Była 3:14 w nocy we wtorek, a ja wpatrywałam się w ziarnisty, zielony ekran elektronicznej niani, jakbym patrzyła na bombę, która zaraz wybuchnie. Mój najstarszy syn, Wyatt, miał trzy tygodnie. Spał głęboko, ale jego smoczek opierał się niebezpiecznie o dolną wargę, dosłownie jeden wydech od upadku na materac. Wstrzymałam oddech na korytarzu, ściskając stos świeżo złożonych ubranek do mojego sklepu na Etsy, sparaliżowana przez największy dylemat świeżo upieczonej mamy. Jeśli wejdę tam i go wyjmę, może obudzić się z krzykiem. Jeśli go zostawię, czy się nim zadławi? Czy to w ogóle bezpieczne, żeby miał to coś w buzi, kiedy jest nieprzytomny?
Będę z tobą szczera – poziom lęku, jaki odczuwałam z powodu tego małego kawałka silikonu, był całkowicie absurdalny, ale kiedy jesteś mamą po raz pierwszy, funkcjonującą na dwóch godzinach snu i zimnej kawie, wszystko wydaje się sprawą życia lub śmierci. Byłam w tamtym tygodniu tak wyczerpana, że wysłałam spersonalizowane body z nadrukiem "bobaz" zamiast bobas. Klientka oczywiście zażądała zwrotu pieniędzy. Kilka dni później, na bileciku prezentowym, przez przypadek napisałam „Witaj Bobi”. Brak snu to dosłownie broń, uwierzcie mi.
Jeśli właśnie siedzisz w ciemnościach, googlując, czy twojemu maluchowi wolno spać ze smoczkiem w buzi, weź głęboki oddech. Nie jesteś sama, a ja opowiem ci dokładnie, jak to wyglądało u nas, bez tych wszystkich klinicznych, podręcznikowych bzdur.
Co powiedział mi dr Miller na naszej wizycie kontrolnej
Wpadłam na wizytę kontrolną w pierwszym miesiącu życia Wyatta, wyglądając jak kobieta, która zobaczyła ducha. Przyznałam się doktorowi Millerowi, naszemu świętemu pediatrze, że zakradałam się do pokoju małego, by wyciągnąć smoczek z ust Wyatta w sekundzie, w której zamykał oczy, przerażona, że może się zadławić.
Doktor Miller tylko się roześmiał, złoty człowiek. Posadził mnie i wyjaśnił, że nie tylko spanie ze smoczkiem jest całkowicie w porządku, ale duże organizacje medyczne wręcz błagają rodziców, by używali go podczas drzemek i nocnego snu. Z tego, co zrozumiałam przez moją mgłę wyczerpania, podanie smoczka na noc w jakiś sposób drastycznie zmniejsza ryzyko SIDS. Powiedział, że badacze nie są do końca pewni, dlaczego to działa, co szczerze mówiąc nie napawa zbytnim optymizmem, ale aktualna teoria mówi, że ssanie utrzymuje ich małe mózgi w nieco płytszym stanie snu. Podobno też popycha ich język do przodu, więc drogi oddechowe pozostają otwarte, i być może robi coś, co stabilizuje tętno. Szczerze mówiąc, medyczna strona tego jest dla mnie trochę niejasna, ale usłyszenie od lekarza „zostaw smoczek w łóżeczku” było pozwoleniem, którego tak rozpaczliwie potrzebowałam.
A jeśli wypadnie, gdy smacznie chrapią, po prostu zostawiasz to cholerstwo na materacu i wracasz spać.
Koszmarna gra w smoczkowego ponga
Teraz uwaga – to, że *mogą* z nim spać, nie oznacza, że nie zrujnuje ci to życia na kilka miesięcy. Używanie smoczka przez Wyatta szybko przerodziło się w coś, co z mężem gorzko nazywaliśmy Smoczkowym Pongiem.
Ponieważ ten mały kawałek silikonu utrzymuje je w płytszej fazie snu, nieuchronnie wypada im z buzi. A ponieważ niemowlęta mają zerowe zdolności motoryczne, nie potrafią włożyć go z powrotem. Więc Wyatt się budził, zdawał sobie sprawę, że jego ukochany smoczek zniknął i darł się wniebogłosy. Zmuszałam się do wyjścia z łóżka, maszerowałam do jego pokoju, wkładałam smoczek z powrotem i szłam spać. Dwadzieścia minut później cykl się powtarzał. Robiłam osiem kilometrów każdej nocy, po prostu chodząc tam i z powrotem po korytarzu.
W końcu nauczyłam się, że trzeba zastosować na nich małą, podstępną sztuczkę, delikatnie wyciągając smoczek z ich buzi w tym magicznym momencie, kiedy ich oczy zaczynają się zamykać. To zmusza je do tego, by faktycznie odkryły, jak zasnąć bez niego, żebyś przez następne sześć miesięcy nie robiła za ludzki podajnik do smoczków.
Moja babcia i wielka debata o odrzuceniu piersi
Jeśli karmisz piersią, prawdopodobnie spotkałaś się z tym, że co najmniej jedna starsza krewna ostrzegała cię przed złem „zaburzenia mechanizmu ssania”. Moja mama i babcia były w tym nieugięte. Zaklinały się, że jeśli dam Wyattowi smoczek przed ukończeniem pierwszego miesiąca, zapomni, jak się ssie pierś, i cała moja przygoda z karmieniem pójdzie z dymem.

Wytrzymałam dwa tygodnie, zanim się poddałam. Zanim pojawiło się moje trzecie dziecko, dosłownie wsadziłam mu smoczek do buzi na parkingu szpitalnym, podczas gdy czekaliśmy, aż samochód się schłodzi. Cała ta sprawa z odrzucaniem piersi wydaje się mocno przesadzona, przynajmniej w moim chaotycznym doświadczeniu. Mój pediatra wspomniał, że wiele niedawnych badań pokazuje, iż mamy, które wcześnie wprowadzają smoczek, radzą sobie z karmieniem piersią równie dobrze, co te, które z tym czekają. Oczywiście musisz mieć pewność, że dziecko naprawdę je, a nie tylko ssie plastik, żeby zamaskować głód, ale jeśli potrzebujesz kupić sobie pięć minut ciszy na pójście do toalety, użyj smoczka.
Surowe zasady bezpieczeństwa w łóżeczku
Słynę z oszczędności. Będę polować na kupony, kupować ubrania z drugiej ręki i robić imprezy urodzinowe dla moich dzieci w stylu DIY, żeby zaoszczędzić parę groszy. Ale jednym obszarem, w którym nie igram z tanimi rozwiązaniami, jest bezpieczeństwo snu.
Nie możesz włożyć do tego łóżeczka niczego innego. Kiedyś uwielbiałam te urocze, małe pluszaki z przyszytym na końcu smoczkiem – są takie słodkie i powstrzymują smoczek przed turlaniem się pod kanapę w ciągu dnia. Ale absolutnie nie możesz pozwolić im spać z nimi przez noc. Żadnych zawieszek, sznurków, tasiemek ani pluszaków. Jeśli coś ma cokolwiek do siebie doczepione, musi zniknąć, zanim położysz dziecko spać.
Musisz być też bardzo wybredna co do materiału, z którego wykonany jest smoczek. Mnóstwo ludzi mieszkających tu na wsi uwielbia smoczki z „naturalnego kauczuku”, bo wyglądają na retro i ekologiczne. Powiem ci tyle: w wiejskim upale Teksasu naturalny kauczuk w ciągu miesiąca zamienia się w lepki, obrzydliwy i śmierdzący koszmar. Psuje się w mgnieniu oka. Do snu używam wyłącznie jednoczęściowych smoczków z silikonu medycznego, ponieważ można je wygotować, włożyć do zmywarki i nie odkształcają się ani nie robią się dziwne i gumowate.
Jak przeszliśmy z nocnych smoczków do dziennego gryzienia
W okolicach szóstego miesiąca życia sytuacja ze smoczkiem zazwyczaj ulega zmianie. Ryzyko SIDS znacznie spada i nagle twój spokojnie śpiący maluch zaczyna ząbkować. To zazwyczaj ten moment, kiedy staram się ograniczyć smoczek wyłącznie do łóżeczka, żebyśmy nie skończyli z trzylatkiem, który potrzebuje aparatu na zęby, bo ssał smoczek przez całą dobę.

W ciągu dnia, kiedy nie śpią i cierpią z powodu ząbkowania, musisz im zaoferować coś innego do żucia. Jeśli szukasz bezpiecznych, zrównoważonych opcji do gryzienia na światło dzienne, możesz sprawdzić naszą kolekcję gryzaków, w której znajdziesz naprawdę solidne propozycje.
Kupiłam już chyba każdy gryzak dostępny w internecie i mam o nich bardzo wyrobione zdanie.
Moim absolutnym świętym Graalem jest Silikonowo-bambusowy gryzak Panda. Nie przesadzam, mówiąc, że ta rzecz uratowała naszą czterogodzinną podróż do Dallas. Kiedy mojemu średniemu dziecku wyrzynały się górne jedynki, nie chciał ssać smoczka w ciągu dnia, bo ssanie sprawiało mu ogromny ból w opuchniętych dziąsłach. Chciał po prostu mocno gryźć. Ten gryzak panda jest w całości z silikonu spożywczego, co oznacza, że mogę go wrzucić do koszyka na sztućce w zmywarce. Żadnych ukrytych dziurek, w których mogłaby rozwijać się pleśń, żadnych dziwnych zakamarków i szczelin. Ma małe, wypukłe kropki na łapkach, o które po prostu godzinami ciskał ząbkami. Jest tani, niezniszczalny i naprawdę działa.
Potem mamy Silikonowo-drewniany gryzak Koala. Szczerze? Dla nas jest po prostu w porządku. Niezaprzeczalnie jest przepiękny – jeśli kompletujesz kosz prezentowy na baby shower, to jest to, co kupujesz, bo naturalne drewno bukowe i silikon wyglądają razem bardzo elegancko. Ale czysto funkcjonalnie moje dzieci po prostu wolały te wykonane w całości z silikonu. Drewno zapewnia bardzo twardy opór, co niektóre dzieci uwielbiają przy tych uporczywych tylnych zębach trzonowych, ale jako zapracowana mama nienawidzę tego, że nie mogę tak po prostu wrzucić drewnianego gryzaka do wrzącej wody, żeby go wysterylizować, kiedy nieuchronnie spadnie na podłogę w publicznej toalecie.
Jeśli szukasz złotego środka, Silikonowy gryzak kojący Lama sprawdzi się świetnie. Ma małe wycięcie w kształcie serca pośrodku, co niesamowicie ułatwia chwytanie czteromiesięcznemu maluchowi, gdy jego koordynacja praktycznie jeszcze nie istnieje. Jest leciutki, w całości z silikonu i robi swoje bez zbędnych ceregieli.
Kiedy impreza musi dobiec końca
W końcu smoczek musi pójść w odstawkę. Nasz stomatolog dziecięcy powiedział nam, że jeśli nie zabierzemy go przed trzecim rokiem życia, Wyatt nabawi się czegoś, co nazywa się zgryzem krzyżowym, a to brzmiało jak droga zabawa. Zabieranie nocnego smoczka małemu dziecku to zupełnie inna bajka, która wiąże się z wieloma łzami, negocjacjami, a być może także ceremonią „oddawania smoczków Wróżce Smoczkuszce”, która każe ci kwestionować własne zdrowie psychiczne.
Ale przez te pierwsze kilka miesięcy? Daj mu smoczek. Pozwól mu spać. Pozwól spać *sobie*. Przestrzegaj podstawowych zasad bezpieczeństwa, trzymaj łóżeczko wolne od śmieci i przestań wpatrywać się w nianię elektroniczną, czekając, aż zawali się niebo.
Zanim przejdziemy do pełnych paniki pytań, które moja własna siostra pisze mi o drugiej w nocy, gorąco polecam sprawdzić dzienne rozwiązania na ząbkowanie na stronie Kianao.
Pytania, które mamy całkiem poważnie zadają o 2 w nocy
Czy muszę się budzić i wkładać smoczek z powrotem za każdym razem, gdy wypadnie?
Na litość boską, nie. Jeśli dziecko śpi, a smoczek wypada na prześcieradło, zostaw go dokładnie tam, gdzie jest. Nie dotykaj dziecka. Nie oddychaj ciężko w pobliżu dziecka. Natychmiast wycofaj się na korytarz. Dziecko nadal czerpie korzyści ochronne, nawet jeśli smoczek wypadnie po tym, jak już zasnęło.
Czy mogę używać jednej z tych zawieszek do smoczka w nocy, żeby się nie zgubił?
Absolutnie nie. Nigdy, przenigdy nie przypinaj niczego do piżamki dziecka, kiedy śpi w łóżeczku. Te sznurki i zawieszki stwarzają ogromne zagrożenie uduszeniem. To niesamowicie irytujące grzebać w ciemności w poszukiwaniu zagubionego smoczka pod prześcieradłem, ale to jedyny bezpieczny sposób.
Co jeśli mój noworodek dławi się smoczkiem?
Zdarzyło się to u nas! Zazwyczaj oznacza to, że końcówka smoczka jest za długa dla ich maleńkich ust lub że tarczka niefortunnie opiera się o nos. Spróbuj zmienić markę lub poszukaj ortodontycznego kształtu specjalnie dla noworodków. Czasami mają po prostu silny odruch wymiotny i potrzebują kilku dni, żeby zrozumieć, co z tym smoczkiem zrobić.
Czy to źle, jeśli moje dziecko całkowicie odmawia smoczka?
Moje drugie dziecko absolutnie nienawidziło smoczków. Odtrącało je tak, jakbym je obrażała. Stresowałam się tym aspektem ochrony przed SIDS, ale mój lekarz przypomniał mi, że smoczki to tylko *jedno* z narzędzi. Dopóki kładziesz je na plecach, na twardym materacu, bez kocyków czy poduszek, robisz to, co należy. Nie zmusisz dziecka do ssania plastiku, jeśli tego nie chce.
Jak często tak naprawdę muszę myć te rzeczy?
Cóż, oficjalna porada prawdopodobnie mówi, by sterylizować je absolutnie codziennie. W rzeczywistości? Przy maleńkim noworodku wygotowywałam je raz dziennie. Zanim dzieciaki skończyły sześć miesięcy i lizały kółka wózka, po prostu opłukiwałam smoczki w zlewie gorącą wodą z płynem do naczyń, kiedy wyglądały na zakurzone. Wyrzuć je całkowicie, jeśli zaczną robić się lepkie lub jeśli zauważysz jakiekolwiek pęknięcia na silikonie.





Udostępnij:
Cała prawda o spaniu niemowlaka ze smoczkiem
Czy niemowlę może spać ze smoczkiem? Cała prawda