Byłam w trzydziestym szóstym tygodniu ciąży z moim najstarszym synem, kiedy technik USG nagle zamilkła, zaczęła wściekle stukać w swoją małą klawiaturę i przeprosiła, by pójść po lekarza. Cięcie do dwudziestu minut później – siedzę w moim dusznym samochodzie na parkingu przed supermarketem i odbieram wiadomości od trzech różnych osób, które nagle zdobyły dyplomy medyczne. Moja mama kazała mi położyć się do góry nogami na desce do prasowania z paczką mrożonego groszku na żebrach. Pani przy kasie w sklepie zarzekała się, że powinnam wcisnąć wodoodporny głośnik za pas ciążowy i puszczać Mozarta. Moja najlepsza przyjaciółka napisała tylko: „Chwała Panu, umawiaj się na cesarkę i ratuj dno miednicy, skarbie”. Trzy różne osoby, trzy kompletnie bezużyteczne rady, a ja siedziałam tam, zalewając się potem i zastanawiając się, co u licha zrobiłam nie tak, że moje dziecko zaparkowało tyłem do wyjścia.
Jeśli czytasz to, gorączkowo googlując w środku nocy, bo twój lekarz właśnie zrzucił na ciebie diagnozę „położenie miednicowe”, będę z tobą szczera – weź głęboki oddech, zamknij forum, na którym jakaś mama twierdzi, że odwróciła swoje dziecko, pijąc herbatkę z mniszka lekarskiego, i posłuchaj kogoś, kto przez to przeszedł. Mój najstarszy, który jest obecnie powodem, dla którego nie możemy mieć w domu ładnych rzeczy i gwiazdą moich najbardziej stresujących momentów w rodzicielstwie, był właśnie tym upartym, odwróconym maluchem. I chociaż wtedy wydawało mi się to końcem świata i zrujnowaniem mojego idealnie spisanego planu porodu, to w pełni to przeżyliśmy.
Co tam się właściwie dzieje?
Zasadniczo, zamiast przyjąć pozycję startową głową w dół jak normalne, współpracujące niemowlę, moje dziecko traktowało moją macicę jak hamak. Moja lekarka wyjaśniła mi, że położenie miednicowe oznacza po prostu, że maluch ustawił się do wyjścia pośladkami lub stopami, a nie głową w dół. Z tego, co zrozumiałam z jej bazgrołów na kartce papieru, jest kilka sposobów na to, jak dziecko może się tam zwinąć. Mój najstarszy ułożył się pośladkowo, co w zasadzie oznaczało, że jego pupa była skierowana w dół do wyjścia, ale nogi miał całkowicie złożone w pół, z palcami u stóp opartymi obok uszu, jak jakiś cyrkowy akrobata.
Mogą też siedzieć po turecku lub mieć jedną nóżkę zwisającą w dół, jakby sprawdzały wodę w basenie. Mój ginekolog rzucił jakimiś statystykami, mówiąc, że około trzy do czterech procent donoszonych dzieci ostatecznie zostaje w tej pozycji, więc naturalnie, moje dziecko musiało dołączyć do tego specjalnego, trudnego małego klubu.
Dlaczego one tak się blokują?
Pamiętam, jak siedziałam w garażu, agresywnie zaklejając pudła dla mojego sklepu na Etsy, podczas gdy moje żebra były wielokrotnie maltretowane przez maleńką, twardą główkę. Zastanawiałam się, dlaczego to mnie spotyka. Zapytałam moją lekarkę o konkretny powód, i szczerze mówiąc, jej odpowiedź przypominała wielkie, profesjonalne wzruszenie ramionami. Powiedziała, że czasem jest za dużo płynu owodniowego, więc dziecko po prostu pływa w kółko w nieskończoność, a czasem jest go za mało, przez co klinuje się na amen. Wspomniała też, że kształt macicy może mieć znaczenie, albo może łożysko stawało na przeszkodzie.
W moim przypadku stwierdziła, że przez to, że mam krótszy tułów, maluchowi po prostu zabrakło miejsca na ostatecznego fikołka i ugrzązł pośladkami w mojej miednicy. On utknął, ja czułam się fatalnie, a żadne pobożne życzenia nie były w stanie magicznie wyczarować więcej wolnego miejsca w moim brzuchu.
Brutalna prawda o ich odwracaniu
Porozmawiajmy o medycznej próbie obrócenia dziecka, którą mój lekarz nazwał obrotem zewnętrznym (ECV). W skrócie smarują ci brzuch żelem, dwie osoby chwytają go z zewnątrz i próbują agresywnym, fizycznym masażem zmusić dziecko do przewrotu w przód. Pozwoliłam im spróbować w trzydziestym siódmym tygodniu ciąży, bo bardzo zależało mi na porodzie naturalnym. Oszczędzę wam napięcia i powiem tylko, że było to szalenie nieprzyjemne, mój mąż wyglądał, jakby miał zaraz zemdleć w fotelu w rogu sali, a dziecko nie drgnęło ani o centymetr. Cała męka trwała może z dziesięć minut, ale czułam się, jakby minęła godzina, a mój uparty syn po prostu kopnął lekarkę w rękę i został dokładnie tam, gdzie był.

Kiedy to zawiodło, wpadłam w króliczą norę domowych sposobów. Spędziłam trzy dni na robieniu ćwiczeń miednicy na piłce do jogi, jednocześnie paląc szałwię, trzymając mrożone warzywa na klatce piersiowej i chodząc na czworakach po moim salonie. Szukałam nawet kręgarza, żeby nastawił mi miednicę. Nic z tego nie zadziałało, a jedyne, co zyskałam, to koszmarną zgagę i spojrzenia mojego psa sugerujące, że straciłam rozum.
Trudna decyzja w dniu porodu
Ostatecznie mój ginekolog wyłożył nam kawę na ławę. Próba urodzenia dziecka, kiedy najpierw wychodzą stópki czy pośladki, niesie za sobą całą masę ryzyk, na które nie byłam gotowa. Wyjaśniła, że pępowina może wypaść jako pierwsza i zostać zaciśnięta, odcinając tlen, a co gorsza – ciało dziecka może się urodzić, ale jego większa głowa utknie za moją kością miednicy. Nie zamierzałam grać w rosyjską ruletkę dotlenieniem mojego dziecka tylko po to, by mieć wymarzony poród, więc umówiliśmy się na cesarskie cięcie.
Nie będę owijać w bawełnę w kwestii poważnej operacji jamy brzusznej, ale wiedza, w jakim dokładnie dniu i o której godzinie pojawi się moje dziecko, była w zasadzie błogosławieństwem. Weszliśmy na spokojnie, znieczulili mnie i wyciągnęli go za pupę. To był najspokojniejszy poród ze wszystkich moich trojga dzieci, głównie dlatego, że nie byłam wykończona dwudniowymi skurczami wcześniej.
Jeśli kompletujesz wyprawkę, czekając na przybycie swojego upartego malucha, sprawdź naszą kolekcję ekologicznych, przyjaznych dla bioderek ubranek i akcesoriów dla noworodków, które sprawią, że te pierwsze dni będą trochę delikatniejsze.
Żabie udka i bioderka Twojego dziecka
A oto rzeczy, o których nikt cię nie ostrzega: bioderka. Przez to, że moje dziecko spędziło ostatnie dwa miesiące mojej ciąży złożone jak tani leżak ogrodowy na maleńkiej przestrzeni, po porodzie jego małe stawy biodrowe były w totalnej rozsypce. Kiedy pielęgniarki kładły go na plecach, jego nóżki nie opadały normalnie; odchylały się na boki w szerokiej, przesadzonej pozycji "na żabkę".
Mój pediatra powiedział mi, że u dzieci, które „zaparkowały” tyłem w łonie matki, ryzyko dysplazji stawów biodrowych jest znacznie wyższe. W dużym skrócie oznacza to, że panewka stawu biodrowego jest zbyt płytka, by prawidłowo utrzymać kość nogi. Z tego powodu standardową procedurą jest obowiązkowe badanie USG bioderek, gdy maluch ma około sześciu tygodni, aby sprawdzić stawy. Do tego czasu musisz uważać na to, jak je ubierasz i nosisz. Absolutnie nie możesz wciskać takich maluchów w ciasne otulacze, które blokują ich nogi prosto w dół, ponieważ zmuszanie ich do wyprostu nóg może wręcz wywołać dysplazję, której próbujesz uniknąć. Musisz pozwolić, żeby ich nóżki naturalnie rozchodziły się na boki.
Ubieranie malucha z rozbrykanymi bioderkami
Przez te jego szalone "żabie nóżki" musiałam całkowicie przemyśleć to, jakie ubranka dla niego kupowałam. Zaczęłam szukać rzeczy, które nie ograniczałyby jego dolnej połowy ciała, dopóki czekaliśmy na to, aż jego bioderka osadzą się w normalnych panewkach. Ostatecznie upolowałam body niemowlęce bez rękawków z bawełny organicznej od Kianao i szczerze mówiąc, stało się to moim absolutnie ulubionym ubrankiem z ich oferty.

Uwielbiam to ubranko, bo jest super elastyczne w dolnej części, co oznacza, że jego bioderka mogły układać się pod tymi dziwnymi, szerokimi kątami, a materiał nie wbijał mu się w uda. Jest uszyte z bawełny organicznej, więc nie podrażniało wrażliwej skóry noworodka ani nie sprawiało, że pocił się na śmierć w teksańskie upały. Dodatkowo, zawsze zwracam uwagę na budżet, a przy tak przyzwoitej cenie nie miałam wyrzutów sumienia, kupując aż pięć sztuk – co było absolutnie konieczne, bo Bóg jeden wie, że zmagaliśmy się z pieluszkowymi awariami i robiliśmy pranie dwa razy dziennie. Ubranko wspaniale znosiło pranie, w przeciwieństwie do tych tanich wielopaków z supermarketu, które po jednym praniu kurczą się do rozmiaru jakiegoś dziwnego kwadratu.
Jak zająć malucha na pleckach
Ponieważ bardzo zależało nam, żeby jego bioderka były swobodne i zdrowe, unikaliśmy noszenia go w wąskich nosidełkach czy ograniczających ruchy leżaczkach, w których jego nogi bezwładnie by zwisały. W efekcie spędzaliśmy mnóstwo czasu, kładąc go na płasko na pleckach na podłodze. Żeby powstrzymać go od krzyczenia do sufitu, używaliśmy drewnianego stojaka edukacyjnego (baby gym).
Będę z tobą szczera – jest niesamowicie uroczy, a estetyka naturalnego drewna wyglądała w moim salonie o wiele lepiej niż jakieś gigantyczne, neonowe, plastikowe potworności. Jednak jest nieco nieporęczny, jeśli mieszkasz w małym domu, w którym i tak potykasz się już o dziecięce akcesoria. Niemniej jednak wiszące drewniane kółka i mały materiałowy słoń odwracały jego uwagę na tyle skutecznie, by wesoło wierzgał swoimi żabimi nóżkami, podczas gdy ja składałam na kanapie góry pieluszek do odbijania. Zdecydowanie więc zapracował na swoje miejsce w naszym domu.
Sposób na odstresowujące gryzienie
Ponieważ w przypadku mojego najstarszego syna wszystko musi być odrobinę dramatyczne, zaczął wykazywać oznaki wczesnego ząbkowania jeszcze wtedy, gdy jeździliśmy na kontrolne wizyty z bioderkami w wieku sześciu tygodni. Młody ciągle się ślinił i wpychał sobie całą pięść do buzi, kiedy siedzieliśmy w sterylnych poczekalniach.
Na wszelki wypadek miałam w kieszeni torby na pieluchy silikonowo-bambusowy gryzak Panda. To po prostu solidny, łatwy do wyczyszczenia kawałek silikonu, który mogłam przetrzeć chusteczką albo wrzucić do zmywarki po powrocie do domu. Jego płaski kształt sprawiał, że sam potrafił go utrzymać, nie upuszczając go co dwie sekundy. Uratowało to moje zdrowie psychiczne i uchroniło przed sytuacją, w której ogryzałby moje knykcie, podczas gdy my czekaliśmy na USG.
Macierzyństwo rzadko układa się dokładnie tak, jak to sobie zaplanowałaś w głowie. Niezależnie od tego, czy twoje dziecko jest ułożone głową w dół, nogami w dół, czy akurat uprawia tam gimnastykę – i tak pojawi się na świecie dokładnie tak, jak powinno. Zaufaj lekarzom, chroń te malutkie bioderka, kiedy już się pojawią, i bądź dla siebie wyrozumiała.
Gotowa na zaopatrzenie się w rzeczy, które naprawdę odpowiadają unikalnym potrzebom twojego dziecka? Odkryj naszą pełną kolekcję zrównoważonych i sprawdzonych przez rodziców produktów właśnie tutaj.
Pytania, które gorączkowo wpisywałam w Google o 3 nad ranem
Czy to moja wina, że moje dziecko się nie obróciło?
Boże, nie. Proszę, przestań się obwiniać. Nie siedziałaś źle, nie spałaś źle i nie spowodowałaś tego tym, że zbyt dużo pracowałaś. Mój lekarz dosłownie powiedział mi, że to głównie kwestia pecha i poziomu płynu owodniowego. Twoje dziecko po prostu wygodnie się ułożyło i zabrakło mu miejsca.
Czy nadal mogę używać otulacza?
Możesz, ale musisz wyrzucić te obcisłe. Mój pediatra był w tej kwestii wyjątkowo rygorystyczny: każdy otulacz czy śpiworek musi mieć na dole szeroką, luźną kieszeń, żeby dziecko mogło zginać i odchylać kolana na boki. Jeśli materiał wymusza u nich wyprostowanie nóg w dół jak w burrito, może to zrujnować ich stawy biodrowe.
Czy zabieg odwracania naprawdę boli?
Nie będę cię okłamywać, ECV (obrót zewnętrzny) to nie był relaks w spa. Czułam się tak, jakby ktoś próbował agresywnie wyrabiać ciasto na chleb, używając moich narządów wewnętrznych. To bardzo intensywny nacisk. Trwa krótko, ale jeśli masz niski próg bólu, przed zabiegiem warto porozmawiać z lekarzem o opcjach jego złagodzenia.
Czy ich nogi na zawsze zostaną zgięte jak u żaby?
Wygląda to dość szalenie tuż po urodzeniu, ale spokojnie, to nie trwa wiecznie. Mój syn spał z kolanami przy żebrach przez kilka miesięcy, ale w miarę jak rósł i się wyciągał, jego nogi same powoli się prostowały. Po prostu pamiętaj o USG w szóstym tygodniu życia, żeby lekarz mógł potwierdzić, czy wszystko rozwija się prawidłowo.
Czy powinnam teraz kupić specjalne nosidełko?
Nie potrzebujesz specjalnego nosidła do „ułożenia miednicowego”, ale potrzebujesz nosidła ergonomicznego. Moja lekarka powiedziała, aby kategorycznie unikać wąskich nosidełek (tak zwanych "wisiadeł"), w których krocze dziecka przyjmuje cały ciężar, a nogi po prostu zwisają w dół. Potrzebujesz nosidła, które podpiera dziecko od kolana do kolana, zachowując nóżki w zdrowym kształcie litery „M”.





Udostępnij:
Życie z naszym małym szefem i kto dubbinguje film "Dzieciak rządzi"
Kliniczna i emocjonalna rzeczywistość straty dziecka w naszym świecie