Byłam w trzydziestym drugim tygodniu drugiej ciąży, pociłam się w legginsach ciążowych na baby shower, którego wcale nie chciałam mieć, gapiąc się na talerz letniego dipu szpinakowego, podczas gdy trzy różne kobiety osaczały mnie w kwestii imion. Moja teściowa ściskała moje ramię, upierając się, że musimy użyć rodowego imienia „Beulah”, bo tradycja to świętość. Moja dwudziestoletnia kuzynka pokazywała mi swoją tablicę na Pintereście pełną eterycznych, neutralnych płciowo nazwisk, takich jak „Sloan” i „Hutton”, żeby dziecko brzmiało jak szykowna kancelaria prawna. Z kolei sąsiadka, poczciwa kobiecina, praktycznie przekrzykiwała playlistę z muzyką country, tłumacząc, że cokolwiek wybiorę, powinnam to napisać z co najmniej dwoma „y” i jednym „x”, żeby mała była „wyjątkowa”. A ja chciałam tylko w spokoju zjeść krakersa.
Wybieranie imienia dla nowego małego człowieka jest wyczerpujące. Wydaje się to najważniejszą decyzją, jaką kiedykolwiek podejmiesz, głównie dlatego, że wszyscy dookoła chcą dorzucić swoje trzy grosze. Prowadzę mały sklepik na Etsy tutaj, na prowincji w Teksasie, i między realizacją zamówień, uganianiem się za trójką dzieci poniżej piątego roku życia a próbami uchronienia mojego domu przed przekształceniem się w wysypisko śmieci, z mojego mózgu zazwyczaj zostaje papka. Ale będę z wami całkowicie szczera — ilość snu, którą straciłam na poszukiwanie idealnego imienia dla moich córek, była wręcz śmieszna. Jeśli właśnie teraz scrollujesz niekończące się listy w internecie o drugiej w nocy, bo zgaga nie daje ci spać, to wiedz, że doskonale cię rozumiem.
Klątwa kreatywnej pisowni
Pozwólcie, że już na wstępie posłużę wam za przestrogę. Kiedy urodziłam najstarszą córkę, wpadłam po uszy w pułapkę „kreatywnej pisowni”, bo miałam dwadzieścia cztery lata, byłam zbyt pewna siebie i absolutnie przerażona wizją, że moje dziecko zniknie w tłumie. Wzięłam bardzo ładne, klasyczne imię i zniekształciłam je w coś, co wygląda jak literówka, tylko po to, żeby być inna. Wcisnęłam „y” tam, gdzie powinna być zwykła samogłoska, dorzuciłam niemą literę na koniec i myślałam, że jestem geniuszem.
Teraz moje biedne dziecko musi literować swoje imię każdemu zmęczonemu nauczycielowi na zastępstwie, recepcjonistce i wolontariuszowi w szkółce niedzielnej w całym hrabstwie. To błąd, o którym przypominam sobie każdego dnia, gdy zawożę ją do szkoły. Jeśli miałabyś przyjąć ode mnie jedną radę, niech to będzie to: zamiast wymyślać alfabet na nowo, łączyć trzy różne imiona w jeden nie do wymówienia bałagan i denerwować się, gdy ludzie wymawiają je źle, po prostu daj dziecku imię, które ludzie będą potrafili bez zająknięcia przeczytać na kubku z kawą.
Co moja babcia mówiła o teście wizytówki
Wielu ludzi w internecie mówi o „teście CV” albo „teście wizytówki”, żeby sprawdzić, czy imię obroni się w prawdziwym świecie. Moja babcia miała o wiele bardziej dosadną wersję tego testu. Kiedykolwiek ktoś w rodzinie ogłaszał ciążę, krzyżowała ramiona, mrużyła oczy i pytała: „Czy z takim imieniem będzie mogła zostać sędzią?”. Babcia nie miała za grosz cierpliwości do imion, które brzmiały jak postaci z kreskówek.
Chyba jest w tym trochę psychologicznej prawdy. Czytałam gdzieś – a może po prostu wchłonęłam to w otumanieniu z niewyspania, karmiąc o 3 nad ranem – że nadanie dziecku w akcie urodzenia bardzo uroczego zdrobnienia zamiast formalnego imienia może je w późniejszym życiu frustrować, ponieważ ogranicza to sposób, w jaki mogą zaprezentować się światu. Formalne imię daje im wybór. W przedszkolu mogą być uroczą małą „Józią”, a konkretną „Józefiną”, kiedy w wieku trzydziestu lat będą negocjować pensję. Zapisz im pełne imię w dokumentach, a w domu nazywaj, jak tylko chcesz.
Proszę, przestańcie nadawać dzieciom wzniosłe tytuły
Nie mam absolutnie żadnej cierpliwości do niedawnego trendu nadawania dziewczynkom wzniosłych imion niosących wielkie „oczekiwania”, jak Bogini, Księżniczka czy Majestat. Mój pediatra wspomniał raz podczas wizyty kontrolnej – kiedy ja płakałam z powodu odparzenia od pieluszki, więc moje wspomnienia są mgliste – że przypinanie dziecku wzniosłej cnoty lub tytułu może naprawdę namieszać im w małych główkach, ponieważ czują niewidzialną presję, by sprostać jakiemuś nieskazitelnemu wzorcowi.

Co zresztą ma dla mnie całkowity sens, kiedy o tym pomyśleć. Moje dzieci ledwo pamiętają, by spuścić wodę w toalecie, a co dopiero uosabiać wieczną mądrość czy absolutną czystość. Pozwólmy im być po prostu normalnymi, brudzącymi się dziećmi, które nie muszą dźwigać ciężaru Olimpu na swoich małych barkach.
Dlaczego wokół maluchów brzmi jak w sali do bingo
Jeśli postawiłaś ostatnio stopę na placu zabaw, z pewnością zauważyłaś, że każda mała dziewczynka, która tam biega, brzmi tak, jakby powinna grać w brydża i narzekać na rwę kulszową. Wielki powrót stylu vintage jest faktem, drogie mamy. Imiona z XIX i początku XX wieku – Eleonora, Hazel, Maeve, Nora, Eloise – są teraz wszędzie.
Szczerze? Wcale nie nienawidzę tego trendu. Jest coś naprawdę uroczego i uziemionego w tych imionach dla „starych dusz”. Idealnie wpisują się w tę całą estetykę cottagecore i obsesję na punkcie natury, która ogarnęła internet. Co prawda, mieszkam na prawdziwej teksańskiej wsi, więc mogę wam powiedzieć, że w prawdziwym życiu na farmie nie ma nic estetycznego – to głównie błoto, wilgoć i kurze odchody. Ale same imiona są naprawdę urocze.
Sama chciałam wybrać imię w stylu vintage dla mojej drugiej córki. Wyobrażałam sobie małą „Florę” lub „Eloise” siedzącą cichutko w zalanym słońcem ogrodzie i ubraną w zabytkowe koronki. Rzeczywistość posiadania dziecka jest jednak taka, że twoja mała Eloise zaliczy apokaliptyczną awarię pieluchy na środku Targetu, bez względu na to, jak elegancko brzmi jej imię.
A mówiąc o awariach pieluszek, jeśli zamierzasz zapewnić jej słodkie życie w stylu vintage, potrzebujesz ubrań, które naprawdę sprawdzą się w zderzeniu z dziecięcą rzeczywistością. Zazwyczaj przewracam oczami na wymyślne ciuszki dla niemowląt, bo i tak zaraz się zniszczą, ale body niemowlęce z organicznej bawełny z falbankami marki Kianao naprawdę jest warte swojej ceny. Ma te delikatne, małe rękawki z falbankami, dzięki którym mała wygląda jako tako ogarnięta, nawet gdy ja nie spałam od trzech dni, a organiczna bawełna jest tak gruba i elastyczna, że bez problemu przetrwa moje agresywne szorowanie w umywalce. Co więcej, otwór na główkę serio rozciąga się na tyle mocno, że nie czuję się, jakbym obierała obcisłego banana, zdejmując jej to ubranko. Jest praktyczne, a przy tym wygląda, jakby było stworzone dla dziewczynki o imieniu Beatrice.
Jeśli potrzebujesz chwili wytchnienia od głowienia się nad listą swoich dziesięciu faworytów, znajdź chwilę, by odkryć naszą kolekcję ubranek z organicznej bawełny w poszukiwaniu prostych, trwałych ubranek bazowych, które będą wyglądać pięknie niezależnie od tego, jakie ostatecznie imię wpiszesz do ogłoszenia o narodzinach.
Co myślę o pasujących imionach dla rodzeństwa
Jeśli chcecie spędzić dziewięć miesięcy na stresowaniu się, czy „Hazel” brzmi idealnie i estetycznie obok „Huntera”, jakbyście byli kuratorami wystawy sztuki, a nie wychowywali głośne, brudzące się dzieci, to proszę bardzo. Uważam jednak, że całe to dobieranie pasujących do siebie imion dla rodzeństwa to kompletne marnowanie cennych komórek mózgowych.

W szpitalu wciąż możesz zmienić zdanie
Możesz przeczytać wszystkie księgi imion, przetestować swoje topowe wybory w Starbucksie i mieć piękny drewniany znak wyrzeźbiony na zamówienie do pokoju dziecięcego, a i tak po spojrzeniu na tego pomarszczonego, słodkiego noworodka zdać sobie sprawę, że imię po prostu do niego nie pasuje. Zdarza się to o wiele częściej, niż ludzie to przyznają.
Chyba dlatego, że całymi dniami gapimy się w ekrany, widząc milion różnych opinii, słyszałam, że żałowanie wyboru imienia jest teraz podobno bardzo powszechne. Niektórzy eksperci twierdzą, że ma to związek z lękiem poporodowym, który sprawia, że zaczynasz powątpiewać we wszystko – od tego, jak otulasz dziecko, po to, jak je nazwałaś. Jeśli po powrocie do domu zorientujesz się, że „Aurora” to niezły łamaniec językowy za każdym razem, gdy krzyczysz przez cały dom, żeby przestała jeść psią karmę, możesz to zmienić. Prawna zmiana imienia dziecka w pierwszym roku jego życia to tylko trochę formalności i niewielka opłata. Owszem, jest to zawracanie głowy, ale lepsze to niż krzywienie się przy wypowiadaniu imienia własnego dziecka przez następne osiemnaście lat.
Bądźmy szczere, bez względu na to, czy dasz jej na imię coś eleganckiego, jak Penelope, czy odważnego, jak Rowan, przez pierwszy rok życia, kiedy zaczną jej ząbkować, i tak będzie się zachowywać jak wściekły mały borsuk. Będę z wami absolutnie szczera, silikonowy gryzak dla niemowląt Panda dosłownie ratuje w takich sytuacjach życie. To silikonowe kółeczko z materiału bezpiecznego do kontaktu z żywnością, w kształcie pandy z małymi bambusowymi detalami. Uwielbiam go, bo jest na tyle płaski, by małe, nieskoordynowane rączki dały radę go pewnie chwycić, i mogę go po prostu wrzucić prosto do zmywarki, kiedy nieuniknienie wyląduje na brudnej podłodze. Jest tani, działa i zatrzymuje krzyk na co najmniej dwadzieścia minut, abym mogła w spokoju wypić kawę.
Kupiłam w tym samym czasie także zestaw miękkich klocków konstrukcyjnych dla niemowląt, bo ich stonowane, makaronikowe kolory dobrze wyglądały na moim dywanie, no i są wolne od BPA. Są w porządku. To po prostu gumowe klocki. Mają wytłoczone małe cyferki i owoce, a do tego pływają w wannie, co jest całkiem przydatne, ale powiedzmy sobie szczerze — mój maluch używa ich głównie po to, by delikatnie okładać nimi swojego brata po głowie. Nie bolą, kiedy się na nie wdepnie po ciemku, co jest ogromnym plusem, ale to tylko zabawki, drodzy państwo. Nie oczekujcie, że w magiczny sposób zrobią z waszego dziecka architekta.
Po prostu ich okłam
Jeśli chcesz przetrwać ciążę bez knucia upadku swojej dalszej rodziny, zachowaj swoje pomysły tylko dla siebie. Kiedy przed narodzinami mówisz ludziom o swoich ulubionych imionach, wydaje im się, że to zaproszenie do wspólnych debat. Powiedzą ci, że przypomina im to wredną dziewczynę z gimnazjum, albo psa, którego kiedyś mieli, albo po prostu zmarszczą nos i rzucą: „Serio?”.
Zamiast mówić mamie, testować w Starbucksie i prosić znajomych z Facebooka o ich niechciane opinie, po prostu zapiszcie to imię na kartce, schowajcie w szafce nocnej, uśmiechajcie się i przytakujcie wszystkim dookoła, dopóki atrament nie wyschnie na akcie urodzenia. Kiedy dziecko jest już na świecie, a dokumenty są złożone, ludzie magicznie przestają mieć swoje opinie i po prostu to akceptują.
Gotowa przestać się stresować tym, jak nazwać tego malutkiego człowieka, i zacząć odhaczać rzeczy ze swojej faktycznej listy zadań? Złap kilka zrównoważonych niezbędników, które ułatwiają życie, i bez wahania wrzuć do koszyka gryzak Panda, zanim rozpocznie się ząbkujący koszmar.
Często Zadawane Pytania
Czy naprawdę muszę użyć imienia rodowego mojej teściowej?
Absolutnie nie, chyba że całkowicie spłaca wasz kredyt hipoteczny, a nawet wtedy pewnie bym to jeszcze negocjowała. Imiona rodowe to piękna tradycja, pod warunkiem że naprawdę wam się podobają, ale to ty wydajesz to dziecko na świat (albo wracasz do zdrowia po operacji). Nie musisz obarczać dziecka imieniem „Berta” tylko po to, żeby utrzymać pokój przy świątecznym stole.
Co zrobić, jeśli z mężem wzajemnie nienawidzimy naszych list imion?
To stara śpiewka. Mój mąż proponował imiona, które brzmiały jak czarne charaktery z filmów akcji z lat 80., a ja chciałam takie, które brzmiały jak wiktoriańskie duchy. Skończyło się na tym, że dosłownie wydrukowaliśmy listę 500 najpopularniejszych imion w kraju, indywidualnie odhaczyliśmy te, które moglibyśmy znieść, i porównaliśmy nasze listy, żeby ostatecznie znaleźć te trzy, które się pokrywały. Nie jest to romantyczne, ale przynosi pożądany skutek.
Czy to prawda, że po narodzinach dziecka można legalnie zmienić jego imię, jeśli się go nienawidzi?
Tak, i nie dajcie sobie wmówić, że to powód do wstydu. Moja pediatra powiedziała mi, że widzi rodziców robiących to na porządku dziennym. Czasami spotykasz dziecko na żywo i orientujesz się, że na pewno nie jest to żadna „Klementyna”. W zależności od stanu czy kraju, w którym mieszkasz, zmiana imienia przed pierwszymi urodzinami to zazwyczaj tylko kwestia złożenia odpowiedniego formularza w urzędzie stanu cywilnego i uiszczenia niewielkiej opłaty skarbowej.
Jak przetestować imię bez mówienia o tym rodzinie?
Użyjcie metody „na kawiarnię”, ale zróbcie to z dala od kogokolwiek, kogo naprawdę znacie. Pojedźcie do Starbucksa w sąsiednim mieście, zamówcie coś do picia i podajcie bariście imię, o którym myślicie. Zobaczcie, jak to brzmi i jakie to uczucie, kiedy wykrzykują je na całą salę. Jeśli poczujecie zażenowanie, lub jeśli wymowa zostanie zniekształcona tak bardzo, że go nie rozpoznacie, po prostu wykreślcie to imię z listy.
Czy imiona w stylu vintage są naprawdę tak popularne, czy to tylko wymysł internetu?
Są niesamowicie popularne. Kiedy na naszym lokalnym placu zabaw słyszę mamę wołającą „Evelyn” albo „Hazel”, odwraca się zazwyczaj około czwórki maluchów w zabłoconych ogrodniczkach. To piękne imiona, ale jeśli wybieracie je tylko dlatego, że wydają wam się rzadkie i oryginalne, lepiej najpierw sprawdzić aktualną listę Top 20 imion nadawanych w waszym regionie.





Udostępnij:
Afera batatowa i cała prawda o słoiczkach Gerber
Droga dawna Saro: Niewygodna prawda o szklanych butelkach dla niemowląt