Olej kokosowy z witaminą spływał mi po lewym łokciu, zbierał się w zgięciu ręki i kapał prosto na głowę psa. Była 2:14 w nocy. Mój najstarszy syn, Jackson, miał dokładnie trzy tygodnie, wrzeszczał wniebogłosy i traktował ten malutki plastikowy zakraplacz, jakby to był żywy grzechotnik. Płakałam razem z nim, siedząc w ciemnym pokoiku i gorączkowo wpisując w telefon jednym tłustym kciukiem „witamina d dka dzidziuia” i „jak podac krople i nie zwariowac”, bo z niewyspania nie potrafiłam nawet poprawnie pisać. Witajcie w macierzyństwie, drogie mamy.
Będę z wami szczera od samego początku. Nikt ci nie mówi o tych kroplach. Przez dziewięć miesięcy martwisz się o bezpieczeństwo łóżeczka i wybierasz ekologiczne otulacze, a potem wychodzisz ze szpitala, gdzie od niechcenia wciskają ci małą buteleczkę olejku z zaleceniem, by upewnić się, że noworodek dostaje go każdego dnia. Brzmi to tak, jakbyś miała po prostu wpuścić kropelkę do buzi malucha i z uśmiechem pójść dalej. Dobre sobie.
Moja mama radziła po prostu wystawić go na słońce
Jeśli rozmawiałaś o tym z mamą lub babcią, pewnie słyszałaś dokładnie to zdanie: „My nigdy nie dawaliśmy żadnych kropli, po prostu kładliśmy cię w plamie słońca na dywanie”. Moja własna mama stwierdziła, że przesadzam z tym, że Jackson wypluwa olejek i zasugerowała, bym po prostu zabrała go na chwilę na dwór. I słuchajcie, kocham moją mamę, ale ona pozwalała mi też jeździć na pace pickupa po autostradzie, więc jej radar bezpieczeństwa działa trochę inaczej niż mój.
Zapytałam naszą pediatrę, doktor Miller, o to całe słońce na wizycie kontrolnej, gdy Jackson miał miesiąc. Uśmiechnęła się zza okularów i łagodnie wyjaśniła, że pieczenie noworodka w letnim upale nie jest dziś raczej zalecane. Okazuje się, że niemowlęta mają skórę cienką jak pergamin i przez pierwsze sześć miesięcy powinniśmy je całkowicie chronić przed bezpośrednim działaniem promieni słonecznych, aby uniknąć uszkodzeń skóry i ryzyka nowotworów w przyszłości. Więc bezpośrednie słońce u niemowlaka to wielkie „nie”, co sprowadza nas z powrotem do punktu wyjścia: do tych okropnych suplementów.
Doktor Miller próbowała mi też wyjaśnić naukową stronę tego zjawiska. Chodziło o przyswajanie wapnia i fosforu, co mojemu przemęczonemu mózgowi kojarzyło się raczej z chemią basenową, ale sedno sprawy jest takie, że bez wystarczającej ilości tej witaminy u dzieci może rozwinąć się krzywica. To oznacza, że ich małe kości stają się miękkie i słabe, co brzmi absolutnie przerażająco, gdy trzymasz w ramionach kruchego, maleńkiego człowieka, który i tak wydaje się być zrobiony ze szkła. Więc tak, temat suplementacji nie podlega żadnym negocjacjom.
Wielka Katastrofa Zakraplaczowa z 2019 roku
Porozmawiajmy o samym podawaniu tych kropli, bo ktokolwiek zaprojektował te maleńkie buteleczki, najwyraźniej nigdy nie miał do czynienia z prawdziwym ludzkim niemowlęciem. Mówią ci, że maluchy potrzebują 400 IU dziennie. Brzmi prosto. Ale buteleczki zazwyczaj występują w dwóch irytujących wariantach, a z każdym z nich zaczniesz kwestionować swoje życiowe wybory.

Po pierwsze, masz opcję ze strzykawką, do której musisz nabrać dokładnie 1 ml płynu. Czy próbowałaś kiedyś utrzymać wyrywające się niemowlę, które czuje mleko i węszy jak mały dziczek, jednocześnie próbując wcisnąć dokładnie jeden mililitr gęstego płynu z boku w jego policzek? Wypluwają to. Robią z tego bańki. Płyn ląduje w ich uchu, w twoich włosach i na twoim ulubionym biustonoszu do karmienia. Siedzisz więc i zastanawiasz się, czy w ogóle coś połknęły. Zaczynasz panikować: podać więcej i ryzykować przedawkowaniem wapnia, czy odpuścić i skazać na miękkie kości?
Są też buteleczki typu „jedna kropla”. Ach, te buteleczki z dozownikiem kropelkowym. Trzymasz dziecko, odwracasz butelkę całkowicie do góry dnem i czekasz. I czekasz. Trzymasz wrzeszczącego malucha, gapisz się na końcówkę butelki, czekając, aż grawitacja zrobi swoje. Uformowanie się kropli zajmuje około 45 sekund, a dokładnie w tej milisekundzie, gdy w końcu spada, twoje dziecko agresywnie odwraca głowę, a kropla ląduje idealnie na jego powiece.
I powiem wam, że ten olej bazowy zostawia koszmarne plamy, których nie da się łatwo sprać. Zniszczyłam mnóstwo tanich ubranek z sieciówek z tłustymi dekoltami, zanim w końcu poszłam po rozum do głowy. Teraz, przy wszystkich moich dzieciach, przysięgam na Body Dziecięce z Bawełny Organicznej marki Kianao. Kosztuje kilkadziesiąt złotych, co przy rodzinnym budżecie nie jest znowu groszową sprawą, ale ta 95% bawełna organiczna naprawdę wytrzymuje intensywne pranie i wywabianie plam. Nie rozpada się i nie zyskuje tej dziwnej, sztywnej tekturowej faktury. A do tego ma rewelacyjne kopertowe zapięcie na ramionach. Możesz ściągnąć body w dół, przez tułów i nóżki, więc gdy zdarzy się potężny wyciek olejku, przy przebieraniu nie musisz przeciągać tłustego, pachnącego witaminami kołnierzyka przez twarz malucha.
Mleko Mamy to Magia, Poza Tym Jednym Drobnym Szczegółem
A oto część, która naprawdę podniosła mi ciśnienie, kiedy po raz pierwszy zostałam mamą. Tysiące razy słyszysz, że „mleko matki jest najlepsze”. Wszyscy powtarzają, że twoje mleko ma idealny skład dla dziecka, zostało stworzone na wymiar przez twój organizm – absolutna perfekcja. Tyle że okazuje się, że brakuje mu tej jednej, niezwykle ważnej rzeczy. Mleko mamy zawiera jedynie śladowe ilości tej witaminy, a na pewno nie te 400 IU, których maluch potrzebuje.
Jeśli karmisz butelką, standardowe mleko modyfikowane jest w nią wzbogacone. Brzmi świetnie, do czasu, aż doktor Miller zrzuca bombę: dziecko musi wypijać około litra (32 uncje) mleka dziennie, żeby faktycznie dostać pełną dawkę. Nie wiem jak wy, ale Jackson w tych pierwszych tygodniach ledwo wypijał po 60 mililitrów na jedno karmienie. Prawie litr w niemowlęcej matematyce to wielkie wiadro. Więc nawet jeśli dokarmiasz mlekiem modyfikowanym, a dziecko nie wypija tak ogromnych ilości, i tak musisz walczyć z kroplami.
Przejrzyj naszą kolekcję organicznych ubranek i akcesoriów, by trochę ułatwić sobie te brudne dni.
Kiedy Ząbkowanie Zbiega się w Czasie z Podawaniem Kropli
Kiedy wreszcie nabierasz wprawy we wciskaniu kropli za policzek lub aplikowaniu jej na sutek tuż przed karmieniem (tak na marginesie, ten trik działa dokładnie w 40% przypadków), pojawia się potwór zwany ząbkowaniem. Około czwartego lub piątego miesiąca moje drugie dziecko, Beau, postanowiło, że nie dopuści niczego do buzi, chyba że mogło to aktywnie gryźć.

Próba podania ząbkującemu dziecku płynnego lekarstwa przypomina próbę umycia zębów kotu. Zaciskają szczęki, zamieniają się w małe, twarde głazy i nieustannie marudzą. Szybko, i na własnej skórze, nauczyłam się, że najpierw trzeba odwrócić ich uwagę.
Skończyło się na tym, że kupiłam Gryzak Bubble Tea od Kianao, i to był prawdziwy przełom w naszej porannej rutynie. Dawałam mu gryzak – w 100% z silikonu spożywczego, w kształcie małego kubka z bubble tea – i gdy z radością, z szeroko otwartą buzią obgryzał teksturowaną „słomkę”, ja jak prawdziwy ninja po kryjomu upuszczałam kropelkę witaminy prosto na jego język. Można go po prostu wrzucić do zmywarki, żeby łatwo zmyć z niego ślinę i resztki tłustego olejku. Próbowałam też ich Grzechotki Gryzaka z Misiem, która ma naturalne drewniane kółko i szydełkowego misia. Szczerze? Jest cudowna i pięknie wygląda na półce w pokoiku, ale jeśli masz do czynienia z dzieckiem, które mocno się ślini albo rozlewa witaminy, to szydełkowa bawełniana główka szybko nasiąka i potrzebuje całego popołudnia, żeby wyschnąć na powietrzu. Super sprawdza się w foteliku samochodowym, ale lepiej trzymajcie ją z dala od porannych zapasów z olejkiem.
Trik na „Super Mleko”, Który Uratował Moje Zdrowie Psychiczne
Kiedy urodziłam moje trzecie dziecko, Sadie, miałam już serdecznie dosyć buteleczek z zakraplaczem. Żaliłam się doradczyni laktacyjnej na tłuste plamy i te codzienne bitwy, a ona spojrzała na mnie, jakbym miała dwie głowy, i zapytała, dlaczego po prostu sama nie zacznę przyjmować tego suplementu.
Słucham? Że co proszę?
Okazuje się, że Amerykańska Akademia Pediatrii (AAP) i niektóre duże szpitale uznały, że matki karmiące piersią mogą po prostu same przyjmować dużą dawkę tego suplementu – gdzieś pomiędzy 5000 a 6400 IU dziennie. Przyjmowanie takiej ilości naturalnie wzbogaca twoje mleko w witaminę na tyle, by zaspokoić zapotrzebowanie dziecka na te 400 IU. Doktor Miller potwierdziła to następnego dnia. Mogłam po prostu połknąć jedną pigułkę do porannej kawy i nigdy więcej nie użerać się z lepkim, doprowadzającym do szału zakraplaczem.
Byłam tak wściekła, że nikt mi o tym nie powiedział przy moich pierwszych dwóch dzieciach, że mogłam rzucać piorunami. Oczywiście, musicie bezwzględnie skonsultować się ze swoim lekarzem, zanim zaczniecie przyjmować ogromne dawki czegokolwiek, bo ja jestem tylko zmęczoną mamą z internetu, a nie specjalistą medycznym. Ale przejście na suplementację u mnie samej całkowicie zmieniło moje doświadczenia z okresu noworodkowego Sadie. Żadnych tłustych plam. Żadnego czekania na grawitację. Żadnych łez o 2:00 w nocy.
Rodzicielstwo jest wystarczająco trudne samo w sobie, więc po co komplikować rzeczy bardziej, niż to konieczne. Niezależnie od tego, czy wolicie walczyć z małymi buteleczkami, odwracać uwagę silikonowym gryzakiem, czy zamienić się w ludzką fabrykę suplementów – po prostu wiedzcie, że odwalacie kawał dobrej roboty. A jeśli podczas całego procesu kropelka oleju kokosowego wpadnie do waszego własnego oka, cóż... przynajmniej wasza powieka będzie bardzo dobrze nawilżona.
Gotowe na zaopatrzenie się w akcesoria, które naprawdę przetrwają brudną rzeczywistość bycia mamą niemowlaka? Sprawdźcie nasze ekologiczne bazy przed kolejnym, nieuniknionym wyciekiem olejku.
Zabrudzone FAQ: Prawdziwe Odpowiedzi dla Zmęczonych Rodziców
Co jeśli całkowicie zapomnę podać krople jednego dnia?
Bez paniki. Pamiętam, że z Jacksonem prawie dostawałam hiperwentylacji, kiedy ominęłam jeden dzień, będąc przekonaną, że do północy jego kości zmienią się w galaretę. Doktor Miller powiedziała mi, że liczy się efekt skumulowany w czasie, a nie ścisłe odliczanie 24 godzin. Jeśli zapomnisz we wtorek, po prostu podaj standardową dawkę w środę. Nie podwajaj dawki i nie dawaj dwóch kropli, żeby „nadrobić zaległości”, ponieważ zbyt duża ilość może naprawdę doprowadzić do powstania kamieni nerkowych, co brzmi znacznie gorzej niż pominięty dzień.
Dlaczego moje dziecko ma odruch wymiotny, kiedy podaję mu krople?
Bo dostaje pełną buzię samego oleju, biedne maluszki. Wyobraź sobie, że ktoś agresywnie wstrzykuje ci do ust łyżeczkę oliwy z oliwek, kiedy leżysz na płasko. Spróbuj celować zakraplaczem w wewnętrzną stronę policzka, a nie prosto w gardło, albo nakrop witaminę na smoczek. To hamuje odruch wymiotny i daje ci kilka sekund przewagi.
Czy wszystkie marki kropli są w zasadzie takie same?
Niespecjalnie. Zwróćcie uwagę na to, by była to witamina D3 (cholekalcyferol), ponieważ nasza pediatra mówiła, że przyswaja się o wiele lepiej niż D2. Oprócz tego czytajcie skład z tyłu opakowania, żeby sprawdzić, jaki to olej bazowy. Niektóre używają sztucznych aromatów i dziwnych wypełniaczy, przez które moje dzieci miały straszne wzdęcia i gazy. Zawsze polowałam na te zawieszone w zwykłym, organicznym, frakcjonowanym oleju kokosowym. Mniej składników oznacza mniej rzeczy, które mogą podrażnić wrażliwy brzuszek noworodka.
Czy mogę po prostu dodać krople do butelki z mlekiem?
Możesz, ale to trochę ryzykowne. Jeśli wkroplisz dawkę do butelki ze 120 ml odciągniętego mleka lub mleka modyfikowanego, a twoje dziecko zaśnie po wypiciu tylko 60 ml, nie masz pojęcia, ile witaminy tak naprawdę przyjęło. Poza tym olej przykleja się do plastikowych ścianek butelki. Jeśli zamierzasz to zmieszać, nałóż kropelkę najpierw do dosłownie 15 ml mleka, upewnij się, że maluch wszystko wypił, a dopiero potem daj mu resztę z jego normalnej butelki.
Moje dziecko spędza dużo czasu na dworze, czy naprawdę wciąż tego potrzebuję?
Tak. Nawet jeśli mieszkacie w słonecznym miejscu i zabieracie je na spacery w wózku, maluchy powinny przebywać w cieniu, nosić kapelusiki, a gdy skończą sześć miesięcy – być smarowane kremem z filtrem. Krem z filtrem i tak blokuje około 99% produkcji tej witaminy. Więc o ile nie pozwalasz regularnie swojemu nagiemu niemowlakowi opalać się na podjeździe (błagam, nie róbcie tego), to samo słońce nie zapewni mu wystarczającej dawki witaminy.





Udostępnij:
Postrach na kółkach: Jak przetrwać etap pchaczy z bliźniętami
UPPAbaby Cruz V2: Co chciałabym wiedzieć przed wyprawkową paniką