Właśnie patrzę, jak moja dwuletnia córka, Florence, próbuje połknąć jaskrawy, plastikowy kołeczek do golfa, podczas gdy jej siostra bliźniaczka, Matilda, agresywnie raczkuje tyłem, próbując wydostać się z piaskowej pułapki. Jesteśmy w dość sztywnym, przesadnie wypielęgnowanym klubie golfowym w Surrey z okazji sześćdziesiątych urodzin mojego teścia, a ja pocę się na wylot przez moją lnianą koszulę, desperacko próbując utrzymać iluzję, że jesteśmy cywilizowaną rodziną. Obie dziewczynki mają na sobie pasujące do siebie, pastelowo-zielone zestawy, które w ataku paniki kupiłam w internecie, zarywając przy tym trzy bite noce.
Zanim zostałam mamą, widywałam zdjęcia niemowlaków przebranych za miniaturowych golfistów i oceniałam tych rodziców z ognistą, nieuzasadnioną wyższością, na jaką stać tylko bezdzietną dziennikarkę. Uważałam za kompletny absurd ubieranie małego człowieka, który nie potrafi nawet utrzymać własnej, ciężkiej głowy, jak emerytowanego ortodonty, który spędza wtorki na narzekaniu na swój handicap. Po co, u licha, ubierać niemowlę w sweterek w romby? Co to za pretensjonalne bzdury?
Ale potem pojawiają się dzieci i nagle dostajesz zaproszenie na rodzinną imprezę z dress codem w stylu „klubowej elegancji”, a cały twój światopogląd legnie w gruzach. Uświadamiasz sobie, że nie możesz po prostu wparować z dziećmi ubranymi w ich stały mundurek składający się z poplamionych dresów i śliniaka, który delikatnie pachnie zsiadłym mlekiem. Zaczyna się panika.
Cała prawda o dress code'ach w klubach golfowych
Kiedy zaproszenie dotarło w przerażająco oficjalnym e-mailu od mojej teściowej, autentycznie nie wiedziałam, od czego zacząć. Pamiętam, jak siedziałam na kanapie o drugiej w nocy, na ślepo wklepując w telefon „ubranko do g” kciukiem oblepionym zaschniętym puree z banana, z desperacką nadzieją, że wyszukiwarka uzupełni te zmęczone kliknięcia o coś, przez co nie wyrzucą nas z jadalni. Uczynnie podpowiedziała „ubranka golfowe dla niemowląt”, a mój zjazd w otchłań szaleństwa rozpoczął się na dobre.
Jeśli kiedykolwiek przeglądałaś tradycyjną, wizytową odzież sportową dla niemowląt, to wiesz, że to pole minowe pełne sztywnych kołnierzyków, drapiących materiałów syntetycznych i absurdalnych, małych plastikowych guziczków. Ubrania do golfa dla dorosłych w dużej mierze robi się z dziwnego, oddychającego poliestru, w którym człowiek czuje się jak w plastikowej reklamówce. Dla dorosłego faceta, który poci się podczas zaliczania osiemnastu dołków, to może i w porządku, ale załóż to dziecku, a w zasadzie prosisz się o gigantyczną wysypkę na całym ciele.
Boleśnie się o tym przekonałam przy mojej pierwszej próbie eleganckiego ubrania ich na imprezę plenerową zeszłego lata. Strona 47 poradnika dla rodziców, który w panice kupiliśmy w trzecim trymestrze ciąży, sugerowała, że niemowlęta powinny być ubrane w „lekkie, oddychające warstwy”, co wydało mi się skrajnie bezużyteczne, gdy wpatrywałam się w wieszak z miniaturowymi tweedowymi kamizelkami. Ostatecznie kupiłam im syntetyczne koszulki polo, które wyglądały odpowiednio, ale już po dwudziestu minutach od przybycia na miejsce zamieniły moje córki w małe, wrzeszczące kaloryfery.
Co położna tak naprawdę powiedziała mi o ubieraniu dzieci na zewnątrz
Po incydencie z syntetycznym polo, w trakcie rutynowych badań kontrolnych moich dziewczynek, mimochodem wspomniałam o swoich trudnościach doktor Patel w naszej przychodni. Liczyłam na prostą, medyczną poradę, jak zapewnić im przyjemny chłód na polu golfowym, ale nauka rzadko bywa tak jednoznaczna w przypadku małych dzieci. Wymamrotała coś o tym, że ich skóra jest cienka jak pergamin i w zasadzie beznadziejnie radzi sobie z regulacją temperatury, co ma całkowity sens – biorąc pod uwagę fakt, że Florence regularnie budzi się o trzeciej nad ranem spocona jak makler giełdowy z lat 80. tylko dlatego, że włożyłam ją do zwykłego śpiworka.

Z tego, co zdołałam wywnioskować przez mgłę niewyspania, ochrona dziecka przed słońcem to nie tylko smarowanie go grubą warstwą lepkiego kremu z filtrem 50, który to krem ono od razu będzie próbowało zlizywać z własnych rączek, podczas gdy ty próbujesz wcisnąć mu na głowę kapelusz z szerokim rondem (który i tak za chwilę wyląduje w stawie). Chodzi głównie o znalezienie ubranek, które zakryją skórę, ale nie uwiężą ciepła. Brzmi to jak niemożliwa do zrealizowania sprzeczność, ale to najwyraźniej jedyny sposób, by zapobiec jednoczesnemu poparzeniu i przegrzaniu malucha.
Jeśli i ty próbujesz przebrnąć przez absolutne pole minowe, jakim jest ubieranie małych ludzi na plenerowe imprezy rodzinne tak, żeby nie stracić przy tym zmysłów, być może zechcesz przejrzeć ofertę organicznych ubranek dla niemowląt Kianao, zanim przez przypadek kupisz im w pełni syntetyczny, trzyczęściowy dres, w którym będą po prostu nieszczęśliwe.
Brutalna prawda o dostępie do pieluchy w klubie golfowym
Porozmawiajmy przez chwilę o pajacykach, bo to temat, który zajmuje niezdrową część moich codziennych rozmyślań. Odmawiam kupowania jakiegokolwiek ubranka, choćby z nie wiem jak uroczym kołnierzykiem, jeśli nie ma zatrzasków w kroku. Koniec kropka.
Wyobraź sobie taki scenariusz: jesteś w cichej, wyłożonej mahoniem szatni. Członkowie klubu po cichu dyskutują o swoim swingu. Nagle Matilda robi tę przerażającą minę, z którą robi się cała czerwona, patrzy niewidzącym wzrokiem w dal i wydaje z siebie dźwięk, który mogę określić jedynie jako katastrofalny. Pędzisz do przewijaka. Jeśli ma na sobie tradycyjny strój do minigolfa, czyli spodnie i wciągniętą do środka koszulę, musisz odpiąć mikroskopijny pasek, zdjąć spodnie i wyciągnąć koszulę, której ułożenie zajęło ci przed chwilą dziesięć minut. Jeśli ma na sobie lity, jednoczęściowy kombinezon bez napów w kroku, musisz po prostu rozebrać ją do naga w lodowatym pomieszczeniu, podczas gdy ona swoimi wrzaskami budzi okolicę.
Właśnie dlatego moim absolutnie ulubionym zakupem na tę niedorzeczną urodzinową imprezę był Organiczny pajacyk dziecięcy z dekoltem Henley i krótkim rękawem. Powiedzmy to wprost – jest genialny. Ma dekolt typu henley z trzema guzikami, dzięki czemu wygląda jak elegancka koszulka polo – co w pełni zadowala archaiczne zasady dress code'u mojego teścia – a w rzeczywistości jest po prostu ogromnym, miękkim pajacykiem. Jest uszyty z bawełny organicznej, więc nie wywołał u nich wysypki, a co najważniejsze – kiedy między dziewiątym a dziesiątym dołkiem doszło do nieuniknionej, synchronicznej awarii pieluchowej u obu bliźniaczek, po prostu rozpięłam napy u dołu, załatwiłam co trzeba i ulotniłam się z zachowaniem jakichś resztek godności.
Niemowlęce skarpetki w romby skwituję jednym zdaniem: spadną na parkingu, zanim w ogóle zdążysz dojść do budynku, więc nawet nie zaprzątaj sobie nimi głowy.
Wielki spisek guzikowy
Ktokolwiek projektuje klasyczne, wyjściowe ubranka dla niemowląt, zdecydowanie nie ma dzieci, a jeśli ma, to jego dzieci są z jakiegoś powodu wykonane w całości z drewna i niczego nie żują. Prawdziwe koszulki polo mają z przodu te sztywne kołnierzyki i twarde, plastikowe guziki.

Wiecie, co robi ząbkujący dwulatek z twardym, plastikowym guzikiem? Odgryza go. Będzie siedzieć w wózku, cichutko obrabiając nitkę swoimi ostrymi jak brzytwa przednimi ząbkami, dopóki guzik nie odpadnie, po czym spróbuje się nim zadławić na środku pola golfowego, podczas gdy publiczność złożona z emerytów będzie patrzeć, jak wykonujesz chwyt Heimlicha. Każdy, kto serwuje niemowlakowi mocno wykrochmalony kołnierzyk albo łatwe do urwania, plastikowe guziki, najwidoczniej nigdy nie miał do czynienia z ząbkującym, zalanym kwaśną śliną dzieckiem.
Na chłodniejsze fragmenty dnia – bo to przecież Anglia, więc pogoda naturalnie zmieniła się z oślepiającego słońca w przygnębiającą mżawkę w porze lunchu – założyłam im Organiczny pajacyk zimowy z długim rękawem i dekoltem Henley. Zasadniczo daje to ten sam elegancki wygląd w stylu preppy, wciąż ma ten bezpieczny, miękki kołnierzyk bez ryzyka zadławienia, ale zakrywa rączki na tyle dobrze, że moja teściowa przestała co pięć minut głośno pytać, czy dziewczynki przypadkiem nie zamarzają.
Dlaczego buty to w większości tylko rekwizyt
A teraz muszę poruszyć temat butów, bo w tej kwestii moja logika kompletnie zawiodła. Kupiłam Antypoślizgowe pierwsze buty dla niemowląt z miękką podeszwą, ponieważ do złudzenia przypominają klasyczne mokasyny żeglarskie albo buty do golfa w stylu vintage. Usprawiedliwiłam ten zakup, wmawiając sobie, że miękkie podeszwy będą dobre dla kości ich rozwijających się stópek – dokładnie tak, jak kiedyś powiedziała mi ekspedientka w sklepie obuwniczym.
Słuchajcie, są urocze. Dwukolorowy design jest nieprawdopodobnie elegancki i świetnie wyglądały na zdjęciach, do których zrobienia zmusiliśmy mojego teścia. Ale wciskanie ich na wijącego się malucha, który idealnie naśladuje wściekłego węgorza, to doświadczenie, które uczy potężnej pokory. Spędziłam dziesięć minut siłując się z nimi na stopach Matildy na tylnym siedzeniu samochodu i obrywając przy tym dwa razy w żebra, tylko po to, by na trzecim dołkiem skutecznie zdołała wykopać lewy but prosto do stawu. To urocze buciki, ale zrozumiałam, że w tym wieku wszelkie obuwie ma charakter wyłącznie dekoracyjny i wybitnie tymczasowy.
Zanim dotarliśmy do jadalni na uroczysty obiad po grze, dziewczynki były absolutnie brudne. Florence w jakiś sposób zdołała rozmazać na swoim zielonym pajacyku coś, co wyglądało na kaczkę. Na dokładnie taką ewentualność zabrałam zapasowe ubranko, więc przebrałam ją w Niemowlęce body z bawełny organicznej z falbaniastymi rękawkami. Całkowicie porzuca sportowy motyw, ale te małe, fruwające rękawki wyglądały na tyle elegancko, że obsługa nie oceniała nas zbyt surowo – o ile oczywiście zignoruje się fakt, że chwilę później zanurkowała twarzą prosto w miskę z puree ziemniaczanym.
Prawda jest taka, że ubieranie dzieci na tego typu imprezy to tylko gigantyczne ćwiczenie w zarządzaniu własnym lękiem. Chcesz, żeby wyglądały porządnie, chcesz uszanować miejsce, w którym się znajdujecie, ale koniec końców, to wciąż małe, dzikie stworzenia, które chcą tylko jeść piasek i przed tobą uciekać. Najlepsze, co możesz zrobić, to założyć im coś miękkiego, zrobić jedno dobre zdjęcie w ciągu pierwszych pięciu minut, zanim zacznie się chaos, a potem po prostu pogodzić się ze swoim losem.
Zanim zaczniesz pakować samochód na kolejną rodzinną wyprawę i zorientujesz się, że kompletnie zapomniałaś chusteczek i zapasowych smoczków, spójrz na naszą pełną gamę ekologicznych ubranek dziecięcych. Znajdziesz u nas coś, przez co twoje dziecko nie będzie wrzeszczeć z dyskomfortu, gdy ty będziesz próbować w spokoju zjeść swoją krewetkową przekąskę.
Pytania, które w panice wpisywałam w Google w toalecie klubu golfowego
Czy kołnierzyki stwarzają ryzyko zadławienia u ząbkujących maluchów?
Jeśli to te sztywne, nakrochmalone kołnierzyki z luźno przyszytymi, plastikowymi guzikami – to tak, absolutnie. Ząbkujące dzieci to w zasadzie bardzo zmotywowane gryzonie, które bez problemu przegryzą nić. Teraz używam już tylko ubranek z miękkimi, dzianinowymi atrapami kołnierzyków albo wzmocnionymi napami, bo odmawiam spędzania popołudnia na wyławianiu plastiku z buzi mojej córki, podczas gdy ona gryzie mnie po palcach.
Jak ogarnąć zmianę pieluchy na polu golfowym?
Z obezwładniającym poczuciem paniki i mnóstwem mokrych chusteczek. Szczerze mówiąc, jeśli ubierzesz je w strój, który nie ma napów w kroku, to całkowicie zrujnujesz sobie dzień. Rozbieranie dziecka do naga w miejscu publicznym tylko dlatego, że kupiłaś jednoczęściowy kombinezon bez szybkiego dostępu, to szkolny błąd, który popełniłam tylko raz.
Czy dla niemowląt lepszy jest krem z filtrem czy długie rękawy?
Mój lekarz stwierdził, że to ubrania są pierwszą linią obrony, bo niemowlęta nie znoszą noszenia kremu z filtrem. Wcierają go sobie w oczy, zlizują, a kiedy tarzają się w trawie, krem ostatecznie znika. Cienka, przewiewna, bawełniana koszulka z długim rękawem sprawdza się nieskończenie lepiej niż próby przyszpilenia ich do ziemi, by co pół godziny nakładać nową warstwę kremu.
Czy powinnam kupować prawdziwe buty golfowe dla roczniaka?
Nie, błagam, nie róbcie sobie tego. Nie potrzebują butów z kolcami, w końcu ledwo trzymają pion, uderzając po drodze w każdy stolik. Założenie sztywnych, miniaturowych butów dla dorosłych na stopę malucha jest fizycznie niewykonalne. Trzymajcie się butów z miękką podeszwą, a najlepiej po prostu zaakceptujcie fakt, że i tak na koniec dnia wylądują w samych skarpetkach.
Jaki jest najlepszy materiał na strój dla dziecka do klubu golfowego?
Bez dwóch zdań – bawełna organiczna. Wiele „sportowych” ubranek dla niemowląt jest zrobionych z tego samego syntetycznego poliestru co odzież golfowa dla dorosłych. O ile dorosłemu facetowi taki materiał odprowadza pot, o tyle dla dziecka kończy się to przepoconą, pełną wysypki katastrofą. Naturalne włókna oddychają, a to oznacza, że nie będziesz musiała radzić sobie z krzyczącym, przegrzanym dzieckiem podczas uroczystego obiadu.





Udostępnij:
Gdy pęka różowa bańka: Jak przetrwać szał na punkcie Baby Glindy
Jak akordy Baby I Love Your Way uratowały nasze wieczorne usypianie