Byłam w 34. tygodniu ciąży z Mayą. Stałam w alejce dziecięcej w dziale niemowlęcym, ubrana w legginsy ciążowe, które pachniały lekko zwietrzałą kawą, trzymałam w ręku malutkie miętowe ubranko i dosłownie płakałam. Mój telefon w kieszeni agresywnie wibrował – to był SMS od teściowej: Pamiętaj, żeby kupić koszule do spania, dzieci nienawidzą nogawek! W międzyczasie moja najlepsza przyjaciółka Jess zostawiła mi szaloną, trzyminutową wiadomość głosową, w której wprost stwierdziła, że jeśli kupię cokolwiek bez dwukierunkowego zamka, to w zasadzie zrujnuję sobie życie. A potem podeszła do mnie bardzo miła i bardzo młoda ekspedientka, która oznajmiła, że absolutnie muszę zrobić zapas body zapinanych w kroku, bo to najlepsza baza do ubierania "na cebulkę". A ja chciałam po prostu kupić jakiegoś cholernego pajacyka i iść zjeść bajgla.
Kiedy masz zostać mamą, otacza cię mnóstwo szumu informacyjnego. Każdy ma własne zdanie na temat tego, w co powinno być ubrane twoje dziecko, jak powinno spać i jakie organiczne chusteczki bambusowe uchronią je przed nabawieniem się kompleksów w późniejszym życiu. To wykańczające. Ale terminologia odzieżowa? To było to, co niemal mnie dobiło.
Dlaczego nazwy ubranek dziecięcych dosłownie nic nie znaczą
Przez cały pierwszy trymestr myślałam, że body (ang. "onesie") i rampers to dokładnie to samo. Okazuje się, że nie. Cóż, przeważnie nie. Okazuje się, że słowo "onesie" to tak naprawdę zarejestrowany znak towarowy firmy Gerber. Tak oficjalnie, w świetle prawa. Reszta branży powinna technicznie nazywać je body albo "creepers", co po angielsku brzmi niesamowicie strasznie i odmawiam używania tego słowa.
Body to po prostu koszulka zapinana w kroku na zatrzaski. Zostawia te urocze, pulchniutkie niemowlęce nóżki zupełnie gołe. Rampers to z kolei cały strój, który zakrywa tułów i ma wbudowane krótkie spodenki lub nogawki. Więc kiedy ktoś mówi o jednoczęściowym rampersie, zazwyczaj ma na myśli te idealne, jednoczęściowe letnie ubranka, które są zapinane na dole, ale wyglądają jak kompletny strój. Nie musisz do nich dobierać spodni. Po prostu go zakładasz i gotowe.
W każdym razie chodzi o to, że nikt cię nie ostrzega, że żeby kupować ubranka dziecięce w internecie, będziesz potrzebować tajnego dekodera.
Doktor Miller i mój obsesyjny strach przed potówkami
W przypadku Mayi (która ma teraz 7 lat, zaraz, zawsze plącze mi się chronologia, tak, ma 7 lat) byłam przerażona, że ciągle marznie. Ubierałam ją w body z długim rękawem, potem spodenki, potem sweterek, a na koniec kocyk. Wyglądała jak nieszczęśliwa mała pianka marshmallow.
Mój lekarz, doktor Miller, który zawsze wygląda na lekko wyczerpanego i pije kawę z wgniecionego kubka termicznego, delikatnie zwrócił mi uwagę, że za grubo ją ubieram. Powiedział, że złota zasada mówi, aby ubrać dziecko w jedną warstwę więcej, niż sama miałabym na sobie w tym samym pomieszczeniu. Co szczerze mówiąc, jest okropnym wskaźnikiem, ponieważ mój mąż Dave chodzi w krótkich spodenkach w grudniu, a ja noszę polarowy szlafrok w lipcu.
Ale doktor Miller ostrzegł mnie też przed potówkami. Podobno niemowlęta mają ten dziwny stosunek masy ciała do jego powierzchni? Słuchajcie, ledwo zdałam biologię w liceum, ale wyjaśnił mi, że ma to coś wspólnego z tym, że ich malutkie ciałka nie potrafią się jeszcze prawidłowo pocić. Ich gruczoły potowe są podobno jeszcze w fazie budowy czy coś w tym stylu. Więc jeśli ubierzesz je w zbyt wiele nakładających się na siebie warstw syntetycznych materiałów, pot po prostu zostaje uwięziony pod skórą i tworzą się te wściekłe, małe czerwone krostki. Żyłam w ciągłym strachu przed tymi czerwonymi krostkami. Kazał mi po prostu dotykać jej klatki piersiowej lub karku, żeby sprawdzić, czy jest jej gorąco, bo rączki niemowląt są z reguły zawsze lodowate.
Koszmar zatrzasków o trzeciej nad ranem
Porozmawiajmy o zatrzaskach. Mam głęboko zakorzenioną, osobistą urazę do metalowych nap. Kiedy twój noworodek budzi się o 3:17 w nocy i jakimś cudem kupa sięga mu aż do łopatek, absolutnie ostatnią rzeczą, z jaką chcesz się mierzyć, są puzzle z maleńkich metalowych guzików.

Kładziesz malucha w ciemności, starając się nie zapalać górnego światła, bo broń Boże rozbudzi się całkowicie i uzna, że to czas na zabawę. Wycierasz go, zakładasz czystą pieluchę, a potem zaczynasz zapinać. Klik pierwszy. Klik drugi. Klik trzeci. A potem dociera do ciebie, że pominęłaś jedną napę na lewej nóżce, całe ubranko zwinęło się po jednej stronie, a twoje dziecko wygląda teraz jak smutny akordeon.
Więc rozpinasz wszystko z powrotem. Dziecko zaczyna krzyczeć. Pies zaczyna szczekać. Ty cała się pocisz. Wyrównujesz je jeszcze raz, ostrożnie ściskając ze sobą każdy mały metalowy krążek, a na końcu jakimś cudem zostaje ci jeden wolny zatrzask i nie masz go gdzie wpiąć. To wbrew prawom fizyki. Nienawidzę ich. Tak bardzo ich nienawidzę.
Skarpetki niemowlęce są całkowicie bezużyteczne i i tak spadają w trzy sekundy.
Magiczne dekolty kopertowe
Okej, pomimo mojej nienawiści do zatrzasków, na pierwsze dni noworodka naprawdę potrzebujesz zwykłych body. Bo noworodki robią kupę. W dużych ilościach. I to prowadzi mnie do najlepszego rodzicielskiego triku, jakiego kiedykolwiek się nauczyłam. Pokazała mi go przypadkowa mama na placu zabaw, kiedy Leo miał cztery miesiące.
Byliśmy w takiej bardzo pretensjonalnej kawiarni i Leo zaliczył wpadkę pieluszkową epickich rozmiarów. Siedziałam w maleńkiej łazience, prawie płacząc, próbując wymyślić, jak ściągnąć mu przez głowę tę zaplamioną musztardową koszulkę, żeby nie pobrudzić mu włosów. Zwykle zdejmowałam im brudne koszulki przez głowę jak jakaś amatorka.
Te dziwne, zachodzące na siebie zakładki na ramionach body? To tak zwany dekolt kopertowy. Stworzono go specjalnie po to, żebyś mogła ściągnąć całe ubranko W DÓŁ, przez ramiona dziecka, i zsunąć je przez nogi. Już nigdy więcej nie musisz przeciągać zabrudzonego kołnierzyka przez ich twarz. Szok i niedowierzanie.
Jeśli szukasz naprawdę porządnego body, to Niemowlęce body z krótkim rękawem z organicznej bawełny marki Kianao to szczerze moja ulubiona rzecz na świecie. Jest nieprawdopodobnie miękkie. Kiedy Leo był mały, miał okropną egzemę i ta organiczna bawełna była jedną z niewielu rzeczy, po których nie miał zaostrzeń. Myślę, że to dlatego, że oddycha lepiej niż zwykła bawełna i nie ma tych wszystkich ostrych chemicznych pozostałości z konwencjonalnych upraw. Prążkowana faktura sprawia, że jest też bardzo elastyczne, co ułatwia cały ten manewr ściągania ubranka w dół, kiedy panikujesz w kawiarnianej toalecie.
Jeśli chcesz zobaczyć, co mam na myśli, mówiąc o oddychającym materiale, możesz przejrzeć niektóre organiczne ubranka niemowlęce produkowane przez Kianao, bo oni naprawdę mają obsesję na punkcie tkanin.
Jak ruch zmienia całą grę w ubieranie
Kiedy twoje dziecko zaczyna się turlać i pełzać, dwuczęściowe zestawy ubranek stają się jednym wielkim żartem. Ubierasz je w urocze body i małe lniane spodenki, a pięć minut później, po przepracowaniu całego dywanu w salonie, ich koszulka ląduje zrolowana pod pachami, wystawiając cały brzuszek na pastwę zimnej podłogi.

To jest ten moment, kiedy jednoczęściowy rampers staje się twoim absolutnie najlepszym przyjacielem. To jeden, porządny kawałek materiału, który zostaje na swoim miejscu, bez względu na to, jak bardzo maluch wymachuje rączkami, turla się czy czołga po podłodze jak mały komandos.
Kiedy kupuję letnie ubranka dla dziecka, mam bardzo specyficzną, wysoce neurotyczną listę wymagań:
- Nie może wymagać doktoratu z włókiennictwa, by móc ubrać gwałtownie wierzgające dziecko.
- Musi umożliwiać dostęp do pieluchy bez konieczności całkowitego rozbierania dziecka, bo nagie niemowlęta natychmiast sikają na dywany.
- Musi to być prawdziwa, certyfikowana bawełna organiczna z powodu mojej utrzymującej się paranoi na punkcie potówek i strachu przed syntetycznymi barwnikami.
- Absolutnie nie może być białe, bo odmawiam spędzania mojego cennego wolnego czasu na namaczaniu dziecięcych ubranek w odplamiaczu.
Ten Niemowlęcy rampers Henley z krótkim rękawem z organicznej bawełny spełnia w zasadzie każde z tych wymagań. Wygląda jak prawdziwy, elegancki strój, do tego te urocze, małe drewniane guziczki na górze, a nadal ma funkcjonalne zatrzaski na dole, żeby można było szybko zmienić pieluchę. Po prostu go na nie wrzucasz i od razu wyglądają na ubrane z klasą, nawet jeśli nie spałaś od trzech dni, a sama masz na sobie bluzkę ze śladami ulanego mleka na ramieniu.
Zimowe ubranka dla tych, którzy zawsze są spóźnieni
Zimowe ubieranie to zupełnie inna bajka. Wyjście z domu z niemowlakiem, kiedy na zewnątrz panuje mróz, wymaga planowania logistycznego na miarę operacji wojskowej. Dziecku musi być ciepło, ale nie może być spocone. Ponadto musisz być w stanie bezpiecznie zapiąć je w foteliku samochodowym bez grubych kurtek, które tylko przeszkadzają.
W takich sytuacjach zazwyczaj mocno opieram się na rampersach z długim rękawem. Kupiłam dla Leo to Zimowe body Henley z długim rękawem marki Kianao podczas jego pierwszej zimy. Będę z wami całkowicie szczera — materiał jest boski, jest gruby, przytulny i pięknie się pierze, nie kurcząc się. Ale Dave narzekał na nie dosłownie za każdym razem, gdy ubierał Leo. Dekolt typu Henley ma na klatce piersiowej trzy funkcjonalne guziki, a Dave ma te swoje wielkie, niezgrabne dłonie. Przez cały czas mruczał pod nosem, próbując je zapiąć, a dodatkowo po cichu przeklinał, podczas gdy Leo się wiercił. Więc osobiście je uwielbiam, ale jeśli twojego partnera łatwo frustrują małe guziczki w porannym pośpiechu, może dla niego lepiej trzymać się dekoltów kopertowych.
Kiedy na zawsze pożegnać się z zatrzaskami w kroku
Właśnie kiedy w końcu opanujesz czarną magię zapinania zatrzasków w kroku, twoje dziecko kończy osiemnaście miesięcy, zaczyna szarpać swoją pieluchę, a ty zdajesz sobie sprawę, że odpieluchowanie majaczy gdzieś na horyzoncie.
W sekundzie, w której zaczynasz naukę korzystania z nocnika, body i rampersy z zatrzaskami w kroku stają się ogromnym obciążeniem. Nie możesz bawić się w odpinanie zatrzasków, kiedy maluch nagle oznajmia, że chce siku W TYM MOMENCIE. Zesikają ci się na buty, podczas gdy ty będziesz próbowała je odpiąć. Zapytaj mnie, skąd to wiem. To właśnie wtedy wreszcie przechodzisz na normalne dwuczęściowe zestawy i na zawsze machasz na pożegnanie fazie body. Szczerze mówiąc, to dziwnie wzruszające.
Zanim wpadniesz w nocny szał panicznych zakupów, próbując rozszyfrować, czego tak naprawdę potrzebuje twoje dziecko, sprawdź pełną kolekcję zrównoważonych ubranek dziecięcych Kianao, żeby znaleźć rzeczy, które naprawdę ułatwią ci życie, zamiast je utrudniać.
Kilka niewygodnych pytań, które ciągle słyszę
Ile tych wszystkich ubranek tak naprawdę muszę kupić?
O Boże, błagam, nie kupuj trzydziestu sztuk body noworodkowych. Dzieci wyrastają z tego rozmiaru w jakieś trzy tygodnie. Powiedziałabym, żeby kupić może z siedem lub osiem porządnych, wygodnych body na pierwsze kilka miesięcy. I tak będziesz nieustannie robić pranie przez to ulewanie. Kup tylko kilka naprawdę dobrej jakości sztuk, które przetrwają pranie, zamiast góry tanich ubranek, które się skurczą.
Czy organiczna bawełna jest naprawdę warta dodatkowych pieniędzy, czy to ściema?
Kiedyś myślałam, że to totalne bzdury, wymyślone przez "eko-matki", dopóki Leo nie dostał egzemy. Tanie, konwencjonalne bawełniane body, które kupowałam w hipermarketach, były sztywne i sprawiały, że jego skóra robiła się jaskrawoczerwona. Te organiczne były zauważalnie bardziej miękkie i naprawdę pozwalały jego skórze oddychać. Więc tak, dla super wrażliwej skóry niemowlaka, szczerze uważam, że ma to ogromne znaczenie.
Co zrobić, kiedy moje dziecko jest pomiędzy rozmiarami i nic nie pasuje?
To absolutnie najgorsze. Są za dłudzy na rozmiar 3-6 miesięcy, ale w 6-9 miesięcy dekolty spadają im z ramion. Ja zazwyczaj kupuję większy rozmiar i podwijam rękawy. Albo szukam marek, które dodają odrobinę elastanu do swojej bawełny organicznej (jak to robi Kianao), ponieważ te 5% rozciągliwości sprawia, że ubranko leży dobrze o wiele dłużej niż sztywna 100% bawełna.
Czy zamki błyskawiczne są naprawdę lepsze od zatrzasków?
Do spania? Dwukierunkowe zamki to absolutny Święty Graal i będę się kłócić z każdym, kto twierdzi inaczej. Ale na dzień, zwłaszcza kiedy dzieci już pełzają, rampersy z napami na dole są w porządku, ponieważ jesteś w pełni obudzona i szczerze mówiąc, widzisz co robisz, przebierając je. Tylko błagam, żadnych zatrzasków o trzeciej w nocy.





Udostępnij:
Oryginalne szydełkowe kocyki dla niemowląt a lęk przed SIDS
Droga Priyo: Gorzka prawda o bambusowych talerzykach dla dzieci