Miałam na sobie znoszoną koszulkę Dana z czasów jego uczelnianej drużyny lacrosse'a. Była 2:14 w nocy, a ja na czworakach, z latarką z iPhone'a w zębach, gorączkowo przeczesywałam podłogę w kuchni gołymi rękami. Barnaby, nasz mops, chuchał mi prosto w kark swoim gorącym, śmierdzącym psim oddechem. Leo, który miał wtedy może dziesięć miesięcy i przechodził przez fazę agresywnego czołgania się, zbliżał się w stronę spiżarni. Właśnie upuściłam jedną z moich tabletek antydepresyjnych. O Boże.

Czułam, jakbym nie spała od tygodni, jechałam na czterech kubkach wczorajszej, zimnej, mocnej kawy, a mój mózg po prostu wariował. Nasza pediatra, doktor Gupta, wspomniała mimochodem na ostatniej wizycie kontrolnej Leo, że chyba połowa wizyt na pogotowiu z maluchami wynika z tego, że dziecko znalazło na podłodze jakąś przypadkową tabletkę. Teraz ta statystyka migała mi w głowie jak neon.

Dan wyczołgał się z sypialni, zobaczył mnie płaczącą na linoleum i od razu zaczął w panice guglować na swoim iPadzie. Ale ponieważ był zaspany i ma grube palce, jakoś zepsuł wyszukiwanie. "Dlaczego roblox baby z pigułką to w ogóle temat?!" krzyknął zza wyspy kuchennej. "Sarah, co to do cholery jest roblox baby z pigułką? Wyświetlają mi się jakieś dziwne kwadratowe postacie!"

Słowo daję, miałam ochotę wziąć z nim rozwód w tej samej chwili. "Dan, dzwoń na infolinię toksykologiczną, a nie oglądasz teraz jakieś memy z gier!" krzyknęłam, ślizgając się po podłodze, by przechwycić Leo, zanim zdąży polizać kłębka kurzu, który wyglądał podejrzanie biało i okrągło.

Znaleźliśmy ją. Wturlała się pod lodówkę. Aż do rana nie mogłam normalnie oddychać. W każdym razie, chodzi mi o to, że tabletki i niemowlęta to przerażająca kombinacja, a nikt cię nie przygotowuje na tę ogromną panikę z tym związaną.

Kiedy to twoje dziecko faktycznie potrzebuje tabletki

Więc trzymanie tabletek z dala od raczkującego dziecka to jeden krąg piekieł. Ale próba podania tabletki do buzi niemowlaka, który faktycznie jej potrzebuje? To już zupełnie inny koszmar.

Kiedy kilka miesięcy po incydencie na podłodze Leo dostał koszmarnego, obustronnego zapalenia ucha, w aptece całkowicie zabrakło płynnej wersji jego antybiotyku. Aptekarz, niesamowicie wyluzowany facet, który ewidentnie nie miał dzieci, po prostu wręczył mi buteleczkę z tabletkami i rzucił: "Proszę to po prostu rozkruszyć, będzie dobrze".

Super. Po prostu rozkruszyć. Jakbym była jakąś aptekarką.

Po pierwsze, doktor Gupta powiedziała mi kiedyś, że nie można tak po prostu rozkruszyć *każdej* tabletki, bo niektóre mają specjalne otoczki, a bez nich mogą dosłownie podrażnić żołądek albo sprawić, że lek nie zadziała prawidłowo, prawda? A może uwalniają całą substancję do organizmu na raz? Nie do końca łapię tę naukę, wiem tylko, że zawsze najpierw musisz zapytać farmaceutę, czy można to bezpiecznie rozgnieść. Na szczęście ten lek można było.

Stoję więc w kuchni i próbuję rozgnieść tę malutką tabletkę między dwiema łyżeczkami, co polecali zrobić w internecie. Nacisnęłam za mocno i połowa proszku wystrzeliła na blat. Szlag.

Kiedy w końcu udało mi się odpowiednio ją rozkruszyć, pomyślałam, że po prostu wmieszam ją w jego poranną owsiankę. To był mój fatalny błąd. Niemowlęta to dyktatorzy, więc Leo wziął dokładnie dwa kęsy owsianki, zorientował się, że smakuje nieco gorzko i całkowicie odmówił jedzenia reszty. Co oznaczało, że dostał może jedną dziesiątą swojej dawki antybiotyku. Nie zmusisz dziesięciomiesięcznego dziecka do zjedzenia całej miski czegokolwiek.

Mój desperacki system podawania leków niemowlakowi

Po zadzwonieniu w panice na infolinię medyczną, poznałam złotą zasadę: pokruszoną tabletkę mieszasz tylko z jedną albo dwiema malutkimi łyżeczkami jedzenia. Mus jabłkowy, budyń, jogurt, cokolwiek. To musi być na tyle mała porcja, by mieć pewność, że zjedzą ją na raz. Poza tym nie możesz użyć miodu, jeśli nie mają jeszcze roku, z powodu ryzyka zatrucia jadem kiełbasianym, co jest kolejną przerażającą rzeczą, o którą musisz się martwić.

My desperate system for medicating a baby — The Night I Dropped a Pill (And How We Survive Meds Now)

Ale pojawia się tu logistyczny problem z wkładaniem do miseczki dokładnie jednej łyżeczki musu jabłkowego z lekiem. Niemowlaki uwielbiają walić w miski. Następnego ranka ostrożnie wymieszałam proszek z maleńką porcją jogurtu, postawiłam miseczkę na tacce Leo, odwróciłam się na ułamek sekundy po łyżeczkę i *bach*. Miska poleciała. Jogurt z lekarstwem rozprysnął się na zmywarce. Znów usiadłam na podłodze i się rozpłakałam.

To był dzień, w którym uświadomiłam sobie, że jeśli podajesz niemowlakowi lekarstwo w jedzeniu, absolutnie i bezdyskusyjnie potrzebujesz nieprzewracającej się miseczki dla niemowląt. Dosłownie, nawet nie próbuj tego robić bez niej.

Zamówiłam Miskę z Przyssawką Miś Kianao, i szczerze mówiąc, to zmieniło moje życie. Ma na spodzie pierścień zasysający, który praktycznie przyspawa się do tacy krzesełka do karmienia. Po prostu ją dociskam, mieszam pokruszoną tabletkę z maleńką łyżeczką truskawkowego jogurtu prosto między małymi uszkami misia, a Leo może szarpać ją ile wlezie. Miska ani drgnie. To idealna nieprzewracająca się miseczka dla niemowląt, bo jej ścianki są na tyle strome, że nie potrafi on łatwo wydłubać jedzenia paluszkami, zanim zdążę wsadzić mu tam łyżeczkę.

Mamy też ich Silikonowy Talerzyk Kot, który jest przeuroczy i cały czas używamy go do obiadów, ale do podawania leków sprawdza się tylko tak sobie. Przegródki są trochę zbyt płytkie, żebym mogła energicznie wmieszać proszek w jogurt bez rozchlapywania na boki, więc do spraw medycznych trzymam się miseczki z misiem.

Jeśli próbujesz przetrwać w okopach karmienia niemowląt i chcesz ulepszyć swój sprzęt, możesz przejrzeć kolekcję akcesoriów do karmienia Kianao tutaj.

Metoda na posypkę dla starszych dzieci

Więc metoda kruszenia sprawdza się u malucha, ale Maya ma teraz siedem lat. Kiedy miała około czterech lat, musiała zacząć brać codzienne tabletki do żucia na alergię, ale nienawidziła ich kredowej konsystencji i wypluwała je w poduszki na kanapie. Musieliśmy ją nauczyć, jak po prostu połykać tabletki w całości.

The sprinkle method for older kids — The Night I Dropped a Pill (And How We Survive Meds Now)

Doktor Gupta ostrzegła mnie, bym nigdy nie nazywała leków "cukierkami". Chyba dzieci to myli i potem same szukają "cukierków" w domowej apteczce, co prowadzi do tych strasznych wizyt na pogotowiu. Byliśmy więc bardzo bezpośredni: "To jest lekarstwo, które zatrzyma katar, żebyś mogła swobodnie oddychać".

Ale do *ćwiczenia* połykania użyliśmy prawdziwych słodyczy. Metoda na posypkę. Słyszeliście o tym? Brzmi szalenie, ale to działa.

Dosłownie bierzesz pojedynczą posypkę do ciasta – taką maleńką, okrągłą. Kładziesz im na środek języka, podajesz kubek z wodą i mówisz, żeby wzięły duży łyk i połknęły bez gryzienia. Za pierwszymi trzema razami Maya zakrztusiła się wodą, bo za bardzo to analizowała. Cały czas odchylała głowę zdecydowanie za daleko do tyłu, jak ptak próbujący połknąć rybę, co i tak podobno tylko zamyka gardło.

Zrozumieliśmy, że woda była zbyt rzadka. Potrzebowała czegoś gęstszego, w czym posypka by się po prostu zgubiła. Przeszliśmy na truskawkowe smoothie. Wlałam je do jednego z jej Silikonowych Kubków Kianao – które uwielbiam, bo gdy się denerwuje i uderza kubkiem o stół, miękki silikon nie tłucze się ani nie robi wgnieceń na moim drewnianym blacie. Do tego są wystarczająco małe jak na jej rączki.

Pijąc smoothie z silikonowego kubeczka, wzięła łyka, posypka od razu zsunęła się do gardła, a ona nawet tego nie zauważyła. Przez kolejny tydzień przeszliśmy na mini M&M-sy, aż wreszcie na tabletkę na alergię. Szczerze mówiąc, te wymyślne plastikowe "kubki treningowe do połykania tabletek", które reklamują na Amazonie, to totalne naciągactwo, nie kupujcie ich. Wystarczy użyć gęstego smoothie i zwykłego małego kubeczka.

Krajobraz po podaniu lekarstw

Leczenie dzieci jest wyczerpujące. Po prostu tak jest. Zanim uda mi się wcisnąć pokruszoną tabletkę Leo albo wynegocjować z Mayą jej lek na alergię, wszyscy jesteśmy spoceni i zrzędliwi. Zazwyczaj Leo drze się wniebogłosy, bo nie pozwoliłam mu samemu trzymać łyżeczki.

Kiedy jest już po wszystkim, zazwyczaj po prostu zostawiam ten bałagan w kuchni, łapię Leo i siadam w fotelu bujanym. Owijam go ciasno w ten nasz Bambusowy Kocyk Universe. Niemowlaki robią się takie gorące, gdy się złoszczą, a ten bambusowy materiał jest dziwnie chłodny w dotyku, choć wciąż przytulny? Nie wiem, jak to działa, ale świetnie oddycha, więc mały przestaje się pocić i w końcu się uspokaja, podczas gdy my się bujamy.

Bycie rodzicem to w zasadzie próba utrzymania małych ludzi przy życiu, podczas gdy oni aktywnie próbują ci w tym przeszkodzić. Pomiędzy trzymaniem tabletek z dala od podłogi, kruszeniem ich do jogurtu i trenowaniem z posypką do ciast, czuję się, jakbym zasługiwała na dyplom medyczny. A przynajmniej na drzemkę.

Jeśli szukasz sposobów, by posiłki (i pora na lekarstwa) były choć trochę mniejszą strefą katastrofy, koniecznie sprawdź rozwiązania do karmienia od Kianao poniżej.

Kup Eko-Niezbędniki Dla Dzieci Kianao Tutaj

Trudne pytania o niemowlaki i tabletki

Co właściwie powinnam zrobić, jeśli upuszczę tabletkę i nie potrafię jej znaleźć?

O rany, to najgorsze z możliwych uczuć. Nie ograniczaj się do nadziei, że wszystko będzie dobrze. Natychmiast włóż dziecko do łóżeczka albo kojca – w miejsce, z którego dosłownie nie ucieknie. Następnie zejdź na czworaki z latarką w dłoni. Zajrzyj pod listwy przypodłogowe, lodówkę, wszędzie. Jeśli absolutnie nie możesz jej znaleźć, musisz dokładnie odkurzyć całą okolicę. Nie ryzykuj.

Co jeśli wydaje mi się, że moje dziecko połknęło tabletkę, ale nie mam pewności?

Natychmiast zadzwoń na oddział toksykologiczny albo pod numer alarmowy 112. Nie czekaj, aż dziecko zacznie zachowywać się dziwnie. I cokolwiek zrobisz, nie próbuj wymuszać wymiotów! Doktor Gupta powiedziała mi, że wywoływanie wymiotów może czasem spowodować więcej szkód, gdy lek wraca, albo dziecko może się nim zadławić. Po prostu chwyć opakowanie leku, którego twoim zdaniem brakuje i natychmiast zasięgnij profesjonalnej porady.

Czy mogę wymieszać pokruszoną tabletkę w butelce dziecka?

Nie! Raz tego spróbowałam i to była katastrofa. Jeśli wymieszasz lek w pełnej butelce 180 ml mleka lub mieszanki, a twoje dziecko wypije tylko 90 ml zanim zaśnie, dostanie tylko połowę dawki. Musisz wymieszać go z maleńką, dosłownie odrobiną przecieru lub jogurtu, o której wiesz, że maluch przełknie ją na raz. I poważnie, nałóż to do miseczki z przyssawką, żeby nie wytrącił ci jej z rąk.

Dlaczego mój maluch nie chce po prostu połknąć tabletki?

Bo gardła są przerażające! Dzieci poniżej czwartego roku życia właściwie nie wiedzą, jak działają ich własne gardła, więc nie możesz po prostu podać im kapsułki i oczekiwać, że będą wiedziały, co zrobić. Ich instynkt każe im wszystko gryźć. Ominięcie odruchu żucia wymaga rzeczywistego rozwoju umiejętności motorycznych. Bądź cierpliwa, użyj metody na posypkę, a jeśli dzieci są chore i marudne, to na pewno NIE jest to moment na uczenie ich nowej życiowej umiejętności. Poproś lekarza o lek w płynie, jeśli źle się czują.

Czy mogę powiedzieć, że to cukierek, żeby tylko to wzięły?

Wiem, że to mega kuszące, kiedy jest trzecia w nocy i toczą z tobą bitwę, ale proszę, nie róbcie tego. Moja przyjaciółka tak zrobiła z żelkami witaminowymi, a jej dziecko weszło potem na blat, znalazło buteleczkę i zjadło ze czterdzieści sztuk, myśląc, że to owocowe przekąski. Musieli spędzić noc na pogotowiu. Nazywaj to lekarstwem, powiedz, że dzięki temu ich ciało będzie silne, a po wszystkim w ramach łapówki po prostu wręcz im naklejkę.