Droga wyczerpana Jess sprzed sześciu miesięcy,
Siedzisz właśnie na beżowym narożniku, który pachnie lekko skwaśniałym mlekiem i desperacją. Tutaj na prowincji w Teksasie zacina deszcz, twoje zamówienia ze sklepu na Etsy piętrzą się aż po sufit, a dziecko w końcu, o cudzie, zasnęło na twojej piersi. Masz dokładnie godzinę, zanim twoje dzikie maluchy obudzą się z drzemki. Chwytasz za pilota. Z rozmytym wzrokiem przewijasz aplikację streamingową, desperacko szukając jakiegoś uroczego filmu o dzieciach, a przynajmniej czegoś lekko podnoszącego na duchu, co mogłoby lecieć w tle, gdy będziesz składać górę malutkich skarpetek.
Widzisz tytuł. Million Dollar Baby (polski tytuł to Za wszelką cenę). Myślisz sobie, o, to brzmi uroczo! Może to jakaś nostalgiczna komedia z lat 90. o bogatym niemowlaku, który dziedziczy fortunę? Coś jak połączenie Brzdąca w opałach i Richiego Milionera? Zaraz klikniesz odtwarzanie, zakładając, że to po prostu coś lekkiego i przyjemnego.
Piszę do ciebie z przyszłości, żeby cię błagać: odłóż pilota, odsuń się od telewizora i zamiast tego po prostu gap się w pustą ścianę.
Będę z tobą szczera — to największa kinowa pułapka, w jaką kiedykolwiek wpadłam jako matka, i wciąż dochodzę do siebie po tym emocjonalnym wstrząsie. Za chwilę wystawisz swoje kruche, poporodowe serce na dwie godziny brutalnej, druzgocącej, ociekającej krwią tragedii, która zrujnuje ci cały tydzień.
Najbardziej zwodniczy tytuł filmowy w historii Hollywood
Pozwól, że zobrazuję ci, co się dzieje, gdy włączasz coś, co twoim zdaniem miało być słodkim filmem o dzidziusiu czy cokolwiek tam myślałaś, że znajdziesz. Nie ma żadnych dzieci. Zero. Nic. Zamiast tego dostajesz warczącego Clinta Eastwooda w ciemnej, przygnębiającej sali bokserskiej.
Będziesz tak siedzieć przez pierwsze dwadzieścia minut i myśleć: okej, może ten bokser ma dziecko? Może ona walczy, żeby wygrać milion dolarów dla swojego maleństwa? Nie, dziewczyno. Hilary Swank gra 31-letnią kelnerkę imieniem Maggie, która po prostu chce zawodowo lać ludzi. Zapłaciłam 3,99 dolara za wypożyczenie tej filmowej traumy, bo byłam zbyt leniwa, żeby najpierw wygooglować fabułę.
Mój starszak, który jest chodzącą przestrogą i dowodem na to, dlaczego potrzebujemy blokad dla dzieci na każdych drzwiach w tym domu, obudził się wcześnie ze swojej drzemki. Wszedł do salonu dokładnie w momencie, gdy jednej z bohaterek brutalnie nastawiano złamany nos z obrzydliwym chrupnięciem. Stał tam w samej pieluszce, trzymając na wpół zjedzoną kostkę masła, którą jakimś cudem zwinął z blatu, i po prostu gapił się w ekran, podczas gdy krew bryzgała na wszystkie strony. Tak bardzo szamotałam się, żeby znaleźć pilota, że wylałam na dywan moją letnią kawę, obudziłam najmłodszą i prawie zerwałam sobie ścięgno udowe.
Moja babcia zawsze mi powtarzała: „Jess, nie kupuj kota w worku”, co jest w sumie dziwnym wiejskim porzekadłem, ale, o rany, miała rację, żeby nie ufać ślepo etykietom. Naprawdę trzeba zbadać grunt — albo w tym przypadku przeczytać recenzje na Common Sense Media — zanim straumatyzujesz sobie cały salon, bo myślałaś, że film ze słowem „baby” w oryginalnym tytule to bezpieczny wybór na wtorkowe popołudnie.
Co tak naprawdę dzieje się z twoim mózgiem, gdy oglądasz takie rzeczy po porodzie
Skończyło się na tym, że zapauzowałam film i płakałam w łazience przez dziesięć minut. Wspomniałam o tej absolutnej katastrofie naszej lekarce na wizycie kontrolnej w czwartym miesiącu, a doktor Miller — do której zdecydowanie piszę zbyt często — powiedziała coś o tym, że hormony poporodowe w zasadzie przeprogramowują twój układ nerwowy. Z tego, co mgliście rozumiem przez mgłę niewyspania, nasze mózgi są zalewane tymi wszystkimi substancjami ochronnymi, które sprawiają, że jesteśmy hipersensytywne na przemoc i cierpienie.
Zapewne istnieje jakiś ewolucyjny, biologiczny powód, dla którego widok kogoś, kto ulega katastrofalnym obrażeniom na ekranie, doprowadza matczyny niepokój do absolutnego maksimum, podnosząc poziom kortyzolu i sprawiając, że czujesz, jakby zagrożenie było dosłownie z tobą w pokoju. To nie tylko to, że jesteś przewrażliwiona; twoje ciało dosłownie źle odczytuje sytuację i krzyczy, żebyś chroniła swoje młode przed salą bokserską Clinta Eastwooda.
Nie znam dokładnych szlaków neurologicznych, ale wiem, że czułam ucisk w klatce piersiowej przez trzy dni po tym, jak przeczytałam streszczenie na Wikipedii, żeby dowiedzieć się, jak ten film się właściwie kończy. Bo tak, nie dałam rady go skończyć, ale mój niepokój nie dawał mi spokoju, dopóki nie poznałam zakończenia.
Absolutny koszmar drugiej połowy
Porozmawiajmy o tym zakończeniu, tak żebyś była w pełni gotowa, by nigdy, przenigdy tego nie oglądać. Zaraz zaspojleruję dwudziestoletni film. Maggie nie tylko przegrywa walkę. Upada na drewniany stołek na ringu i zostaje sparaliżowaną od szyi w dół osobą pod respiratorem. Potem dostaje odleżyn. Potem muszą jej amputować nogę. A potem błaga Clinta Eastwooda o eutanazję.

Tak. Eutanazję. O tym właśnie tak naprawdę jest ten „film o dzidziusiu”. O wspomaganym samobójstwie i najbardziej ponurej traumie medycznej, jaką możesz sobie wyobrazić. Ponoć to arcydzieło, ale nie jest to film dla matki trójki dzieci poniżej piątego roku życia, która po prostu próbuje przetrwać tydzień bez płaczu nad rozsypanymi płatkami.
Jeśli chcesz obejrzeć coś z dzieckiem, po prostu włącz film dokumentalny Bobasy z 2010 roku i miej to z głowy.
Jak próbowałam uratować to okropne popołudnie
Po incydencie z szukaniem pilota i rozlaniem kawy, najmłodsza wrzeszczała wniebogłosy. W panice chwyciłam pierwszą rzecz z torby na pieluchy, żeby ją uspokoić. Dzięki Bogu za Gryzak Pandę.
Nie żartuję, ten mały kawałek silikonu spożywczego za 15 dolarów to jedyny powód, dla którego moje niemowlę przestało płakać na tyle długo, bym mogła posprzątać masło, które mój dwulatek rozsmarował na stoliku kawowym. Moja córeczka właśnie intensywnie ząbkuje, gryząc własne rączki jak mały zombi, a ta panda jest naszym wybawieniem. Jej kształt jest na tyle płaski, że dziecko może go samodzielnie trzymać, nie upuszczając sobie na twarz co pięć sekund, a mała, teksturowana łodyga bambusa wydaje się trafiać dokładnie w odpowiednie miejsce na jej opuchniętych dziąsłach.
Zazwyczaj staram się trzymać go w lodówce, bo zimno pomaga złagodzić ból, ale nawet w temperaturze pokojowej sprawdza się rewelacyjnie. Jest całkowicie nietoksyczny i nie zawiera BPA, co ma dla mnie znaczenie, bo jestem przewrażliwiona na punkcie wszystkiego, co trafia do jej buzi. Co więcej, można go po prostu wrzucić do zmywarki. Jeśli masz w domu marudne, śliniące się maleństwo, kup jeden. Kup trzy. Pochowaj je wszędzie.
Podczas gdy mała radośnie przeżuwała swoją pandę, próbowałam odwrócić uwagę złodziejaszka masła, kopiąc w jego stronę Zestaw Miękkich Klocków Dla Dzieci.
Szczerze mówiąc, są po prostu okej. Są w porządku. Są z miękkiej gumy, więc kiedy nieuniknienie nadepnę na jeden z nich w ciemności, nie czuję się, jakbym nadepnęła na nóż z LEGO, co jest dużym plusem. Mają urocze małe cyferki i zwierzątka, ale mój syn głównie próbuje je gryźć albo rzuca nimi w psa. Skupiają jego uwagę przez maksymalnie trzy minuty. Ale nie zawierają formaldehydu, więc nie wtrącam się w to, co z nimi robi.
Jeśli chcesz wymienić swoje plastikowe graty na rzeczy, przez które nie wpadniesz w panikę z powodu toksyn, sprawdź kolekcje ekologicznych produktów dla dzieci od Kianao. Dzięki temu czuję, że mam pod kontrolą chociaż jeden aspekt mojego macierzyństwa, nawet jeśli moje wybory filmowe to czysta porażka.
Chroniąc swoje prawdziwe, warte milion dolarów dziecko
Ironią tego wszystkiego jest to, że podczas gdy ja miałam lekki atak paniki z powodu tragedii bokserskiej, spojrzałam w dół na moją córkę. Moje małe „dziecko za milion dolarów”. Miała na sobie swoje Body z Bawełny Organicznej z Motylkowymi Rękawami w tym uroczym, szałwiowym kolorze, i po prostu błogo żuła swoją pandę, całkowicie nieświadoma faktu, że jej matka właśnie traci zmysły.

Kupuję dużo tanich rzeczy, bo zdecydowanie musimy uważać na budżet, ale zaszalałam trochę z tymi body i nie żałuję ani przez sekundę. Jej skóra od razu robi się zaczerwieniona w tych tanich syntetycznych mieszankach, które kupuje się w wielopakach w dużych sieciówkach. To body to w 95% bawełna organiczna i naprawdę czuć różnicę. Materiał oddycha. Dzięki temu po drzemce nie budzi się spocona i rozdrażniona. A urocze, motylkowe rękawki sprawiają, że wygląda tak niesamowicie słodko, jak malutka wróżka, która zdecydowanie nie pasuje do filmów Clinta Eastwooda.
Wtedy to do mnie dotarło. Spędzamy tak dużo czasu, próbując chronić je przed dużymi, strasznymi rzeczami tego świata, podczas gdy czasami zagrożeniem są te najbardziej podstępne zjawiska. Na przykład toksyczne materiały w ubrankach albo rzekomo prorodzinny film, który okazuje się horrorem przeznaczonym dla dorosłych, wciśniętym w kategorię wiekową PG-13.
Zatem, Jess z przeszłości, oto moja ostatnia prośba. Bądź dla siebie łagodna. Twój mózg jest zmęczony. Twoje ciało jest zmęczone. Nie potrzebujesz teraz mrocznego realizmu. Potrzebujesz miękkich kocyków, bawełny organicznej i filmów, w których absolutnie nic złego nigdy nikomu się nie przydarza. Niech twoje otoczenie będzie łagodne i bezpieczne.
Jeśli jesteś czytającą to mamą, która również potrzebuje przerwy od brutalności świata, zrób sobie przysługę i zrób zakupy w ekologicznym, superbezpiecznym dziale z podstawowymi produktami dla dzieci Kianao zamiast przewijać platformy streamingowe. To znacznie lepsze dla twojego ciśnienia.
Brutalna prawda o tym filmie (i o tym, jak go przetrwać)
Czy Million Dollar Baby jest oparte na faktach?
Nie, dzięki Bogu. Opiera się na zbiorze opowiadań napisanych przez faceta, który kiedyś pracował na ringu bokserskim jako „cutman” (ten facet, który wyciera krew z twarzy). Wszystko wydaje się niepokojąco realistyczne przez sposób, w jaki to sfilmowano, ale Maggie Fitzgerald nie jest prawdziwą osobą, i to jedyna pocieszająca rzecz, jaką mogę ci powiedzieć w tej całej sytuacji.
Czy nastolatkowie mogą obejrzeć ten film?
Portal Common Sense Media twierdzi, że jest od 14 roku życia, ale ja zbliżam się do trzydziestki i ten film zlasował mi mózg. Jeśli pozwolisz swojemu nastolatkowi go obejrzeć, lepiej bądź przygotowana na ciężkie, niesamowicie niezręczne rozmowy przy kolacji o etyce medycznej, samobójstwie i przemocy w rodzinie. To nie jest łatwe kino. Nie pozwalaj im tego oglądać tuż przed snem.
Dlaczego film ma kategorię PG-13, a nie R?
Nie mam zielonego pojęcia. Początki lat 2000 to były dzikie czasy pod względem oceniania filmów. Jest tam tyle krwi, przekleństw i tak ciężkich traumatycznych motywów, że naprawdę wygląda to na pomyłkę komisji. Nie ufaj tej etykiecie PG-13. To kłamstwo.
Co w takim razie powinnam obejrzeć, jeśli chcę po prostu fajny film o dzieciach?
Obejrzyj film dokumentalny Bobasy z 2010 roku. To dosłownie półtorej godziny obserwowania czworga niemowląt z różnych stron świata robiących urocze, niemowlęce rzeczy. Nikt nie dostaje w twarz. Nikt nie łamie karku. To kojący, nudny, piękny seans, którego twój zmęczony matczyny mózg tak bardzo potrzebuje.
Jak powstrzymać malucha przed zobaczeniem brutalnych scen, jeśli przypadkiem kliknę nie to, co trzeba?
Uczysz się trzymać pilota tak, by był fizycznie przymocowany do twojego ciała. Ja teraz siadam na pilocie. Jeśli pojawia się coś podejrzanego, musisz po prostu agresywnie klasnąć w dłonie, krzyknąć „Kto ma ochotę na przekąskę?!” i rzucić się między dziecko a telewizor, gorączkowo uderzając w przycisk wyłączania.





Udostępnij:
O czym opowiada tekst piosenki Tommy'ego Richmana „Million Dollar Baby”?
Cała prawda o panice wokół zaginionego dziecka w Yucaipa