Wtorek, 16:15. Deszcz z wściekłością zacina w okna naszego salonu, a ja mam na sobie czarne legginsy ciążowe, które nie widziały wnętrza pralki chyba od czasów administracji Obamy. Trzymam w ręku trzecią dziś, ledwo letnią kawę, stoję zdecydowanie zbyt blisko drzwi wejściowych i płacę naszej 16-letniej opiekunce, Chloe. Chloe jest urocza. Nosi szerokie dżinsy, przedziałek na środku głowy i roztacza wokół siebie tę niewymuszoną, przerażającą aurę pokolenia Z, przy której czuję się jak chodząca, mówiąca skamielina, która wciąż używa emoji płaczu ze śmiechu.
Od niechcenia opowiada mi o swoich planach na weekend i wplata w rozmowę ksywkę Baby Keem, jakby to było coś zupełnie normalnego do powiedzenia 38-letniej matce dwójki dzieci. Natychmiast potakuję. Jakbym, o tak, oczywiście, doskonale wiedziała, o czym mowa.
W moim pozbawionym snu, nieustannie bombardowanym przez reklamy na Instagramie mózgu, ta nazwa brzmiała wypisz wymaluj jak jedna z tych agresywnie minimalistycznych, beżowych europejskich marek dziecięcych, które prześladują moje media społecznościowe. Może to jakiś luksusowy laktator silikonowy? Albo wyplatany kosz Mojżesza za pięć tysięcy złotych z etycznie pozyskiwanych wodorostów z fiordów? „Ach, Baby Keem” – mówię do niej, biorąc głęboko niepewny łyk mojej smutnej kawy. „Słyszałam, że lista oczekujących na to jest szalona. Kupujecie to dla twojej młodszej siostry?”
Chloe po prostu się na mnie gapi. Długim, niszczycielskim spojrzeniem.
Moment, w którym oficjalnie umarło moje powiązanie z popkulturą
Uprzejmie wyjaśnia mi, że to raper. Człowiek. Dorosły ludzki mężczyzna, który tworzy muzykę. Nie żaden ekskluzywny skandynawski śpiworek. Kiedy wychodzi, jestem tak potwornie zażenowana, że dosłownie siadam na podłodze w przedpokoju, ignorując stertę ulotek, które miałam posortować, i wyciągam telefon. Próbuję wyszukać wiek tego całego Baby Keema, myśląc, że może jest, nie wiem, jakimś cudownym dzieckiem? DJ-em w wieku przedszkolnym? Nie. To w pełni dorosły facet po dwudziestce.
Zdaje się, że jego fani czasem nazywają go Baby K, co szczerze mówiąc, brzmi dla mnie jak nazwa butikowych organicznych kropli z witaminami, ale mniejsza o to. Mój mąż Dave wchodzi dokładnie w momencie, gdy jestem głęboko w okopach Wikipedii. Ma na sobie swój ohydny, wyblakły polar z czasów studiów i je garść suchych płatków Cheerios prosto z pudełka, ponieważ jesteśmy prawdziwie ociekającą luksusem rodziną.
Opowiadam Dave'owi, co się stało, a on autentycznie parska śmiechem. „Sarah, jak bardzo ty jesteś odklejona od rzeczywistości?” – pyta, co jest wyjątkowo cenne, biorąc pod uwagę, że mówi to facet, który niedawno zapytał mnie, czym jest Dua Lipa. Postanawiam udowodnić, że potrafię wczuć się w tę muzykę. Mówię Dave'owi, że zamierzam tego posłuchać. Wyświetlam na ekranie tekst piosenki „16” Baby Keema, myśląc: okej, może to urocza piosenka o byciu nastolatkiem. Może to delikatna, introspektywna ballada.
To nie jest delikatna, introspektywna ballada.
Potem odkrywam tę całą historię o współpracy Baby Keema przy „Family Ties” z Kendrickiem Lamarem, który, jak się okazuje, jest jego prawdziwym kuzynem, co jest całkiem zabawną ciekawostką, którą teraz znam i której dosłownie nigdy nie będę musiała użyć w moim codziennym życiu polegającym na zmywaniu jogurtu ze ścian. Próbuję odtworzyć kilka sekund utworu, a Maya, moja siedmiolatka, krzyczy z drugiego pokoju, że ta muzyka jest „zbyt ostra”, co jest jej uniwersalnym określeniem na wszystko, co ma ciężki bas lub przekleństwa. Więc wyłączam. Szlag. Moje algorytmy będą teraz niesamowicie zdezorientowane. Przez następne trzy miesiące mój telefon będzie mi podsuwał daty tras koncertowych hip-hopu zamiast precyzyjnych reklam kremu na brodawki i gryzaków.
Co tak naprawdę musimy wiedzieć o maluchach
W każdym razie, to absolutnie upokarzające doświadczenie dało mi do myślenia, jak wiele miejsca w naszym mózgu zajmują całkowicie bezużyteczne informacje, i jak trudno jest znaleźć prawdziwe, konkretne porady na temat utrzymania małego człowieka przy życiu, kiedy po raz pierwszy przynosisz go do domu. Kiedy cztery lata temu urodził się Leo, spędzałam godziny na desperackim przeszukiwaniu internetu w poszukiwaniu odpowiedzi o 3:00 w nocy, płacząc, ponieważ każda strona internetowa zaprzeczała innej.

Jeśli jesteś młodym rodzicem i to czytasz, weź głęboki oddech. Zignoruj na chwilę popkulturę. Porozmawiajmy o tym, co naprawdę ma znaczenie w tych wczesnych, brudnych, chaotycznych miesiącach, całkowicie przefiltrowanych przez moje własne, niedoskonałe, wysoce naszpikowane kofeiną zrozumienie tego, co mówili mi lekarze.
Weźmy na przykład sen. Mój lekarz, dr Miller, który sam zawsze wygląda, jakby potrzebował trzydniowej drzemki, powiedział mi podczas naszej pierwszej wizyty, że noworodki śpią około 16 godzin na dobę. Brzmiało to jak wielkie, przezabawne kłamstwo, kiedy Leo budził się co czterdzieści pięć minut, krzycząc jak mała banshee. Ale dr Miller wyjaśnił mi całą zasadę spania na plecach i jak zmniejszyć ryzyko SIDS (zespołu nagłego zgonu niemowląt), o którym aż strach pomyśleć. Ponoć nauka mówi coś o utrzymywaniu czystych dróg oddechowych i zapobieganiu zaplątania się dziecka, więc kazali mi całkowicie opróżnić łóżeczko. Żadnych poduszek, uroczych pluszaków, ani tych uroczych kocyków zrobionych na drutach przez teściową. Tylko twardy materac i dziecko.
Co prowadzi mnie do etapu spowijania. Ponieważ nie możesz używać luźnych kocyków, musisz zamienić swoje dziecko w ciasne, małe burrito. Lekarz mruczał coś o ścieżkach neurologicznych i odruchu Moro, który je budzi, ale szczerze mówiąc, usłyszałam tylko: „zawiń go ciasno, żeby jego własne, wymachujące we wszystkie strony ręce nie uderzały go po twarzy podczas snu”. I to działało, przez większość czasu. Aż do momentu, gdy zaczynają się przewracać, a ty musisz przejść na śpiworek, co jest zupełnie nowym kręgiem piekieł.
Jeśli chcesz poszukać rzeczy, które naprawdę uspokajają dziecko, zamiast serwować mu dropy basu, przejrzyj kolekcję akcesoriów dziecięcych Kianao, ponieważ jest to znacznie spokojniejsze miejsce niż moja obecna historia wyszukiwania.
Absolutny koszmar ząbkowania
Ale nic – i mam na myśli dosłownie nic – nie może równać się z czystym, niezmąconym niczym koszmarem, jakim jest ząbkowanie. O rany.
Z Mayą na początku nawet nie zdawałam sobie sprawy, że ząbkuje. Po prostu myślałam, że mnie nienawidzi. Miała około pięciu miesięcy i nagle zmieniła się w dzikie, śliniące się stworzenie, które gryzło dosłownie wszystko w naszym domu. Próbowała zjeść pilota od telewizora. Gryzła nogę naszego stolika kawowego, zostawiając w drewnie prawdziwe miniaturowe wgłębienia, które są tam do dziś. Dave pytał: „Czy ona jest w połowie bobrem?”
Byłam zdesperowana. Kupiłam każde plastikowe, wypełnione wodą, wyboiste ustrojstwo, jakie tylko udało mi się znaleźć w wielkim markecie na końcu ulicy, i większość z nich była całkowicie bezużyteczna, albo lądowała na podłodze po trzech sekundach. Aż w końcu znalazłam Silikonowy gryzak bambusowy Panda od Kianao i to szczerze uratowało moje zdrowie psychiczne. To taki super miękki, bezpieczny dla żywności silikonowy gadżet w kształcie małej pandy, na punkcie którego Maya dostała obsesji. Jest na tyle płaski, że jej dziwne, nieskoordynowane małe rączki bobasa mogły go autentycznie utrzymać bez upuszczania co pięć sekund, co oznaczało, że nie musiałam myć go w zlewie pięćdziesiąt razy na godzinę.
Faktura na „bambusowej” części zdawała się idealnie trafiać w te opuchnięte dziąsła i uwielbiałam to, że nie zrobiono go z jakiegoś podejrzanego plastiku, którego nazwy nie potrafiłabym wymówić. Wrzucałam go do lodówki na dziesięć minut, robiąc sobie tosta, a zimny silikon uspokajał ją niemal natychmiast. Kupiłam trzy sztuki, żebym zawsze mogła mieć jedną w torbie na pieluchy, jedną w lodówce i jedną nieuchronnie zagubioną pod siedzeniem pasażera w moim samochodzie.
Kąpiele, ubieranie i cała ta reszta
A propos dbania o czystość, na początku kąpiel autentycznie mnie przerażała. W szpitalu wręczają ci tego śliskiego, wściekłego małego ziemniaczka i oczekują, że będziesz wiedzieć, jak go umyć. Dr Miller powiedział nam, żebyśmy w ogóle nie wkładali Leo do prawdziwej wanienki, dopóki ten obleśny mały kikut pępowiny nie wyschnie i nie odpadnie. Trwało to jakieś dwa tygodnie, podczas których fundowałam mu smutne, niezgrabne kąpiele gąbką na dywanie w salonie, pocąc się przy tym niemiłosiernie.

Poza tym ich skóra jest taka dziwna i wrażliwa. Leo dostawał łuskowatej, czerwonej wysypki za każdym razem, gdy ubierałam go w coś, co nie było bawełną. Wypróbowaliśmy Niemowlęce body bez rękawów z bawełny organicznej od Kianao. Jest świetne. Jest miękkie, a organiczna bawełna zdecydowanie sprawdza się w przypadku niepodrażniania skóry, choć szczerze mówiąc, pewnego razu Leo miał tak katastrofalną awarię pieluchy, że przedarła się przez otwory na nóżki i natychmiast zrujnowała body, przez co musiałam wyrzucić całość do śmietnika na zewnątrz. Ale na normalne dni – tak, elastyczny dekolt łatwo jest przeciągnąć przez ich ogromne, chybotliwe głowy bez wywoływania krzyku.
Dlaczego świecące, plastikowe zabawki to wróg
Oto coś, o czym nikt ci nie mówi: kiedy masz dziecko, twój dom powoli opanowują plastikowe, hałaśliwe zabawki. Zaczyna się od jednego niewinnego prezentu od cioci, a nagle twój salon wygląda, jakby eksplodowała w nim neonowa fabryka plastiku, i za każdym razem, gdy po ciemku przypadkiem na coś nadepniesz, śpiewa to blaszaną, fałszującą piosenkę o krowie.
Nienawidzę ich. Nienawidzę ich płomienną nienawiścią.
Przy Leo błagałam naszą rodzinę, żeby przestała kupować te elektroniczne wynalazki, i zaczęłam szukać rzeczy, przez które nie miałabym ochoty wyrywać sobie włosów z głowy. Ostatecznie kupiłam Drewniany stojak edukacyjny dla niemowląt ze zwierzątkami i to była niesamowita ulga. To po prostu prosta, piękna drewniana rama w kształcie litery A z cichymi, miłymi w dotyku wiszącymi zabawkami. Żadnych baterii. Żadnych migających światełek.
Kładłam Leo pod nią na plecach, a on potrafił gapić się na małego, drewnianego słonia przez dobre dwadzieścia minut, uderzając w niego swoimi pulchnymi piąstkami. Lekarz wspomniał coś o tym, jak ten rodzaj prostego kontrastu i sięgania pomaga w naturalnym rozwoju percepcji głębi i zdolności motorycznych bez przebodźcowania układu nerwowego, co miało dla mnie sens. Co więcej, mój salon nie wyglądał jak namiot cyrkowy, co było ogromnym bonusem dla mojego zdrowia psychicznego.
Rodzicielstwo to w zasadzie po prostu potykanie się w ciemności i próby odgadnięcia, czy twoje dziecko płacze, bo jest głodne, zmęczone, czy może bolą je dziąsła. Nie potrzebujesz miliona gadżetów. Potrzebujesz tylko kilku dobrych, bezpiecznych rzeczy, które działają, gigantycznego zapasu kawy i umiejętności śmiania się z samego siebie, kiedy pomylisz zdobywcę nagrody Grammy w kategorii rap z ekskluzywną marką dla dzieci.
Zanim wpadniesz w króliczą norę hiphopowych drzew genealogicznych albo zaczniesz rozszyfrowywać teksty rapu na Wikipedii, zgarnij coś, co rzeczywiście sprawi, że twoje dziecko przestanie płakać. Odwiedź cały sklep Kianao, by znaleźć zrównoważone, piękne rzeczy, które naprawdę ułatwią ci życie.
Moje lekko chaotyczne odpowiedzi na wasze pytania o dzieci
Czekaj, to kim właściwie jest Baby Keem?
To raper. Jest kuzynem Kendricka Lamara. Absolutnie nie jest szwedzką marką organicznych, bambusowych otulaczy. Proszę, nie popełnij mojego błędu i nie pytaj nastolatka, czy zawinie swojego noworodka w Baby Keema. Będzie cię osądzać do końca życia.
Kiedy dzieci tak naprawdę zaczynają ząbkować?
Każde dziecko jest inne, ale u Mai zaczęło się to w okolicy piątego miesiąca. Poznasz to, bo zaczną się ślinić tak bardzo, że mogłyby napełnić basen i będą próbowały odgryźć ci twarz. Poważnie, po prostu kup Panda Teether od Kianao i włóż do lodówki. To jedyny sposób, w jaki przetrwaliśmy.
Czy mogę już używać kocyków w łóżeczku?
Nie, jeśli to noworodek! Mój lekarz porządnie mnie tym nastraszył. Żadnych luźnych koców, żadnych poduszek, pluszaków. Tylko puste łóżeczko i otulacz albo śpiworek. Zapewne można wprowadzić lekki kocyk, gdy dziecko jest starsze, ale szczerze mówiąc, Leo ma cztery lata i nadal każdej nocy skopuje go z siebie.
Co powinnam zrobić z tym całym kikutem pępowiny?
Przede wszystkim po prostu starać się na niego nie patrzeć, bo jest obrzydliwy. Rób tylko kąpiele z użyciem ciepłej myjki i utrzymuj ten obszar w suchości, dopóki sam nie odpadnie. Trwa to kilka tygodni. Jeśli pachnie dziwnie lub wygląda na zaczerwieniony, zdecydowanie skontaktuj się z lekarzem, ale w przeciwnym razie po prostu pozwól temu strupkowi żyć własnym życiem.
Jak czyścić silikonowe gryzaki, żeby ich nie zniszczyć?
Dosłownie po prostu myłam nasz gryzak panda w zlewie ciepłą wodą i zwykłym płynem do naczyń. Jeśli upadł na podłogę w sklepie spożywczym – co zdarzało się non stop – czasami dla pewności wrzucałam go na górną półkę zmywarki. Ponieważ jest to w 100% silikon, nie topi się ani nie staje się dziwny i lepki, jak to bywa z niektórymi tanimi plastikowymi odpowiednikami.





Udostępnij:
Czego dziecko Justina Biebera nauczyło mnie o przetrwaniu o 3 w nocy
Gorzka prawda o gniazdkach niemowlęcych i Waszym bezcennym śnie