Kiedy byłam w ciąży z moim pierwszym dzieckiem, podczas jednego niedzielnego obiadu dostałam trzy zupełnie sprzeczne rady. Moja mama, która święcie wierzy, że lata 90. były szczytem rodzicielskiej perfekcji, powiedziała mi, że powinnam kupić każdą najdrobniejszą rzecz z mojej wyprawkowej listy do trzeciego miesiąca, tak na wypadek, gdyby maluch pośpieszył się na świat. Moja babcia, kochana kobieta, pochyliła się nad swoją mrożoną herbatą i wyszeptała, że znoszenie rzeczy dla dziecka do domu przed porodem to zapeszanie. A potem moja najlepsza przyjaciółka Sarah, żona żołnierza stacjonująca w Niemczech, napisała do mnie z drugiego końca świata, że muszę natychmiast zacząć chomikować wózki, bo europejskie terminy wysyłki zrujnują mi życie.
Skończyło się na chaotycznej mieszance tych trzech podejść, co oznaczało, że w dwudziestym tygodniu ciąży miałam pełen przesądów atak paniki, agresywnie rozpakowując krzesełko do karmienia. Będę z tobą szczera – cała branża dziecięca opiera się na wmawianiu niewyspanym, naładowanym hormonami kobietom, że brak tego jednego, jedynego gadżetu zrujnuje życie ich dziecka. Ale po urodzeniu trójki dzieci w ciągu pięciu lat, prowadzeniu własnej firmy na wsi w Teksasie i przetrwaniu na odgrzewanej kawie, nauczyłam się, że niemowlęta tak naprawdę potrzebują bardzo niewiele, a większość z tego, czego wymagają, sprowadza się do suchej pieluszki i mamy, która jeszcze nie oszalała do reszty.
Wielka panika finansowa trzeciego trymestru
Pamiętam, jak siedziałam na podłodze w salonie, otoczona kartonami, i płakałam, bo nie potrafiłam złożyć wózka spacerowego. Mój najstarszy syn, Hunter, to mój żywy przykład ku przestrodze, bo wydałam na niego zdecydowanie za dużo pieniędzy. Myślałam, że wózek za kilka tysięcy złotych uczyni mnie lepszą matką, ale zrobił ze mnie tylko spłukaną matkę z okropnie ciężkim kawałkiem metalu, który nawet nie mieścił się w bagażniku mojego sedana.
Sarah przeżywała dokładnie to samo w Europie, gorączkowo do mnie pisząc, żebym przetłumaczyła jej historię nocnych poszukiwań na temat tego, ile właściwie kosztuje Babyerstausstattung. Najwyraźniej to po prostu bardzo długi i agresywny niemiecki sposób na zapytanie, o ile wyprawka dla noworodka uszczupli twoje konto w banku. Policzyłyśmy to razem i nieważne, czy jesteś w Teksasie, czy w Monachium, zebranie wszystkich podstaw – bezpiecznego fotelika samochodowego, łóżeczka, ubranek i pieluch – to koszt, który prawdopodobnie pochłonie kilka do kilkunastu tysięcy złotych, w zależności od tego, jak łatwo ulegasz ukierunkowanym reklamom na Instagramie.
A skoro o ubrankach mowa, zrób sobie przysługę i odpuść sobie te malutkie niemowlęce dżinsy. Ktokolwiek wymyślił dżins dla noworodka, wyraźnie nigdy nie próbował wepchnąć krzyczącego, wiercącego się ziemniaczka w sztywne spodnie o 3 nad ranem. Chcesz po prostu miękkich, oddychających i rozciągliwych warstw, dlatego ja praktycznie nie rozstawałam się z produktem takim jak Body Dziecięce z Bawełny Organicznej. Mój średni syn miał straszną egzemę i nasz lekarz, doktor Evans, wspomniał, że syntetyczne tkaniny zatrzymują ciepło i wilgoć, co chyba tworzy ten wściekły mikroklimat na ich skórze. Kiedy zmieniłam mu ubranka na te organiczne body bez rękawków, czerwone plamy wreszcie odpuściły, a dodatkowo zakładki na ramionach oznaczały, że podczas tych absolutnie wybuchowych awarii pieluchowych mogłam ściągnąć je w dół przez nogi, zamiast ciągnąć to wszystko przez jego głowę.
Próba ustalenia idealnego harmonogramu
Kiedy już otrząśniesz się po szoku cenowym, wkraczasz w całą debatę o tym, kiedy właściwie powinnaś zacząć kompletować wyprawkę. Jeśli poczekasz zbyt długo, będziesz kuśtykać przez wielki hipermarket w trzydziestym ósmym tygodniu ciąży, pocąc się w swoich legginsach ciążowych i próbując zdecydować między dwoma identycznymi aspiratorami do nosa. Ale jeśli kupisz wszystko za wcześnie, skończysz wpatrując się w laktator przez sześć miesięcy, nakręcając własny niepokój.

W przypadku mojego ostatniego dziecka, znalazłam złoty środek około dwudziestego tygodnia, tuż po badaniu połówkowym, bo w końcu poczułam, że mogę trochę odetchnąć i faktycznie cieszyć się wybieraniem rzeczy bez konieczności taszczenia ze sobą ogromnego brzucha z trzeciego trymestru. Sarah poszła na żywioł i zaciągnęła swojego biednego męża do potężnego sklepu stacjonarnego gdzieś w Niemczech, tylko po to, by móc agresywnie testować wózki na różnych rodzajach płytek podłogowych, bo absolutnie odmawia zaufania opiniom z internetu. Cóż, bez względu na to, czy unikasz turystów w niemieckim centrum niemowlęcym, czy scrollujesz na telefonie w teksańskim domu na farmie, wszystkie po prostu próbujemy wymyślić, jak sprowadzić te rzeczy do naszych domów przed pojawieniem się dziecka, nie ogłaszając przy tym bankructwa.
I słuchajcie, mamy są dokładnie takie same, niezależnie od tego, na jakim kontynencie mieszkają. Przysięgam, że Sarah spędziła całą swoją ciążę na polowaniu na jakiś rabat w sklepie dziecięcym, żeby nie musieć sprzedawać nerki za krzesełko do karmienia. Powiedziałam jej, że całkowicie to rozumiem, biorąc pod uwagę, że kiedyś spędziłam trzy godziny na Reddicie, szukając działającego kodu rabatowego dla jej ulubionego sklepu, tylko po to, by pomóc jej zaoszczędzić dziesięć euro na koszu na pieluchy, który ostatecznie i tak jej się nie spodobał. Po prostu musisz przełknąć dumę, zapisać się do każdego irytującego newslettera i poczekać na świąteczne wyprzedaże, zanim kupisz te najdroższe rzeczy.
Absolutna rzeczywistość czwartego trymestru
Kiedy już przywieziesz dziecko do domu, cały ten drogi sprzęt jakoś schodzi na dalszy plan, a ty po prostu próbujesz utrzymać przy życiu małego, bardzo gniewnego człowieka. Dr Evans wygłosił mi cały wykład o „czwartym trymestrze”, co, jak jestem prawie pewna, oznacza po prostu, że dzieci rodzą się około trzech miesięcy przed tym, zanim są neurologicznie gotowe na poradzenie sobie z byciem poza łonem matki. Wręczył mi broszurę o metodzie 5S doktora Harveya Karpa – otulanie, szumienie, pozycjonowanie na brzuchu, kołysanie i ssanie – i powiedział mi, że muszę po prostu odtworzyć wrażenia z życia płodowego, ciasno je zawijając i agresywnie szumiąc im do ucha, jednocześnie kołysząc się po salonie jak zombie.

Szczerze mówiąc, to czasami działało, ale jest tyle porad medycznych, które po prostu sprawiają, że czujesz się, jakbyś ponosiła porażkę. Lekarz powiedział mi, że dla prawidłowego rozwoju mózgu dzieci muszą słyszeć jakieś 21 000 słów dziennie, co brzmiało jak stanowczo za dużo gadania dla introwertyczki takiej jak ja. Więc po prostu zaczęłam opowiadać o składaniu prania i narzekać na głos na rachunek za prąd, żeby wyrobić normę. A nawet nie wspominajcie mi o wanienkach dla dzieci – po prostu połóż ręcznik w zlewie kuchennym, zaoszczędź stówę i uniknij bałaganu w łazience.
Potem powiedzieli mi o bezpiecznym śnie i o tym, jak niemowlęta muszą spać płasko na plecach bez absolutnie niczego w łóżeczku, aby zapobiec SIDS (śmierci łóżeczkowej). To jest przerażające, ale oznacza też, że nie musisz marnować pieniędzy na te drogie, falbaniaste ochraniacze do łóżeczka, które ostatecznie są tylko zagrożeniem uduszeniem. Szczerze mówiąc, usypianie ich w stanie „sennym, ale obudzonym”, jak głoszą ci wszyscy konsultanci ds. snu, wydaje się mitologicznym konceptem, więc jeśli usypianie przy karmieniu teraz u ciebie działa, po prostu przetrwaj noc, a odzwyczajaniem martw się później.
Sprawdź naszą pełną kolekcję naturalnych, bezproblemowych artykułów dla niemowląt, które naprawdę ułatwią ci życie na Kianao.com.
Okopy ząbkowania i estetyczne zabawki
Mniej więcej w tym samym czasie, gdy w końcu zorientujesz się, jak je usypiać, ich zęby zaczynają się wyrzynać i całe twoje życie znów się sypie. W przypadku mojego drugiego dziecka ząbkowanie było w zasadzie czteromiesięcznym egzorcyzmem, podczas którego prześlinił sześć śliniaków dziennie i próbował żuć ogon psa, moje kluczyki do samochodu i krawędź drewnianego stolika kawowego.
Mój lekarz powiedział, że ta cała dodatkowa ślina może powodować okropne wysypki na brodzie, a ból promieniujący z dziąseł sprawia, że szarpią się za uszy, co zawsze wprawiało mnie w panikę, bo myślałam, że to zapalenie ucha. Kupiłam tak wiele bezużytecznych plastikowych kółek, zanim w końcu znalazłam Gryzak Panda, i nie przesadzam, gdy mówię, że ten mały kawałek silikonu uratował moje zdrowie psychiczne. Jest całkowicie płaski, więc jego pulchne, małe, nieskoordynowane rączki mogły go naprawdę trzymać bez upuszczania co pięć sekund, a ponieważ jest to silikon spożywczy, mogłam po prostu wrzucić go do zmywarki, gdy nieuchronnie spadł na podłogę w sklepie spożywczym. Zwykle wrzucałam go do lodówki na dziesięć minut, zanim mu go dałam, a zimno na tyle znieczulało jego dziąsła, że w końcu przestawał krzyczeć i po prostu agresywnie obgryzał uszy pandy.
Kiedy nie krzyczą z powodu zębów, powinnaś zapewniać im rozrywkę, i to jest moment, w którym zostajesz wciągnięta w kupowanie miliona zabawek. Posłuchaj, uwielbiam nasz Tęczowy Drewniany Stojak Edukacyjny. Jest niezaprzeczalnie wspaniały, wykonany z drewna pozyskiwanego w sposób zrównoważony i nie gra tej wstrętnej, elektronicznej muzyki cyrkowej, przez którą mam ochotę wyrzucić go przez okno. Będę jednak z tobą szczera: czasami kładziesz je pod tym pięknie wykonanym, dopasowanym kolorystycznie arcydziełem Montessori, a one po prostu chcą przez czterdzieści pięć minut gapić się na zakurzony wentylator sufitowy. Niemowlęta są dziwne. To świetne do rozwijania u nich śledzenia wzrokiem i zachęcania ich do sięgania po małego drewnianego słonika, ale nie czuj się źle, jeśli ich ulubioną zabawką ostatecznie zostanie puste opakowanie po chusteczkach.
Prawda jest taka, że kupisz rzeczy, których nie potrzebujesz, będziesz płakać nad rozlanym mlekiem i będziesz zastanawiać się, czy wszyscy inni mają to wszystko obmyślone. Nie mają. Wszyscy po prostu siedzimy tutaj, googlując kody rabatowe i mając nadzieję, że nasze dzieci w końcu zjedzą jakieś warzywo. Jeśli jesteś zmęczona przebieraniem w śmieciach i po prostu chcesz bezpiecznych, zrównoważonych rzeczy, które naprawdę działają, weź to, czego potrzebujesz, i zignoruj całą resztę.
Gotowa pominąć zagracanie domu i zaopatrzyć się w rzeczy, których naprawdę będziesz używać? Poznaj naszą pełną kolekcję akcesoriów dziecięcych polecanych przez rodziców.
Pytania, które ciągle zadają mi spanikowane matki
Skąd mam wiedzieć, czy moje dziecko ząbkuje, czy po prostu ma gorsze dni?
Szczerze mówiąc, przez połowę czasu to gra w zgadywanki, ale jeśli nagle ślinią się tak bardzo, że przemaczają koszulkę, ocierają twarzą o twoje ramię i próbują obgryzać własne pięści, jest spora szansa, że ruszył się ząb. Dr Evans powiedział mi, że będą też budzić się z płaczem w nocy, ponieważ ból nasila się, gdy leżą płasko, co jest super niesprawiedliwe dla wszystkich zaangażowanych.
Kiedy powinnam zacząć kupować te wszystkie rzeczy, żeby nie zapeszyć?
Nie ma czegoś takiego jak zapeszanie, ale dla własnego fizycznego komfortu zacznij zbierać duże rzeczy w okolicach 20-25. tygodnia. Chcesz mieć złożone łóżeczko i rozpakowany fotelik samochodowy, kiedy jeszcze możesz się wygodnie schylić, by przeczytać instrukcję obsługi, bo próba zainstalowania bazy fotelika samochodowego w 38. tygodniu ciąży w teksańskim upale sprawi, że zaczniesz kwestionować wszystkie swoje życiowe wybory.
Czy naprawdę potrzebuję sterylizatora do butelek?
Nie, naprawdę nie potrzebujesz. Chyba że lekarz powie ci, że twoje dziecko ma obniżoną odporność lub jest skrajnym wcześniakiem, w przeciwnym razie gorąca woda z mydłem lub mycie w zwykłej zmywarce są całkowicie w porządku. Przy najstarszym dziecku kupiłam masywny sterylizator, użyłam go dwa razy, a potem po prostu stał na blacie, zajmując miejsce, aż w końcu sprzedałam go na Facebooku.
Dlaczego wszyscy tak bardzo przejmują się organiczną bawełną dla niemowląt?
Kiedyś myślałam, że to tylko trend dla eko-mam, dopóki mój średni syn nie dostał wysypki od tanich, poliestrowych ubranek. Skóra noworodka jest niesamowicie cienka i chłonie wszystko. Dr Evans wyjaśnił, że bawełna organiczna nie ma tych wszystkich ostrych pozostałości chemicznych z pestycydów i barwników, które wyzwalają zaostrzenia egzemy. Ponadto o wiele lepiej znosi pranie, gdy non-stop musisz wrzucać ubranka do pralki.
Jak bezpiecznie czyścić te silikonowe gryzaki?
Najlepsze w stuprocentowym silikonie jest to, że nie da się go łatwo zniszczyć. Nasz po prostu wrzucam do koszyka na sztućce na górnej półce w zmywarce, albo myję go w zlewie w bardzo gorącej wodzie z użyciem normalnego płynu do naczyń, kiedy się śpieszę. Tylko nie gotuj ich godzinami i nigdy nie wkładaj ich bezpośrednio do zamrażarki, ponieważ zamrożenie ich na kamień podobno może uszkodzić dziąsła dziecka.





Udostępnij:
Brutalna prawda o wyborze imienia, które nie zepsuje dziecku życia
Prawda o filmie Baby Driver a rzeczywiste bezpieczeństwo fotelików