Minęły trzydzieści cztery godziny po moim cięciu cesarskim, miałam na sobie te okropne szpitalne majtki z siateczki i stanik do karmienia, który pachniał wyłącznie skwaśniałym mlekiem i desperacją, gapiąc się na ten pusty urzędowy formularz. Pani z urzędu stanu cywilnego kręciła się pod drzwiami, trzymając podkładkę z papierami jak broń. Mój mąż, Mark, agresywnie przeżuwał w kącie czerstwego szpitalnego bajgla, starając się nie nawiązywać ze mną kontaktu wzrokowego. Mieliśmy dziecko. Bardzo głośne, bardzo czerwone, niespełna trzykilogramowe dziecko. Ale nie mieliśmy dla niego imienia.
To znaczy, mieliśmy listy. Mieliśmy dokument Google z kolorowymi oznaczeniami według pochodzenia i liczby sylab, bo jestem klinicznie szalona. Przeszukaliśmy każdy zakątek internetu. Jeśli wpiszesz „imiona dla dziewczynek” w wyszukiwarkę o trzeciej nad ranem, kiedy dopada cię ciążowa bezsenność, zostaniesz dosłownie zaatakowana przez tysiące artykułów, które powiedzą ci, że cokolwiek wybierzesz, zrujnuje to życie twojego dziecka. Ale siedząc tam, w tej lodowatej szpitalnej sali, trzymając tego maleńkiego, owiniętego w becik ziemniaczka, każde imię wydawało się niewłaściwe. Kto w ogóle dał nam prawo do etykietowania drugiego człowieka na resztę wieczności? My przecież nie potrafimy się nawet dogadać, co obejrzeć na Netfliksie.
Cały ten trend na retro na placach zabaw
Oczywiście chciałam czegoś wyjątkowego. Wszyscy chcemy. Każdy z nas chce, żeby jego dziecko było tym fajnym. Ale byłam tak całkowicie sparaliżowana tym dziwnym trendem, w którym rodzice milenialsi po prostu odtwarzają rejestry pacjentów z oddziałów gruźliczych z lat 90. XIX wieku. Każde dziecko w przedszkolu Leo nosi imię, jakby przeżyło Wielki Kryzys. Na jego zajęciach sportowych są trzy Zosie, dwie Helenki i jedna Antosia. I to są piękne imiona! Naprawdę. Ale mam wrażenie, że istnieje jakaś niewypowiedziana presja, by znaleźć imię, które brzmi jak rustykalna arystokratka, która sama robi zakwas na chleb.
Mark, niech go Bóg błogosławi, był całkowicie bezużyteczny. Cały jego wkład w listę imion dla dziewczynek polegał na wypisywaniu ulubionych bohaterek z filmów akcji. Ripley. Sarah Connor. A ja na to: kochanie, ona będzie księgową czy kimś takim, a nie będzie walczyć z ksenomorfami w kosmosie. W każdym razie, chodzi o to, że spędzasz dziewięć miesięcy w ciąży, budując ogromne oczekiwania co do tego, kim będzie ta osoba, a potem ona wychodzi, wygląda jak zgnieciony Winston Churchill, a ty masz po prostu z pewnością siebie napisać „Aurelia” na kartce papieru.
Ubranka, które kupiłam dla bezimiennego dziecka
Pamiętam, jak spojrzałam na to jej małe, plastikowe szpitalne łóżeczko. Spakowałam do torby szpitalnej to maleńkie, niewiarygodnie miękkie Body niemowlęce z bawełny organicznej z falbankami jako jej ubranko na wyjście do domu. To z pewnością moja absolutnie ulubiona rzecz od Kianao, dosłownie kupiłam je w trzech różnych ziemistych kolorach jeszcze zanim się urodziła, bo te falbanki są obłędnie urocze, a bawełna organiczna jest na tyle elastyczna, że nie masz poczucia, że łamiesz te ich maleńkie, kruche ptasie rączki, próbując je w to wcisnąć. Przyłożyłam je do mojego wielkiego brzucha po porodzie, patrząc na to bezimienne dziecko, i po prostu zaczęłam płakać. Wiadomo, hormony. No i pielęgniarki w kółko nazywały ją „Malutką”, a to zaczynało brzmieć jak jakieś dziwne, permanentne przezwisko.

Jeśli wije ci się właśnie gniazdko i kompletnie panikujesz z powodu wyboru imienia, może zrób sobie przerwę dla zdrowia psychicznego i po prostu przejrzyj neutralne ubranka dla niemowląt z bawełny organicznej, które będą pasować bez względu na to, jaką ostatecznie tożsamość przyjmie twoje dziecko. Obiecuję, to obniża ciśnienie.
Moje wysoce chaotyczne testy imion
Oto coś, o czym nikt ci nie mówi przy wyborze imienia, dopóki nie znajdziesz się w samym środku tego zamieszania. Musisz poddać je całkowicie szalonym symulacjom z prawdziwego życia. Dosłownie stałam w swoim ogródku o 7 rano we wtorek, w bardzo zaawansowanej ciąży, wykrzykując losowe imiona do wiewiórki na moim płocie, żeby sprawdzić, czy nie brzmią głupio, gdy będę krzyczeć je przez cały plac zabaw. „MARGOT, ZŁAŹ STAMTĄD!”. „SLOANE, IDZIEMY!”. Mój sąsiad z pewnością myślał, że mam halucynacje.
Potem musisz przeprowadzić test inicjałów, bo dzieci w podstawówce bywają bezlitosne. Prawie zdecydowaliśmy się na imiona Penelope Iris. Uwielbialiśmy Penelope. Uwielbialiśmy Iris. Nazwisko Marka zaczyna się na G. Pozwolę wam samym rozszyfrować te inicjały. Dzięki Bogu, że moja siostra napisała mi SMS-a z hasłem „P.I.G.” [świnia], zanim podjęliśmy ostateczną decyzję, bo inaczej musiałabym opłacać jej terapię przez następne dwadzieścia lat. O rany.
A propos tych całych podziałów płciowych, jest teraz ogromny trend na historycznie męskie imiona dla dziewczynek, co zresztą uwielbiam. Mocno braliśmy pod uwagę Rowan i Quinn. I tak jestem zdecydowanie tym typem mamy, która całkowicie omija alejki z różowymi rzeczami. Kiedy Maya była noworodkiem, owijałam ją niemal wyłącznie w Bambusowy kocyk niemowlęcy w kolorowe dinozaury, no bo dlaczego dziewczynka miałaby nie lubić T-Rexa? Szczerze mówiąc, to po prostu świetny kocyk, ponieważ materiał bambusowy jest super przewiewny i nie zatrzymuje zapachu skwaśniałego mleka tak bardzo, jak poliester, co jest tu prawdziwym zwycięstwem. Dziewczynki lubią dinozaury. Chłopcy lubią dinozaury. Dinozaury są super.
Strach przed rankingiem najpopularniejszych imion
Moim największym strachem, i wiem, jakie to oklepane, był wybór zbyt popularnego imienia. Spojrzałam na rządową listę najpopularniejszych imion i prawie dostałam ataku paniki, widząc na szczycie Olivię i Emmę. Ale nasz pediatra powiedział coś, co całkowicie zmieniło moje podejście. Rozmawialiśmy o tym podczas wizyty kontrolnej Leo, a on zauważył, że pula imion jest teraz znacznie szersza niż wtedy, gdy my byliśmy dziećmi. Na przykład w latach 80. co druga dziewczynka miała na imię Kasia albo Ania. Dzisiaj nawet imię z pierwszego miejsca stanowi znacznie mniejszy odsetek wszystkich urodzonych dzieci. Zasadniczo powiedział mi, że jeśli kocham jakieś imię, powinnam po prostu go użyć, bo prawdopodobieństwo, że będzie jedną z pięciu Oliwii w swojej grupie przedszkolnej, jest dzisiaj z matematycznego punktu widzenia naprawdę znacznie niższe.

To była świetna rada, którą natychmiast zignorowałam, bo mój mózg jest zepsuty.
Jeśli szukasz sposobów na obklejenie ostatecznie wybranym imieniem całego domu, Kianao ma te Zestawy miękkich klocków dla niemowląt. Są fajne. Mają na sobie cyferki i małe owoce, a wykonano je z takiej miękkiej, gąbczastej gumy. Szczerze mówiąc, najbardziej lubię je dlatego, że kiedy mój siedmioletni Leo nieuchronnie rzuci jednym z nich w głowę Mai, gdy ta się bawi, nikt nie krwawi i nie muszę spędzać popołudnia na SOR-ze. Więc, wiecie. Pełen sukces rodzicielski.
Jak to się skończyło z panią z urzędu
A więc jesteśmy. Trzydziesta czwarta godzina. Pani z podkładką chrząka. Mark w końcu przestaje przeżuwać swojego bajgla i patrzy na mnie. A ja po prostu wypaliłam: „Maya”. Tego imienia nie było w naszym arkuszu kalkulacyjnym z kolorami. Nie była to stara arystokratka ani bohaterka kina akcji. To było po prostu imię, które wpadło mi do głowy, kiedy gapiłam się na jej małą, zgniecioną twarzyczkę. Mark się uśmiechnął, co rzadko mu się zdarza przed trzecią filiżanką kawy, i powiedział: „Tak. Maya”.
A potem przez kolejne trzy miesiące byłam absolutnie przekonana, że podjęliśmy złą decyzję.
Moja terapeutka powiedziała mi, że „żal po wyborze imienia” to naprawdę bardzo powszechna sprawa, co ma całkowity sens, gdy zdasz sobie sprawę, że twoje hormony w zasadzie przeprowadzają brutalny zamach stanu w twoim mózgu przez cały czwarty trymestr. Powiedziała, że większości mam zajmuje kilka miesięcy, by autentycznie zacząć utożsamiać swojego dziwnego, małego, krzyczącego noworodka z tym pięknym ludzkim imieniem, które dla niego wybrały. I miała rację. Około czwartego miesiąca była już po prostu... Mayą. I nie mogłam sobie wyobrazić, że miałaby być Ripley albo Eloise.
Dobra, muszę iść podgrzać moją kawę w mikrofalówce po raz piąty dzisiaj, bo ktoś krzyczy z powodu zaginionej niebieskiej skarpetki, ale jeśli wciąż zapętlasz się wokół tematu imion i pokoików, sprawdź naszą kolekcję kocyków niemowlęcych, by owinąć swojego małego, bezimiennego ziemniaczka, podczas gdy będziesz nad tym główkować.
Trudne pytania o nazywanie dziecka
Co jeśli przypadkiem wybiorę imię, które w przyszłym roku stanie się super popularne?
Szczerze? Odpuść. Dosłownie nie da się kontrolować popkultury. Możesz dzisiaj nadać swojemu dziecku niezwykle rzadkie imię, a jutro Taylor Swift wyda album o takim właśnie tytule i bum, staje się ono numerem jeden w kraju. Jeśli kochasz to, jak brzmi, gdy wymawiasz je na głos pięćdziesiąt razy dziennie (bo tak będzie), po prostu je wybierz.
Jak u licha mam grzecznie odrzucić propozycje imion mojej teściowej?
Nie robisz tego. Po prostu się uśmiechasz, mówisz: „Och, rany, Krystyna, to na pewno trafi na naszą listę!” i więcej tego nie poruszasz. Jeśli zacznie naciskać, zrzuć winę na partnera. „Mark i ja chcemy po prostu zaczekać, aż się urodzi, zanim zdecydujemy!”. Kłam w żywe oczy. To twoje dziecko, twoje ciało i twój wybór. Krystyna miała swoją kolej w 1985 roku.
Czy żal po wyborze imienia naprawdę istnieje, czy po prostu wariuję?
O mój Boże, to JEST takie prawdziwe. Przez bite dwanaście tygodni wpatrywałam się w Mayę, myśląc, że powinnam dać jej na imię Clara. Twój mózg pływa w adrenalinie i cierpi na niedobór snu, więc nagłe nazywanie tego małego kosmity ludzkim imieniem wydaje się zabawą w udawanie. Daj sobie na to przynajmniej sześć miesięcy. Kiedy dziecko zaczyna się uśmiechać i rozwijać własną osobowość, imię najczęściej po prostu zaskakuje i zaczyna pasować.
Czy mogę je legalnie zmienić, jeśli naprawdę nie pasuje?
Tak! W pierwszym roku jest to w większości urzędów zaskakująco łatwe. Wiąże się to z odrobiną papierologii i niewielką opłatą, ale to nie jest tak wielka przeszkoda prawna jak u osoby dorosłej. Znam mamę, która zmieniła imię swojej córce w ósmym miesiącu, ponieważ po prostu nie mogła znieść zdrobnień, jakich używali ludzie. Jeśli go nienawidzisz, zmień je, zanim ona nauczy się, jak się je pisze!





Udostępnij:
Jak przetrwać pojawienie się dziecka bez grosza (zwłaszcza przy bliźniakach)
Operacja Czołówka o 3 w Nocy: Jak Przetrwać Obcinanie Paznokci Niemowlaka