Moja teściowa kazała mi ugotować je w tłustym mleku i ugnieść z taką ilością masła klarowanego, która wystarczyłaby do naoliwienia małego silnika. Powiedziała, że dzięki temu mój syn będzie silny, nazywając go swoim małym syneczkiem, całkowicie ignorując moją przerażoną twarz świeżo upieczonej mamy. Kobieta w parku, która ubiera swoje dziecko wyłącznie w beżowy len, usłyszała nas i stwierdziła, że powinnam podawać je tylko ugotowane na parze, bez przypraw i na zimno, aby zachować enzymy. Następnie moja lekarka podczas wizyty kontrolnej w szóstym miesiącu spojrzała na moją niewyspaną twarz, sprawdziła kartę i mruknęła coś ogólnikowo o unikaniu okrągłych kształtów, po czym wybiegła z gabinetu do kolejnego pacjenta.
Posłuchajcie. Próba ogarnięcia, jak nakarmić małego człowieka, nie powinna przypominać ostrego dyżuru w szpitalu. Ale kiedy szukasz sposobów na przygotowanie posiłków dla niemowlaka, zazwyczaj zderzasz się ze ścianą przerażających ostrzeżeń lub skomplikowanych projektów kulinarnych. Ty po prostu chcesz wiedzieć, jak sprawić, by to pożywienie z ziemi trafiło do brzuszka twojego dziecka, nie powodując przy tym nagłego wypadku medycznego.
Spędziłam sześć lat na dziecięcym SOR-ze, zanim zostałam w domu z moim synem. Widziałam tysiące takich przypadków. Odłóżmy więc na bok cały ten szum i porozmawiajmy o tym, jak w praktyce poradzić sobie ze skromnym małym ziemniaczkiem.
Ryzyko zadławienia, które leży na twojej desce do krojenia
Porozmawiajmy o anatomii zadławienia. Idealnie okrągły kawałek jedzenia to w zasadzie korek zaprojektowany specjalnie do tchawicy dziewięciomiesięcznego dziecka. Tworzy on idealne uszczelnienie. Kiedyś całymi dniami analizowałam schematy dziecięcych dróg oddechowych i mogę wam powiedzieć jedno: małe, okrągłe warzywo to wróg.
To prowadzi nas do najważniejszej zasady dotyczącej małych ziemniaków. Nie dajesz ich w całości. Nigdy. Nieważne, czy twoje dziecko ma już osiem zębów, czy rozwija się szybciej niż rówieśnicy. To ryzyko, którego po prostu nie wolno ci podejmować.
Kroisz je wzdłuż. Następnie tę połówkę znów kroisz wzdłuż, aż uzyskasz cienkie łódeczki. Chcesz, by były na tyle miękkie, żebyś bez żadnego wysiłku rozgniotła je między kciukiem a palcem wskazującym. Kiedy maluch jest trochę starszy, możesz zostawić skórkę, bo podobno ma błonnik, a ja odmawiam obierania osiemdziesięciu malutkich ziemniaczków, podczas gdy bąbelek krzyczy mi przy kostkach. Po prostu myjesz te małe bulwy, kroisz na ćwiartki i wrzucasz do parowaru, dopóki się nie poddadzą.
Co moja lekarka tak naprawdę miała na myśli mówiąc o soli
Moja lekarka powiedziała mi, że nerki niemowlęcia są mniej więcej wielkości orzecha włoskiego. Może nie jest to super precyzyjne anatomicznie, ale rozumiecie o co chodzi. Wspomniała, że potrafią przetworzyć tylko około jednego grama sodu dziennie. Jeden jedyny gram. Ich małe systemy filtrujące po prostu nie są stworzone dla współczesnej diety.
Wiecie, ile soli jest w przeciętnym rodzinnym obiedzie? O wiele więcej niż jeden gram. To właśnie w tym momencie większość rodziców popełnia błąd przy rozszerzaniu diety. Chcemy, żeby dzieci jadły to samo co my, więc pieczemy blachę warzyw obsypanych solą morską i kładziemy im na talerzyku.
Medyczny aspekt tej sprawy jest nieco skomplikowany, ale przez mgłę pamiętam ze studiów pielęgniarskich, że nadmiar sodu w małym ciele wyciąga wodę z miejsc, w których powinna zostać, przeciążając w ten sposób nerki. Krótko mówiąc: trzymaj sól z dala od malucha. Przygotowujesz posiłek, odkładasz porcję dziecka, a dopiero potem przyprawiasz resztę z blachy dla dorosłych.
Etap przecierów to głównie sprytne ukrywanie jedzenia
Jeśli twoje dziecko jest w oknie od czwartego do ósmego miesiąca i jecie papki, po prostu ugotuj ziemniaki i zblenduj je z odrobiną mleka z piersi lub mleka modyfikowanego, przemycając w tej miksturze garść gorzkiego szpinaku.

Radzenie sobie z bałaganem i wysypkami
Samo karmienie to zazwyczaj jedna wielka katastrofa. Kiedyś ubierałam mojego syna w sztywne, mało elastyczne stroje z syntetycznych materiałów, bo wyglądały uroczo na zdjęciach, których i tak nigdy nie miałam czasu opublikować. Potem siedział w swoim krzesełku, pocił się, wcierał ciepłą skrobię ziemniaczaną w klatkę piersiową i w efekcie dostawał kontaktowego zapalenia skóry. Jego skóra była bez przerwy podrażniona.
W końcu wyrzuciliśmy połowę jego ubrań i przerzuciliśmy się na Body Dziecięce z Bawełny Organicznej od Kianao. To w zasadzie jedyna warstwa bazowa, której teraz używam. Ma w składzie domieszkę elastanu, więc bez problemu mogę je przeciągnąć przez jego wielką głowę, gdy wpada w szał, i nie muszę przy tym powalać go na ziemię. Bawełna naprawdę oddycha, więc nie zatrzymuje ciepła, gdy on poci się z wysiłku, próbując rozkminić, jak działa łyżka.
Plamy z tego, czym go karmię, zazwyczaj znikają po namoczeniu, chociaż szczerze mówiąc, czasami po prostu pozwalam mu nosić bodziak z bladym, pomarańczowym cieniem po wtorkowym obiedzie. Jestem zbyt zmęczona, żeby się tym przejmować. Materiał jest miękki, syn nie ma już wysypek, a zatrzaski potrafią przetrwać brutalne rozpinanie w ciemnościach o 3 nad ranem. To teraz moje jedyne kryteria przy wyborze ubranek.
Jeśli próbujecie zrobić porządek w szafie swojego dziecka, bo macie już dość radzenia sobie z niewyjaśnionymi podrażnieniami skóry, rzućcie okiem na ich kolekcję organicznych ubranek dla dzieci. Oszczędzi wam to wielu zgadywanek i nerwów.
Przejście na samodzielne jedzenie
Porozmawiajmy o okresie od ósmego do osiemnastego miesiąca. To wtedy dzieci zaczynają domagać się niezależności. Chcą trzymać jedzenie w rączce. Chcą je rozgniatać. Chcą zrzucać je na podłogę i patrzeć, jak pochłania je pies.

Możesz zrobić małe kuleczki ziemniaczane. Po prostu gotujesz ziemniaki, aż staną się totalną papką, mieszasz je z bezpiecznym, pasteryzowanym serkiem (na przykład śmietankowym) i formujesz z nich małe kuleczki. Są na tyle miękkie, że natychmiast rozpadają się w ustach, ale wystarczająco zwarte, by niezgrabna, nieskoordynowana malutka rączka mogła je chwycić. Mój syn w zasadzie żył na nich przez miesiąc, kiedy stwierdził, że nienawidzi łyżek. Mówią, że ziemniaki są pełne witaminy B6 i potasu, co pomaga w syntezie energii komórkowej, czy coś w tym stylu. Ja po prostu wiem, że to daje mu siłę do ciągłego biegania.
Zmienna o nazwie: ząbkowanie
W połowie przypadków, kiedy dzieci odmawiają jedzenia starannie przygotowanych przez ciebie łódeczek, robią to dlatego, że pulsują im dziąsła. Ząbkowanie rujnuje każdy harmonogram. Mój syn patrzył na swoje jedzenie, płakał i wpychał sobie całą pięść do buzi. O rany, bywa to wykańczające.
Trzymam w lodówce Gryzak Panda. Daje radę. To po prostu kawałek silikonu w kształcie misia z bambusową teksturą. Nie czyni cudów i nie sprawi, że twoje dziecko nagle prześpi całą noc, ale jeśli podasz mu go na zimno, gdy próbujesz skończyć gotować obiad, kupisz sobie około dziesięciu minut względnego spokoju. Zimno fajnie znieczula dziąsła. Co ważne, można go myć w zmywarce, i to chyba główny powód, dla którego jeszcze go nie wyrzuciłam.
Jak nakarmić wszystkich i przy tym nie oszaleć
Rzeczywistość obiadów w środku tygodnia jest taka, że po prostu nie dasz rady ugotować dwóch osobnych posiłków. Nie ma szans. Szybko się wypalisz. Więc myjesz worek ziemniaków, kroisz je w ćwiartki i wrzucasz do oliwy z oliwek. Kładziesz je rozciętą stroną do dołu na blasze i pieczesz w temperaturze 200 stopni przez około trzydzieści minut.
Zanim cokolwiek posolisz, użyj szczypiec, żeby wyjąć pięć lub sześć bardzo miękkich kawałków. Połóż je na talerzu, żeby ostygły. Teraz możesz posolić resztę blachy dla ciebie i twojego partnera. Moja lekarka wspomniała, że powinniśmy używać ziół, by naturalnie kształtować u dzieci kubki smakowe. Kiedyś posypałam blachę odrobiną rozmarynu, a moje dziecko spojrzało na mnie tak, jakbym je zdradziła. Koperek sprawdził się odrobinę lepiej. Musisz po prostu próbować różnych rzeczy, dopóki coś nie zaskoczy.
Kiedy robisz te wszystkie przygotowania, potrzebujesz bezpiecznego miejsca, żeby na chwilę odłożyć malucha. Drewniany Stojak Edukacyjny Tęcza to rzecz, której używaliśmy, zanim zaczął raczkować. Drewno jest nienachalne i stonowane. Nie wygląda jak plastikowy, neonowy statek kosmiczny, który właśnie rozbił się w moim salonie. Mój syn leżał tam i radośnie machał rączkami w kierunku drewnianego słonia, całkowicie zahipnotyzowany prawami grawitacji, podczas gdy ja w spokoju kroiłam warzywa. Zabawka zatrzymywała go w jednym miejscu, a to największy komplement, jakim mogę obdarzyć jakikolwiek sprzęt dla niemowląt.
Gotowanie dla małego dziecka to w dużej mierze zarządzanie własnym poziomem stresu w oczekiwaniu, aż warzywa odpowiednio zmiękną. Nie potrzebujesz dyplomu szkoły gastronomicznej, wystarczy tylko ostry nóż i odrobina zdrowego rozsądku.
Zanim zaczniesz planować posiłki na cały tydzień i panikować z powodu trudnych przepisów, zaopatrz się w sprzęt, który naprawdę sprawdzi się w twojej codzienności. Rzuć okiem na kolekcję niezbędników dla niemowląt, by pora karmienia stała się choć trochę mniej chaotyczna.
Pytania, które pewnie wciąż sobie zadajesz
Czy mogę po prostu podać dziecku małego ziemniaczka w całości, jeśli jest naprawdę bardzo miękki?
Nie. Nigdy. Nieważne, jak bardzo jest miękki. Prawdziwym problemem jest jego kształt, a nie sama konsystencja. Miękki, okrągły przedmiot może zaklinować się w drogach oddechowych równie skutecznie, co ten twardy. Za każdym razem krójcie je wzdłuż na ćwiartki.
Czy dla starszego dziecka absolutnie muszę je obierać ze skórki?
Ja tego nie robię. Skórki u takich młodych ziemniaków są cienkie jak papier i dostarczają cenny błonnik. Dopóki dokładnie je umyjesz szczoteczką, by pozbyć się ziemi, skórka jest w porządku dla starszych dzieci, które jedzą rączkami (BLW). Jeśli jednak robisz gładkie purée dla czteromiesięczniaka – tak, obieraj, ponieważ skórka nie zblenduje się na gładką masę i maluch prawdopodobnie będzie miał odruch wymiotny.
Jak długo pieczone łódeczki mogą stać w lodówce?
Trzymam je w szklanym pojemniku przez około trzy dni. Czwartego dnia zyskują dziwną, oślizgłą konsystencję i pachną jak stara piwnica. Po prostu wyrzuć to, czego do tego czasu nie zużyłaś. Możesz odgrzewać je w mikrofali, ale zawsze sprawdzaj środek ziemniaka na własnym nadgarstku, ponieważ mikrofale podgrzewają jedzenie nierównomiernie i z łatwością możesz poparzyć dziecku buzię.
Co mam zrobić, jeśli dziecko zacznie się krztusić (mieć odruch wymiotny) kawałkiem ziemniaka?
Siedzisz z założonymi rękami i obserwujesz. Krztuszenie się jest głośne, twarz robi się czerwona i wygląda to przerażająco, ale to naturalny odruch organizmu, który wypycha jedzenie do przodu. Z kolei prawdziwe zadławienie jest bezgłośne, a dziecko zaczyna sinieć. Jeśli maluch wydaje dźwięki, kaszle i robi się czerwony na buzi, to znaczy, że sam sobie świetnie z tym radzi. Powstrzymanie się przed reakcją wymaga nerwów ze stali, ale interwencja w trakcie krztuszenia może autentycznie popchnąć kawałek jedzenia głębiej do gardła.
Czy bataty są lepsze od zwykłych ziemniaków?
Ludzie w internecie zachowują się tak, jakby bataty były magicznym superfood, a zwykłe ziemniaki to czysta trucizna. Oba warzywa po prostu mają inne składniki odżywcze. Bataty mają bardzo dużo witaminy A. Te zwykłe mają za to więcej potasu. Używaj ich naprzemiennie, jeśli chcesz, albo po prostu podawaj to, co akurat było w promocji w sklepie. To naprawdę nie ma aż takiego wielkiego znaczenia.





Udostępnij:
Szczery poradnik przetrwania taty: kolory dziecięcej kupki i pieluchy
Jak przetrwaliśmy wylęg modliszki z 11-miesięcznym maluchem