaką mamy z okresu noworodkowego. Maya do dziś ciągnie za sobą ten konkretny kocyk po domu, gdy ma gorączkę, co jest trochę obrzydliwe, bo ma już 7 lat, ale jednocześnie jest niesamowicie urocze.

(Jeśli właśnie pakujesz swoją torbę do szpitala, wrzuć tam dobry kocyk. Naprawdę. Nie polegaj na szpitalnej pościeli. Odkryj więcej takich ratowników w kolekcji kocyków dziecięcych Kianao.)

Statystyki, o których ci opowiadają, gdy ty krzyczysz z bólu

W pewnym momencie przyszła bardzo młoda, niezwykle pełna energii lekarka rezydentka, aby sprawdzić moje rozwarcie i radośnie mnie poinformowała, że uważa się, iż około jednej trzeciej wszystkich dzieci na początku porodu jest ułożonych w złą stronę.

Pamiętam, że spojrzałam na nią z pozycji na czworakach, myśląc: Dlaczego opowiadasz mi teraz ciekawostki ze świata medycyny?

Ale potem dodała, że tylko jakieś 5 do 8 procent dzieci faktycznie się tak rodzi. Co oznaczało, że ogromna większość tych upartych małych stworzeń w końcu wpada na ten pomysł i obraca się już w kanale rodnym. Co, szczerze mówiąc, brzmi jak przerażająca magiczna sztuczka. One po prostu... się obracają. Mój zamglony, przeszyty bólem mózg uchwycił się tej statystyki jak koła ratunkowego. Ona *mogła* się obrócić. *Chciała* się obrócić. Musiałam jej tylko dać trochę przestrzeni.

Zrobienie wszystkiego inaczej za drugim razem

Przewińmy o trzy lata do przodu. Byłam w ciąży z Leo (moim obecnym 4-latkiem) i byłam absolutnie przerażona wizją urodzenia kolejnego dziecka z ułożeniem potylicowym tylnym. Wpadłam w głęboką internetową króliczą norę na temat ułożenia płodu.

Doing everything different the second time around — My Sunny Side Up Baby Gave Me the Back Labor From Absolute Hell

Wmówiłam sobie, że powodem, dla którego Maya ułożyła się buzią do góry, było to, że całą moją pierwszą ciążę spędziłam zgarbiona na kanapie, oglądając w kółko powtórki The Office, tworząc idealny, mały hamak, w którym jej ciężki kręgosłup mógł osiąść na moich plecach.

Więc z Leo byłam niesamowicie zdeterminowana. Siedziałam na piłce do jogi przy moim biurku. Spałam wyłącznie na lewym boku, z poduszką ciążową praktycznie przyklejoną taśmą do nóg. Byłam tak obsesyjnie nastawiona na stworzenie idealnego środowiska sprzyjającego dobrej postawie, że kupiłam Kocyk niemowlęcy z bawełny organicznej w fioletowy wzór z jelonkami, myśląc, że leśny motyw w jakiś sposób ukoi mój niepokój. Szczerze? Jest całkowicie w porządku. Jest super miękki i oddychający, bo to ten sam materiał z bawełny organicznej z certyfikatem GOTS, co ten z wielorybami, ale fiolet całkowicie gryzł się z dywanem w salonie, który ostatecznie kupiłam. Mieszka teraz w bagażniku mojego samochodu jako nasz awaryjny kocyk na pikniki i nieoczekiwane „wpadki” z pieluszką. Mimo to, wciąż jest niesamowicie miękki!

Kiedy Leo faktycznie się pojawił (odwrócony we właściwą stronę, dzięki Bogu, poród trwał dosłownie o połowę krócej), przeniosłam tę obsesję na punkcie postawy do jego zabaw. Chcieliśmy się upewnić, że zbuduje silne mięśnie głębokie, więc kupiliśmy mu Drewniany stojak edukacyjny Baby Gym | Zestaw Panda.

Mark narzekał przez jakieś dwadzieścia minut przy składaniu tego drewnianego stelaża w kształcie litery A – jest taki dramatyczny, to przecież dosłownie tylko kilka kołków – ale ja pokochałam ten minimalistyczny, monochromatyczny klimat. Nie krzyczał w moim salonie „plastikowa eksplozja neonowego cyrku”. Chociaż, żeby być w pełni szczerą, Leo spędził swoje pierwsze dwa miesiące głównie gapiąc się na to małe drewniane tipi i całkowicie ignorując uroczą szydełkową pandę. Niemowlęta są takie dziwne. Ale utrzymywanie jego aktywności na plecach i brzuszku sprawiało, że czułam się, jakbym robiła *coś* proaktywnego.

Burzliwy koniec tej historii

Jeśli czytasz to w 38. tygodniu ciąży, hiperwentylując do kubka bezkofeinowej kawy, ponieważ technik USG powiedział, że twoje dziecko jest ułożone potylicowo tylnie, proszę, nie zaczynaj agresywnie robić ćwiczeń na miednicę, jednocześnie płacząc i próbując zapamiętać na raz kilkanaście różnych pozycji porodowych.

Prawda jest taka, że ciała są nieprzewidywalne, a dzieci i tak zrobią, co będą chciały.

W przypadku Mayi, po trzech godzinach mojego czołgania się po szpitalnej podłodze, uwalniania napięć na boku z piłką w kształcie orzeszka między nogami i wypiciu takiej ilości soku jabłkowego, która równała się mojej masie... ona się obróciła. Dosłownie obróciła się w ostatniej sekundzie, tuż przed rozpoczęciem fazy parcia. Naprawdę czułam, jak to się dzieje. Miałam wrażenie, że to jakiś ogromny, dziwny, wewnętrzny przewrót w przód, i nagle ból pleców po prostu... zniknął. Puf. Przepadł.

Po dziesięciu minutach parcia krzyczała już na mojej klatce piersiowej, pokryta mazią płodową, a Mark płakał do swojej zimnej kawy.

Było chaotycznie, było głośno i absolutnie nic nie poszło zgodnie z tym zgrabnym, małym planem porodu, który wydrukowałam jasnoróżową czcionką. Ale przeżyliśmy to. I ty też dasz radę.

Jesteś gotowa na spakowanie torby do szpitala lub przygotowanie pokoju niemowlęcego na cokolwiek szalonego zaplanowało twoje dziecko? Kup zrównoważone i organiczne niezbędniki od Kianao tutaj.

Moje chaotyczne FAQ o dzieciach ułożonych twarzyczką do góry

Czy pozycja na czworakach naprawdę pomogła?

Szczerze? Myślę, że tak. Dla moich nadgarstków to było absurdalnie niewygodne, ale to była jedyna rzecz, która zmniejszyła bezpośredni nacisk na mój kręgosłup. Kiedy leżałam na plecach, ból był nie do zniesienia. Przejście na czworaki pozwoliło grawitacji pociągnąć ciężką małą główkę Mayi do przodu, w stronę mojego brzucha, i zgaduję, że to ostatecznie dało jej przestrzeń do obrotu. Poza tym, dało to Markowi lepszy kąt, żeby masować moje plecy, kiedy w końcu ponownie pozwoliłam mu się dotknąć.

Czy znieczulenie zewnątrzoponowe powstrzymuje dziecko przed odwróceniem się?

Byłam pod tym względem straszną paranoiczką! Moja położna powiedziała mi, że chociaż poród bez znieczulenia pozwala na swobodniejsze poruszanie się (co pomaga dziecku się obrócić), znieczulenie zewnątrzoponowe wcale nie oznacza, że jesteś skazana na porażkę. Mają takie gigantyczne piłki do ćwiczeń w kształcie orzeszka ziemnego, które wkładają ci między nogi, gdy leżysz w łóżku ze znieczuleniem zewnątrzoponowym, a pielęgniarki przychodzą i przewracają cię z boku na bok, aby utrzymać twoją miednicę otwartą. Więc nie pozwól, by ktokolwiek wpędził cię w poczucie winy i zniechęcił do ulgi w bólu tylko dlatego, że dziecko ma ułożenie potylicowe tylne.

Czy bóle krzyżowe naprawdę są tak okropne, jak wszyscy mówią?

Bardzo mi przykro, ale tak. Owszem, są. Są zupełnie inne od zwykłego bólu skurczowego, ponieważ właściwie nie ustępują pomiędzy falami. To po prostu nieustanny, głęboki ból kości. ALE! To jest tymczasowe. Ciepłe okłady, niesamowicie silny masaż przeciwuciskowy (gdy twój partner znajdzie wreszcie odpowiednie miejsce) i zejście z pleców robią gigantyczną różnicę. Po prostu w pewnym sensie się odcinasz i przechodzisz przez to minuta po minucie.

Czy mogę zapobiec temu, by moje dziecko ułożyło się twarzyczką do góry?

Mój pediatra w zasadzie roześmiał się ze współczuciem, kiedy o to zapytałam. Możesz próbować! Przez całą drugą ciążę siedziałam na piłce do jogi i Leo ułożył się we właściwą stronę, więc może to pomogło? Teoria głosi, że jeśli pochylisz się do przodu, najcięższa część dziecka (jego kręgosłup) przesunie się do przodu, jak w hamaku. Jednak niektóre kobiety mają idealnie nachyloną miednicę, a i tak rodzą dziecko ułożone potylicowo tylnie. Nie doprowadzaj się do szaleństwa, próbując to kontrolować.

Czy w końcu potrzebowałaś cesarskiego cięcia?

Na szczęście nie. Maya obróciła się za pięć dwunasta i urodziłam siłami natury. Miałam jednak koleżanki, których dzieci absolutnie odmówiły ruszenia się z miejsca i skończyło się na cesarce. I wiecie co? W obu przypadkach kończy się na tym, że trzymasz wrzeszczącego, pomarszczonego małego ziemniaczka, którego kochasz bardziej niż własne życie. Nie ma żadnej złotej gwiazdki za to, jak dziecko opuszcza budynek.